Pub "Jeździec i Wilk"

Pub "Jeździec i Wilk"

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Vampire Kingdom on 04/05/17, 10:28 pm

Pub "Jeździec i Wilk"


Niewielki pub położony w Camden Town. Jest zadbany i czysty, a kłopoty zazwyczaj omijają to miejsce. Klientelę stanowią głównie robotnicy odpoczywający po całym dniu ciężkiej pracy.
avatar

Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 http://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 http://vampirekingdom.forumpl.net/t89-forma-listowna-wzor#136 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Jacquelyn May on 04/05/17, 10:42 pm

Jackie coraz lepiej radziła sobie w świecie, który za sprawą nieszczęśliwego wypadku musiała poznawać na nowo. Zaczęła polegać na swoim węchu i słuchu, w efekcie czego oba te zmysły wyostrzyła wkrótce do granic możliwości. Czytała kiedyś, że tak właśnie dzieje się w przypadku utraty wzroku, teraz mogła potwierdzić książkową wiedzę doświadczeniem.
Nie była pewna pory dnia, ale zważywszy na coraz bardziej dokuczliwy ziąb przyjęła, że mogło już zacząć zmierzchać. Starała się zachować normalny, dzienny tryb życia, mimo to było jej wszystko jedno o której godzinie wybierała się na spacer. Kroczyła więc w świetle zachodzącego słońca, całkiem niespiesznie, zręcznie wymijając większość pojawiających się na jej drodze przeszkód. Nie potrafiła jeszcze iść całkowicie prosto, ale musiała przyznać, że stworzony dla niej kijek ogromnie ułatwiał jej funkcjonowanie. Wiedziała gdzie znajdują się budynki czy inne elementy miejskiej zabudowy, wiedziała kiedy kończy się chodnik, a kiedy zaczyna ulica. Kij zdawał się być przedłużeniem jej ręki, ostrzegał ją odpowiednio wcześnie o wszelkich zagrożeniach. Teraz na przykład, gdyby nie ten pięknie rzeźbiony kawałek drewna, z całą pewnością wpadłaby na wychodzących z jakiegoś budynku ludzi. Dotknęła jego końcówką drzwi, kiedy akurat się otwierały. Zatrzymała się w miejscu, próbując wychwycić dźwięki dobiegające z wnętrza lokalu. Cóż mogło się tutaj znajdować? Jej uszy wychwyciły strzępki rozmów prowadzonych między kilkoma różnymi grupami. Zaraz po tym do rozmów dołączyły solowe popisy jakiegoś skrzypka. Nie mogło to być złe miejsce, bo złe miejsca brzmią inaczej. Z takim przekonaniem rudowłosa przekroczyła próg pubu, nie będąc nawet świadomą, że właśnie w pubie się znalazła. Miała na sobie dość skromną, ale w swej skromności elegancką suknię w kolorze jadeitowym, na stopach zaś wygodne, a jednocześnie stylowe buciki. Jej włosy upięte były w kok, do koku natomiast przypięty miała kapelusik odpowiadający barwą sukni. Jednym słowem - dama.
- Em... Dzień dobry? - Ani to pytanie, ani przywitanie. Żywiła szczerą nadzieję, że ktokolwiek zainteresuje się jej osobą i raczy udzielić niezbędnych wskazówek dotyczących tego lokalu. Stała chwilę w drzwiach, a później ruszyła niepewnie przed siebie, ostrożnie badając swoim kijem najbliższe otoczenie. Jeśli tylko poczuła, że kogoś przypadkowo szturchnęła, natychmiast ciepło przepraszała. Nie zakrywała niczym oczu. Jej spojrzenie było zawieszone gdzieś w przestrzeni. Nietrudno zgadnąć, że miało się do czynienia z niewidomą.
avatar

Wiek : 21
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t412-jacquelyn-may#885 http://vampirekingdom.forumpl.net/t413-jacquelyn-may#897 http://vampirekingdom.forumpl.net/t414-jacquelyn-may#898 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Samuel Norton on 05/05/17, 07:24 pm

Samuel szedł po ulicy, postukując swoją okutą laską, miał konkretny cel. Norton chciał dotrzeć do Jeźdźca i Wilka, a konkretniej chciał się napić. Miał co prawda parę butelek rumu stojących w gabinecie, jednak dzisiaj miał ochotę pobyć nieco między ludźmi. Robotnicy odwiedzający ten pub zawsze mieli coś ciekawego do powiedzenia. Byli prawdziwą kopalnią informacji. Wiedzieli wszystko o tym, co się dzieje w fabrykach, jak i poza nimi, a języki mieli dłuższe od przekupek na targu. Zwłaszcza jeśli zachęciło się je paroma kufelkami piwa. Korzystając ze zdobytej tak informacji, Samuelowi udało się kiedyś zdobyć parę karabinów. Oprócz tego lubił to miejsce, właściciel dbał o porządek i dobre piwo, a Święci pozbywali się wszelkich kłopotów. Wszyscy na tym korzystali. Tak rozmyślając, Norton dotarł na miejsce, wszedł do środka i zamówił sobie szklaneczkę rumu. Mając swój rum, dosiadł się do najbliższej grupki robotników i zaczął nic nieznaczącą pogawędkę. Najwidoczniej nic ciekawego nie działo się ostatnio w fabrykach, bo rozmawiali tylko o złamanej ręce jednego z ich kolegów i żonie jednego z nieobecnych. Nortona zupełnie to nie interesowało, nie można było z tego nic ciekawego wyciągnąć. Wobec tego Samuel zaczął się rozglądać za kimś innym do rozmowy. Do środka właśnie weszła ładna dziewczyna z rzeźbioną laską. Najwidoczniej jakaś dama, co dama robi w takim miejscu? Na dodatek coś w jej sposobie poruszania się nie pasowało Nortonowi. Jakoś tak niepewnie, a na dodatek laska nie służyła jej ani do podpierania się, ani do ozdoby. Wyglądało to bardziej, jakby zastępowała jej oczy. Samuel wstał i postukując laską, podszedł do dziewczyny. Podszedł akurat w momencie, kiedy dziewczę przywitało się z powietrzem. Samuel postanowił odpowiedzieć.
-Dzień dobry!- powiedział, opierając się o kontuar, teraz z bliska nabrał pewności, że dziewczyna jest niewidoma. -Czegoś szukasz? A może zgubiłaś się?- mówił miłym głosem, bez najmniejszego cienia groźby czy złych intencji. Zastanawiał się, co też taka osoba może robić w skromnym Camden. Niebezpiecznym Camden.
avatar

Wiek : 30
Zawód : Gangster
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Broń palna: Rewolwer - Przeciętna, Dowodzenie.
Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t401-samuel-norton http://vampirekingdom.forumpl.net/t405-samuel-norton http://vampirekingdom.forumpl.net/t404-samuel-norton Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Jacquelyn May on 05/05/17, 08:03 pm

Należało jej wybaczyć, że witała się z powietrzem. Zdarzało jej się wyjątkowo często i z całą pewnością zdarzać się będzie w przyszłości. Kierowana zasadami dobrego wychowania zawsze mówi dzień dobry wchodząc do budynku. Zwłaszcza ostatnimi czasy, kiedy nie do końca świadoma jest dokąd wchodzi.
Usłyszała stukanie laski, które wznosiło się ponad szum rozmów. Odgłos przybierał na sile z każdą sekundą, dlatego odwróciła się w kierunku, z którego dochodził. Później jej uszu dobiegł męski głos. Oceniła, że brzmiał całkiem sympatycznie, dlatego uśmiechnęła się szeroko, miała nadzieję - do swego rozmówcy. Oparła kij o podłoże tuż przy swoich nogach, kładąc na nim obie dłonie. Na razie postanowiła przerwać badanie terenu. Nie chciała się przypadkiem potknąć i runąć na ziemię przed kimś, kto zdecydował się do niej nie tylko podejść, ale i odezwać.
- Nie jestem pewna - odpowiedziała na oba pytania naraz. Nie wiedziała, czy czasem nie stoi komuś na drodze, ale bała się zrobić kolejny krok, bo mogła za bardzo zbliżyć się bądź też oddalić od mężczyzny. Obie opcje wyglądały na równie niewłaściwe. - Byłby pan tak miły i powiedział mi gdzie jestem? Przechodziłam obok akurat kiedy drzwi się otwierały, usłyszałam gwar rozmów i muzykę... Wydaje mi się, że nigdy wcześniej nie odwiedzałam tego lokalu.
Mówiła niesamowicie grzecznie, miękko, a mimo to dało się wyłapać nutkę zakłopotania. Zdarzało się, że podbijała nowe miejsca całkowicie pewna siebie, ale zdarzało się również, że czuła się gdzieś nieswojo. Jedynie na samym początku, później zawsze się przyzwyczajała. Całe szczęście, że choć towarzyszący jej mrok wszędzie był taki sam, ludzie stale się zmieniali. To dzięki nim potrafiła oswoić się z każdą sytuacją oraz z każdym miejscem.
avatar

Wiek : 21
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t412-jacquelyn-may#885 http://vampirekingdom.forumpl.net/t413-jacquelyn-may#897 http://vampirekingdom.forumpl.net/t414-jacquelyn-may#898 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Samuel Norton on 05/05/17, 11:21 pm

Dziewczę uśmiechnęło się w generalnym kierunku Samuela. Norton odwzajemnił uśmiech, po czym zganił się w duchu, kiedy uświadomił sobie, że ona nie widzi. Dopił rum ze swojej szklanki, słuchając odpowiedzi. Dziewczyna nie wiedziała, gdzie jest? Nie widząc, gdzie się idzie, nietrudno się było zgubić. Samuel nie wyobrażał sobie życia bez wzroku, oznaczałoby to dla niego rezygnację ze swoich zamierzeń. Ze wszystkiego, na czym mu teraz zależało, Norton aż wzdrygnął się na tą myśl.
W międzyczasie przyglądał się uważnie dziewczynie. Wyglądała na dziewczynę z dobrego domu. Chociaż akcent i sposób mówienia mówił, że dziewczyna pochodzi z Ameryki.
-Nie, nie odwiedziłaś.- wyrwało się Samuelowi na tą ostatnią uwagę. Postanowił szybko zmienić temat.
-Gdybyś mogła się przesunąć trzy kroki w lewo. O tak, teraz dobrze.- przesuwając się zgodnie z instrukcjami Nortona, dziewczyna odsunęłaby się z przejścia i znalazłaby się przy kontuarze.
-Jesteś w północnej części Londynu, a dokładniej znajdujesz się w Jeźdźcu i Wilku. Najporządniejszym pubie w tej okolicy. Chyba nie znajdziesz lepszego w całym Camden. A skoro już jesteśmy w pubie to czy mogę zaproponować ci drinka?- powiedział, gestem sygnalizując barmanowi, że chciałby dolewkę i jeśli się zgodziła, to cokolwiek sobie zażyczyła.
avatar

Wiek : 30
Zawód : Gangster
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Broń palna: Rewolwer - Przeciętna, Dowodzenie.
Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t401-samuel-norton http://vampirekingdom.forumpl.net/t405-samuel-norton http://vampirekingdom.forumpl.net/t404-samuel-norton Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Jacquelyn May on 06/05/17, 12:06 am

Istotnie, nie widziała. Jedynym sposobem na zobaczenie czyjejś twarzy było dla niej zbadanie jej dotykiem, ale szczęśliwie potrafiła zwalczyć w sobie potrzebę naruszania przestrzeni osobistej innych ludzi. Jackie bardzo uważnie słuchała. Nie umknął jej odgłos odstawiania na blat szklanki, nie pomógł jej on jednak określić gdzie się znajdowała. Mogła stwierdzić z której strony dochodzą jakie dźwięki, mogła je wyodrębnić, ale one również nie okazały się pomocne.
- Och... Dziękuję - odrzekła w odpowiedzi na radę, przyjmując bez słowa potwierdzenie jej przypuszczeń. Nie doszukiwała się w nim drugiego dna. Pomyślała jedynie, że mężczyzna mógł być tu częstym bywalcem i po prostu nigdy wcześniej jej tu nie widział. Jedną rękę zostawiła na kijku, tudzież lasce, drugą wyciągnęła przed siebie. Zrobiła zalecane trzy kroki w lewo, pomiędzy każdym badając ręką przestrzeń. Wreszcie dotknęła kontuaru. Pogładziła ladę, sprawdzając dokładniej z czym ma do czynienia. Niewidzące spojrzenie przez cały czas zawieszone miała w nieokreślonej przestrzeni. Jej twarz była stale zwrócona w kierunku Samuela.
Przestała błądzić palcami po blacie i z powrotem oparła dłonie o kijek. Wyprostowała plecy, wsłuchując się w kolejne słowa.
- Camden... W pubie! - Nie kryła zdziwienia. Nie miała pojęcia jak to się stało, tak rzadko zapuszczała się poza centrum! Ale teraz przynajmniej wszystko pasowało. Była już w stanie połączyć słyszane odgłosy z lokalem, najwyraźniej do ułożenia układanki brakowało jej jedynie informacji. - Proszę o wybaczenie. - Otrząsnęła się, zdając sobie sprawę, że jej reakcja mogła zabrzmieć co najmniej oskarżycielsko.
- Wyjątkowo rzadko bywam w takich miejscach. Nie spodziewałam się, że nogi poniosą mnie tak daleko na północ. Mieszkam w Londynie od niedawna i czasami jeszcze się gubię.
Pub! W Stanach, zwłaszcza na terenach, z jakich pochodziła, kobiety faktycznie mogły pojawiać się w takich lokalach i nikogo to zbytnio nie dziwiło. W Anglii natomiast życie płynęło nieco inaczej. Dobrze urodzona panna powinna spędzać czas na salonach wraz z innymi damami, nie wśród mężczyzn i alkoholu. Jacquelyn nie poczuwała się do roli angielskiej damy, ale miała świadomość tego, że jako dziewczyna z dobrego domu powinna wpasować się w tutejsze konwenanse. Mimo to nie odwróciła się w stronę wyjścia.
- Z całym szacunkiem, zmuszona jestem odmówić drinka. Za to chętnie napiję się herbaty.
Nie piła alkoholu. Bez niego wystarczająco często traciła równowagę, kiedy pojawiała się przeszkoda, głupotą więc byłoby szkodzenie sobie na własne życzenie.
avatar

Wiek : 21
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t412-jacquelyn-may#885 http://vampirekingdom.forumpl.net/t413-jacquelyn-may#897 http://vampirekingdom.forumpl.net/t414-jacquelyn-may#898 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Samuel Norton on 07/05/17, 09:57 pm

Dziewczyna przesunęła się nieco i stanęła przy kontuarze, dosłownie parę kroków od Samuela. Teraz zdecydowanie można było normalniej rozmawiać. Byłą niezmiernie zdziwiona faktem, że znajduje się w Pubie. Zupełnie jakby to było coś strasznego. Nie było to na pewno typowe, ale przecież nikt jej nie wyrzucał. Przynajmniej jeszcze. Błędnie zinterpretował jej przeprosiny i prychnął pod nosem. Za co niby przepraszała? Za wejście do pubu? Ha! Zawsze uważał Amerykę za bardziej postępowy kraj. Chyba mocno się mylił. Uwaga o niedawnym pojawieniu się w Londynie zapytał.
-I jak podoba ci się w naszym pięknym kraju?- Nie wszystkim odpowiadała stara Anglia. Samuelowi też kiedyś nie było tu przyjemnie, dlatego wyjechał pracować w koloniach. To doświadczenie zmieniło trochę jego pogląd na miejsce swojego urodzenia. Na odmowę drinka tylko mruknął. Chwilę potem słychać było rum nalewany do szklanki, a Samuel spojrzał groźnie na barmana, nawet jeśli normalnie nie podawał herbaty, to miał ją teraz podać. Barman chyba zrozumiał, bo oddalił się przygotować napój. Chwilę później wrócił z kubkiem parującej herbaty.
-Słodzisz?- zapytał Norton. Gotów posłodzić herbatę, trywialne zadanie dla kogoś ze wzrokiem. Bez niego mogło się okazać nie lada wyzwaniem, a chciał tego dziewczynie oszczędzić.
avatar

Wiek : 30
Zawód : Gangster
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Broń palna: Rewolwer - Przeciętna, Dowodzenie.
Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t401-samuel-norton http://vampirekingdom.forumpl.net/t405-samuel-norton http://vampirekingdom.forumpl.net/t404-samuel-norton Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Jacquelyn May on 07/05/17, 11:20 pm

Bo dla młodej panny znalezienie się w pubie powinno być czymś strasznym. Chyba. Jackie na pewno będzie musiała się nad tym zastanowić. I tak wypadek spowodował częściowe wykluczenie jej osoby z towarzystwa, w którym wcześniej została zaakceptowana za sprawą majętnego ojca. Nie miała arystokratycznego pochodzenia, a ludzie z wyższych sfer nie lubili zaprzątać sobie głowy kalekami, jeśli przebywanie w ich obecności im się nie opłacało. Zmierzając do meritum - nawet wizyta w najbardziej podłej spelunie nie zaszkodziłaby już jej wizerunkowi. Panna May ciągle o tym zapominała.
- Ach, jest cudownie! - odpowiedziała od razu, wykazując odrobinę za dużo entuzjazmu. Anglia naprawdę jej się podobała, wszystko było tu inne, wszystko tak prężnie się rozwijało. Zanim coś, co danego sezonu było modne w Londynie dotarło do jej stron, mijały lata. A tutaj mogła być na bieżąco. - Od dziecka marzyłam o wielkich podróżach, o odkrywaniu nowych lądów. Daję słowo, że swego czasu myślałam nawet o zaciągnięciu się na statek i popłynięciu w nieznane, ku przygodzie!
Dziewczyna wyraźnie odpłynęła do świata swoich marzeń. Tyle życia było jeszcze przed nią, tyle miała planów, tyle pragnień. A teraz... Teraz nie wiedziała czy uda jej się kiedykolwiek opuścić granice tego kraju. Ba, tego miasta!
- Z założenia Londyn był moim pierwszym celem, ale długo mieszkałam w Edynburgu zanim tu przybyłam. Jaka szkoda, że nie zobaczę już jak tu pięknie. - Zakończyła dość dramatycznie, mimo to uśmiechnęła się, z początku trochę smutno, później, kiedy odgoniła od siebie przykre myśli, znacznie weselej. Mogła osiągnąć wiele, nawet nie widząc. Mogła i z całą pewnością osiągnie. Potrzebowała jedynie więcej czasu.
- Nie słodzę, dziękuję.
Gdyby mogła być świadkiem wymiany spojrzeń między Samuelem a barmanem, pewnie zrobiłoby się jej głupio. Do głowy jej nie przyszło, że w pubie nie podaje się herbaty. Na szczęście nie została uświadomiona w tym drobnym problemie i obyło się bez wpadania w zakłopotanie. Z uśmiechem podziękowała barmanowi za postawienie przed nią kubka - przynajmniej wydawało jej się, że właśnie to usłyszała - ale na razie nie sięgała ku niemu. A mężczyzna miał rację w swoich domysłach. Rozsypywanie cukru nie należało do rzeczy przyjemnych, niestety będąc osobą niewidomą ciężko jest nie upuścić choćby ziarenka. Nauczyła się więc pić gorzkie napoje.
- A pan jest stąd? I skąd pan wie, że nie jestem Angielką? - spytała jak gdyby nigdy nic, kierowana zarówno ciekawością jak i własną wizją uprzejmości.
avatar

Wiek : 21
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t412-jacquelyn-may#885 http://vampirekingdom.forumpl.net/t413-jacquelyn-may#897 http://vampirekingdom.forumpl.net/t414-jacquelyn-may#898 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Samuel Norton on 08/05/17, 09:45 pm

Samuel upił łyka rumu i westchnął z zadowolenia. Uwielbiał rum, a ten podawany tutaj ustępował tylko troszeczkę temu stojącemu w jego gabinecie. Popatrzył na swoją szklankę i zastanowił się, czy to dobrze, czy źle. Nah, nieistotne. Dopóki mu smakował był w porządku. Odstawił rum na blat i słuchał co też dziewczyna do powiedzenia. Podobało się jej w Anglii. To chyba dobrze, Anglia była całkiem przyjemnym krajem, oczywiście, jeśli wiedziało się jakich miejsc i ludzi należy unikać. Co prawda to samo można było powiedzieć o każdym kraju na ziemi. Marzenia o podróżach? Chyba każda młoda osoba miała taką fazę. Samuel też chciał kiedyś zwiedzić cały świat. Niestety szybko się rozczarował. Zaciągnięcie na statek? Ślepa osoba na statku? Co za niedorzeczne marzenie. Marzenia zazwyczaj miały choćby minimalną szansę spełnienia, to nie miało żadnej. Jednak to nie Samuelowi było sądzić, co może się zdarzyć. Jej następne słowa zastanowiły Nortona, czyżby straciła wzrok niedawno? Chyba tak, twarz Samuela nieco się zasępiła. Stracić wzrok, straszne. Urodzić się bez niego, a spaść w ciemność? Samuel nie potrafił sobie tego wyobrazić. Otrząsnął się z ponurych myśli. Nie musiał się tym martwić. Skąd wiedział, że nie jest angielką? To było całkiem proste, dziewczyna sama musiała zauważyć. Może i mówili tym samym językiem, ale akcent był drastycznie różny.
-Urodzony i wychowany na ulicach tego miasta. Twój akcent. Nikt stąd tak nie mówi.- powiedział. Przez całą rozmowę coś Nortonowi nie pasowało. Coś było nie tak. I właśnie przypomniał sobie, co to było. Przecież dalej nie przedstawił się ani nie znał imienia dziewczyny.
-Ależ gdzie moje maniery! Mam na imię Samuel. - nazwiska na razie zamierzał ujawniać. Jeszcze dziewczyna jakimś niefortunnym zbiegiem okoliczności je słyszała.
avatar

Wiek : 30
Zawód : Gangster
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Broń palna: Rewolwer - Przeciętna, Dowodzenie.
Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t401-samuel-norton http://vampirekingdom.forumpl.net/t405-samuel-norton http://vampirekingdom.forumpl.net/t404-samuel-norton Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Jacquelyn May on 09/05/17, 07:17 pm

Jacquelyn dyskretnie pociągnęła nosem, by lepiej poznać otaczające ją zapachy. Nie wyczuwała oczywiście co jest rozlewane za barem, choć słyszała dźwięk uderzającego co jakiś czas o kontuar szkła i nie musiała zgadywać, że w szkle tym nie znajduje się herbata. Dopóki jednak ktoś niezdarny nie rozchlapie przed nią piwa, jej nozdrza nie powinny wychwycić nieprzyjemnego zapachu alkoholu. Ciekawe czy ludzie tutaj upijali się do upadłego?
Wracając do dalekich podróży, towarzystwo, w jakim obracała się dziewczyna jakoś niekoniecznie wykazywało chęci do zwiedzania świata, więc na pewno nie była to cecha wspólna młodzieży. Dobrze im było tam, gdzie dorastali. Może dlatego, że żadna z przygód, na które wyrwała ich Jackie, nie kończyła się dobrze? A może dlatego, że część z nich dziedziczyła majątki i musiała doglądać interesu wraz z rodzicami, a część nie miała pieniędzy, by opuścić choćby granice stanu. Ona miała to szczęście, że nie została wplątana w biznesowe sprawy. I już nie zostanie, bo nie odważy się pokazać ojcu.
- Rzeczywiście, akcent może mnie zdradzać - przyznała, kiwając głową. Zdziwienie wywołane znalezieniem się w pubie zniknęło już całkowicie. Dziewczyna uznała, że naprawdę wszystko jej jedno. A może nawet zaprzyjaźni się z tym miłym panem!
- Ach, to jak Samuel Colt! - Klasnęła cichutko w dłonie i uśmiechnęła się szeroko, co najmniej jakby odkryła coś ekscytującego. - Ten od broni. W moich stronach wszyscy chodzili uzbrojeni po zęby, chociaż chyba woleli strzelby od rewolwerów. A przecież to takie spokojne miasto! - Najwyraźniej imię kojarzyła z innym nazwiskiem, dlatego nie miał się czego obawiać, blasku Colta na pewno nie przebije. Ale zdroworozsądkowo, ostrożność z jego strony była tutaj jak najbardziej na miejscu, w końcu niewidomi znani są z tego, że udaje im się czasem usłyszeć to i owo. Z tą różnicą, że Jackie świadomie nikomu by nie zagroziła, podczas gdy inni chętnie handlowali zdobytymi informacjami.
- Nazywam się Jacquelyn. Wymawia się podobnie do francuskiego Jacqueline, ale pisownia jest amerykańska. Zazwyczaj ludzie zwracają się do mnie Jackie albo po prostu Jack, bo tak jest krócej.
Prawdziwy wykład na temat imienia! Poruszała laską na boki, nie odrywając jej od podłogi. Zastanowiła się, czy herbata choć trochę już przestygła, ale uznała, że jeszcze chwilę poczeka.
- Nie bardzo wiem co mogłabym powiedzieć, żeby pan się przypadkiem nie obraził - przyznała szczerze, nie do końca świadoma, że choć poznała imię rozmówcy, nadal zwracała się do niego oficjalnie. Robiła to automatycznie. - Zawsze mi powtarzano, że kiedy już otworzę usta, od razu zapominam o wszelkich granicach. Mogę spytać czym się pan zajmuje?
avatar

Wiek : 21
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t412-jacquelyn-may#885 http://vampirekingdom.forumpl.net/t413-jacquelyn-may#897 http://vampirekingdom.forumpl.net/t414-jacquelyn-may#898 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Freya Lloyd on 07/07/17, 04:05 pm

Nie bez powodu Freya wybrała właśnie ten pub. Doskonale wiedziała, że to miejsce dosyć spokojnie, a klienci, o ile w ogóle jacyś będą nie zainteresują się młodą parą naradzającą się w półmroku w kącie lokalu. Weszli do środka powolnym krokiem, bo to wampirzyca nadawała tempo. Przechodząc obok baru, Freya uniosła dwa palce i uśmiechnęła się lekko do barmana, który tylko skinął głową. Dobrnęli do małego stolika po drugiej stronie niż wejście. Wampirzyca odsunęła się nieznacznie od towarzysza i rozpięła czerwony płaszcz. Pod spodem miała elegancką ciemną suknię podkreślającą jej kobiecą figurę. Ozdobiona była czarnymi kamieniami. Nic poza tym. Prosta, klasyczna, ale elegancka. Podczas drogi tutaj była raczej małomówna. Lubiła noc, a było blisko pełni i niebo wyglądało naprawdę imponująco. Tym bardziej, że nie była na nim ani jednej chmurki.  Oblizała krwiste wargi i usiadła na miękkim obiciu krzesła, poprawiając suknię.  Kątem ok  zauważyła, że barman zmierza już w ich kierunku ze szklankami wypełnionymi whiskey z lodem. Typowe.
Starszy mężczyzna z dłuższą brodą postawił trunki na stole i lekko się ukłonił. Dopiero wtedy Freya podziękowała i odprawiła go machnięciem dłoni. Uniosła wzrok na Victora, oczekując, że zacznie.
avatar

Tytuł : Błękitna Krew
Wiek : 25|1000
Zawód : Kat - Szefowa
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pazury, czytanie w myślach
Punkty : 12


http://vampirekingdom.forumpl.net/t453-freya-lloyd http://vampirekingdom.forumpl.net/t454-freya-lloyd http://vampirekingdom.forumpl.net/t455-poczta-pani-lloyd Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Victor Alexson on 07/07/17, 06:51 pm

Trochę był zawiedziony faktem, że Freya nic nie zrobiła Akashy. Liczył na jakieś złamanie karku, siłą ciągnięcie za kłaki, ale nie... wolała iść od razu z Victorem, cóż... trochę mu to schlebiło, bo potraktowała poważnie jego słowa. Wolałby też rozmawiać w bardziej zacisznym miejscu, no ale jak już nie dało się znaleźć nic innego, od biedy wystarczy ten bar. Wszedł razem z Freyą i usiadł obok, poczekał tylko aż kelner przyniesie trunek i sobie pójdzie by tylko popatrzeć na szklankę. Spojrzał na swoją towarzyszkę.
- Słyszałaś może o kiedykolwiek o Kolektywie? - Zapytał na wstępie, choć było to głupie pytanie, ponieważ retoryczne. Victor nie lubił takich pytań, więc zanim jeszcze wampirzyca zdążyła odpowiedzieć kontynuował puentę. - Ja też nie... choć zacznę od samego początku. Z mojego laboratorium uciekł obiekt badawczy, dość niebezpieczny więc wysłałem za nim pościg. Został złapany i zabity, ale łowca, który na niego polował wpadł w pułapkę grupy wampirów, którzy mówią o sobie Kolektyw. Rozmyślając nad tym zacząłem badać tą sprawę, zaczynając od samego źródła. - Zrobił na chwilę małą przerwę, tylko po to by lepiej i wygodniej się usadowić na krześle, a także rozejrzeć się po okolicy czy ktoś ich nie obserwuje, podsłuchuje.
- Obiekt "uciekł" gdy został przenoszony do waszego Działu Katów na natychmiastową egzekucje. Moi ludzie wykonali wszystkie z protokołem, transportowało ich dwóch strażników, którzy zginęli i nie możliwe by było by osłabiony wampir, zakuty w kajdany mógłby się uwolnić, zwłaszcza zabijając strażników. Węszę tutaj większy spisek, a to czego na pewno jestem pewny to to, że w szeregach Rady znajduje się "kret". - Jak na razie skończył opowiadać.
avatar

Tytuł : Stara arystokracja
Wiek : 32 (936)
Zawód : Członek Rady Naczelnej
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Kontrola nad zwierzętami.
Punkty : 7


http://vampirekingdom.forumpl.net/t276-victor-alexson http://vampirekingdom.forumpl.net/t280-victor-alexson#355 http://vampirekingdom.forumpl.net/t281-victor-alexson#356 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Joseph Stanbury on 25/01/18, 12:33 am

Gdyby Joseph wiedział o zapędach przyjaciela i o jego myślach, pewnie ich życie potoczyłoby się zupełnie inaczej. W Eton był tak zapatrzony w przyjaciela, że gdyby ten cokolwiek zainicjował, to prawdopodobnie poddałby się jego działaniom bez większego problemu, może nawet z ochotą. Możliwe, że gdyby wtedy, na dachu, Samuel zdecydował się na te kilka centymetrów i pocałował Josepha, to dzisiaj ten byłby mu oddany i to wobec niego byłby wierny jak pies, a nie wobec Marii. Jednak Josie nie miał pojęcia o tym, co sądził o nim Sam. Nie wiedział, jakie emocje wzbudza w przyjacielu i nie rozróżniał własnego oddania przyjacielskiego, od romantycznego pociągu, nie wobec Vaesey'a. Gdyby teraz cokolwiek miało się między nimi stać, wątpliwe faktycznie, by Joseph zareagował pozytywnie. Niestety, tamte dni, gdy z łatwością Stanbury oddałby się w ramiona przyjacielowi, minęły. Nieważne, czy uczucia do niego wciąż gdzieś tam były, bliżej lub dalej - kochał Marię. Też mniej, lub bardziej, zależy od dnia, ale był słowny i oddany. Chciał jej służyć jako mąż tak długo, jak ona sama będzie tego chciała. W tej chwili bardzo chciała, więc nie było mowy o jakiejkolwiek zdradzie.
Nie na trzeźwo.
- Szczerze mówiąc nie, nie słyszałem. - przyznał w kontekście czekoladek wspomnianych przez Sama. - Ale skorzystam z twojej rady. Znasz się na tym o niebo lepiej, niż ja.
Dokończyli wszystkie zaczęte tematy i po zapłaceniu i odebraniu płaszczy, opuścili restaurację. Gdy przyjaciel spytał o kierunek, Joseph obrócił się na pięcie, po czym wskazał uliczkę, w stronę której się zatrzymał. Wzruszył ramionami z uśmiechem, który wskazywał, że warto spróbować i ruszył, rozglądając się po obranych okolicach. Żeby dotrzeć do tych mniej grzecznych i ułożonych terenów, musieli opuścić droższą dzielnicę. Mogło im zejść parę, czy paręnaście minut, więc Joseph zagadał, znów o przeszłość, nie mogąc pozbyć się z głowy myśli o tym, z iloma partnerami mógł spać Vaesey. Oczywiście, nie miał prawa być zazdrosny i nie powinna uwierać go ta myśl, a jednak. Uśmiechnął się jednak do mężczyzny swoim najładniejszym uśmiechem i uniósł brwi pytająco, zanim jeszcze sformułował pytanie w myśli.
- Wybacz, jeśli moje pytanie wyda ci się niedyskretne - zaczął, dalej się uśmiechając. - Ale... Jak często ty spędzałeś noc w cudzych sypialniach? Albo ktoś w twoich? - skończył, a pewnie zanim jeszcze przyjaciel zdążył dokończyć swoją wypowiedź, Joseph zatrzymał się, patrząc na obdrapany szyld pubu: "Jeździec i Wilk". Wskazał kciukiem na drzwi, ponownie pytająco unosząc brwi, a kiedy Sam wyraził aprobatę, zszedł na bok i otworzył przejście, w pierwszym odruchu zamykając oczy, przytłoczony ilością dymu. Ktoś, kto nigdy w takim miejscu nie był, pewnie założyłby, że gdzieś tu jest źródło pożaru, ale nie. To tylko papierosy. To znaczy, pewnie nie tylko, w takich miejscach rzadko paliło się tylko tytoń, no ale w formie papierosa, czy fajki, zazwyczaj lądowało każde palenie.
- Pilnuj portfela. - powiedział do przyjaciela cicho i z rozbawieniem, ruszając powoli w stronę lady baru. - Powiem ci, że moja koszula bez kamizelki wydała mi się nagle bardzo odpowiednia.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 26
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Zaręczony
Umiejętności : Jazda konna | Dowodzenie
Punkty : 12


http://vampirekingdom.forumpl.net/t678-joseph-stanbury http://vampirekingdom.forumpl.net/t694-joseph-stanbury http://vampirekingdom.forumpl.net/t695-poczta-stanburych#3002 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Samuel Vaesey on 25/01/18, 01:06 am

Uśmiechnął się patrząc w przestrzeń, gdy usłyszał pytanie. Nad odpowiedzią zastanawiał się chwilę, zanim jej udzielił.
- Prawdopodobnie... - zaczął odwracając wzrok na przyjaciela - Więcej razy i w większej ilości kombinacji, niż sam pamiętam, a już na pewno, niż wypada się przyznać.
Był trochę ciekawy jego reakcji. Powiedział, że tego nie potępia, czego z resztą i tak się po nim nie spodziewał, ale w którym momencie będzie musiał w swoich historiach wyznaczyć granicę?
Czuł się też trochę winny, że z jednej strony myślał o Josephie w ten sposób, ale z drugiej robił to, co robił. To było dla niego trochę, jak zdrada. Chociaż oczywiście było to głupie podejście. Nikogo nie zdradzał, bo nikt do niego nie należał, ani on nie należał do nikogo. Nigdy. Mimo wszystko jednak świadomość, że będzie teraz Josephowi o tym opowiadać, była dla niego dość niewygodna. Siebie będzie tym ranił zdecydowanie bardziej, niż jego. Przynajmniej na trzeźwo. Bardzo potrzebował teraz odurzyć się czymkolwiek i zapomnieć o wstydzie, czy poczuciu winy. Gdzie podziała się jego sympatia do greckiego wzoru miłości?
Kiwnął głową, gdy przyjaciel wskazał szyld. Wszystko się teraz nada. Naprawdę.
Zaśmiał się na kolejną wypowiedź Josepha i zaczerpnął w płuca duży wdech oparów z pubu. Od razu lepiej. Uśmiechnął się do Stanbury'ego i ruszył za nim w stronę lady rozglądając się naokoło z zaciekawieniem. Miejsce wyglądało naprawdę zachęcająco. Zapowiadał się przyjemny wieczór.


Ostatnio zmieniony przez Samuel Vaesey dnia 25/01/18, 01:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 26
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Jazda konna | Posługiwanie się pistoletem
Punkty : 12


http://vampirekingdom.forumpl.net/t700-samuel-vaesey http://vampirekingdom.forumpl.net/t705-samuel-vaesey#3047 http://vampirekingdom.forumpl.net/t706-samuel-vaesey Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Ingvar Knutson on 25/01/18, 01:34 am

Przybycie do Londynu było takie mdlące. Podróże statkiem nie są dla niego. O dziwo urodził się w takim kraju, gdzie nie powinien odczuwać tych niechęci do podróży morskich, ale może nie był do nich po prostu przyzwyczajony i za mało podróżował? Powinien pomyśleć już w czasach Kolumba, czy nie zabrać się z nim w podróż. Zajęty był uciekaniem w innych kierunkach świata to się jakoś nie spiknęli. Szkoda.
Jedną noc miał za sobą w tym mieście i o dziwo udało mu się nawet znaleźć porządne angielskie szaty męskie. Nie żeby sobie kupił, ale wziął sobie z jednego mieszkania jakiegoś męskiego osobnika. Nawet nie spojrzał kogo. Trup leżał w sypialni i chyba nie przeżył w pełni upojnej nocy. Mówi się szkoda. Ale przynajmniej jego ubrania pasowały Ingvarowi. Czarna koszula, spodnie, buty i jeszcze ten płaszcz do kolan. Lepiej być nie mogło. Dodatkowo znalazł ładny grafitowy szal. Uśmiechnął się do siebie, kiedy przeglądał w lustrze.
- Teraz mogę poudawać anglika.
Rzekł do siebie i opuścił mieszkanie swojego trupiego kochanka, wychodząc po chwili z kamienicy, kierując się w bardziej centralną część miasta. Zwiedzał sobie miasto aż nie dostrzegł dwóch interesujących i przystojnych chłopców. Uśmiechnął się do siebie i ruszył w ich kierunku, wsadzając ręce do kieszeni płaszcza. Zaszedł za nimi aż do baru, gdzie po wejściu dostrzegł ich przy ladzie. Niech zamawiają sobie co tam chcą. Miał jednak nadzieję, że zajmą jakiś wolny stoliczek, a tego raczej dużo nie było. Knutson skierował się do wolnego stolika znajdującego pod ścianą, dla czterech osób. Zajął krzesło pod samą ścianą, z której mógł obserwować sobie młodzieńców. Ale tak, by nie odczuwali na sobie jego wzroku. Obserwował przy okazji cały lokal, jakby upewniał się przy okazji, że nie ma tutaj żadnego wampira. Mendy zasiadające w Radzie Wampirzej. Ci byli najgorsi.
avatar

Tytuł : Uciekinier
Wiek : 30/635
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Hipnoza, Trujący pocałunek, Telepatia
Punkty : 16


http://vampirekingdom.forumpl.net/t613-ingvar-knutson#2733 http://vampirekingdom.forumpl.net/t625-ingvar-knutson#2822 http://vampirekingdom.forumpl.net/t626-ingvar-knutson#2823 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Joseph Stanbury on 25/01/18, 01:58 am

Z jakiegoś powodu zraniła go wieść o ilości byłych partnerów Samuela. Zdawał sobie sprawę, że nie ma powodu, żeby on czuł się zraniony, ale i tak czuł się w ten sposób. Świadomie pewnie nie powiedziałby, że jest zazdrosny, ale podświadomość mówiła jasno, że tak. Bolało go, że przyjaciel znalazł sobie towarzystwo w ramionach - czy może raczej między nogami - tylu kobiet i mężczyzn. Może nawet obu grup równocześnie. W tej chwili Joseph sam nie wiedział, czy chce pytać, czy nie, jednak zdawał sobie sprawę, że jeśli urwałby w tej chwili, to byłoby nieco osobliwe. No i nie pokazałby przyjacielowi, jak bardzo się zmienił. Mógłby zrzucić niechęć na etykietę i konwenanse, ale Joseph z dzisiaj by tego nie zrobił. Więc zdecydował się to ciągnąć, mimo dyskomfortu, jaki tym sobie sprawiał. Samuel i tak nie miał prawa się zorientować. Jedyną osobą, która potrafiła przejrzeć jego idealnie dopracowany ton i mimikę, była, znowu, Maria, a ona spędzała z nim cały swój czas. No i nie miała dziesięcioletniej przerwy. To pewnie było istotne.
- To wszystko oczywiście w celu poszerzania horyzontów. - powiedział z rozbawieniem, w zasadzie sugerując tę odpowiedź, chociaż tonem i miną wskazywał, że nie wierzy w nią do końca. Chociaż to była dobra wymówka. Sam korzystał z niej, żeby wytłumaczyć własne nałogi, jakimi były używki i alkohol.
Gdy podeszli do baru, Joseph nie zastanawiał się długo. Wziął pierwszą pozycję, która nie była absyntem, na jaki pewnie Joseph zdecydowałby się, gdyby miał taką opcję. Jednak jeżeli szukał artystycznego napoju podziemia, to nie powinien był szukać w takim miejscu. Był to miód. Więcej, niż powinno się pić na raz, ale pewnie nie był najlepszy no i w dodatku rozcieńczany. Mimo to, taki urok takich miejsc, że uroku im w sumie brak. Zapłacił i gdy i on i Sam mieli już alkohol, ruszył na poszukiwania stolika. Najpierw wzrokiem znalazł wolne miejsce, zaraz jednak jakaś obca parka zajęła je, więc siłą rzeczy, miejsca już nie było. Stoliki zostały trzy, może cztery. Dwa tuż przy drzwiach i jeden bardziej w rogu i właśnie tam ruszył Joseph, jeszcze nie wiedząc, że będą siedzieć tuż obok kilkusetletniego wampira. Ocenił wzrokiem ich towarzystwo z jednej strony, które nie było zbytnio godne uwagi, a następnie właśnie wampira, którego rasy jeszcze nie był znajomy. Nie wyglądał na Brytyjczyka, ale Stanbury nie z tych, co czepia się o narodowość. Usiadł więc przy wybranym stole, trochę niepewnie próbując miodu. Nie był jakiś wybitny, ale mogło być gorzej, naprawdę.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 26
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Zaręczony
Umiejętności : Jazda konna | Dowodzenie
Punkty : 12


http://vampirekingdom.forumpl.net/t678-joseph-stanbury http://vampirekingdom.forumpl.net/t694-joseph-stanbury http://vampirekingdom.forumpl.net/t695-poczta-stanburych#3002 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Samuel Vaesey on 25/01/18, 02:22 am

Nawet nie miałby z tym tematem problemu. Naprawdę. Ale w momencie, w którym nie byłby jedyny. Gdyby Joseph też miał za sobą przygody i rozboje łóżkowo-miłosne nie czułby się, jakby zrobił coś złego. Nadal zdawał sobie sprawę, jak głupie jest jego podejście. Josepha przecież i tak najpewniej nie obchodzi to z innej strony, niż czysta ciekawość bohemskiego życia. Czy mogły się w takim razie w końcu ogarnąć i przestać zachowywać, jakby faktycznie coś między nimi miało miejsce?
- Oczywiście - powiedział z najpiękniejszym uśmiechem, na jaki było go stać, mimo, że najchętniej zmieniłby temat.
- Poszerzanie horyzontów, badanie własnego życia i natury. Grecka miłość... Miłości właściwie pozbawiona. A więc same greckie czyny - przyznał szczerze.
To akurat była prawda. Nawet jeśli nie mógł powiedzieć, że zachował się wiernie w czynach, to umysłem pozostawał niezaprzeczalnie monogamistą.
I pomyśleć, że jeszcze tydzień temu naprawdę łudził się, że będzie w stanie przejść nad uczuciami dzieciństwa i traktować Josepha, jak na przyjaciela przystało. Niesamowite, jak głupi czasem bywał.
Również złożył zamówienie i odebrał swój trunek nie zwracając specjalnej uwagi na to, co to było, jak było podane, czy cokolwiek z innych zupełnie nieistotnych szczegółów. Po prostu chciał usiąść i się napić rozmawiając przy tym na tematy inne, niż własna wydumana niewierność.
Podczas, gdy Joseph wybierał stolik, on przyglądał mu się korzystając z chwili nieuwagi przyjaciela.
Spojrzał jednak na jasnowłosego mężczyznę przy stoliku, gdy już usiedli. Skinął mu głową z lekkim uśmiechem patrząc na niego uważnie.
Nie wyglądał na miejscowego, ale to nic specjalnego w mieście, jak to. Z resztą, Sam przecież też zdecydowanie nie mógł się "miejscowym" nazwać, prawda?


Ostatnio zmieniony przez Samuel Vaesey dnia 25/01/18, 01:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 26
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Jazda konna | Posługiwanie się pistoletem
Punkty : 12


http://vampirekingdom.forumpl.net/t700-samuel-vaesey http://vampirekingdom.forumpl.net/t705-samuel-vaesey#3047 http://vampirekingdom.forumpl.net/t706-samuel-vaesey Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Ingvar Knutson on 25/01/18, 02:49 am

Bardzo miłe ze strony młodych chłopaków, którzy postanowili przysiąść się do jego stolika. Nawet nie zapytali się czy mogą, a zajęli miejsca jakby były ich rezerwacją. Ingvar nie przykuwał ku temu specjalnej uwagi. Skinął im głową, niby na powitanie czy zaś na wyrażenie zgody by do niego dosiedli. Obserwując tutejszych ludzi, miał dziwne wrażenie, że Anglicy to takie cichociemne niemowy. Ostatnio spotkał tutaj jakiegoś pastora i też milczał na jego widok. Aż tak coś było z nim nie tak? Towarzystwo trzeba rozkręcić! Nie przybył tutaj na stypę. Chyba że jest ona związana z zakołkowaną Veronicą. I tak, właśnie sobie o niej przypomniał. Tylko nie znając położenia tej wyspy i jej miejsca pochówku, szybko się tam nie znajdzie.
Tak czy inaczej, jeden z dwóch młodzieńców bardzo go zainteresował. A dokładniej, ten który miał tatuaże. Knutson przekrzywił lekko głowę, jakby chciał dokładniej mu się przyjrzeć wzorom.
- Młody. Należysz do Yakuzy?
Zapytał w języku angielskim, z akcentem wyraźnie mówiącym o pochodzeniu skandynawskim. Tym samym wykazując zainteresowanie jego udekorowanym ciałem. Aż miał ochotę zobaczyć co jest pod jego ubraniem.
avatar

Tytuł : Uciekinier
Wiek : 30/635
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Hipnoza, Trujący pocałunek, Telepatia
Punkty : 16


http://vampirekingdom.forumpl.net/t613-ingvar-knutson#2733 http://vampirekingdom.forumpl.net/t625-ingvar-knutson#2822 http://vampirekingdom.forumpl.net/t626-ingvar-knutson#2823 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Joseph Stanbury on 25/01/18, 03:05 am

W zasadzie usiedli tak, że faktycznie można to było potraktować, jakby usiedli z obcym blondynem. Joseph, który zajął miejsce na krześle trochę dalej, usiadł tak, że chociaż skierowany był do ich stolika, mogło trochę wyglądać, jakby celował w ten stół, który był już zajęty. Podobnie Sam, którego krzesło w ogóle było tak ustawione, że mogło należeć do obu stolików. No, nie zwróciłby pewnie uwagi na to, gdyby nie spojrzenie obcego, wyrażające raczej dezaprobatę. Na początku, przez pierwsze parę sekund, kiedy odsuwał szklankę od ust, wydawało mu się, że to po prostu przez towarzystwo, ale potem zdał sobie sprawę, że nie. Po prostu faktycznie wyglądało, jakby uwalili się w jego przestrzeni bez słowa i jeszcze oczekiwali, że nie będzie żadnej reakcji. Już odstawił swój alkohol i miał się przesuwać do ich własnego stołu, dając znać, że się zabiera, jak grzeczny klient, ale okazało się, że blondyn jednak się do nich odezwał. Do niego, konkretniej. Zamrugał, nie będąc pewien, czy zrozumiał pytanie i parsknął krótko, kręcąc głową.
- Nie. Proszę pana. - dodał, może trochę za bardzo z przekąsem, ale to za to: "młody". Ile mężczyzna mógł być starszy, parę lat? Cóż, to jeden z tych ludzi, u których stwierdzenie wieku sprawiało problem, no ale nie mógł mieć więcej, niż czterdzieści. Chyba. Raczej nie. Przynajmniej nie wyglądał.
Dopiero teraz poświęcił chwilę, żeby ocenić, kim właściwie był obcokrajowiec. Wcześniej nie chciał bezczelnie zerkać i oceniać, teraz jednak miał do tego sposobność i mógł jasno stwierdzić, że nie wyglądał, jakby bywał w takich miejscach zbyt często. Jego prezencja wydawała się szlachetniejsza, niż ten plugawy pub. Miał ostre rysy, podobne raczej arystokratom i szlachcie, niż bandziorom i narkomanom, czy pijakom. Może uciekał przed skandalem, kto tam wie tych z północy.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 26
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Zaręczony
Umiejętności : Jazda konna | Dowodzenie
Punkty : 12


http://vampirekingdom.forumpl.net/t678-joseph-stanbury http://vampirekingdom.forumpl.net/t694-joseph-stanbury http://vampirekingdom.forumpl.net/t695-poczta-stanburych#3002 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Samuel Vaesey on 25/01/18, 03:23 am

Uśmiechnął się rozbawiony słysząc pytanie. Uśmiech poszerzył się jeszcze, kiedy usłyszał przekąs w głosie przyjaciela.
Faktycznie, tatuaż na szyi mógł zwracać uwagę, bo chociaż były one teraz bardzo popularne wśród arystokracji i znaczna większość osób już je miała w ilościach większych, lub mniejszych, to jednak zazwyczaj były bezpiecznie schowane pod ubraniem. Mało kto decydował się na aż taką transpatencję, jak Joseph.
Mężczyzna brzmiał północno. Dokładnie określić nie potrafił, ale był już pewien, że nie pomylił się zakładając, że zdecydowanie nie jest londyńczykiem.
Korzystając z tego, że póki co nie zwraca się na niego uwagi, przyjrzał się nowemu rozmówcy. Wyglądał na kogoś gdzieś pomiędzy trzydziestką,  a czterdziestką. Dokładniej jednak określić nie potrafił. Ogólną prezencję miał raczej ostrą i chłodną. Zdawał się dość nieprzystępny i Sam był pewny, że gdyby nie odezwał się do nich (Josepha) pierwszy, ograniczyłby się do skinienia głową i nawet nie próbował zająć dialogiem. To była jedna z tych osób, do których pewnie trochę obawiałby się zagadać.
Napił się swojego trunku uznając, że jest znacznie lepszy, niż spodziewałby się po takim miejscu. To dość zaskakujące. Był pewnie po prostu przyzwyczajony do znacznie gorszej  jakości. Artyści, przynajmniej ci jego, nie zwykli pijać dobrze.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 26
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Jazda konna | Posługiwanie się pistoletem
Punkty : 12


http://vampirekingdom.forumpl.net/t700-samuel-vaesey http://vampirekingdom.forumpl.net/t705-samuel-vaesey#3047 http://vampirekingdom.forumpl.net/t706-samuel-vaesey Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Ingvar Knutson on 25/01/18, 11:53 am

No dobrze. Niech więc będzie, że usiedli przy stoliku obok, choć byli na bliskim widoku do Ingvara, by mógł z nimi porozmawiać. Siedzieć plecami do nich i tak nie zamierzał, dlatego też usiadł się wygodniej by widzieć jednego i drugiego. Ale uwagę bardziej przykuły mu właśnie tatuaże u jednego z nich. Jego odpowiedź była przecząca. Nie należał do Yakuzy.
- W sumie to nic dziwnego. Nawet do Chińczyka podobny nie jesteś.
Stwierdził z przekonaniem, o ile nie pomylił rasy azjatyckiej. Bo może to Japończycy byli tymi od mafijnej organizacji zwanej Yakuzą? Do teraz miał problem z rozróżnianiem skośnookich.
Spojrzenie swoje przeniósł na jego towarzysza, który z kolei miał ładną buźkę. Od razu mu się spodobał.
- Czy mi się wydaje, czy Anglicy są tacy małomówni?
Zapytał już ogólnikowo, spoglądając na jednego to na drugiego, chcąc niejako z nimi nawiązać jakiś przyjemny temat. Umilić sobie i im czas spędzany tutaj. Nie będą przecież siedzieć i gapić na siebie. Jedna była szkoda, że nie potrafił czytać w ich myślach. Interesujących rzeczy by się dowiedział z ich wcześniejszych rozmyślań. Wielka szkoda że takiego daru w sobie nie odkrył. Może przyszłość go wynagrodzi?
avatar

Tytuł : Uciekinier
Wiek : 30/635
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Hipnoza, Trujący pocałunek, Telepatia
Punkty : 16


http://vampirekingdom.forumpl.net/t613-ingvar-knutson#2733 http://vampirekingdom.forumpl.net/t625-ingvar-knutson#2822 http://vampirekingdom.forumpl.net/t626-ingvar-knutson#2823 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Joseph Stanbury on 25/01/18, 12:26 pm

Uniósł brwi z rozbawieniem, kiwając głową w sposób, jakby spodziewał się, że taka sytuacja może mieć miejsce. No, w rzeczywistości pewnie liczył, że będą mieć spokój i w takim miejscu każdy pilnuje własnych spraw, ale faktycznie mógł podejrzewać, że tak się skończy. Jakoś tak zawsze było, że jeśli się czegoś nie chce, to prawdopodobnie los i tak sprawi, że to się stanie. Nadzieja była klątwą i tyle.
- Nie powiem, że to najbardziej spostrzegawczy wniosek. - zaczął, uśmiechając się, w sztucznie uprzejmy sposób. Wniosek, że Josephowi daleko od azjatyckiej urody naprawdę nie był trudny do wysnucia i powiedzenie tego na głos nie było koniecznością. Przynajmniej dla Jo. Może nieznajomy blondyn potrzebował kodować informacje na głos. Mogło to o nim nie świadczyć najlepiej, ale konieczności mówienia tego na głos Joseph również nie widział.
Spojrzał na Samuela z rozbawieniem, ciekawy, co przyjaciel o tym sądzi. Joseph spodziewał się, że ludzie zagadują do niego w ten sposób każdego wieczora. Wcale się nie dziwił, bo Sam naprawdę był przystojny. W dodatku, jak wspomniał Josephowi, nie miał problemów z fizycznością. Jeżeli czerpał z tego przyjemność, Joseph nie miał prawa go oceniać, ale na samą myśl, że Sam i nieznajomy zaraz mogą zniknąć w wiadomym celu naprawdę mu się nie podobała. Poprawił się więc na krześle, już się nie uśmiechając.
- To pewnie zależy, czy mają o czym z kimś rozmawiać. - powiedział, jeżeli Sam się nie odezwał. Spojrzał na swoją szklankę. Znając siebie po alkoholu (przynajmniej tego siebie, którego pamiętał), to nie powinien pić, jeżeli miał w sobie jakąkolwiek złość. Potrafił robić się bardzo niesympatyczny, a nie chciał sobie i Samuelowi narobić problemu. Zwłaszcza, że oboje mieli reputację, której musieli bronić. Czy też w ogóle ją zdobyć. Więc chociaż chętnie dopiłby swój napój, żeby znosić tę sytuację trochę lepiej, uznał, że tego nie zrobi. Przynajmniej jeszcze nie, potem, kto wie? Różne rzeczy mogły się zdarzyć i możliwe, że będzie potrzebował zbawiennego wpływu alkoholu, żeby jego moralność jakoś sobie z tym radziła.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 26
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Zaręczony
Umiejętności : Jazda konna | Dowodzenie
Punkty : 12


http://vampirekingdom.forumpl.net/t678-joseph-stanbury http://vampirekingdom.forumpl.net/t694-joseph-stanbury http://vampirekingdom.forumpl.net/t695-poczta-stanburych#3002 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Samuel Vaesey on 25/01/18, 12:51 pm

- Japończyka - odruchowo poprawił blondyna, ale zaraz się zreflektował i uśmiechnął się z lekkim zakłopotaniem.
- O. Przepraszam... Ale yakuza to mafia japońska. W Chinach, o ile dobrze kojarzę, jest Triada.
Położył dłoń na karku nadal przyglądając się nieznajomemu.
Po co właściwie wytłumaczył? Kolejny odruch. Naprawdę musiał popracować nad walką z nimi, bo kiedyś się to na nim odbije.
Widząc spojrzenie Josepha posłał mu lekki uśmiech. Nie wiedział właściwie, czy przyjaciel chce rozmawiać z nowym towarzyszem. Nie do końca mieli jednak wyjście w tej sytuacji. Nieznajomy zdawał się zagajać rozmowę z zamiarem kontynuowania jej. Najwyraźniej wcale nie zamierzał skończyć na niewyraźnym spojrzeniu, jakim obrzucił ich, gdy w tak niefortunny sposób się dosiedli. Samuel jednak nie miał w tej chwili nic przeciwko integracji. Wręcz można powiedzieć, że był mężczyźnie za nią wdzięczny. Bo o ile rozmowa z przyjacielem była wspaniała i czerpał z niej zawsze dużą zabawę, to teraz prawdopodobnie dzięki mężczyźnie uniknął kontynuowania tematu, który niespecjalnie mu się podobał. Oczywiście, nie łudził się, że nie wróci jutro i pewnie jeszcze wiele, wiele razy, ale teraz przynajmniej dostanie chwilę czasu na określenie własnego stosunku do niego i zastanowienie się, co dokładnie opowiadać i w jaki sposób.
- Bardzo prawdopodobne - pokiwał głową, gdy przyjaciel udzielił odpowiedzi. Joseph się nie uśmiechał. A więc nie chciał rozmawiać. Szkoda. Ale w takim razie Sam postanowił kulturalnie i towarzysko traktować mężczyznę dopóki nie wypiją i wtedy zaproponować przyjacielowi zmienię lokacji. Przesiadanie się teraz byłoby po prostu dziwne i w bardzo złym guście.
- To i pewnie też zależy, na kogo się trafi - rozwinął temat patrząc na mężczyznę przyjaźnie.
- Bywają mruki, ale niektórzy są naprawdę otwarci i chętni do rozmowy. Pan, jak rozumiem, nie jest stąd - Samuel rzucił drugim już tego wieczoru genialnym oczywistym stwierdzeniem.
- Zgaduję, że północ?- zapytał z lekkim uśmiechem upijając trochę własnego napoju.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 26
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Jazda konna | Posługiwanie się pistoletem
Punkty : 12


http://vampirekingdom.forumpl.net/t700-samuel-vaesey http://vampirekingdom.forumpl.net/t705-samuel-vaesey#3047 http://vampirekingdom.forumpl.net/t706-samuel-vaesey Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Ingvar Knutson on 25/01/18, 01:34 pm

O ile tatuażysta okazał się być mniej rozmowny, tak ten z piękną buźką zdaje się być bardziej chętny do rozmowy. Ingvar zatrzymał na nim swoje spojrzenie, lekko uśmiechając zadowolony.
- O właśnie. Wiedziałem że coś pomieszałem. Azjaci to jacyś kosmici, do teraz mam problem z ich rozróżnianiem.
Przyznał młodemu chłopakowi rację, nawet z wdzięcznością w głosie dziękując za poprawienie. Sześćset lat życia i nie ogarniać świata. To jest dopiero wstyd. Jeszcze trochę to Mulata z Indianinem pomyli.
Trzeba przyznać jedno, że gdyby nie zaczął z nimi rozmowy, żaden by się nie odezwał i siedzieliby jak takie kołki. A może się mylił? Dopiero co poznawał Anglików. Wysłuchał pierw jednego, który odpowiedział jednym zdaniem, po czym wysłuchał drugiego, który powiedział więcej niż jedno zdanie. I tutaj już polubił tego co siedział najbliżej jego osoby. Odwzajemnił mu lekki uśmiech przyjaźni, jakby cieszył z nawiązania chęci rozmowy. Choć mógł trochę kaleczyć ich język, to i tak był sukces że dawał radę.
- Owszem. Północ. Ale przyznam że podróże statkiem to jakiś koszmar. Do teraz czuję mdłości po tej makabrycznej podróży.
Aż pomasował swój  brzuch na myśl o transporcie morskim. Poniekąd może kłamał, ale nie w stu procentach. Przynajmniej uwierzą mu że jego bladość cery to efekt uboczny po chorobie morskiej czy jak to się tam nazywało.
avatar

Tytuł : Uciekinier
Wiek : 30/635
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Hipnoza, Trujący pocałunek, Telepatia
Punkty : 16


http://vampirekingdom.forumpl.net/t613-ingvar-knutson#2733 http://vampirekingdom.forumpl.net/t625-ingvar-knutson#2822 http://vampirekingdom.forumpl.net/t626-ingvar-knutson#2823 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Joseph Stanbury on 25/01/18, 01:43 pm

Zdecydował się nie odzywać. Tak jak wydawało mu się w pierwszej chwili, Sam odnalazł się w dialogu i wydawało mu się, że nawet ulżyło mu, że w rozmowie pojawił się ktoś inny, niż tylko oni. Westchnął, wracając do opierania się na krześle i wziął swój alkohol, upijając jeszcze trochę. Smak taniego trunku wydał mu się nagle o wiele gorszy, niż w pierwszej chwili. W ogóle całego tego miejsca już nie lubił tak, jak w pierwszej chwili. Nie miało już żadnego uroku i Joseph nie miał już pobłażliwości dla jego niedociągnięć. Mimo jednak całej tej niechęciu, łyk alkoholu, którego miał nie pić, był trochę większy, niż chciałby przyznać. Może jeśli dokończy szybko, będzie mógł usunąć się z miejsca zdarzenia. W zasadzie pewnie i tak powinien wracać do domu. Było już ciemno, ale powinien pewnie wyjeździć Cashmere. No i mamie pewnie było przykro, powinien być przy niej.
W pomieszczeniu panował charakterystyczny półmrok, więc Joseph nie zwrócił szczególnej uwagi na bladość mężczyzny. A im dalej w dialogu, tym ciężej i trudniej było mu przyznać, że w ogóle zwrócił na niego uwagę. Przez głowę przeszła mu nie najmilsza myśl z serii: "pewnie się z Samem dogadają", zaraz ją jednak przegnał. Owszem, może i się dogadają. Jemu nie było natomiast nic do tego.
Zamiast przyglądać się dialogowi z obcym, zaczął rozglądać się po sali, szukając możliwej drogi ucieczki. Może uda, że zna samotnego faceta, siedzącego przy barze? Był chyba mocno pijany i załamany, wiec mógłby wykorzystać go jako przykrywkę, żeby uciec.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 26
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Zaręczony
Umiejętności : Jazda konna | Dowodzenie
Punkty : 12


http://vampirekingdom.forumpl.net/t678-joseph-stanbury http://vampirekingdom.forumpl.net/t694-joseph-stanbury http://vampirekingdom.forumpl.net/t695-poczta-stanburych#3002 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub "Jeździec i Wilk"

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach