Salon - Page 2

Salon

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Salon

Pisanie by Rose Romanow on 25/01/18, 07:59 pm

Zrobiła słodką i niewinną minkę. Ale nie powiedziała nic więcej, bo kobiety zaczęły dalej mówić. Wsłuchała się z uwagą na słowa obu kobiet. Prawdę mówiąc sprawa mogła poczekać, gdyby nie to że Rose była w gorącej wodzie kompana. Nie tylko w przenośni! No ale wracając do rzeczy...słysząc słowa Ishani o tym, by nie odebrała tego jako coś złego nie zrozumiała o co chodzi. Czy robiła coś źle? Czy uraziła czymś kobiety? Nie miała pojęcia. Musiała przyznać, że nieco spanikowała a w jej małym serduszku zagościła odrobina strachu, o co chodziło? Jej entuzjazm nieco zmalał, obawiając się że uczyniła coś nie tak.
- Ja zrobię wszystko co trzeba. Naprawdę. Jeśli robię coś źle..przepraszam...ja...ja nigdy. Po prostu przepraszam.
Wydusiła w końcu opuszczając wzrok i skubiąc nerwowo fałdy sukienki. Gdy kobieta wspomniała o miejscu spotkań Rose zamyśliła się na chwilę. Było to całkiem fajne, jednak...
- To...to dobry pomysł, jednak nie do końca. Jestem następczynią w linii prostej, bo Cesarz przed śmiercią nie wyrzekł się mnie. Jeśli komuś zależy na mojej śmierci, a wrogów po poprzednim władcy jest niemało, mógł śledzić każdy mój ruch. Jeśli mnie odnalazł...mógł coś zrobić ojcu. Próbować się również dowiedzieć gdzie przebywam. To propozycja bardzo dobra, ale dla tych którzy nie są mną.
Urwała, musiała w prawdzie się przyznać, że faktycznie jeśli ktoś czyhał na jej życie mógł się tutaj pojawić w każdej chwili. Podniosła się z miejsca i podeszła do szafki wyjmując z niej broszkę, którą dostała od ojczyma. Pogładziła ją lekko kciukiem i podeszła do stolika.
- Jedynie ta brosza i jedna suknia prócz tej, którą mam na sobie. Miałam zacząć tutaj nowe życie,
odciąć się od tamtego świata.

Zaczęła cicho nadal nie wiedząc, czy czegoś nie uczyniła nie tak. Zapomniała zamknąć szafki więc podeszła by ją zamknąć. Wówczas jej oczom ukazał się słoik z ciemną gęstą cieczą. Wzięła go i podeszła do stolika, im była bliżej tym bardziej po mieszkaniu rozszedł się zapach starej stęchłej krwi.
- To...krew...
Wydusiła zaskoczona i podeszła do zlewu by ją wylać. Przez myśl przeszło jej jedno pytanie. Na co Adamowi krew?
- Przepraszam za to...lepiej wylać teraz niż by miało śmierdzieć później.
avatar

Wiek : 13
Zawód : -
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Dyplomacja
Punkty : 3


http://vampirekingdom.forumpl.net/t610-rose-romanow http://vampirekingdom.forumpl.net/t616-rose-romanow#2738 http://vampirekingdom.forumpl.net/t617-rose-romanow#2739 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Svietlana Fitzroy on 28/01/18, 02:43 pm

Widząc, że dziewczynka się zestresowała przez chwilę zaniepokoiła się, że powiedziały coś nie tak i ją wystraszyły, jednak słysząc jej wypowiedź uśmiechnęła się wyciągając ręce w uspokajającym geście.
- Kochanie, spokojnie - powiedziała uspokajająco nachylając się w jej stronę. - Nic nie zrobiłaś źle, nie masz za co przepraszać. Naprawdę.
To musiało być przerażające. Świadomość, że w każdej chwili może pojawić się ktoś, kogo jedynym celem będzie twoja śmierć.
Pokręciła głową słuchając dziewczynki i robiąc kółka na krawędziach swojej filiżanki.
Tak. Zdecydowanie musiały ją stąd zabrać jak najszybciej.
- W takim razie na pewno jestem za pozostawieniem adresu skrytki. Jeśli twój ojciec napisze, upewnimy się, że to na pewno on, a spotkanie jest bezpieczne i dopiero wtedy się spotkacie.
Svietlana patrzyła za dziewczynką, kiedy ta pochodziła do szafki, a kiedy przyniosła broszkę nachyliła się, żeby się jej przyjrzeć. Była śliczna. Niczego innego by się zresztą nie spodziewała.
Rose wróciła do szafki, ale nie patrzyła za nią nadal przyglądając się ozdobie.
Nagle poczuła charakterystyczny zapach krwi i podniosła gwałtownie głowę. Krew była stęchła i niemalże przyprawiła ją o odruch wymiotny.
Kim był jej ojciec? Jakimś ohydnym wampirem, który zamiast polować, wolał składować? Fuj. Wstrząsnął nią lekki dreszcz obrzydzenia i spojrzała szybko na siostrę, po czym podniosła się i podeszła do Rose walcząc z obrzydzeniem.
- Masz rację. Lepiej się tego jak najszybciej pozbyć.
Mówiąc to wyciągnęła rękę po słoik, nie chcąc, żeby dziewczynka nie musiała tego robić. Nie była to wcale przyjemna czynność.
- Daj. Mogę to zrobić za ciebie. To niespecjalnie ładne zajęcie.
Chciała być miła. Ona na jej miejscu nie chciała musieć tego robić.
avatar

Tytuł : -
Wiek : 24 lata | 343 lata
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Udaje wdowę
Umiejętności : Hipnoza (Przeciętny)
Punkty : 4


http://vampirekingdom.forumpl.net/t733-svietlana-fitzroy http://vampirekingdom.forumpl.net/t734-svietlana-fitzroy http://vampirekingdom.forumpl.net/t735-skrytka-pocztowa-svietlany-fitzroy Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Ishani Fitzroy on 29/01/18, 06:57 pm

Svietlana wyjaśniła zwinnie stanowisko w stosunku do postępowania Rose i Ishani pokiwała głową z uśmiechem, w pełni się zgadzając. Dziewczynka nie robiła nic źle, przynajmniej póki co i brunetka wątpiła, żeby szybko miała zmienić postępowanie. O ile nie rozpieszczą jej z siostrą zbytnio, to też mogłoby im się zdarzyć, chociaż miała nadzieję, że bliżej im będzie do rodzica, jakim była Liyang, niż takiego, który pozwala swemu dziecku na wszystko. Drugą wersję pewnie ciężko w ogóle było nazwać wychowaniem. Zdaniem Ishani byłoby to raczej przebywanie koło dziecka, niż jakakolwiek nauka go czegokolwiek.
Zaskakujące, że Rose zdołała tyle przeżyć. Wampirzyca jednak, mimo, że naprawdę nie zamierzała się kłócić, wolała zainteresować się sprawą dziedziczenia.
- Nie masz braci? - spytała, zaciekawiona, jak wygląda kwestia dziedziczenia władzy w Rosji. Jeżeli ojczym dziewczynki miał synów, a powinien mieć, albo braci, mało prawdopodobne, żeby rosyjska szlachta zgodziła się posadzić na tronie trzynastolatkę. Co wcale nie oznaczało, że dobrym pomysłem było wrócić do Rosji, bo pewnie rodzina Romanow wydałaby córkę za mąż jakoś korzystnie dla nich, niekoniecznie dla małej Rose. Ishani jednak sądziła, że Rose powinna czuć się w tej kwestii bezpiecznie. Jeśli odeszła z Rosji, a nie z niej uciekła, to pewnie nikt nie upomni się o jej życie.
- Pójdziemy w takim razie kupić ci nowe stroje. - uznała z przekonaniem, zerkając na swą nową, czarną, żałobną suknię. Normalnie wolała żywsze kolory, ale teraz bardzo utożsamiała się w ciemnych odcieniach. Była w końcu w żałobie, a chociaż nie po mężu, to smutek pewnie pozostawał ten sam, jaki mogłaby nosić w sobie, gdyby umarł wybranek jej serca. Jeśli nie większy. Utrata pięknej więzi, jaką miała z rodzicem, mogła być gorsza do przejścia.
Miała wstać i zająć się pakowaniem, gdy Rose znalazła słoik. Ishani tylko skrzywiła się niechętnie, chociaż w jej głowie teoria o tym, że ojciec dziewczynki był wampirem, utwierdziła się. Krew śmierdziała okropnie i brunetka była wdzięczna, że jej ruda siostra zajęła się tym zamiast dziewczynki, czy zamiast niej. Pewnie dobrze sobie z tym poradzi. Svietlana miała w ich domu tytuł mistrzyni spierania krwi z ubrań, więc pozbycie się jej ze szkła pewnie nie sprawi jej problemu.
avatar

Wiek : 345 lat (26 w dniu przemiany)
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Udaje wdowę
Umiejętności : psychokineza (przeciętna)
Punkty : 4


http://vampirekingdom.forumpl.net/t709-ishani-fitzroy http://vampirekingdom.forumpl.net/t716-ishani-fitzroy http://vampirekingdom.forumpl.net/t717-skrytka-pocztowa-ishani Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Rose Romanow on 29/01/18, 07:14 pm

Zamyślona nie wiedziała co ma ze sobą począć. To wszystko było dla niej totalnie nowe, zupełnie nie do pojęcia. Gdy nagle Svietlana podeszła odbierając od niej szkło z krwią nie protestowała. Sam zapach sprawiał, że Rose zrobiło się słabo. Ale zaraz usiadła by nic nie podpadło. Spojrzała na Ishani, która zadała jej pytanie o rodzeństwo.
- Niestety, nie posiadam rodzeństwa. Obecnie sprawy Rosji przekazałam pod pieczę przyjaciela mego ojca. To on zawsze zajmował się krajem jak Cara nie było.
Wyjaśniła. Była sama, nie miała niestety możliwości posiadania rodzeństwa. Cicho westchnęła i uśmiechnęła się delikatnie.
- Sprzedam broszę. Będę mogła chociaż trochę jakoś przetrwać. Suknie nie są mi potrzebne wystarczą mi te co mam.
Wyjaśniła bo nie spodziewała się tego, co jeszcze ją czeka. Nie miała pojęcia jak bardzo jej życie się odmieni. Spojrzała na wampirzyce z zadumą by po chwili ująć dłoń Ishani w swoje. Dopiero teraz zauważyła, że miała zimne dłonie. Przecież w budynku było ciepło. A nie siedziały tutaj od minuty a już dobrych kilka.
- Jesteś strasznie zimna. Rozgrzej się...może do kominka podłożę bardziej?
Poderwała się z miejsca chociaż dla niej było to dziwne, bo jej było bardzo ciepło w przeciwieństwie do Ishani i Svietlany, którym zimno nigdy nie będzie...ale co mogła o tym wiedzieć mała Rose? Uśmiechnęła się tylko delikatnie.
- Co do skrytki...sądzę, że to będzie najlepsze wyjście. Czy będę mogła od czasu do czasu napisać również list do Rosji? Do przyjaciela ojca? Nie chciałabym, by wszczęto poszukiwania gdybym nagle zamilkła. Obiecałam służce, która mnie tutaj przywiozła, że będę pisać raz w miesiącu.
Dodała nim jeszcze skierowała się w stronę piecyka.
avatar

Wiek : 13
Zawód : -
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Dyplomacja
Punkty : 3


http://vampirekingdom.forumpl.net/t610-rose-romanow http://vampirekingdom.forumpl.net/t616-rose-romanow#2738 http://vampirekingdom.forumpl.net/t617-rose-romanow#2739 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Svietlana Fitzroy on 03/02/18, 04:51 pm

No naprawdę, jak ohydnym można być?
Pomyślała biorąc od Rose szkło i podchodząc do zlewu. Pokręciła nosem z wielce zniesmaczoną miną i szybko wylała zawartość puszczając od razu wodę. Przynajmniej strumień był zimny. Nie zostanie zapach. To już coś.
Skupiła się przez chwilę na pucowaniu naczynia do czysta równocześnie rzucając w głowie nieprzychylnymi komentarzami pod adrsem właściciela. Ohydny wąpierz.
Kiedy w końcu wszystko, włącznie ze zalewem, było czyściutkie, zakręciła wodę i odwróciła się do siostry i dziewczynki.
Słysząc komentarz o broszy pokręciła głową energicznie.
- Nie, nie, nie. Chwila, moment. Jest zbyt śliczna, poza tym to pewnie jakaś pamiątka, prawda? - podeszła do przedmiotu, żeby jeszcze raz na niego spojrzeć.
- Zdecydowanie oponuję przeciwko sprzedawania jej. My ci kupimy wszystko, co trzeba. O to naprawdę nie musisz się martwić - uśmiechnęła się do Rose ciepło. Mówienie o pieniądzach może nie było najprzyjemniejsze, ale dziewczynka powinna wiedzieć, że są zdecydowanie więcej, niż zabezpieczone. Poza tym, powiedzmy sobie  szczerze, nawet gdyby nie miały grosza przy duszy, szybko dałyby radę zorganizować jakieś suknie dla małej przyjaciółki.
Svietlana patrzyła z rozczulonym uśmiechem, jak Rose dotyka z przestrachem dłoni Ishani i faktycznie przejmuje ich temperaturą. Naturalna i bezinteresowna dobroć zawsze ją trafiała. Zwłaszcza u dzieci. Dziewczynka zaczęła jej teraz przypominać ją samą z dzieciństwa. Czasy, kiedy jeszcze nie rozumiała, dlaczego można chcieć kogokolwiek traktować inaczej, niż z miłością i szacunkiem. Bardzo szczęśliwy okres. Na tą chwilową falę nostalgii jej ręką odruchowo powędrowała do monety na szyi. Svietlana uśmiechnęła się czując po palcami tak dobrze znany kształt.
Przysiadła znowu na kanapie i pokiwała głową słuchając wypowiedzi dziewczynki.
- Myślę, że nie będzie z tym problemu. Przynajmniej ja go nie widzę. Ishi? - zapytała patrząc na siostrę, bo jak zwykle przy takich decyzjach chciała poznać jej stanowisko, zanim sama na pewno wyda werdykt.
Teoretycznie miało to jakieś zadatki na bycie niebezpiecznym, bo przecież nigdy nic nie wiadomo, ale z drugiej strony, gdyby chciały zapewnić jej całkowite bezpieczeństwo, musiałyby odciąć ją kompletnie od poprzedniego życia, a tego przecież zrobić nie mogły.
Z resztą Ishani miała rację, akurat im mało kto mógł zagrozić, więc dopóki Rose będzie się trzymać z nimi, można powiedzieć, że będzie na pewno bezpieczna.
avatar

Tytuł : -
Wiek : 24 lata | 343 lata
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Udaje wdowę
Umiejętności : Hipnoza (Przeciętny)
Punkty : 4


http://vampirekingdom.forumpl.net/t733-svietlana-fitzroy http://vampirekingdom.forumpl.net/t734-svietlana-fitzroy http://vampirekingdom.forumpl.net/t735-skrytka-pocztowa-svietlany-fitzroy Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Ishani Fitzroy on 05/02/18, 05:25 pm

Krew wylewana do zlewu może i nie będzie śmierdzieć później, ale teraz śmierdziała jak diabli. Przynajmniej dla wampirzego nosa, możliwe, że Rose nie miała z tym problemu jako człowiek. Dziwne, że nie wyczuły tego wcześniej ze Svietlaną. Możliwe, że zignorowały swąd i zrzuciły go na niezbyt gustowną okolicę w jakiej stało mieszkanie. Okropność, jaki wampir tak przechowywał krew? Ciężko będzie Ishani o tym zapomnieć i miała nadzieję, że nie zajdzie potrzeba, żeby tu wracać, bo już jej się to miejsce okropnie kojarzyło i nie chciałaby musieć mieć z nim więcej do czynienia.
- Poza tym, nie ma potrzeby, żebyś pozbywała się swoich rzeczy. Tak jak mówi Svietlana, nie musimy się martwić o sytuację materialną, więc skoro stajesz się częścią rodziny, to ty też nie musisz. - powiedziała z uśmiechem, patrząc na Rosjankę. Takie kochane małe stworzenie. Straszne, że spotkało ją w życiu tyle złego. Ishani również poruszył gest złapania jej za rękę, za to na pytanie o dłonie wzruszyła ramionami, przyzwyczajona do niego, wystarczająco często zapominała o kurtuazyjnych rękawiczkach, żeby musieć mieć wymówki.
- Tak już mają. Mam zimne dłonie odkąd pamiętam. - przyznała, co nie było dalekie od prawdy, bo nie pamiętała swojego życia jako człowiek jakoś wybitnie. Wtedy zresztą też zazwyczaj jej dłonie były chłodne. Nie tak, jak teraz, rzecz jasna, ale ludzie i tak zwracali uwagę. Na wspomnienie o kominku pokręciła głową swobodnie.
- Nie ma potrzeby. Nie marznę, naprawdę. - powiedziała, chociaż jeśli Rose dorzuci do pieca, to pewnie nic się nie stanie. Ishani nie przepadała za ogniem, ale bez przesady, nie wystraszy się przecież zwykłego kominka.
- Ja też nie widzę problemu. - pokiwała głową co do tematu korespondencji z Rosją.
avatar

Wiek : 345 lat (26 w dniu przemiany)
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Udaje wdowę
Umiejętności : psychokineza (przeciętna)
Punkty : 4


http://vampirekingdom.forumpl.net/t709-ishani-fitzroy http://vampirekingdom.forumpl.net/t716-ishani-fitzroy http://vampirekingdom.forumpl.net/t717-skrytka-pocztowa-ishani Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Rose Romanow on 05/02/18, 06:12 pm

Uśmiechnęła się lekko do kobiet. Jednak jej uwagę przyciągnęły bardziej słowa Ishani, odnośnie rodziny. Jak miała się nią stać skoro nią nie była? O co jej chodziło? Przecież tymczasowa opieka nad nią, nie oznaczała przecież przynależności do rodziny. Dla tego tylko uśmiechnęła się, mimo że nadal nie dawało jej to spokoju. Spojrzenie przeniosła na broszę a potem na Svietlanę. Odruchowo przysunęła ją do piersi i uśmiechnęła się delikatnie.
- Ta brosza należała do mojej matki. Jednak jest bardzo...rozpoznawalna wśród osób, które miały styczność z rodziną Romanow. Albo, jeśli w ogóle wiedzą coś o mojej rodzinie. Tą broszę dostał Car w dniu śmierci własnej matki. Podarował ją mojej mamie w dniu ich ślubu. A moja mama, dała mi ją w dniu w którym się urodziłam. Mam ją od trzynastu lat.
Przyznała cicho i lekko się uśmiechnęła.
- Zatem ukryję ją bardzo starannie by nikt nie odnalazł jej. Chyba, że...może Wy ją ukryjecie?
Poprosiła zerkając to na jedną to na drugą kobietę. Starała się nie myśleć o tym co jej myśli rozpraszało, ale nie było to takie proste. Westchnęła cicho i w końcu spojrzała na swoje dłonie.
- Wspomniałaś, że staję się częścią rodziny...ale jak? Jestem dla Was obcą osobą. Zagubionym dzieckiem, które nie wie co ma ze sobą począć. Opieka nad moją osobą nie jest przynależnością do rodziny a aktem Waszej troski i dobroci.
Starała się jakoś to delikatnie obrać w słowa. Nie chciała by ją źle zrozumiały. Gdy Ishani zaprzeczyła by było jej zimno Rose uniosła brew. Dziwne, ale nie powiedziała nic tylko skinęła głową. Nie rozumiała tego, przecież była strasznie lodowata. Nie miała pojęcia czy to jest normalne. Ale sądziła, że raczej nie. Ona też miewała zimne dłonie, ale te...wzdrygnęła się lekko bo przed oczyma miała ciało ojca. Zimne, lodowato zimne i martwe.
- Na pewno nie jest zimno? Są strasznie lodowate...nie powinny takie być. To znaczy...zimne...są za mocno zimne...jakby, nie wiem. Zamrożone? Jak w lód wstawione...
Wyznała zaniepokojona. Musiała uczyć się od dziecka wszystkiego co ojciec uznał za stosowne, co nie raz ją przerażało. Już gdy jako zaledwie kilkulatka zaczęła uczyć się manier nie było tak źle, ale gdy do tego dochodziły przedmioty ścisłe...była przerażona. Teraz jako trzynastolatka nieco ją to wszystko po prostu niepokoiło, gdy poznawała coś nowego, bądź uczyła się czegoś co sprawiało jej problemy.
avatar

Wiek : 13
Zawód : -
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Dyplomacja
Punkty : 3


http://vampirekingdom.forumpl.net/t610-rose-romanow http://vampirekingdom.forumpl.net/t616-rose-romanow#2738 http://vampirekingdom.forumpl.net/t617-rose-romanow#2739 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Svietlana Fitzroy on 20/02/18, 12:58 am

Svietlana uśmiechnęła się ciepło widząc, jak Rose przytula broszkę do piersi i sama odruchowo sięgnęła do monety na szyi. Zaczęła ją lekko obracać w palcach.
- Jakoś sobie z tym poradzimy. Możesz być pewna, że nikt jej nie znajdzie, Rose. Spokojnie - powiedziała do dziewczynki uśmiechając się do niej.
Mała rodaczka bardzo ją rozczulała. Była taka kochana i taka biedna. Najchętniej by ją przytuliła i przypilnowała, żeby już żaden ohydny wampir-chomik, ani w ogóle nikt inny się koło niej nie kręcił. Przy niej i przy Ishi będzie bezpieczna i szczęśliwa i wszystko będzie tak, jak powinno być. Poczuła mocno budzące się instynkty macierzyńskie.
- Och, daj spokój - powiedziała z uśmiechem. - Oczywiście, że staniesz się częścią rodziny, kiedy z nami zamieszkasz.
Chciała dodać, że przecież ona i Ishani też nie są do końca spokrewnione, a jednak nie przeszkadza im to zupełnie w byciu siostrami, ale przypomniało jej się w porę, że została przedstawiona jako przyjaciółka, a nie siostra i ugryzła się w język.
Podeszła do kominka do siostry, żeby też poczuć ciepło od niego bijące. Mogła go nie potrzebować i nie miała wątpliwości, że choćby spędziła przy nim cały dzień, i tak pozostanie tak samo lodowata, ale mimo to lubiła ciepło i nigdy raczej go sobie nie odmawiała.
avatar

Tytuł : -
Wiek : 24 lata | 343 lata
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Udaje wdowę
Umiejętności : Hipnoza (Przeciętny)
Punkty : 4


http://vampirekingdom.forumpl.net/t733-svietlana-fitzroy http://vampirekingdom.forumpl.net/t734-svietlana-fitzroy http://vampirekingdom.forumpl.net/t735-skrytka-pocztowa-svietlany-fitzroy Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach