Croughton

Croughton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Croughton

Pisanie by Vampire Kingdom on 27/03/17, 07:30 pm

Croughton




Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Lasair Horan on 27/03/17, 11:54 pm

/Po grze z Victorem

Gdy tylko ostatnie promienie słoneczne schowały się za horyzontem, Lasair otworzyła swe oczy. Miała to szczęście, że w przeciwieństwie do wielu innych dzieci nocy, nie trwała w śnie nader długo po zachodzie słońca i mogła o wiele dłużej zwlekać z zapadnięciem w niego. Może to miało coś wspólnego z jej wiekiem? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że tego wieczoru ta umiejętność przyniosła jej duże korzyści.
Mniej więcej pół godziny później była już w swojej stajni i siodłała swego ukochanego konia Motyla. Wałach, jak ostatnio uwielbiał mieć w zwyczaju, nie był w najlepszym humorze. Może to miało coś wspólnego z jego podeszłym już wiekiem? W końcu osiemnaście lat to jednak dużo jak na takie zwierze. Wsadziła niezbędne jej zdaniem uzbrojenie do juków, a przy sobie zachowała ukochany srebrny sztylet. W pochwie na jej plecach spoczywały dwa miecze, każdy miał inne powołanie. Po chwili wahania, do jednej z obszerniejszych kieszeni męskich spodni schowała pistolet podarowany jej przez Victora. Co prawda nie zamierzała go używać, ale mimo wszystko nie należało gardzić prezentem, który mógłby ją ochronić. Chwilę później siedziała już w siodle i galopowała do małej wioski zwanej Croughton.
Gdy do niej dotarła, księżyc stał już wysoko na niebie. Podróż zajęła jej mniej więcej dwie godziny, co było dobrym czasem zważywszy na stan i kaprysy konia oraz na to, jak daleką podróż odbyła. Wszystkie nerwy w jej ciele weszły na stan niezwykłej czujności. W końcu gdzieś tutaj czyhało niebezpieczeństwo. I to duże. Pozostawało tylko czekać na wsparcie i ruszać do boju.
avatar

Tytuł : Łowca Naczelny
Wiek : 20/920
Zawód : Łowca w Radzie Wampirów
Umiejętności : Iluzja
Punkty : 47


http://vampirekingdom.forumpl.net/t277-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t282-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t284-lasair-horan#364 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Elisabeth Graves on 30/03/17, 12:20 am

Minęło ponad trzydzieści lat od czasu, gdy Elisabeth po raz ostatni przysłużyła się Radzie. Ponad trzydzieści lat, które upłynęły jej w zaskakująco szybkim tempie. I gdyby nie złożona przez nią obietnica, to zamiast przebywać w zapyziałej Anglii, kontynuowałaby swoje (nie)życie w Nowym Świecie. Kiedyś, kiedy już odwali kawał dobrej roboty, z pewnością tam wróci. Teraz jednak musiała skupić się na innych, mniej odległych celach. Jednym z tych celów był obiekt badawczy V-02, o którym panna Horan opowiedziała jej w liście. Graves nie zamierzała tracić cennych minut, toteż nakazała słudze przygotować wszystko jeszcze przed zachodem słońca.
Po przebudzeniu, wampirzyca ubrała się nie w elegancką kieckę, a zwykłą koszulę oraz wygodne, męskie spodnie, przez których szlufki przeciągnęła solidny pas. Ów pas został "przyozdobiony" zestawem niewielkich, ale jednocześnie bardzo ostrych, noży do rzucania. Po wszystkim Elisabeth włożyła skórzane buty, długi, ciemny płaszcz, pod którego materiałem ukryła rewolwer, i upiąwszy włosy w niewielkiego koka, przykryła głowę czarnym kapeluszem.
Na zewnątrz czekał na nią jej wierny sługa z osiodłaną klaczą fryzyjską (Calipso) i zabawkami w postaci dwóch długich sztyletów. Łowczyni poprosiła go o przymocowanie broni do siodła. W międzyczasie naciągnęła maskę na twarz, przez co zupełnie przestała przypominać kobietę... Swoją drogą, zależało jej na tym, aby nikt jej nie rozpoznał. Inteligentny łowca zawsze ukrywał swoją tożsamość.
Jak tylko mężczyzna skończył wykonywać polecenie, wampirzyca dosiadła wierzchowca i ruszyła w drogę. Na szczęście położenie oraz droga do Croughton były jej znane, więc na miejsce dotarła dosyć szybko, bo zaraz po pannie Horan.
Widząc rudowłosą gdzieś w oddali, w pobliżu wspomnianego w korespondencji mostu, zmusiła Calipso do stępu, a zbliżywszy się już na odległość zaledwie kilkunastu metrów, zsunęła na chwilę maskę z twarzy.
- Kopę lat - przywitała się z Lasair, delikatnie ściągając wodze, by zatrzymać karą klacz, która parsknęła cicho na widok innego konia.
avatar

Tytuł : Lady :: Łowca :: Wł. "The Dark Cavern"
Wiek : 966 (23)
Zawód : Łowca w Radzie Wampirów
Umiejętności : Psychokineza, Niewidzialność
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t278-elisabeth-graves http://vampirekingdom.forumpl.net/t331-elisabeth-graves#503 http://vampirekingdom.forumpl.net/t332-e-graves#504 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Frankenstein on 02/04/17, 11:25 am

Przybyło tylko dwoje łowców. Czy to na pewno dobry pomysł? Wszystko się okaże, to będzie ich największy test umiejętności.
Było bezchmurnie, niebo oświetlone jest gwiazdami i w pół przyciemnionym księżycem. Na pierwszy rzut oka Croughton wyglądała jak zwykła wioska, lecz dobrze wprawiony łowca dostrzeże, że coś jest nie tak. Było cicho, za cicho... W żadnym domu nie było zapalonych świec, nie było słychać żadnych rozmów. Nastała grobowa cisza, którą urozmaicał częste odgłosy zwierząt. Kruków, sów, świerszczy. Łowczynie miał wybór, wejść wgłąb wioski, lub też poczekać na posiłki. Jeżeli jednak postanowiły zaryzykować, bardzo szybko odkryją stajnie w której widać światło.
avatar

Tytuł : Szalony naukowiec


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Lasair Horan on 03/04/17, 12:55 am

Sytuacja wokół zdecydowanie nie napawała Lasair optymizmem co do wydarzeń, które miały mieć miejsce dzisiejszej nocy. Przecież powinno być słychać jakieś odgłosy ludzi wokół nich, coś powinno się dziać. Dopiero niedawno zapadł zmierzch i żadna wioska tak szybko nie zapadała w sen. To zdecydowanie nie pasowało do normalnej sytuacji. Wampirzyca miała dziwne przeczucie, że wie, dlaczego tak to wszystko wyglądało.
Rozglądała się czujnie, jakby w poszukiwaniu tego, co najgorsze. W pewnym momencie usłyszała stukot końskich kopyt, który z każdą chwilą się nasilał. Odwróciła wzrok w tym kierunku. Mimo ciemności, widziała wyraźnie odznaczającą się postać. Kobieta na karym koniu. Lasair wydawało się, że wie, kim jest przyjezdna postać.
Gdy ta podjechała bliżej, na ustach rudowłosej pojawił się niewielki uśmiech. Oczywiście, że rozpoznała przyjezdną. W końcu nie raz i nie dwa ze sobą współpracowały wcześniej. Ile to już lat minęło od ich ostatniego spotkania? Dziesięć, a może dwadzieścia? Nie potrafiła dokładnie oszacować.
Na widok innego konia, Motyl skulił uszy po sobie. Przyjezdna klacz zdecydowanie nie przypadła wałachowi do gustu. Lasair puściła luźno wodze i pozwoliła by ten podszedł do wierzchowca Elisabeth i ją obwąchał. Zdecydowanie to nie była miłość od pierwszego wejrzenia i Lasair aż parsknęła pod nosem widząc zachowanie swojego konia. Jednak jak na dżentelmena przystało, nie ugryzł w zad tej pięknej klaczy.
-Cieszę się, że Cię widzę moja droga - odpowiedziała na jej przywitanie. Nieznacznie poprawiła miecz na swoich plecach i znów rozejrzała się wokół. Nie sądziła, że to dobry moment, aby wyruszać na polowanie.
-Nie masz nic przeciwko, by poczekać jeszcze kilka chwil? Miały zjawić się jeszcze dwie osoby, a uważam, że w grupie będziemy miały większe szanse niż w obecnej chwili. - dodała. Miała tylko nadzieję, że Lilith oraz Yelena nie każą na siebie czekać zbyt długo.
avatar

Tytuł : Łowca Naczelny
Wiek : 20/920
Zawód : Łowca w Radzie Wampirów
Umiejętności : Iluzja
Punkty : 47


http://vampirekingdom.forumpl.net/t277-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t282-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t284-lasair-horan#364 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Elisabeth Graves on 06/04/17, 02:37 pm

Klacz Elisabeth zastrzygła uszami, po czym pozwoliła sobie obwąchać wałacha panny Horan. Na tym jednak się skończyło... Calipso, pomimo swojego młodego wieku, zdawała się być bardzo ułożona i posłuszna. Ciemnowłosa łowczyni zapłaciła za nią sporą sumę pieniędzy, więc nie mogło być inaczej. Nie chciała bowiem byle jakiej szkapy, która na każdym kroku sprawiałaby jej problemy.
- W porządku - zgodziła się wampirzyca, spoglądając na leżącą za mostem wieś. Wieś ta wyglądała inaczej niż zwykle. Nie dość, że w ogóle nie tętniła życiem, to jeszcze w oknach budynków nie dało się dostrzec żadnych świateł. Grobowa cisza i nic poza tym. Czyżby była to sprawka wspomnianego w liście od Lasair krwiopijcy? Diabli wiedzą. Tak czy inaczej córki nocy musiały zbadać tę sprawę. I im szybciej pojawi się jakieś wsparcie, tym lepiej.
- Myślę, że konie powinnyśmy zostawić tutaj, a dalej iść pieszą. Dzięki temu unikniemy robienia zbędnego hałasu. Kto wie, co nas tam czeka... - powiedziała cicho, przenosząc wzrok na swoją towarzyszkę. Stukot końskich kopyt oraz charakterystyczne parskanie alarmowało otoczenie o tym, że ktoś się zbliża. Graves zdecydowanie wolała poruszać się pomiędzy budynkami w bezszelestny sposób. Poza tym siedząc na grzbiecie konia miała o wiele mniejsze pole manewru w razie niespodziewanego ataku.
Niemniej jednak ostateczna decyzja należała do łowcy naczelnego, czyli w tym wypadku do rudowłosej. Elisabeth, zdecydowawszy się na pomoc w operacji oraz pracę w grupie, zamierzała się do niej dostosować.
avatar

Tytuł : Lady :: Łowca :: Wł. "The Dark Cavern"
Wiek : 966 (23)
Zawód : Łowca w Radzie Wampirów
Umiejętności : Psychokineza, Niewidzialność
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t278-elisabeth-graves http://vampirekingdom.forumpl.net/t331-elisabeth-graves#503 http://vampirekingdom.forumpl.net/t332-e-graves#504 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Lasair Horan on 09/04/17, 11:45 am

Tak więc czekały. Chwilę się dłużyły, a potrzebny im czas mijał. Na horyzoncie nikt nowy się nie pojawiał. W pewnym momencie, Lasair uznała, że dłuższe oczekiwanie na dwie kolejne wampirzyce, nie miało sensu. Trudno, będą musiały sobie same poradzić z tym, co przygotował dla nich ten szalony wampir.
Słysząc słowa Lizz, Lasair przytaknęła.
-Tak, to dobry pomysł. Nie ma sensu narażać zwierząt oraz nas na większe problemu z ich względu. - to powiedziawszy, zsiadła ze swojego konia i zaczęła grzebać w jukach w poszukiwaniu odpowiedniej broni. Nie była pewna, co powinna zabrać, a co pominąć. Ostatecznie, zdecydowała się na jej dwa, ukochane srebrne sztylety, które z niejednej opresji ją już uratowały, dwa miecze, które przewiesiła przez plecy, kilka drewnianych kołków oraz pistolet, który otrzymała od Victora. Nie uważała, aby jeszcze jakaś broń była jej konieczna.
Pocałowała Motyla w chrapki i pogłaskała po policzku, tak jak najbardziej lubi. Zostawiła mu luźne wodze. Wiedziała, że bezsensownym byłoby przywiązywanie go gdziekolwiek. W razie niebezpieczeństwa, nie miałby żadnych szans. Tak przynajmniej mógł uciec i się uratować.
-Ruszajmy - powiedziała cicho do Elisabeth. W tym momencie była bardzo skupiona. Każdy ruch otoczenia był przez nią zaobserwowany, gdy cicho skradała się przed siebie.
Po kilkudziesięciu krokach, Lasair zaobserwowała stajnię. Jedyne miejsce w wiosce, gdzie świeciło się światło i nie wyglądało na opuszczone. Nie miała pojęcia co może tam ujrzeć, ale przewidywała najgorsze. W końcu to psychopata.
Podeszła do ścian czujnie rozglądając się dookoła. Czuła, że Lizz jest blisko niej. Delikatnie otworzyła drzwi do stajni, jednak sama nie zajrzała do środka od razu. Zdjęła z pleców jeden z mieczy i dopiero wtedy weszła do środka pomieszczenia bardzo cichym krokiem.
avatar

Tytuł : Łowca Naczelny
Wiek : 20/920
Zawód : Łowca w Radzie Wampirów
Umiejętności : Iluzja
Punkty : 47


http://vampirekingdom.forumpl.net/t277-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t282-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t284-lasair-horan#364 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Frankenstein on 10/04/17, 02:21 pm

Gdy Lasair postanowiła otworzyć drzwi stajni i wejść do środka jej oczom ukazała się scena niczym z horroru. Do ścian, a także z sufitu zwisały zwłoki mieszkańców wioski. Mężczyźni, kobiety, dzieci. Niektórzy z nich zostali już oskórowani, widać że sprawca wcale się nie śpieszył. Patrząc dalej było widać bardzo dobrze oświetlone miejsce w którym znajdował się stół, wokoło były krzesła, a na krzesłach kolejne ciała. Tym razem były w bardzo dobrym stanie, z przeciętym gardłem, z którego wydobywała się krew. Na stole znajdowały się filiżanki, a także dzbanek pełen krwi.
- Czekałem na was! - Odezwał się nie kto inny jak obiekt badawczy V-02, który siedział na jednym z krzeseł i popijał krew z filiżanki. Na jego twarzy widać było ekscytację, która przypominała obłęd. - Myślałem że wpadnie was więcej na moją małą imprezkę. Rozgościcie się, jak widzicie naboi nam nie zabraknie. - Zaczął się głośno śmiać, trwało to jakieś dwie sekundy, aż nagle zmienił minę na bardziej złowieszczą i poważną. - Ale naprawdę myślałem, że będzie was więcej, czuje się trochę... niedoceniony swoimi osiągnięciami. - Dodał spoglądając na łowczynie podejrzliwie. Po kilku sekundach ponownie jego mina się zmieniła, a na ustach pojawił się socjopatyczny uśmieszek.
avatar

Tytuł : Szalony naukowiec


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Lasair Horan on 20/04/17, 10:09 pm

To, co zauważyła Lasair w pomieszczeniu do którego weszła, nie mieściło się jej w głowie. Wszędzie wisiały oskalpowane zwłoki w różnych stadiach rozkładu, z różnorakimi ranami na ciele. Ich śmierć również pewnie była zadana w inny sposób. Jednak kobieta nie mogła pokazać po sobie, że widok ten zrobił na niej choćby najmniejsze nawet wrażenie. To była gra, którą zamierzała wygrać. Ona nigdy nie przegrywa i tym razem wyjątku nie zrobi.
Rozejrzała się po pomieszczeniu wchodząc głębiej do środka i jakby od niechcenia pchnęła ciało, które wisiało najbliżej drzwi. Może było kiedyś kobietą? Miało męża, dzieci, przyszłość na marzenia? Teraz nie miało to najmniejszego znaczenia i Lasair nie zamierzała zachowywać się tak, jakby było inaczej. Delikatnie obtarła palec, na którym pozostało trochę krwi po dotknięciu wiszącego ciała. Delikatny uśmiech pojawił się na jej licu.
-Patrząc na Twoje rzekome osiągnięcia, nie dziw, że tylko ja tu jestem. - uśmiechnęła się jeszcze szerzej w jego kierunku, nie spuszczając go ze wzroku choćby nawet na sekundę. Nie wiedziała, co może zrobić, musiała być przygotowana na wszystko. A okazanie mu pogardy mogło tylko doprowadzić do rozwścieczenia. Gdy człowiek (wampir zresztą też) jest rozwścieczony, nie myśli racjonalnie tylko reaguje instynktownie. A z takim zachowaniem Lasair zdecydowanie mogła wygrać
-Po co te gierki? Po co ta cała zabawa? - zapytała robiąc kilka kolejnych kroków do przodu. Stukot jej obcasów o podłogę rozszedł się echem po pomieszczeniu. Akustyka była nie najlepsza ze względu na ciała które tam pozostały.
avatar

Tytuł : Łowca Naczelny
Wiek : 20/920
Zawód : Łowca w Radzie Wampirów
Umiejętności : Iluzja
Punkty : 47


http://vampirekingdom.forumpl.net/t277-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t282-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t284-lasair-horan#364 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Nicolae Levente on 09/05/17, 09:21 am

Zgodnie z obietnicą, Nicolae stawił się w Croughton. Jakkolwiek ciężko było go podejrzewać o przejawy troski, słowa dotrzymywać potrafił. Zjawił się zatem, choć ku swojemu wyraźnemu zdumieniu doszedł do wniosku, że najwyraźniej jest sam. Niezbyt przejęty tym faktem wyjął z kieszeni zegarek kieszonkowy i kontrolując godzinę uniósł nieznacznie jedną z brwi w górę. Stłumił w sobie chęć zawrócenia i zszedł z czarnego konia, którego następnie pozostawił w zasadniczo dość sporej odległości od zauważonej w oddali chaty. Plusem takiego, a nie innego umaszczenia towarzyszącego mu zwierzęcia było to, że raczej nie rzucało się w oczy w ciemnościach panujących wokół. Nicolae zabrał ze sobą swoją niezawodną laskę z ukrytym w niej długim sztyletem, a także rewolwer oraz kilka dodatkowych noży, z których jeden ukrył w cholewie buta, a kolejne dwa w rękawach. Do pasa przypiął szpadę. To była ładna, posrebrzana broń, ale teraz nie miało to większego znaczenia. Dopiero wtedy jego uwagę zwróciły konie, które również pozostawione były w pobliskich zaroślach. Czyli jednak ktoś już tutaj był.
Bez specjalnego wahania i przemyśleń, wciąż czujnie się rozglądając, ruszył w stronę chaty. Poruszał się cicho, tak, że nawet żwir nie chrzęścił mu pod stopami. Kołnierz płaszcza miał postawiony wysoko; nie było można dostrzec jego twarzy. Otulony nocą, niewidoczny dla niepożądanych oczu, przystanął obok jednej ze ścian, nie pokazując się jednak w żadnym z okien, od których bił blask z wnętrza. Zamarł. I czekał na rozwój sytuacji. Jeśli istniała możliwość podsłuchania (wszak okiennice do grubych definitywnie nie należą) co dzieje się w środku, to właśnie czynił. Zdawał sobie co prawda sprawę, że wampir którego ścigają ma umiejętność przeglądania przez ściany, ale zawsze istniał cień szansy, że akurat tego nie robi.
avatar

Tytuł : Kat
Wiek : 996/25
Zawód : Medyk
Stan cywillny : kawaler
Umiejętności : Hipnoza (przeciętny), Iluzja (przeciętny)
Punkty : 39


http://vampirekingdom.forumpl.net/t398-nicolae-levente http://vampirekingdom.forumpl.net/t402-nicolae-levente#809 http://vampirekingdom.forumpl.net/t403-nicolae-levente#810 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Frankenstein on 11/05/17, 04:15 pm

Obiekt badawczy V-02 obserwował Lasair z chorym, psychicznym uśmiechem, wcale nie kryjąc się z tym że chętnie obdarłby ją z ubrań, a nawet ze skóry, choć nie mógł tego zrobić. Niestety.
- A już Ci wszystko wytłumaczę, więc może zacznę od początku. - Powiedział i wstał z miejsca biorąc z stołu bardzo specyficzny sztylet, który miał trzy "haki", które służyły do wyrywania skóry z pokaźną ilością mięsa. - Dobrze znam tego zwariowanego, popierdolonego, wkurwiającego psychopatę który na mnie przeprowadzał swoje chore eksperymenty. Poszedł śladem zwłok, które pozostawiłem i okazało się że znalazłem się tutaj. Wła-La! Oto jestem! Problem w tym, że chciałem byś mnie odnalazła, a raczej Oni tego chcieli. - Na samym końcu zaśmiał się i wskazał palcem na drzwi, które znajdowały się po jego prawej stronie, a przez nie weszło dwóch mężczyzn w maskach i w szatach, które zasłaniały ich ciała. Ustawili się, jeden po prawej stronie V-02, drugi zaś po jego lewej, ewidentnie każdy z nich posiadał coś pod swoim płaszczem. Po tym jak się ustawili wszedł do pomieszczenia trzeci mężczyzna, tym razem bez maski i można stwierdzić że był dość przystojny, w średnim wieku, czarne włosy i piwne oczy, ubrany w czarny, średnio obcisły strój, a do jego paska była przywieszona szpada.
- Lasair Horan - odezwał się trzeci mężczyzna. - Zaszczyt, że to Naczelny Łowca Rady się pofatygował po taką błahostkę, jak ucieczka więźnia, który nie jest zbyt mądry, w dodatku za dużo wie. - Gdy to powiedział, obiekt badawczy zdąrzył tylko odwrócić głowę. W tym czasie pierwszy zamaskowany mężczyzna - z niesamowitym refleksem - wbił kołek w serce Obiektu, gdy drugi - tak samo szybko - obciął mu głowę, jednym, sporym machnięciem miecza.
avatar

Tytuł : Szalony naukowiec


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Lasair Horan on 12/05/17, 04:05 pm

Słuchała z zaciekawieniem słów, które kierował w jej stronę obiekt badawczy. Wydawało jej się początkowo, że wszystko będzie proste i nic nie będzie wymagało od niej zbyt dużego nakładu pracy. No bo w końcu co to za wyzwanie zabić jednego wampira, który lubował się w obdzieraniu ze skry swoich ofiar. To raczej do trudnych zadań nie należało. Tylko jego słowa. Zmieniały jej nastawienie do wydarzeń tego wieczoru. I nim skończył on odpowiadać na zadane przez nią pytanie, wiedziała już, że wcale nie będzie tak prosto jak początkowo sądziła.
Z zaciekawieniem malującym się na twarzy i dziwnym, ironicznym wręcz uśmiechem obserwowała wejście do pomieszczenia trójki nieznanych jej wampirów. Pomyślałby kto, że nagły zwrot biegu wydarzeń wprawił ją w zakłopotanie, czy chociażby niepokój. Nic bardziej mylnego. Była ciekawa, po cholerę ktoś zadał sobie tyle trudu aby wywrzeć wrażenie na Radzie lub jej członkach na niższych szczeblach. Było to bądź co bądź bardzo ciekawe zdarzenie nad którym Lasair miała tylko chwilę aby się zastanowić. Mimo tego, że pozwoliła sobie na te sekundowe rozmyślania, czujności w żadnym wypadku nie straciła i cały czas mogła w ułamku sekundy zaatakować kogokolwiek, kto stanowiłby dla niej jakieś zagrożenie. Mimo, że była przekonana, że przyjdzie jej działać w pojedynkę. Wszak nie wiedziała, że tuż za ścianą czai się osoba, która jako jedyna odpowiedziała na jej wezwanie i postanowiła jej pomóc.
Słysząc swoje imię oraz nazwisko padające z ust, na pewno kogoś na kształt przywódcy tej dziwnej bandy, uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Wykonała coś na kształ ukłonu, takiego, jakim Panie dworu witały gości w swoich progach i wyprostowała się z godnością. Szybkim ruchem ręki wyjęła z pochwy umieszczonej na plecach jeden z dwóch mieczy, ten dłuższy i bardziej dla niej poręczny. Oparła się potem na nim wygodnie nie spuszczając wzroku z dziwnego mężczyzny.
-Mimo mi wiedzieć, że mnie znasz, jednak byłabym wdzięczna, gdybyś i ty powiedział coś o sobie, abyś nie pozostawał dla mnie enigmatycznym, nierzeczywistym stworzeniem. - poszerzyła uśmiech, tym samym ukazując rząd swoich białych zębów. Była ciekawa, czy uzyska odpowiedź na to pytanie od niego.
Na nagłe zabójstwo obiektu badawczego nawet nie zwróciła większej uwagi. Ot umarł, to nie żył, nie było nad czym myśleć.
-Miło taktujesz swoich współpracowników. - skomentowała tylko to zdarzenie.
avatar

Tytuł : Łowca Naczelny
Wiek : 20/920
Zawód : Łowca w Radzie Wampirów
Umiejętności : Iluzja
Punkty : 47


http://vampirekingdom.forumpl.net/t277-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t282-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t284-lasair-horan#364 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Frankenstein on 28/06/17, 09:06 pm

Sytuacja zmieniła się diametralnie, z jednego, szalonego przeciwnika zrobiło się trzech, wyszkolonych wojowników, którzy najwyraźniej czekali na łowczynie.
- Ależ gdzie są moje maniery, proszę o wybaczenie. Nazywam się Wiliam Pitch i zamierzam Cię porwać, Lasair Horan. Musiałem się namęczyć, żeby tutaj sprowadzić kogoś z rady, na szczęście bardzo był pomocny nasz niezapomniany Obiekt Badawczy V-02, hm... już zapomniałem jak się naprawdę nazywał. - Mówił "dowódca" całej grupy. Był bardzo pewny siebie, ciągle z cwaniackim uśmiechem na twarzy. Jego wypowiedz była aż nasycona sarkazmem. - To był tylko środek do celu, a moim celem jesteś ty. Lepiej radzę nie stawiać oporu, mamy doprowadzić cię żywą, nie całą. - Machnął głową do swoich współpracowników, którzy z mieczami w dłoni zrobili krok do przodu, czekali na reakcję Lasair, czy się podda, czy też będzie chciała walczyć. Byli przygotowani na to drugie, dlatego zachowywali ostrożność.
avatar

Tytuł : Szalony naukowiec


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Lasair Horan on 12/07/17, 09:20 am

Prawda była taka, że jego słowa bardziej ją śmieszyły niż straszyły co nie omieszkała skwitować poszerzającym uśmieszkiem. Wyglądało na to, że trafił swój na swego. Psychopatyczna łowczyni trafiła na jeszcze bardziej psychopatycznego wampira, który zamierzał ją porwać. No Lasair po prostu nie mogła się doczekać momentu, w którym usiądzie z Victorem lub Cynericem przy karawace najwyborniejszej krwi i zacznie opowiadać o tej śmiesznej sytuacji, która w tym budynku miała miejsce.
Jak na znakomitą łowczynię przystało (ah ten samozachwyt!), nim rzekomy William zakończył swój monolog i zaczął ją straszyć tym, co rzekomo miało nadejść, ona doskonale zapoznała się już z sytuacją, w której się znalazła. Widziała trzy najbardziej optymalne rozwiązania tego zdarzenia. Oczywiście istniały również inne opcje, ale tych wampirzyca nie brała nawet pod uwagę. Pierwsze zakładało, że wampirzyca podda się bez walki i następnie dowie, czego tak naprawdę chce od niej ten wariat. Zawsze można przecież udawać zbłąkaną duszyczkę, która więcej nie chce żyć w taki sposób jak dotychczas. Tylko... Kto by w to uwierzył... Druga opcja była taka, że Lasair po prostu nie powie nawet jednego słowa więcej i zacznie uciekać. Jak zwykły tchórz. Wiedziała, że miałoby to szanse dużego powodzenia. Jej jednak najbardziej odpowiadała ostatnia opcja. Lasair nie zamierzała być tylko pionkiem i nigdy nim nie była. Walka była najodpowiedniejsza w tej sytuacji, bo inne jej rozwiązania po prostu nawet jej nie interesowały, choćby nie wiem jak logiczne i odpowiednie się wydawały.
W tym samym czasie, pozwoliła sobie na to, aby dokładnie obejrzeć pomieszczenie, w którym się znalazła i poszukać ewentualnych przedmiotów lub innych rzeczy, które mogłyby jej pomóc w tym momencie. Widziała kilka, prócz broni, którą sama przyniosła, jednak nie była pewna czy przeciwnicy dadzą jej na tyle dużo czasu, aby mogła ową broń zdobyć. Póki co nie zamierzała ryzykować.
Jej szczęście polegało na tym, że wśród całej wampirzej społeczności tylko niewielu wiedziało o jej wampirzych zdolnościach. Nie lubiła się z nimi niepotrzebnie ujawniać, bo i po co? Lepiej ewentualnego przeciwnika niemiło zaskoczyć, a poza tym przeżyło ich tak niewielu, że nie miał kto rozgłosić o jej iluzjonistycznych zdolnościach. Dlatego ten smaczek zamierzała zostawić na moment gdzie będzie on naprawdę konieczny.
-Wybacz Williamie, ale nie przywykłam spełniać próśb osób, które są niemiłe w stosunku do mnie, dlatego też zarówno porwanie jak i poddanie się nie wchodzą w rachubę. - smutna mina zawitała na jej licu, by za chwilę zastąpiła ją skupiona maska, którą przywdziewała na takie okoliczności na twarz.
Zdjęła jeden z mieczy znajdujących się na jej plecach i chwyciła mocno w obie dłonie, tym samym wycofując lekko lewą nogę. Jej postawa pokazywała opanowanie oraz sugerowała, że nie jest to pierwsza sytuacja, w której wampirzyca musi używać miecza. Na pozór spokojna, w głębi niecierpliwa i chętna do rozlewu krwi.
Nie rzuciła się pierwsza do ataku, bo z takim zachowaniem nie miała żadnych szans. Zamiast tego chciała odparować ewentualne pierwsze ciosy ze strony wampirzych sługusów Williama a następnie pierwszego, który by zaatakował, w założeniu że kolejny również by to zrobił, ciąć pionowo od góry prosto w głowę. W razie gdyby to nie wyszło, zamierzała od razu odparować kontrę na drugiego przeciwnika lub sparować ewentualny kolejny atak.
avatar

Tytuł : Łowca Naczelny
Wiek : 20/920
Zawód : Łowca w Radzie Wampirów
Umiejętności : Iluzja
Punkty : 47


http://vampirekingdom.forumpl.net/t277-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t282-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t284-lasair-horan#364 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Frankenstein on 20/07/17, 07:18 pm

Wiliam był spokojny, wręcz pewny siebie, ponieważ cały czas się wrednie uśmiechał. Stał z jedną ręką w kieszeni, jakby niczego się nie obawiał, zwłaszcza gdy dziewczyna postanowiła wyciągnąć miecz.
- Wydawałaś mi się mądrzejsza, no cóż. - Odpowiedział tylko na jej słowa tylko po to by pstryknąć palcami, pół sekundy po tym dwóch jego goryli zaatakowało, tak samo jak Obiekt Badawczy, jeden z lewej, drugi z prawej. Atak podwójny był o tyle niebezpieczny, że nie sposób się przed nim obronić, chyba że posiada się dwa miecze, bo zablokowanie jednego ostrza nic nie da, gdy drugie sięgnie cel. Wiliam stał jak gdyby nigdy nic, a nawet wyciągnął z kieszeni parę orzechów. Jednak gdy doszło do akcji zrobił dwa kroki w tył, by nie wtrącać się do walki. Drugą dłoń zaś położył na klindze szabli, którą miał przypiętą do pasku. Po klindze można było stwierdzić, że jest bardzo droga, ponieważ była przyozdobiona klejnotami, diamentami i przeróżnymi innymi kamieniami szlachetnymi. Dance Macabre się rozpoczęło!
avatar

Tytuł : Szalony naukowiec


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Croughton

Pisanie by Lasair Horan on 23/07/17, 10:50 am

Atak, który został wyprowadzony w jej kierunku, był taki, jakiego się spodziewała. Już teraz Lasair miała przekonanie na temat tego, że nie wyjdzie stąd bez szwanku, ale z całą pewnością nic poważnego nie może się jej stać. Sługusy Williama atakowały w bardzo przewidywalny sposób, który nie pozostawiał żadnych złudzeń co do ich sposobu walki. I dobrze. Lasair uwielbiała takich przeciwników.
Dwa wampiry zaatakowały w bardzo przewidywalny sposób: jeden z jej prawej, drugi z lewej strony. Bardzo dobra taktyka, która mogła wyrządzić sporo krzywdy. Na ich nieszczęście jednak Lasair posiadała dwa miecze, którymi bez problemu potrafiła się obronić. Dlatego, gdy tylko wiedziała co się szykuje, sięgnęła po drugie ostrze. Synchronicznie cięła nimi z nieziemską wręcz precyzją mając nadzieję, że każdy z nich sięgnie celów, czyli szyi wampirów. Miała bardzo duże szanse powodzenia, z całą pewnością mimo swojego położenia miała okrutna przewagę: niemalże tysiąc lat na karku i przynajmniej dziewięćset doświadczenia we władaniu wszelaką bronią. No cóż, niektórzy wręcz twierdzili, że była maszyną do zabijania.
Gdy tylko udało się jej skontrować cięcia wymierzone w jej stronę, rzuciła się na przeciwnika po swojej prawej stronie. Cięła od dołu i dopiero przy zetknięciu miecza z ciałem ofiary zamierzała napiąć mięśnie w prawej dłoni. Wiedziała, że siła bezwładności i jej własna w takim połączeniu pozwolą jej o wiele boleśniej uszkodzić przeciwnika. Gdyby jednak to się nie udało, zamierzała od razu przejść do obrony.
-Jesteś okrutny Williamie. Skoro mnie znasz, to wiesz co potrafię. A nasyłanie na mnie ich jest po prostu wyrokiem śmierci dla tych wampirów. - powiedziała w międzyczasie, bez chociażby cienia zadyszki w głosie.
avatar

Tytuł : Łowca Naczelny
Wiek : 20/920
Zawód : Łowca w Radzie Wampirów
Umiejętności : Iluzja
Punkty : 47


http://vampirekingdom.forumpl.net/t277-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t282-lasair-horan http://vampirekingdom.forumpl.net/t284-lasair-horan#364 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach