Walia - od 1839r.

Walia - od 1839r.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Walia - od 1839r.

Pisanie by Brian Chamberlain on 17/04/18, 07:54 pm

Mimo dobiegających jego dziewiętnastych urodzin, jego ojciec Stephen stwierdził że jest na tyle dobrze wyszkolony, że można pozwolić brać udział w zespołowych misjach, zabijania wampirzych gniazd. Stephen Chamberlain w tym czasie był dowódcą i jak zadecydował, by jego syn Brian wziął udział w misji, tak też się stało. Eleonore, jego żona, nie miała nic do powiedzenia i musiała zaakceptować decyzję swojego męża. Obawiała się o swojego syna, czy wróci z tej misji cały i żywy.
Brian był z jednej strony podekscytowany ale z drugiej również miał obawy, czy sobie poradzi. To była dla niego pierwsza tak ważna i poważna misja zespołowa. Obiecał jednak, że da z siebie wszystko.
Zapadła noc a grupa do której należał, udała się na miejsce przebywania wampirzego gniazda. Rozsądnym byłoby ich zabić za dnia, lecz cóż. Dowódca zarządził inaczej. Łowcy zaatakowali miejscówkę wampirów. Wywiązała się walka. Krwiopijców okazało się być więcej, lecz łowcy byli bardziej przygotowani. Nie obeszło się jednak bez ofiar z ich strony. Brianowi udało się zabić dwa wampiry i jednego zakołkować. Podrapany i w niektórych miejscach ubrudzony krwią, rzucił się do walki z pozostałymi. Odwracając uwagę dwóch krwiopijców. Używający psychokinezy wróg, rzucił nim w ścianę budynku, przez którego drewnianą konstrukcję, przeleciał do środka, hamując na stole. Syknął z bólu, próbując się podnieść, ale nie zdążył. Krzyknął z bólu, kiedy poczuł ból z lewej strony. Przed sobą miał wampira bezczelnie się uśmiechającego, trzymającego drewniany kawałek drewna w jego ciele. Długo się nie uśmiechał, kiedy sam poczuł w swoim sercu ostrze. Brian korzystając z jego głupiej radości, przebił mu mięsień. Wampir upadł, na szczęście na bok. Brian wyciągnął drewniany bolec i podniósł się trzymając za krwawiącą ranę. Cudem wyszedł w budynku, widząc że walka jeszcze trwa. Z tą raną nie da rady dalej walczyć. Jego osobą zainteresował się inny wampir i ruszył w jego kierunku. Nie mając nic pod ręką, wybiegł z pola bitwy i skierował się w głąb lasu. Tam na nieszczęście potknął się o korzeń a krwiopijca dopadł go, przebijając swoimi pazurami jego łydkę. Pozostawała mu walka na pięści, więc odwracając się, walnął wampira z pięści. Wiedząc oczywiście, że to nic nie da. Kopnął go dodatkowo ze zdrowej nogi i starał się przeczołgać w stronę drogi, jaką podążał. Szczęście się do niego odwróciło, kiedy łokciem dotknął grubej i odłamanej gałęzi. Szybko złapał ją w ręce i kiedy wampir rzucił się na niego, przebił mu szyję, odrzucając zaraz na bok. Odnajdując kolejny kawałek odłamanego drzewa, przebił nim jego serce. Wyeliminował zagrożenie, oddychając z ulgą. Ale rany zaraz się odezwały. Ponownie złapał się krwawiącego boku, czując osłabienie. Nie zamierzał się poddać. Podciągnął się do drzewa, podniósł się i kulejąc, przeszedł kilka długich metrów. Niestety, utrata krwi, utrudniała mu poruszanie się. Organizm słabł. Widział już podwójnie. Padł pod jednym z drzew, siadając plecami do pnia. Nogi wyprostował przed siebie. Głowę odchylił i spojrzał w niebo, przez gałęzie drzew. Mimo oświetlenia przez księżyc, nie widział dość dobrze. Czuł, że jego koniec może być bliski.
- Nie tak wyobrażałem sobie własną śmierć.
Szepnął sam do siebie. Powoli zamykając oczy. Nie wiedząc tak naprawdę, na co powinien czekać.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 33


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach