[Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

[Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

[Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Vampire Kingdom on 15/04/18, 08:55 am

Winnica nr 1


To największa z trzech winnic, która należy do rodu Mancini. Zajmuje powierzchnię około dwóch hektarów. Położona jest ona na lekko pochylonym, w kierunku południowym, obszarze, co zapewnia dobre nasłonecznienie winnym krzewom. Winnica jest podzielona na cztery sektory, pomiędzy którymi są poprowadzone dwie drogi, które przecinają się w połowie (wzór krzyża greckiego). Z pośród wszystkich trzech, ta znajduje się najbliżej głównego budynku (ok. 1,5 km), który pełni funkcję mieszkalną dla rodziny Mancini. Na jej obszarze znajdują się dwa budynki gospodarcze. Winnica ta należy do Claudette Mancini.
avatar

Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 http://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 http://vampirekingdom.forumpl.net/t89-forma-listowna-wzor#136 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Lady M on 15/04/18, 11:20 am

Claudette Mancini
Augustine Genève

Faza księżyca: dopełniający

Choć była to już połowa października, cieplejszy klimat Francji miło rozpieszczał wszystkich jej mieszkańców i przejezdnych. Dzień, choć nie był słoneczny, był dość pogodny. Chmury, które przysłaniały błękit nieba nie zwiastowały nadejścia deszczu, a temperatura, która zwykle oscylowała w październiku między jedenastoma, a dwunastoma stopniami Celsjusza, dziś osiągnęła wartość piętnastu około południa. Ten dzień był idealny, by doprowadzić do końca wszelkie prace w winnicach, by przygotować krzewy na nadejście zimy, która wbrew pozorom zbliżała się wielkimi krokami. To był też idealny dzień, by właścicielka tych włości, mogła zabrać ze sobą swą podopieczną i jej niańkę, by mogły choć trochę skorzystać z tego dnia. Zwykle nie często miały okazję opuścić dom za dnia...
Claudette Mancini, trzydziesto trzyletnia Francuzka, była jedyną osobą, która pod nieobecność swojego brata, doglądała winnic jego, jak i swojej, do której to dziś dotarła koło godziny dziewiątej, kiedy to prace trwały już od siódmej. Jeszcze kilka lat temu, zapewne znalazłaby się tu o tej samej porze, co pracownicy, spędzając później cały dzień na jeżdżeniu od jednej winnicy, do drugiej. Kiedyś jednak jej życie wyglądało inaczej. Była sama, a teraz pod opieką miała dwuletnią dziewczynkę, którą zajmowała się pod nieobecność jej matki i którą kochała jak swoją. Dotąd nie myślała, że jej ułożone życie może tak bardzo się zmienić, stać się bardziej dynamiczne i... bogatsze.
Kobieta, wraz z Lilly Meyer oraz Augustine Genève, która jest dhampirzycą i pełni rolę niani dla dziewczynki, dotarły krytym powozem do winnicy. Claudette niemal od razu zajęła się swoimi sprawami, zostawiając swe dwie towarzyszki same sobie. Koło południa ruszyła dalej, by sprawdzić jak się prace mają w winnicach jej brata. Nie było jej kilka dobrych godzin, dlatego kiedy wróciła, zaczynało powoli zmierzchać.
Podczas nieobecności Mancini, Lilly była pod opieką Augustine i jak dotąd udawało się kobiecie nawet panować nad małą, do czasu gdy nie zaczął jej morzyć sen. Dziewczyna nawet nie zauważyła kiedy usnęła, siedząc na krześle, opierając głowę na rękach położonych na stole. W tym czasie dwuletnia dhampirzyca mogła zrobić naprawdę wiele - od schowania się w budynku gospodarczym, obok którego zostały rozstawione stoły, ławy i krzesła, kończąc na dwuhektarowym terenie winnicy.
avatar

Zawód : MG na stażu | Admin na pół etatu
Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 http://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Lilly Meyer on 15/04/18, 05:23 pm

Oj niestety, Lilly była dość...energiczna i pełna ciekawości. Cieszyła się wtedy gdy tylko mogła spędzić czas ze swoją nianią. Claudette była dla Lilly jak matka, nie znała w końcu swojej prawdziwej mamy, nie widziała jej nigdy na oczy to właśnie jej niańka była jej matką. Mimo, że tamta tłumaczyła jej, że nie jest jej mamą a opiekunką, że jej mama niebawem po nią wróci. Mimo to Lilly nie słuchała. Przecież była dzieckiem, jak dziecko mogło słuchać jednocześnie rozumiejąc tak poważną sprawę? Właśnie...nie mogło. Mimo, że odbiegała w pozytywny sposób swoich rówieśników to jednak była zupełnie inna. Wieczór poprzedzający przybycie do winnicy sprawił, że Lilly nie mogła zasnąć. Wiedząc, że będzie mogła jechać na wycieczkę, która miała być nagrodą za ładnie pozbierane zabawki czuwała...czuwała, aż zasnęła. Dopiero rano obudziła ją niania mówiąc, że muszą zjeść i przygotować się do drogi. Uwierzcie, tak szybko nigdy nie była najedzona. Czekała właśnie przed powozem, który miał zabrać ją i obie kobiety do winnicy. Już nie mogła się doczekać! Wiedziała, że znów naje się winogronami do syta, że będzie mogła zabrać ze sobą do domu jeszcze kilka kiści. Siedziała w powozie czekając. Nie musiała na nie długo czekać, bo już po chwili obie kobiety pojawiły się w powozie. Zadowolona Lilly wtuliła się w Claudette. Tak też dotarły w końcu do winnicy. Początkowo bawiła się z Augustine. Bawiły się i podjadały winogrona. Ze sobą zabrały kilka węgielków, by mała Lilly miała co robić oraz papier. Wszystko początkowo było jak należy. Do momentu, gdy jej nowa opiekunka pozostała z nią sama...Lilly widząc, że ta zaczyna zasypiać czekała. Gdy zasnęła dziewczynka wzięła węgielek i delikatnie zaczęła rysować na czole kobiety serduszka oraz słoneczka. Cóż...nie było zasypiać! Do tego na jednym z policzków namalowała ostrożnie byle jej nie obudzić kwiatka. Gdy już skończyła przyglądała się swojemu dziełu chichocząc pod nosem. Po chwili jednak znudziło się jej siedzenie w miejscu i już po minucie gnała przed siebie między krzewami winogron. Nieco zbłądziła bo nie mogła później trafić do Augustine. Jednak nie przejęła się na razie za bardzo tym, bo usiadła między winoroślami i zajadała sobie ze smakiem winogrona, czekając jednocześnie aż ktoś ją odnajdzie.
avatar

Wiek : 2 lata
Stan cywillny : panna
Punkty : 5


http://vampirekingdom.forumpl.net/t777-lilly-meyer-budowa#4244 http://vampirekingdom.forumpl.net/t836-lilly#5413 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Lady M on 19/04/18, 11:47 am

Claudette Mancini
Augustine Genève

Dziewczynka była niekiedy prawdziwym utrapieniem, zwłaszcza dla swojej dhampirzej niani, która ostatnio spędzała z nią więcej czasu sam na sam, bowiem Pani Claudette miała dużo rzecz na głowie, przez co nie mogła spędzać z nią tyle czasu, ile by chciała. Doglądanie trzech winnic to nie było łatwe zajęcie, a przecież nie było ono jedyne. Oprócz pracy przy zbiorach, musiała też kontrolować sam wyrób win, choć w tym już miała kogoś do pomocy. Przy winnicach też nie musiała robić wszystkiego sama, ale... czuła się pewniej, kiedy sama wszystkiego doglądała. Była jednak tylko człowiekiem i nie mogła być wszędzie. Z tego też powodu, nie mogło jej być jej przy Augustine i Lilly. Może, gdyby była, ta druga nie uciekłaby? Dla niej to pewnie była zabawa - jak zawsze, ale dla innych, zwłaszcza Pani Mancini, to było naprawdę stresujące. Nie ma się co dziwić - bała się o nią. Do odczucia tego strachu, miała jednak jeszcze chwilę, bowiem wpierw musiała dotrzeć na teren swojej winnicy.
Powóz, którym wracała, lekko kołysał się na drodze z kamienia, którą jechała. Woźnica nie popędzał zbytnio koni, bowiem te już sporo miały dziś drogi za sobą, a że Pani nie prosiła, by jechać szybciej, nie robił tego. Widać i ona była już nieco zmęczona, bowiem nawet zdarzyło jej się zasnąć pod koniec i tak, gdy dotarli na miejsce, mężczyzna zeskoczył z kozła i otworzył kobiecie drzwi. Widząc jednak, że ta nie wychodzi, zajrzał do środka i potrząsając delikatnie jej ręką, obudził ją.
- Pani, jesteśmy na miejscu.
Kobieta szybko otworzyła oczy i niemal w tym samym momencie była już świadoma wszystkiego. Spojrzała z wdzięcznością na mężczyznę, po czym wysiadła zaraz za nim z powozu. Stojąc na ziemi, przeciągnęła się i od razu zaczęła szukać wzrokiem swojej małej podopiecznej. Nie ją jednak ujrzała, a śpiącą Augustine. Poczuła lekki niepokój.
Podeszła szybko do kobiety, a im bliżej będąc, tym coraz mocniej czuła, że coś jest nie tak. Zaszła dziewczynę od tyłu i rękę położyła na jej ramieniu, by ją obudzić. Ta, niczym oparzona, poderwała głowę.
- Ja wcale nie śpię!
Zawołała i poklepała policzek, by się dobudzić. Mancini uśmiechnęła się widząc to.
- Spokojnie. - Poprosiła, dając tym samym znać dhampirzycy, kto ją obudził. - Lilly też śpi?
Zagadnęła, wychodząc zza jej pleców i stając przed nią. Widząc jej twarz wymalowaną węglem, jej niepokój się wzmógł.
- Lilly? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie. - Nie, tam się bawi.
Uniosła rękę, wskazując na miejsce, gdzie leżały zabawki dziewczynki, a kiedy jej nie zobaczyła, poderwała się z miejsca.
- Jeszcze chwilę temu tam była. Ja... przymknęłam oczy tylko na chwilę!
Zaczęła się bronić. I wtedy strach, który powoli narastał w Claudette, sięgnął zenitu.
- Jak to chwilę temu tam była? To Ty nie wiesz, gdzie ona jest?!
Zwróciła się do dziewczyny ostrzej, niżby tego chciała, ale... kiedy chodziło o Lilly, nie było czasu na uprzejmości. Ta mała była niczym mały kataklizm. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wiele biedy może sobie napytać.
Kiedy inni się martwili, nieświadoma niczego Lilly, biegała w najlepsze po winnicy, trafiając do tej części, gdzie rosły najpóźniej owocujące winne krzewy. One, jako jedyny nie zostały jeszcze przygotowane na nadejście zimy. Powinny jeszcze spędzić na krzewach tydzień, czy dwa nim zostaną zebrane. Musiały być w pełni dojrzałe, co nie znaczy, że teraz były niesmaczne. Były, choć czasem trafił się jakiś kwaśniejszy owoc między tymi słodkimi.
Dziewczynka nie pozostała niezauważona przez nikogo. W winnicy było naprawdę sporo osób, więc gdy tak biegła przed siebie, kilkoro pracowników ją widziało. Paru nawet za nią zawołało, ale jak widać mała miała za nic ich nawoływania. Biegła w tylko sobie znanym kierunku. Jeśli chciała się ukryć, to trochę jej nie wyszło, ponieważ jeden z pracowników wiedząc, kim jest dziewczynka, poszedł za nią. Na szczęście nie biegała zbyt szybko. Miała w końcu dopiero dwa lata, więc pewnie jeszcze stawiała kroki niepewnie. Dzięki temu mógł śledzić ją bez obaw, że ta mu gdzieś nagle zniknie z oczu. Nawet nie chciał wiedzieć, co by z nimi wszystkimi zrobiła Pani Mancini, gdyby Lilly coś się stało.
Mężczyzna skręcił za dziewczynką, a kiedy ta usiadła na ziemi, pod krzewem, z którego zbierała winogrona, podszedł do niej. Mogła go widzieć - nie zależało mu na tym, by podejść do niej niezauważonym. Jeśli nie zaczęła uciekać przed nim, kucnął w jakiejś metrowej odległości od niej i spojrzał  na nią, odsuwając liście i giętkie gałązki winorośli.
- Bawisz się z kimś w chowanego?
Zapytał przyjaźnie, ciekaw, czy mała się go wystraszy, czy ochoczo odpowie.
avatar

Zawód : MG na stażu | Admin na pół etatu
Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 http://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Lilly Meyer on 19/04/18, 12:34 pm

O tak, mała Lilly nie przejmowała się wołaniem innych. Ona była zajęta sobą. Zafascynowana chwilą wolności, która była równie niebezpieczna co zbliżający się wróg w ukryciu. No ale, co ona mogła o tym wiedzieć? Była dzieckiem, miała dużo innych pomysłów, nie tylko na minutę...oj nie tylko. Gdyby mogła, jej wybryki byłyby aktywne całodobowo! Dla tego nie zareagowała na nawoływania bo zajęta była zajadaniem winogron. Kilka kwaśnych fakt natrafiła i zaraz skrzywiona wypluła je, bo były niesmaczne. Dopiero głos przed nią sprawił, że wyrwała się ze swojego zajęcia i uniosła małe słodkie ślepka w stronę mężczyzny.
- Ciocia Augustine śpi a ja się nudziłam. Nie miałam z kim się bawić to poszłam zerwać cioci Claudette winogron.
Odezwała się spoglądając ufnie na mężczyznę. W końcu czemu by miała się go bać? Był na polu jej cioci, którą traktowała bardziej jak matkę tak jak swoją nianię. Nie przejmowała się tym, co mogłoby się stać. Była głupiutka i pewna siebie. Nie bała się niczego, jak każde dziecko w jej wieku. Chociaż ona była nieco inna niż normalni rówieśnicy w jej wieku.
- A Pan tutaj pracuje? U cioci? Lubi Pan winogrona?
Zapytała podając mu niemal do ust winogrono.
avatar

Wiek : 2 lata
Stan cywillny : panna
Punkty : 5


http://vampirekingdom.forumpl.net/t777-lilly-meyer-budowa#4244 http://vampirekingdom.forumpl.net/t836-lilly#5413 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Lady M on 27/04/18, 02:17 pm

Claudette Mancini
Augustine Genève

Augustine zmieszała się nieco, słysząc karcące słowa swej - jakby nie było, pracodawczyni. Ta, co prawda nie traktowała jej jak służącą, jednak kiedy dochodziło do sytuacji takich jak teraz, różnica między nimi stawała się aż nadto wyraźna. Przez niesforną Lilly niestety miało to miejsce bardzo często. Augustine wiele by dała, by takich sytuacji było jak najmniej, ale niestety nie zawsze było to możliwe. Odchrząknęła i spojrzała na Claudette.
- Ja naprawdę przepraszam, ale jeszcze przed chwilą tu była. Wiem, że powinnam jej pilnować, ale nawet nie wiem kiedy usnęłam.
Pani Mancini wiedziała, że nie powinna tak naskakiwać na dziewczynę, ale... czasami emocje brały górę, zwłaszcza kiedy chodziło o Lilly. Wiedziała, że dziewczynka sprawia wiele problemów jak na dwulatkę. Była wyjątkowo ruchliwym dzieckiem, które gdy tylko nauczyło się chodzić, niemal od razu nie potrafiło usiedzieć na miejscu. W jej przypadku powiedzenie: „oczy dookoła głowy” było jak najbardziej na miejscu. Przy małej naprawdę trzeba było widzieć wszystko.
- Już dobrze - uniosła ręce, zwracając się do dhampirzycy już zdecydowanie łagodniej. - Gdzie była, nim usnęłaś?
Zapytała, czując coraz większe zdenerwowanie tym, że małej nie ma i nie widać, by wracała. Martwiła się o nią, jak matka, chociaż nią nie była. Ponadto Erika zostawiła dziewczynkę pod jej opieką. Nigdy by sobie nie wybaczyła, gdyby coś jej się stało.
- Bawiła się tam. - Augustine uniosła rękę i wskazała miejsce, gdzie wciąż leżały porzucone zabawki przez dziewczynkę. - Patrzyłam na nią przez cały czas, ale nawet nie wiem kiedy, zmorzył mnie sen. Naprawdę przepraszam. Zaraz pójdę jej szukać.
Dhampirzyca czuła się naprawdę winna. Miała pilnować Lilly, a nie spać. Stało się jednak i czasu już nie cofną. Najważniejsze teraz, by ją odnaleźć. Miała nadzieję, że nie opuściła terenu winnicy.
- Nie, Ty tu zostań. Ktoś musi tu być, gdyby wróciła. Wezmę kilku pracowników i pójdziemy jej szukać. Ona ma dopiero dwa lata. Na pewno nie uciekła daleko. - Oświadczyła dziewczynie i było widać, że sprzeciwu nie przyjmie. - I umyj twarz.
W tym czasie Lilly miała okazję zamienić kilka słów z mężczyzną, który zauważył, jak ta biega między rzędami winnych krzewów. Kiedy przemówił do niej, a ta od razu nie zerwała się do ucieczki, posłał jej miły uśmiech. Nie chciał jej wystraszyć, czy cokolwiek innego. Sam miał dzieci - w tym córkę w jej wieku, więc wiedział jak potrafią być one płochliwe w tym wieku. To jednak ni jak się miało do Lilly, która bez lęku zaczęła przemawiać do niego. I to dosłownie.
Słysząc jej słowa, aż się zdziwił. Dwulatka, która nie dość, że mówi tak płynnie, to jeszcze tworzy tak piękne zdania? Jak to możliwe? Jego córka w tym wieku mówiła prostymi zdaniami, składającymi się z kilku słów. Czasami jedno słowo odpowiadało jej za całe zdanie. Nawet jeśli jednak wypowiadała kilka wyrazów na raz, to nie były one tak pięknie wypowiadane. Dziewczynka często zjadała litery lub zastępowała je innymi. Nierzadko też mówiła tylko dwie pierwsze sylaby, nie będąc wstanie wypowiedzieć całej reszty, a Lilly - ta od razu mówiła jak dorosły. Mężczyzna słysząc to zaczął się zastanawiać, czy ona na pewno ma tyle lat, ile twierdzi jego pracodawczyni. Nawet przez myśl mu przeszło, czy mała aby czasem nie została opętana przez jakiegoś złego ducha? Dziecko łatwiej opętać szatanowi, niż dorosłego.
Zmarszczył czoło nieznacznie i uniósł rękę, kiedy ta chciała wcisnąć mu do ust pojedynczy owoc winogrona.
- Dziękuję. - Odparł jej uprzejmie. - Wiesz, że nie powinnaś tu być sama? Nie powinnaś uciekać, nawet jeśli Twoja opiekunka usnęła. Na pewno teraz wszyscy się o Ciebie martwią.
Mówił miłym i spokojnym głosem, nie chcąc jej spłoszyć. Ciekawe, jak zareaguje na jego słowa.
avatar

Zawód : MG na stażu | Admin na pół etatu
Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 http://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Lilly Meyer on 10/05/18, 06:56 pm

O tak, mała była tak zadowolona z tego, że dała nogi jak nigdy. Nic ją nie obchodziło, wedle niej jej opiekunki mogły sobie jej szukać. W końcu czemu nie mogłaby się z nimi pobawić? Zabawa w chowanego to całkiem fajna zabawa! Tylko baza nie wiadomo gdzie powinna być...no wiadomo, obok opiekunki, na placu gdzie powinna siedzieć i się bawić zabawkami, ale ona nie...wolała samotne spacerki i do tego podjadanie winogron. To raz, dwa nie mogła znaleźć niań. Więc pozostało jej siedzieć i zajadać się aż ktoś w końcu się nią zainteresuje. Gdy mężczyzna odezwał się, że nie powinna być tutaj sama skrzywiła się nieco i nabrała łez w oczy. Czy on właśnie ośmielił się powiedzieć, że nie wolno jej czegoś?! Błąd...bardzo zły błąd. O nią się martwiono? Prędzej to ona się martwiła o nie, przecież tutaj grasował wielki potwór winogronowy!
- Nie prawda! Tutaj jest potwór! Taki duży! I to nianie powinny się martwić! Jeszcze je zje!
Wyszlochała przenosząc spojrzenie zapłakanych ocząt w stronę mężczyzny.
avatar

Wiek : 2 lata
Stan cywillny : panna
Punkty : 5


http://vampirekingdom.forumpl.net/t777-lilly-meyer-budowa#4244 http://vampirekingdom.forumpl.net/t836-lilly#5413 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Cromwell on 13/07/18, 01:05 am

Claudette Mancini
Augustine Genève


Zgodnie z tym co powiedziała Mancini, zebrała kilku pracowników i udała się na poszukiwanie Lilly. W między czasie, mężczyzna podejmował rozmowę z dziewczynką, która mimo pięknie układanych zdań i rzekomo posiadając dwa latka, zaczęła mu płakać? Dostrzegł te słodkie i zmoczone łzami oczy. Nie pojmował jednak i jakim winogronowym potworze mówiła. Kogo miała namyśli? Ponownie zmarszczył brwi, kucając przy dziewczynce.
- Tutaj nie ma żadnego potwora. Nie ma się czym przejmować. Może odprowadzę Cię do cioci?
Odpowiedział spokojnie i uprzejmie. Wyrażając nawet chęć pomocy by ją odprowadzić do opiekunek. Sama nie powinna się tutaj kręcić i chować. Jeszcze na prawdę stanie się jej krzywda. To nie było miejsce na zabawy w chowanego. Ludzie tutaj pracują nad utrzymaniem winnicy.
avatar

Administrator
Tytuł : Lord Protektor
Zawód : Admin / Mistrz Gry
Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 http://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Lilly Meyer on 13/07/18, 05:53 pm

Niestety, minusem było to że kochane cioteczki wpoiły jej to, by nigdy nie szła i nie rozmawiała za dużo z obcymi mężczyznami. A ten...cóż, był obcy! Dziewczynka cofnęła się w tył jeszcze bardziej, ale po chwili dotarło do niej, że przecież go widziała kilka razy w domu ciotek. Mignął jej gdy bawiła się w dobre w ogrodzie a on właśnie zbierał jakieś rzeczy z domu. Wyciągnęła do niego rączkę. Była już zmęczona i głodna więc zrobiłaby wszystko byle tylko trafić do ciotki.
- Na pewno nie ma potwora?
Zapytała cicho wielkimi oczyma mierząc twarz pracownika. Zaczęła się bać coraz bardziej, brak ciotek jednak swoje zaczynał robić. Wystraszona rozglądała się dookoła czekając na to co dalej zrobi mężczyzna.
avatar

Wiek : 2 lata
Stan cywillny : panna
Punkty : 5


http://vampirekingdom.forumpl.net/t777-lilly-meyer-budowa#4244 http://vampirekingdom.forumpl.net/t836-lilly#5413 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Cromwell on 14/07/18, 12:46 am

Claudette Mancini
Augustine Genève


Claudette nie poddawała się w szukaniu dziewczynki. Jest jeszcze małą dziewczynką i nie powinna zbyt daleko uciec. Niepokój jednak wzrastał, skoro nie mogła jej nigdzie naleźć. W takiej sytuacji, podjęto decyzję aby ją zacząć wołać.
- Lilly!
Każdy kto znał imię tej małej dziewczynki, wiedział jak ją wołać.

Z kolei mężczyzna, który znalazł tę mało psotnicę, złapał jej rączkę i pomógł jej wstać, przyciągając do siebie.
- Na pewno. Uśmiechnij się. Taka duża dziewczyna nie powinna już płakać, tylko cieszyć się.
Powiedział z uśmiechem i chęcią poprawienia jej smutnego nastroju na weselszy.
- Chyba Cię szukają.
Stwierdził, gdyż zdawało mu się, że słyszał wołanie imienia dziewczynki. Mógł nie wiedzieć, jak ta mała pannica się nazywa, ale tak mu podpowiadało wnętrze, że zorientowano się już o jej ucieczce.
- Odprowadzić Cię do cioci?
Zapytał, choć gotów był to zrobić nawet bez pytania jej o zgodę.
avatar

Administrator
Tytuł : Lord Protektor
Zawód : Admin / Mistrz Gry
Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 http://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Samuel Meyer on 14/07/18, 01:02 am

Ostatnia walka z wampirami nie była dla niego niczym przyjemnym. Mimo wygranej, odniósł kilka poważniejszych ran na ciele. Jego bandaże były prowizorycznie założone. Owinięty miał lewy bark, oraz prawe udo. Kilka zadrapań na dłoniach i jedną ciętą ranę na policzku. Wyglądały jak zadrapania, przypominające jak po przejechaniu gałęziami po skórze. Mężczyzna jadący na koniu, wyglądał na mocno zmęczonego. Wycieńczonego, spragnionego i głodnego. Brakowało mu sił by utrzymać się na koniu. W końcu upadł z wierzchowca na ziemię, znajdując się tuż przy pierwszych od drogi winogronowych krzewów. Nie poruszał się, co mogło świadczyć o tym, że stracił przytomność. Na sobie miał długi brązowy płaszcz, czarne spodnie, białą koszulę i granatowy sweter. Przez ramię miał przewieszoną torbę, zawierającą jego najcenniejsze rzeczy. Szkicownik, notatnik oraz piórnik z przyrządami do pisania i rysowania. Można byłoby stwierdzić, że jest wędrownym rysownikiem. Co jednak robił w tych rejonach? Jego ubranie w miejscach ran było ubrudzone krwią. Mógł jej także nieco stracić. A jej zapach na pewno wzbudziłby zainteresowanie przebywających w tym rejonie obecne wampiry czy dhampiry.
Koń próbował go ocucić,trącając pyskiem jego głowę, ale to nic nie pomogło. Ruszył dalej przed siebie, myśląc, że może znajdzie dla swojego pana jakąś pomoc. Samotnie kierujący się ścieżką kasztanowy koń z pustym siodłem, musi wzbudzać zdziwienie i zainteresowanie. Ogiera można było z oddali dostrzec, jak zmierzał do mężczyzny rozmawiającego z dziewczynką.
avatar

p. Samuel Mikkelsen
Wiek : 46
Zawód : Rysownik
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Kontrola snów, Kamuflaż, Władanie bronią białą - miecz.
Punkty : 9


http://vampirekingdom.forumpl.net/t805-samuel-mikkelsen#4952 http://vampirekingdom.forumpl.net/t831-samuel-meyer#5140 http://vampirekingdom.forumpl.net/t830-samuel-meyer#5139 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Lilly Meyer on 14/07/18, 09:04 pm

Również i do uszu dziewczynki dobiegły wołania, była dhampirem więc doskonale słyszała nawoływania chociaż musiała przyznać, że było to dość ciekawe. Uprzednio słyszała szmery poruszających się dookoła winorośli w których zapewne poszukiwali małej istotki. Głosy nawoływań były w miarę słyszalne dla mężczyzny, jednak dla dziecka zwyczajnego jak ona i to tak niskiego i młodego mogły brzmieć jak szum w oddali. A jednak, nie dla Lilly. Gdy w mężczyzna podał jej rękę by ruszyć pytając jednocześnie o zgodę otarła łezki jak kazał i skinęła głową.
- No dobrze.
Przyznała z uśmiechem na ustach i lekko się uśmiechnęła. Gdy naraz poczuła dziwny zapach. Nie należał do człowieka, tego była już pewna. Znała krew ludzi doskonale. A potem...ujrzała człapiącego w ich stronę konia. Zrobiła wielkie oczka jak spodki i pisnęła.
- Konik! Choć, choć konik jest!
Pognała w stronę konia nie przejmując się mężczyzną. Nie miała pojęcia, czy gnała w rytmie należnym dla dziecka, czy nie. Obecnie miała przed oczyma konia, a tuż za nim dostrzegła zarys postaci, leżącej na ziemi. Uniosła główkę wciągając noskiem powietrze i cichutko westchnęła. Poczuła wyraźniej krew. Ruszyła biegiem w stronę leżącej postaci. Stanęła przed nim i szturchnęła nieprzytomnego mężczyznę palcem.
- Pan wstanie! Ciocie zaraz przyjdą! Znajdą mnie przez pana...
Szarpała go za poły płaszcza. Przyglądając się mu z ciekawością. Wyglądał jak szlachcic, jednak zapach krwi odciągał dziewczynkę. Była już na tyle głodna, że kiełki same się jej wysunęły a ona zaczęła się pochylać w stronę nieprzytomnego by upić z niego. W końcu odrobinka...
avatar

Wiek : 2 lata
Stan cywillny : panna
Punkty : 5


http://vampirekingdom.forumpl.net/t777-lilly-meyer-budowa#4244 http://vampirekingdom.forumpl.net/t836-lilly#5413 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Cromwell on 14/07/18, 10:25 pm

Claudette Mancini
Augustine Genève


Grzeczna dziewczynka. Zgodziła się na odprowadzenie do ciotek, aby się nie martwiły jej zniknięciem. Plantacja tutejszych winogron była bardzo duża i łatwo można było się zgubić. Zwłaszcza jeżeli się jest tak małym dzieckiem co Lilly.
Claudette była już poddenerwowana, że nie mogła odnaleźć małej Meyer. Najgorsze w tym, że ona nawet się nie odzywała. A co jeśli sobie coś zrobiła? Przewróciła, uderzyła w głowę i straciła przytomność? Nawet nie chciała tak myśleć. Otrząsnęła się i dalej nawoływała małej dziewczynki. Aż w końcu w oddali dostrzegli nie jedną postać.
Mężczyzna ujął rączkę dziewczynki i pomógł jej wstać. Uśmiech nie schodził mu z twarzy widząc jak ociera swoje mokre oczka i sama się uśmiechnęła się. Taki widok lubił najbardziej. Patrząc nawet na swoje dzieci. Jednakże, Lilly dostrzegła samotnie zmierzającego w ich stronę konia. Pracownik plantacji wstał i obejrzał się za siebie. Faktycznie, dziewczynka widziała konia. Podszedł do niego i ujął jego uzdę.
- Skąd się tu wziąłeś?
Zapytał konia, jakby liczył na to, że ten mu odpowie. Chwila nieuwagi a Lilly pobiegła dalej.
- Panienko!
Zawołał za nią, będąc trochę zmieszanym. Ale konia na razie zostawił i pobiegł za nią. Zatrzymał się, kiedy ta klęczała przed nieprzytomnym mężczyzną. Od razu do niej podszedł i odciągnął ją od niego. Wydawał się wiedzieć o dhampirach i wampirach, skoro nie zaskoczył go widok jej małych ząbków.
- Ten pan jest nieprzytomny. Jest ranny.
Powiedział dziewczynce na uszko.
avatar

Administrator
Tytuł : Lord Protektor
Zawód : Admin / Mistrz Gry
Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 http://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Samuel Meyer on 14/07/18, 10:35 pm

Samuel nie reagował na krzyki, wołania czy nawet kopnięcia małych nóżek. Ani także na szarpanie za jego płaszcz. Wciąż leżał nieprzytomny, jakby spał pod krzakami winogron. Jego koń po odnalezieniu ludzi, zawrócił do nich. Był widocznie wierny swojemu towarzyszowi podróży i nie chciał go zostawiać samego.
Rany jakie miał na sobie Sam, były otrzymane od broni ciętej i kłutej. Nieodpowiednio oczyszczone oraz zszyte i opatrzone, mogły doprowadzić do nieprzyjemnych odczuć, czy zakażenia. Jeżeli zbyt długo się sączyły. Nikt teraz jednak nie miał pojęcia, co mu się przytrafiło. A dziewczynka, w chwili obecnej nie ułatwiała trudnej dla niego sytuacji. Mieć nadzieję, że pomoc dla niego nadejdzie szybko.
avatar

p. Samuel Mikkelsen
Wiek : 46
Zawód : Rysownik
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Kontrola snów, Kamuflaż, Władanie bronią białą - miecz.
Punkty : 9


http://vampirekingdom.forumpl.net/t805-samuel-mikkelsen#4952 http://vampirekingdom.forumpl.net/t831-samuel-meyer#5140 http://vampirekingdom.forumpl.net/t830-samuel-meyer#5139 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Lilly Meyer on 14/07/18, 10:51 pm

Już, już miała się wgryźć w mężczyznę gdy nagle poczuła szarpnięcie w tył. Delikatne nie nagłe i nerwowe. Uniosła główkę zawiedziona, że zabrano jej posiłek. Jednak słysząc słowa mężczyzny skrzywiła się. Owszem, czuła zapach krwi jednak nie pojmowała czemu. Pamiętała słowa ciotki, że rany trzeba zaleczyć ewentualnie opatrzyć. A jedynym dobrym wyjściem było wypicie krwi. Lilly spojrzała na ciało leżące nieopodal a potem na swego obecnego opiekuna.
- Ciocia mówiła, że trzeba opatrzyć ranę i podać pić.
Powiedziała spoglądając nieco roztrzęsiona to z leżącego brata o którym jeszcze nie wiedziała to na swego obecnego opiekuna.
- Ciocia by wiedziała co robić.
Powiedziała smutna i podeszła klękając obok nieprzytomnego.
- Obudź się...nie umieraj.
Wyszeptała do leżącego szarpiąc go za rękę. Klęczała nie pozwalając się mężczyźnie do siebie zbliżyć.
- Ciociu!
Postanowiła ostatecznie krzyknąć widząc zbliżające się dwie kobiety. Nie ruszyła się z miejsca nie wiedząc co robić. Nieznajomy się nie budził a ona ciągle odganiała od siebie jak natrętną muchę opiekuna a zarazem pracownika winnicy.
avatar

Wiek : 2 lata
Stan cywillny : panna
Punkty : 5


http://vampirekingdom.forumpl.net/t777-lilly-meyer-budowa#4244 http://vampirekingdom.forumpl.net/t836-lilly#5413 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Cromwell on 14/07/18, 11:15 pm

Claudette Mancini
Augustine Genève


Mężczyzna sam sobie nie poradzi z zabraniem nieprzytomnego, konia i małej dziewczynki. Pierw musiał ją uspokoić, by nie pogryzła i nie pogorszyła tym samym już i tak przykrego stanu zdrowia nieznajomego mężczyzny. Udało się małą Lilly odciągnąć od chłopaka. To już był duży plus.
- To prawda. Ale nie tutaj.
Odpowiedział. Nie był pewny czy Pani Mancini się zgodzi go zabrać. Zdziwił go nawet fakt, że mała dziewczynka, która wyrwała mu się z objęć, usiłowała obudzić nieznajomego mężczyznę. Pracownik winnicy podszedł do niego i sprawdził puls. Żył.
- Żyje. Nic mu nie będzie.
Odpowiedział, by uspokoić dziecko. W dodatku zaskoczyła go, używając określenia "umierania", jakby wiedziała co znaczy, gdy człowiek umrze. Mieć dwa lata i taką wiedzę. Jego dziecko jeszcze w tym wieku, nie posiada takiej wiedzy, by zrozumieć co znaczy umrzeć.  
Usłyszawszy wołanie Lilly, Claudette podbiegła szybko ze swoimi pracownikami. Augustine nie było z nimi, jako że dostała polecenie pozostania na miejscu przy powozie, gdzie uciekła jej mała Meyer. W razie, gdyby tam wróciła.
- Lilly!
Od razu podeszła do niej, klękła i przygarnęła do siebie w objęcia. Tak się o nią bała jak o własne dziecko, że jej gdzieś w tych krzewach zaginie.
- Pani. Co z nim zrobimy? Jest ranny i nieprzytomny. Zdaje się też nie być Francuzem.
Zapytał MAncini pracownik, który przez moment pełnił rolę opiekuna małej Lilly.
- Cóż...
Trzymając na rękach dziewczynkę, spojrzała na młodzieńca. Nie da się ukryć, że jest przystojny.
- Zabierzmy go.
Zgodziła się, choć niepewnie. Osoby, które jej towarzyszyły przy poszukiwaniu małej Lilly, zajęły się ostrożnie z zabraniem ciała Samuela. Inni z kolei zaopiekowali się jego koniem.
- Mówiłam Ci, że nie bezpiecznie jest się oddalać.
Skarciła Lilly, ale też miała uspokojone wnętrze, że dziecko się odnalazło.


[z/t wszyscy]
avatar

Administrator
Tytuł : Lord Protektor
Zawód : Admin / Mistrz Gry
Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 http://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Francja - Les Bréviaires] Winnica nr 1

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach