Gospoda Dundee - Page 4

Gospoda Dundee

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Matthew Langdon on 12/05/18, 10:29 pm

Matthew musiał przyznać, że w tej chwili było mu żal dziewczyny. Że urodziła się jako córka prostytutki i człowieka, który wstępnie nie wygląda na bardzo przyjemną osobę. Prezentuje sobą powagę i wojowniczą postawę. Wrażenie może i błędne, ale widział po nim, że trudno mu się z tą sytuacją pogodzić.
Wyłapał spojrzenie Mere, domyślając się, że szukała w nim wsparcia. Tylko ile on może w tej chwili jej pomóc? Jest zupełnie obcą dla niej osobą.
- Spotkałem Mere kilka dni temu. Wzajemnie sobie pomagamy. Dziewczyna szukała ojca przez cały ten czas. Marzyła o tym, by ojciec ją zabrał do siebie. Każde dziecko potrzebuje rodziny. Jeżeli Pan nie zechce jej zaakceptować jako córki, to chociaż udzielić jej pomoc by nie musiała żyć dalej na ulicy. Z własnego doświadczenia wiem, jak bieda potrafi być utrapieniem.
Powiedział dość szczerze. Podpierając się na łokciu, by móc lepiej widzieć Jareda. Tym samym też, zdradził jak dziewczyna ma na imię. Choć przekonany był, że Jared wie jak ma na imię jego córka.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Jared Chamberlain on 13/05/18, 01:32 am

Jak tak słuchał dziewczyny, która wybrała ulicę zamiast pracę w burdelu, westchnął niemal współczująco i spuścił nieco wzrok. Czemu nie poinformowano go wcześniej o śmierci Isabel? Dziewczyny z tamtego burdelu znały go. Z nimi przecież też obcował w łóżkach. Nie tylko z Isabell.
- I cały ten czas żyłaś na ulicy? Nikt nie przygarnął Cię, by dać chociaż dach nad głową? Jesteś na tyle duża, że byłabyś wstanie odpracować udzieloną Ci pomoc.
Stwierdził, nieco dziwiąc się czemu kobiety jej pomagające na ulicy, nie przygarnęły takiej pół sieroty jak Mere.
I właśnie, imię jego drugiej córki właśnie padło z ust Matta. Z jego słów wynikało, że nie znali się dłużej jak kilka dni. I co więcej, oboje byli z nim szczerzy.
- I co mam teraz zrobić? Co Anna z Wami ustaliła? Zostać tutaj nie możecie, bo nie stać Was za opłacanie pokoju.
Łatwiej byłoby mężczyźnie znaleleźć miejsce w jakimś przytułku, z kolei tego samego nie może zeobić z nastolatką. Jeżeli faktycznie jest jego córką, a potwierdzenia u zmarłej kobiety nie ma, będzie musiał sam ją wychować. Istniał jeden problem - nie może jej zabrać do Siedziby. Patrząc na nich, szukał rozwiązania problemu. Anna niewiele mu o nich opowiadała. Tylko tyle, by się nimi zajął. Jedyne co mu na myśl przychodziło to wysłanie Mere do Vivien. Lecz jeżeli ta dowie się o jego drugim dziecku, może go zjebać na miejscu. W prawdzie to nie powinna mieć nic do gadania. Sama go zostawiła, jak to zrobiło wiele kobiet. Inną opcją jest wykorzystanie domu rodzinnego ojca. Jako swoje miejsce zamieszkania. Tylko w tym przypadku musiałby poprosić rodzica o zgodę na zamieszkanie tam swoich dzieci. Jaki wychodzi znów problem? Ojciec może go zabić za nieślubne dzieci.
Westchnął spuszczając głowę. Posiadanie dzieci stało się tak bardzo problematyczne niż gniazdo wampirów...
avatar

Tytuł : Łowca Wampirów
Wiek : 45
Zawód : Dowódca Łowców
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pierwsza pomoc, dowodzenie, posługiwanie się bronią białą: miecz
Punkty : 15


http://vampirekingdom.forumpl.net/t383-jared-brian-chamberlain-budowa#678 http://vampirekingdom.forumpl.net/t421-jared-chamberlain#947 http://vampirekingdom.forumpl.net/t420-jared-chamberlain#945 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Mere Roden on 13/05/18, 09:37 am

Zmroziła Matthew wzorkiem, nie chciała by mężczyzna, który był jej ojcem litował się nad nią jeśli nie chciał jej uznać za swoją córkę nie będzie go o to prosiła. Była za dumna.
- Owszem, Matthew dał mi więcej serca niż wszyscy inni. Pani Anna nie obiecała nam wiele. Obiecała, że postara się odnaleźć mojego ojca, że zrobi wszystko by się pojawił. Obiecała, że Matthew nie zostanie na ulicy.
Odparła wpatrując się z powagą w mężczyznę unosząc dumnie głowę.
- Jestem córką dziwki dziwi się Pan, że ludzie mnie unikają? Dla nich jestem żebraczką, która nie potrafi normalnie żyć. Owszem, nie potrafię bo miałam dość urozmaicone dzieciństwo. A w ślad matki nie miałam zamiaru iść i nie mam. Owszem, chcieli mi pomóc pod warunkiem, że pracowałabym jako dziwka. Nie upadłam tak nisko, rozumiem moją matkę, chciała mnie utrzymać, jednak...nie ważne. Nie potrzebuję łaski kogoś, kto nie chce mnie nawet poznać.
Wybuchnęła zaciskając pięść i spojrzała na Matthew.
- Nie potrzebujemy pomocy. Poradzimy sobie. Zaopiekuję się Tobą tak jak potrafię najlepiej. Dziwię się, że matka chciała bym odnalazła kogoś, kto nie chce nawet przyjąć do świadomości że ma dziecko. Radziłam sobie rok bez pomocy innych poradzę sobie i teraz.
Wyrzuciła z siebie widząc jakie podejście ma mężczyzna.
- Nie będziemy więcej Panu zawracać głowy Panie Jared. Sądzę, że ma Pan inne zajęcie niż przejmowanie się bezdomnymi. Proszę tylko o przedłużenie do wieczora pobytu tutaj. Jeszcze wieczorem się stąd wyniesiemy. Pieniądze oddam jeszcze dzisiaj.
Wycedziła nie patrząc na nich. Sam wygląd mężczyzny i podejście choć zapewne mylne dało jej do zrozumienia, że ma przed sobą kolejnego bogacza, któremu nie na rękę jest prawda o tym kim jest jego córka, nie na rękę zadawanie się z bezdomnymi.
- Wrócę za kilka godzin. Niech Pan tutaj poczeka o ile nie brzydzi się Waść naszym wyglądem.
Rzuciła tym razem patrząc prosto na Jareda. W jej oczach mógł dostrzec zawód, złość...bezsilność i wściekłość. Znajome? Możliwe...
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Matthew Langdon on 13/05/18, 01:20 pm

Tego to by pewnie nikt się nie spodziewał ze strony Mere, że tak odważnie postawi się swojemu ojcu. Którego tak dobrze nie znała. Czyżby nie wiedziała co w danej chwili robi? Czy może pokazywała mu swoją odwagę, jedynie w słowach? Matt wiedział, że w czynach będzie ciężko. Dziewczyna nie da rady mu pomóc, a co dopiero sobie. Nie musiała jednak wciąż przypominać, czyją jest, a raczej była córką. Kobieta nie żyje a Mere odeszła przecież z domu publicznego.
- Mere... Nie bądź niegrzeczna... Ty przynajmniej potrzebujesz pomocy. Potrzebujesz domu. Twoja matka chciała, byś miała dom. Skoro ona nie mogła Ci pomóc, pozwól to zrobić innym.
Wtrącił się, nie ukrywając o nią zmartwienia jak i lekkiego gniewu. Sytuacja stała się lekko napięta, jako że tym samym dopadł go kaszel. Dość męczący, ale po chwili dał mu spokój.
- Nigdzie nie idziesz.
Stwierdził stanowczo. Jakby wiedział, co Mere zamierzała zrobić. Oddanie pieniędzy wiązało się z kradzieżą. Za mało wycierpiała? Jej plecy się jeszcze nie zagoiły. I widocznie, nie zamierzał tego ukrywać, więc dodał:
- Twoje rany się jeszcze nie zagoiły.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Jared Chamberlain on 13/05/18, 01:21 pm

Jared zmarszczył brwi, kiedy do jego uszu zaczynała docierać pyskówka nastolatki. Aż usiadł wygodniej na krześle ze zmarszczonymi brwiami (lecz przez opaskę na oku, widać to można było tylko przy jednym oku). Skrzyżował ręce na klacie i założył nogę na nogę.
- Odważna jesteś w mowie, ale czy w czynach także? Nie wyrażaj się za niego, skoro po Twoim towarzyszu, widać iż sytuacja z jego zdrowiem jest fatalna. Jak chcesz mu pomóc? Jak sobie poradzisz bez dachu nad głową, pożywienia i pracy? Idzie zima. Jaki jest Twój plan przetrwania? Chętnie posłucham.
Może i był teraz surowy, ale nie wyglądało na to, że zamierzał stąd iść. Wytknął jej jedynie to, czego pewnie nie przemyślała.
- Nie powiedziałem, że Wam nie pomogę. Anna nie powiedziała mi wszystkiego, chcąc najwyraźniej bym sam Was poznał. Skoro jednak moja siostra obiecała Wam pomoc i wysłała w tym celu mnie. Interesujące jest jedno. Jak zamierzasz oddać pieniądze, skoro ich nawet nie masz? Pójdziesz kraść? Wiesz jak surowe jest prawo w takich przypadkach?
Zwrócił jej i tutaj uwagę, gdyby czasem nie wiedziała, jak wysokie są kary za kradzieże. Jako nastolatka, raczej mogłaby nie być łagodnie potraktowana. Wszystko też zależy od tego, na kogo by trafiła.
- O jakich ranach on mów?
W tym momencie, Jared robił się bardziej poważniejszy i chciałby zobaczyć, co spotkało Mere. Kto wie, już nie oberwało się jej za kradzież. A żebracy jedynie to potrafią - kraść, by przetrwać.
avatar

Tytuł : Łowca Wampirów
Wiek : 45
Zawód : Dowódca Łowców
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pierwsza pomoc, dowodzenie, posługiwanie się bronią białą: miecz
Punkty : 15


http://vampirekingdom.forumpl.net/t383-jared-brian-chamberlain-budowa#678 http://vampirekingdom.forumpl.net/t421-jared-chamberlain#947 http://vampirekingdom.forumpl.net/t420-jared-chamberlain#945 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Mere Roden on 13/05/18, 02:10 pm

- Ja niegrzeczna? Może, ale nie pozwolę by kolejny bogacz patrzył na nas z góry. Ślepa nie jestem Matthew. Jak sądzisz? Pani Anna obiecała pomóc, a tym czasem zostawiła Ciebie bez słowa wyjaśnień nie mówiąc tutaj o obietnicy jaką dała. Mniejsza. Wszyscy zamożni są tacy sami. Patrzą na nas jak na najgorszy sort świata. Jednak nie każdy jest winien tego jak żyje. Owszem miałam wybór i co? Wolę klepać biedę, nocować pod gołym niebem niż spać w pościelach i oddawać się obcym mężczyznom tylko po to by przeżyć. Wolałabym umrzeć. Ale oczywiście tacy jak ten Pan uważają inaczej. Przecież o pracę dla dziewcząt w moim wieku nie jest trudno....
Parsknęła i pokręciła głową.
- Trudno by nie było, gdyby ludzie nie znali mojej matki, gdyby nie widzieli mnie w jej towarzystwie. Gdyby nie przeklęta zaraza zamożnych i ich przeklęte języki. Ale niestety.
Spojrzała mrożąc wzrokiem mężczyzn a potem spojrzała na Matthew, który zdecydowanie zabronił jej wyjść. Dostrzegła również spojrzenie mężczyzny i po prostu zmroziła kolejny raz spojrzeniem Matthew.
- Goi się...
Wycedziła zdecydowanie nie mają zamiaru nic więcej mówić w tej sprawie.
- Wiesz Waść, kogo w pierwszej chwili ujrzałam? Wtedy gdy stałam na schodach prowadzących na pokoje? Człowieka, który przybył by się mną zająć, człowieka, który pomoże bo pomaga jak to mówiła moja matka osobom, chroniąc ich przed złem z nie tego świata. Walczy z demonami, potworami. Nie mogłam się doczekać by go poznać, zobaczyć. By mnie w końcu przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze! A zamiast tego...mam przed sobą mężczyznę, który nie wie co robić, który najchętniej wyszedłby z tego pokoju jak najszybciej i nie pojawił się nigdy więcej. Człowieka, który na pierwszy rzut oka jak nas zobaczył zastanowił się czy dobrze trafił. Człowieka, którego przeraziła świadomość posiadania córki, która jest żebraczką. Bo co powiedzą inni jak prawda wyjdzie na jaw?
Spojrzała na niego z powagą w oczach nie robiąc nawet kroku.
- A może się mylę? Może cieszysz się Waść, że masz córkę? Może to co okazujesz to po prostu...kamuflaż?
Parsknęła pod nosem.
- Waść wybaczy, ale to raczej nie Pańska sprawa. Ja nie potrzebuję pomocy, poradzę sobie jak zawsze. Mówiłam, że oddam to oddam. A o moje rany to niech się nikt z Was Panowie nie przejmuje. Czuję się na tyle, że zniosłabym kolejne byle tylko pokazać takim jak Waść Panie Jared, że chociaż każdy wytyka palcami, nie ma pojęcia o normalnym życiu. Jak sobie poradzę to już moja sprawa. Radziłam sobie przez rok, przetrwałam zimę, a teraz...teraz mi wszystko jedno. Jedyny człowiek, który się mną zaopiekował teraz potrzebuje pomocy więc ja dotrzymam słowa. Waść wybaczy...
Rzuciła chłodno i ruszyła w stronę drzwi nie mając zamiaru się zatrzymać o ile nie zostanie zatrzymana. Była uparta jak osioł, zdecydowana i nie przejmowała się tym co może się stać. Wiedziała doskonale jakie są kary za kradzieże, ale co jej pozostawało? Umrzeć z wyziębienia albo głodu? Nie, zdecydowanie nie. Musiała iść wpierw do tej lekarki z którą rozmawiała Anna i poprosić ją o leki, potem ewentualnie poszuka jakiegoś miejsca dla Matthew. A ona...cóż...jakoś sobie będzie musiała poradzić.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Matthew Langdon on 13/05/18, 10:35 pm

Matthew był zdziwiony słowami Mere, która jednocześnie wypowiadała się w jego imieniu, jak i wytykała mu, jacy to nieuczciwi wydają się być bogacze.
- Mere... Nie wiesz, jak ja to widzę. Więc nie oceniaj mojego punktu widzenia swoimi słowami. To ja Annie obiecałem spłacenie długu. Pomogła nam z własnej woli. Czy sprowadzenie dla Ciebie ojca, uważasz za nie dotrzymanie słowa?
Odegrał się jej, ale nieco łagodniej. Nie miał siły się z nią sprzeczać na słowa. Samo mówienie stawało się być dla niego trudne.
Więcej Matt się nie odzywał. Sytuację tę Mere powinna wyjaśnić z własnym ojcem. Choć nie ukrywał tego po sobie, że wiele jej słów było dla niego zaskoczeniem. Jakby nie znał jej z tej strony. No i kogo nazywała potworami? Demonami? Ludzi wysoko postawionych? Takich jak ta, która ją pobiła? Nie odezwał się nic. Obserwował dwójkę, ale gdyby mógł, zatrzymałby Mere.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Jared Chamberlain on 13/05/18, 10:36 pm

Jak na piętnastolatkę, trzeba przyznać że miała cięty język. Im bardziej na niego naciskała, tym bardziej podnosiła mu ciśnienie. Nauczony jednak od matki opanowania, przeczekał aż Mere wyleje swoje żale z siebie na jego osobę. Wiele z tego co mówiła, było nieprawdą. Oczekiwała ojca, który według niej wiedziałby o jej istnieniu, przyjdzie, przytuli i zabierze do siebie. Prawda była zupełnie inna, ponieważ Jared o jej istnieniu nie wiedział. Nie wiedział, że ma drugą córkę. Więc jak powinien się zachować, skoro dopiero co zaczął i uczył się bycia rodzicem?
Nie widziało mu się, by Mere dalej spała na ulicy i funkcjonowała jak żebraczka. Jeszcze narobi mu wstydliwej opinii ulicznej a co gorsza, może trafić do domu dziecka jak zobaczą taką błąkającą się nastolatkę. Wtedy też nie będzie miał lekko, jeżeli przyczepią się do niego jako rodzica.
Kiedy Mere skończyła swoje żale i zmierzała do wyjścia, Jared wstał i złapał ją za rękę. Przyciągnął do siebie i objął, przytulając do siebie. Skoro tego chciała, czego oczekiwała, na to czekała to jej dał. Możliwe, że będzie chciała się wyrwać mu z objęcia, ale nie pozwolił jak na razie.
- Przyznam, że jesteś wyszczekana. Ale o wielu sprawach nie masz pojęcia. W tym ja, nie wiedziałem, że mam córkę. Twoja matka mi nic o Tobie nie mówiła. Co prawda, wyciągała ode mnie większą kwotę, ale nie wiedziałem, że te pieniądze mogły iść również na Twoje utrzymanie. Nigdy, nie wychowywałem dziecka od jego narodzin. Twoja matka ukrywała przede mną sam fakt, że istniejesz. Zadaj sobie pytanie, jak w takim wypadku powinienem się zachować? Co zrobić? Skoro dopiero co dowiaduję się, że jestem ojcem? Nie byłem na to przygotowany. Ale skoro to prawda, nie pozwolę Ci żyć na ulicy jak do tej pory.
Mówił spokojnie, obejmując cały czas Mere. Ale jeżeli ostatecznie nie chciała jego obecności tak bliskiej, to ją puści.
avatar

Tytuł : Łowca Wampirów
Wiek : 45
Zawód : Dowódca Łowców
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pierwsza pomoc, dowodzenie, posługiwanie się bronią białą: miecz
Punkty : 15


http://vampirekingdom.forumpl.net/t383-jared-brian-chamberlain-budowa#678 http://vampirekingdom.forumpl.net/t421-jared-chamberlain#947 http://vampirekingdom.forumpl.net/t420-jared-chamberlain#945 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Mere Roden on 13/05/18, 10:51 pm

Nie skomentowała słów Matthew, bo uważała mimo wszystko że nie powinno tak być. Nie miała pojęcia jak ludzie potrafią być dobrzy. Fakt, że Anna pomogła im nie zawsze oznaczało, że tak robi. Mogła również mieć dzień łaski i od po prostu uznała, że pomoże jednej parce, która nie jest w stanie sobie poradzić, a którą być może pozbędzie się z ramion. Do tego, może też sądziła, że Jared nie potwierdzi jej słów i okaże się, że jednak Mere nie jest jego dzieckiem? Jednak prawda była taka, że była jego córką. Najmłodszą i cholernie nadpobudliwą. Chciała wyjść, ale nie pozwolono jej bowiem zaraz potem poczuła jak ktoś ją łapie i obejmuje. Poczuła wpierw mocny zdecydowany zapach, męski...a zaraz potem ból, nieznośny ból pleców który sprawił, że zachwiała się na nogach. Ale nie puściła ojca, wtulając się a jednocześnie starając się oddychać spokojnie mimo, że uścisk nie był mocny czuła się jakby była w okowach. Ból przeszywał ją do takiego stopnia, że cicho jęknęła. W tym czasie Jared, mógł poczuć lepkość sukni na jej plecach. Chciał zobaczyć rany, miał okazję. Jednocześnie, Matthew zobaczyć by mógł pootwierane rany, z których sączyła się nie tylko krew ale i ropa. Rana jedna z paskudniejszych zaczęła się zaogniać. Niestety Mere nie miała tyle sił by zabandażować siebie samą, a nie chciała męczyć tym zajęciem Matthew. Wiedziała że mężczyzna jest za bardzo osłabiony. On potrzebował pomocy nie ona.
- Przepraszam...wiem że nie wiedziałeś. Mówiła mi, że mam z Tobą pomówić na spokojnie, ale...no starałam się...
Wydusiła cicho próbując się odsunąć od niego o ile jej na to pozwolił. Na twarzy zrobiła się blada jak ściana. Podparła się krzesła stojącego nieopodal i przysiadła na nim jeśli Jared pozwolił jej odejść. Jeśli nie, stała w jego objęciach niemal słaniając się na nogach.
- Gdy miałam pięć lat...mama chciała bym Ciebie zobaczyła, bym zapamiętała jak wyglądasz...byłam schowana w szafce. Taka była...z podwójnym dnem. Wchodziło się do niej, ale był tam schowek...
Wyznała cicho i uśmiechnęła się niewinnie. Cóż...to co tamtego dnia zobaczyła na jego szczęście nie było niczym zbereźnym, po prostu Isabelle wyszła z Jaredem w odpowiednim momencie do pokoju obok. A ona...ona musiała grzecznie siedzieć i czekać z zabawkami jakie zrobiła jej matka w szafce z tacą pełną słodkości.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Matthew Langdon on 15/05/18, 12:33 am

Matthew obserwował. Zachowanie jej ojca było co prawda zaskakujące, ale miał wrażenie że zrobił to dlatego, że dziewczyna tego potrzebowała. Sama mu dała wskazówki, czego oczekiwała po nim gdy go odnalazła. Widocznie tego mężczyznę stać jeszcze na dobre uczucia i współczucie. Lecz zauważył, że Mere nieco się zachwiała. A że widział jej tyły, miał dziwne wrażenie, że jej sukienka przesiąkła krwią.
- Mere, Twoje plecy... Nie zabandażowałaś? Czemu mnie okłamałaś?
Miał nieco wyrzuty do niej, co świadczyło także o tonie jego głosu. Mimo iż słabego, to jednak stanowczego. Żeby jeszcze on musiał się przejmować jej stanem zdrowia. Teraz jak już o jej plecach wspomniał, może jej ojciec zainteresuje się jej zdrowiem? Nie wiedział, czy zbladła. To już powinien szanowny Jared dostrzec. Teraz jego rolą jest zaopiekowanie dziewczynką.
Słuchając ostatnich słów Mere, był nieco zaskoczony tym, jak traktowała ją matka. Zamykała w szafie? Niedopuszczalne...
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Jared Chamberlain on 15/05/18, 12:38 am

Objął córkę, skoro nie wyrywała się. Ale miał dziwne wrażenie, że tym objęciem sprawiał jej ból. Nie miał pojęcia z jakiego powodu, skoro za mocno jej nie ściskał, ale jęki sprawiły, że ją puścił. Tym samym usłyszał słowa mężczyzny w łóżku, który wspomniał o jej plecach. Jako że Jared miał rękawiczki na dłoniach, spojrzał na tę prawą, którą obejmował córkę. Faktycznie, była dziwnie mokra. Ale nie był wstanie rozróżnić w świetle lampy naftowej na czarnym materiale skóry, czy to była krew czy coś innego. Zmarszczył brwi, spojrzawszy na Mere. Była blada. Pozwolił jej zatem usiąść na krześle, by nie padła mu tutaj jak kłoda.
- Odpuszczę na razie Twojej matce zamykania Cię w szafie, ale teraz mi pokaż plecy. Zbladłaś i nie wyglądasz za dobrze. Źle się czujesz? Powinnaś dać się zbadać lekarzowi.
Stwierdził dość stanowczo. I to powiedział ten, który sam lekarzy stara się unikać. Co jednak nie zawsze mu się udaje. Co innego kogoś wysłać do białych kitli, niż samemu się udać. Opatrzeć jakąś ranę to sobie pozwoli, ale nie żeby zaraz leżeć na jakichś obserwacjach. Tutaj teraz ważniejsze było zdrowie Mere.
avatar

Tytuł : Łowca Wampirów
Wiek : 45
Zawód : Dowódca Łowców
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pierwsza pomoc, dowodzenie, posługiwanie się bronią białą: miecz
Punkty : 15


http://vampirekingdom.forumpl.net/t383-jared-brian-chamberlain-budowa#678 http://vampirekingdom.forumpl.net/t421-jared-chamberlain#947 http://vampirekingdom.forumpl.net/t420-jared-chamberlain#945 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Mere Roden on 15/05/18, 09:30 am

Zmroziła wzrokiem Matthew. Nie chciała go denerwować, nie chciała stresować swoją osobą, cicho westchnęła pod nosem.
- Nie, nie zabandażowałam bo nie miał mi kto pomóc, a Ty jesteś za słaby. Musisz wypoczywać a nie przejmować się mną. Ja sobie poradzę.
Westchnęła pod nosem. Na słowa ojca wywróciła tylko oczyma a gdy wspomniał o lekarzu zesztywniała i pokręciła przecząco głową. Lekarz?! Po jej trupie! Nigdy więcej! Już raz zgodziła się na przelotne oględziny nic więcej nie dała nawet lekarce spojrzeć na plecy więc kobieta nie wiedziała nic o jej plecach jednak Matthew widział je doskonale.
- Nie chcę lekarzy. Nie potrzebuję nikogo. Mam maści...Pani Anna nam je kupiła to starczy nic więcej nie potrzebuję. Czuję się dobrze.
Zaprzeczyła stanowczo. Również nie miała zamiaru pokazać pleców, nie opierała się bo bolały coraz bardziej.
- Nie trzeba, nic mi nie jest. Pewnie...pewnie rana się otworzyła nic wielkiego. Zeschnie samo. Przepiorę suknię jak tylko będzie okazja i nie będzie nic widać.
Mruknęła pod nosem. Jak się czuła? Było to widoczne gołym okiem, mimo to nadal nie miała zamiaru się poddawać i przyznać do tego jak fatalnie się czuje, jak wszystko ją boli i rwie. Musiała być silna, tego zawsze uczyła ją matka. Tego chciałby od niej ojciec, by była silna. W końcu takie miała mniemanie o swoim rodzicielu. Chciała by byli z niej dumni.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Matthew Langdon on 16/05/18, 11:55 am

Po co to spojrzenie? Przecież widać po niej, że cierpi i bolą ją plecy. Musiał o jej ranach powiedzieć, żeby chociaż mężczyzna będący jej ojcem, zareagował i wiedział co dzieje z jego córką. Mere może mu mieć za złe i piorunować go spojrzeniami, jednak Matthew robił to także dla jej dobra. Również poważniej na nią patrząc, odpowiedział:
- Gdybym był na tyle słaby by nie móc Ci pomóc z bandażami, bym powiedział. Nie kłam, że sobie poradzisz. Bo widać do czego się doprowadzasz.
Mówienie zaczynało sprawiać mu trudności, więc na razie zaprzestał. Położył się i westchnął, nie mogąc pojąć, jak bardzo musi być uparta ta nastolatka.
Chwilę później pojawił się temat z lekarzami. Wiedział jak to się skończy. Kątem oka spojrzał w stronę Jareda i Mere, z jednej strony ciekaw będąc, jak on poradzi sobie z przekonaniem dziewczyny na wizytę u lekarza. Matt swoje zrobił i na więcej obecnie siły nie miał. By przegadać dziewczynę.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Jared Chamberlain on 16/05/18, 12:51 pm

Jared westchnął, kiedy słyszał wymianę zdań między Mere i Matthew. Z tego co udało mu się wywnioskować to fakt, że jego córka nie dbała nic o siebie i nie pozwalała sobie pomóc. Zawsze można było poprosić kogoś innego. No chyba że się bała.
Swój strach przed lekarzami ukazała mu właśnie w chwili, gdy o tym wspomniał. Zmarszczył bardziej brwi, słysząc jej tłumaczenia się i jawne kłamstwa.
- Może i mam tylko jedno oko, to widzę bardzo dobrze. Nie wciskaj mi kitu, bo chyba nie widziałaś się teraz w lustrze jak bardzo zbladłaś. Skoro uważasz że nic Cię nie boli, to czemu jęczysz?
Zadał pytanie i to dość poważnie, obserwując nastolatkę.
- Ja rozumiem, że biały kitel przyprawia o najgorsze koszmary. Ale są niestety sytuacje, że pieprzony lekarz jest ostatecznością by komuś pomóc. Nawet sobie. Więc jeżeli chcesz, bym Cię zabrał do siebie i wychował, zamiast udawać bohaterkę na ulicy, pójdziesz ze mną do lekarza i dasz się przebadać. Bo jeżeli mamy się lepiej poznać to lepiej za życia. Bo z martwym dzieckiem się raczej nie dogadam.
Dość surowo podszedł do tej rozmowy, jeżeli chodzi o dobieranie słów, to jednak spokojniejszym tonem zwracał się do nastolatki. Zmieni się to, jeżeli i teraz zacznie mu pyskować czy szczekać. Decyzja pozostawała u niej. Jeżeli chce gnić z bólu i umrzeć, droga wolna. Będzie miał jednego dzieciaka mniej na głowie. Jednakże nie brzmiał też tak, jakby miał się jej pozbyć. Dał jej do zrozumienia, że skoro szukała ojca i chce z nim być, powinna dać pozwolić sobie pomóc. Drugi raz nie prosił o pokazanie poranionych pleców. Wystarczający dowód jej fatalnego stanu zdrowia miał przed sobą.
Dając jej czas na zastanowienie się, spojrzał na męskie ubrania leżące na krześle. Pozbierał je i wstał, spoglądając na Matta.
- To Twoje?
Zapytał. A jeżeli otrzymał potwierdzenie, rzucił je na jego łóżko.
- Ubieraj się.
Wydał polecenie. Jakby to miało oboje do czegoś przekonać. Spojrzeniem zaś powrócił na Mere. Czekając na jej decyzję.
avatar

Tytuł : Łowca Wampirów
Wiek : 45
Zawód : Dowódca Łowców
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pierwsza pomoc, dowodzenie, posługiwanie się bronią białą: miecz
Punkty : 15


http://vampirekingdom.forumpl.net/t383-jared-brian-chamberlain-budowa#678 http://vampirekingdom.forumpl.net/t421-jared-chamberlain#947 http://vampirekingdom.forumpl.net/t420-jared-chamberlain#945 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Mere Roden on 16/05/18, 01:08 pm

Czuła się fatalnie to mało powiedziane, gorączka zaczynała się wzmagać więc niestety nie miała wyjścia jak tylko grzecznie i posłusznie dać się zbadać i dokończyć to, czego nie zdołała zrobić znajoma Anny. Chociaż Mere nie było to po nosie to jednak, ostatecznie musiała podjąć decyzję w końcu miała na tyle lat, że musiała zacząć jakoś działać. A udawanie, że wszystko jest cacy nie wychodziło jej za dobrze. Dlatego w chwili gdy Matthew na nią nieco naskoczył, a potem Jared poczuła się jak małe dziecko, które dostało solidnego opierdolca. Przygryzła dolną wargę, wszystko zależało od niej. Albo grzecznie wykona polecenie ojca, albo będzie musiała sobie radzić dalej sama. A przecież starała się przez tyle miesięcy by go odnaleźć prawda? Porzucenie teraz swoich planów, nadziei w chwili gdy w końcu miała przed sobą ojca było dość...głupie prawda? Spojrzała to na Matthew to na Jareda by w końcu z westchnieniem i bólem zsunąć z pleców do samego pasa górę sukni. Plecy były w opłakanym stanie. Jedna rana była dość poważnie zakażona. Zaczerwieniona dookoła i nieco napuchnięta. Mało tego, z rany ciągle się sączyła krew z ropą. Mere odwróciła się w stronę drzwi nie chcąc patrzeć na ojca i Matthew.
- Jednak z bogatych kobiet skatowała mnie tylko za to, że podniosłam chleb, którzy wyrzuciła. Wyrzuciła, chciałam go podnieść i zjeść...a ona stwierdziła że go ukradłam...nie ucięła mi ręki, nie wezwała władz...po prostu skatowała mnie.
Wyszeptała cicho by po chwili o ile dali jej pozwolenie wciągnęła koszulę na plecy. Zapięła guziki i spojrzała na Jareda a potem na Matthew.
- Nie chciałam byś się denerwował Matthew. Gdyby nie Ty...pewnie gniłabym i czekała na stryczek. Gdyby nie Ty i Pani Anna...ale nie potrafię tak ciągle na kogoś liczyć, nie potrafię. Mama zawsze mówiła, że muszę sobie radzić sama. Więc próbuję, staram się.
Wydusiła w końcu ale ostatecznie nie przeniosła wzroku na ani jednego, ani drugiego. Tylko dlatego, że wzbierało się jej na łzy.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gospoda Dundee

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach