Ruiny klasztoru

Ruiny klasztoru

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Ruiny klasztoru Empty Ruiny klasztoru

Pisanie by Vampire Kingdom on 21/12/17, 08:30 pm

Ruiny klasztoru



Vampire Kingdom

Vampire Kingdom
Punkty : 0


https://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 https://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 https://vampirekingdom.forumpl.net/t89-forma-listowna-wzor#136

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Mavis on 21/12/17, 11:26 pm

/ SESJA DLA GRACZY: TAJEMNICA KLASZTORNYCH RUIN /


Noc była chłodna. To była chyba pierwsza z zimniejszych nocy tego roku w październiku, ale mimo niskiej temperatury, nie zanosiło się na deszcz. Nocne niebo było przejrzyste, mimo kilku niewielkich chmur, które leniwie nadciągały z zachodu. Dzięki temu, choć nie było pełni, było jasno - księżyc i gwiazdy dawały wystarczająco dużo światła, by nie zabijać się o własne dolne kończyny.
Mimo plotek i poruszenia, jakie wzbudziła wieść o rzekomych zwłokach kobiety, które dobrze zakonserwowane spoczywały w podziemiach, wokół ruin klasztoru nikt się nie kręcił. Widocznie nawet Ci najbardziej odważni, nie mieli w sobie na tyle odwagi, by zapuszczać się tu nocą, jakby ich podświadomość podpowiadała im, że nic dobrego o tej porze ich tu nie spotka.
Ruiny klasztoru znajdowały się trzy kilometry od pierwszych zabudowań Edynburga. Możliwe, że w czasach jego świetności, znajdowało się tu kilka domów, a może i niewielkie osady, ale obecnie wszyscy zdawali się zapomnieć o tym miejscu. Pozostałości murów niszczały. Dzika roślinność na dobre zajęła to miejsce i choć żyznej warstwy ziemi nie było jeszcze zbyt wiele, gdzieniegdzie rosły już małe drzewa i krzewy.
Do tego miejsca można było dotrzeć kilkoma szlakami, bowiem tego, co widać było na ziemi, nie można było nazwać drogami. Jeden prowadził od samego Edynburga. Ścieżka ta została wydeptana przez ludzi, którzy przez ostatnie tygodnie urządzali sobie tu piesze, jak i konne wycieczki, byle na własne oczy zobaczyć, ile w plotkach było prawdy. Reszta szlaków nie była tak wyraźna - rozwidlały się i nierzadko ginęły w gęstwinie - prowadziły one od strony lasu i łąk. Jak w przypadku wybrania tych leśnych ścieżek można było się ukryć między drzewami, tak wybierając przeprawę przez łąkę, należało liczyć się z tym, że dla bardzo sprawnego oka będzie się widocznym - nawet w nocy. Ostatnią opcją dotarcia tu, na jaką można było się zdecydować, było obranie drogi, która prowadziła przez niewielkie wzniesienie, skąd roztaczał się dobry widok na okolicę klasztoru. Zapewne, kiedy ten budynek sakralny był w stanie nienaruszonym, niewiele było widać z tego miejsca, ale w tej chwili... Wybranie tej drogi, nie było jednak najlepszym pomysłem, ponieważ na szczycie wzniesienia zdążyły pojawić się już trzy postacie odziane w czarne płaszcze...




___________________

Kolejność odpisów: Dowolna.
Czas na odpisy: Myślę, że w 48h się wyrobicie.
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Konstantin Woronow
Mavis

Mavis
Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 22/12/17, 02:05 am

/ po evencie bankietowym

Od wydarzeń nieprzyjemnego ataku na bankiecie w Londynie, minęło kilka długich dni, aż zastał piękny październikowy miesiąc. Tego konkretnego dnia, postanowił wybrać się do Edynburga w jednym celu. Zbadaniu sprawy, czy mówiące plotki i zakołkowanej wampirzycy to prawda. Właściwie to można powiedzieć, że przybył tutaj dlatego, by sprawdzić czy jej ciało nadal tu spoczywa. Jego wampirza rodzicielka pracowała w Radzie Wampirzej jako łowczyni. Opowiedziała mu historię związaną z wampirzycą, która nosiła miano "płodnej". Uprzedziła go też, że może przyjść moment iż ta zostanie przebudzona, kiedy upłyną lata jej kary. Nie wiadomo jednak, kto się tego podejmie. Christopher do teraz nie wiedział, że sam się zdecyduje wybrać na taką podróż. Z drugiej strony było to także jedno z poleceń jego matki, by sprawdził okolicę. Wyjechało się jej znów gdzieś gdzie pieprz pewnie rośnie a on z obowiązkami pozostał na wyspie.
Na miejsce dojechał dorożką. Wysiadając poprosił, by mężczyzna wrócił tutaj długo przed wschodem słońca. Nie rozumiejąc dlaczego, dorożkarz i tak się zgodził, ponieważ McQueen zapłacił mu trochę więcej niż powinien, a to było korzystne dla mężczyzny.
Christopher odczekał, aż mężczyzna odjedzie, po czym spojrzał na okolicę. Ciemno, zimno, ale przynajmniej nie padało. Odziany w swój czarny zapięty płaszcz, pod nim z kolei koszulę czarną i spodnie. Dłonie wsadził do kieszeni, które miały na sobie skórzane rękawiczki.
Dostrzegając rozbieżność ścieżek, rozejrzał się ponowne by intuicyjnie wybrać tę odpowiednią. Szkoda tylko, że matka nie powiedziałam u dokładniej, gdzie tę wampirzycę ułożono. Może nie wiedziała? Nie było jej przy tym? Nawet nie pomyślał, by spojrzeć do akt... Lecz tutaj też istniał inny problem. Pojawienie się w Radzie wiązało trochę z tłumaczeniami się z powodu braku złożenia raportu ze swojego porwania, jak i nie zarejestrowaniu jeszcze Mazikeen. Westchnął cicho i postanowił udać się w kierunku wzniesienia. Łąka według niego odpadała. Zbyt jawne miejsce na pochowanie wampira. Las byłby już lepszą opcją. Ale niewielkie wzniesienia, często są brane na miejsca pochówki. Dlatego też postanowił to sprawdzić. Być może popełnił błąd. Jako iż w połowie drogi się zatrzymał, mając nieco uniesioną głowę w górę. Dostrzegł trzy sylwetki. Zmarszczył brwi, nie wiedząc teraz czego się spodziewać.
Christopher McQueen

Christopher McQueen
Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


https://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 https://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 https://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Mavis on 26/12/17, 01:48 pm


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Trzy postacie odziane w czarne płaszcze, były nikim innymi jak łowcami Rady, wysłanymi tu w celu nie tyle zbadania, co uciszenia wszelkich plotek, krążących od kilku tygodni po całym Edynburgu. To, co dla większości ludzi było tylko głupią plotką, dla Rady było sporym problemem, bowiem wiedzieli, kim jest kobieta, której ciało zostało odkryte w ruinach klasztoru. Gdy tylko informacje, dotyczące odnalezienia grobu Płodnej, dotarły do ich uszu, od razu zdecydowali się działać, nim znajdzie się ktoś na tyle „odważny”, by ją zbudzić, a oni zamiast uciszać plotki, będą musieli znowu po niej sprzątać.
Cała trójka była ubrana tak samo - na czarno z naciągniętymi kapturami na głowy. Stali w milczeniu, spoglądając w dół, na ruiny klasztoru, które mieli pod stopami. Wyraz ich twarzy był niewzruszony, jakby byli znudzeni już tym wszystkim - jakby nic nie było już wstanie ich zdziwić. Christopher jednak nie mógł widzieć ich twarzy i sam ocenić, co o tym wszystkim myśleć, bowiem cała trójka stała do niego plecami. Dopiero gdy się zatrzymał, owa trójka okazała mu swe zainteresowanie...
- Mamy towarzystwo.
Szepnął jeden z łowców do swoich towarzyszy, kiedy wyczuł myśli Christophera. Na jego twarzy pojawił się uśmiech i nim odwrócił się do mężczyzny, powiedział wystarczająco głośno, by ten mógł go usłyszeć.
- Zamiast zastanawiać się nad tym, co my tu robimy, powinieneś przemyśleć to, czy dobrze zrobiłeś, że sam się tu znalazłeś.
Po tych słowach cała trójka odwróciła się w stronę mężczyzny i utkwiła w nim swe spojrzenia. Teraz Christopher mógł nie tylko zobaczyć ich wystudiowane wyrazy twarzy, ale również zapiny na połach ich płaszczy, będące symbolem Rady Wampirów.
Stało przed nim dwóch mężczyzn, a pomiędzy nimi kobieta. Łowca, który odezwał się jako pierwszy do Christophera, zdradzając się tym samym przed nim ze swymi zdolnościami czytania w myślach, był mężczyzna o imieniu Greg, stojący obecnie po lewej stronie kobiety. Drugim z mężczyzn był Ivar, który tylko w zamyśleniu przyglądał się przybyszowi. Był bardzo wysoki - nawet wyższy od Christophera. Ostatnim czarnym płaczem, którym była kobieta, była niejaka Jane, którą mężczyzna jako jedyną mógł kojarzyć z całej tej trójki, bowiem była łowcą Rady już wystarczająco długo, by poznać jego wampirzą matkę, a tym samym i jego samego, choć o jakiejś wielkiej zażyłości nie mogło być mowy. Widzieli się może kilka razy... Była niewysoka i drobna - najniższa ze wszystkich, bowiem przemieniona została w wieku piętnastu lat...
- Ach, McQueen... Kogo jak kogo, ale Ciebie bym się tu nie spodziewała. - Ciężko stwierdzić, czy kobieta z niego kpiła, czy mówiła całkiem poważnie. - Widzę jednak, że ciekawość i chęć poznania Płodnej osobiście, było silniejsze, niż zdrowy rozsądek. Obyś tylko nie żałował... - Jej usta rozciągnęły się w niezbyt miłym uśmiechu.
Jane nie ukrywała przed nim tego, co ich tu przygnało. Skoro sam się tu zjawił, musiał wiedzieć. Elizabeth na pewno wspomniała mu to i owo na temat Płodnej, a nawet jeśli nie... chyba nie myślał, że dobrze zakonserwowane zwłoki, które rzekomo spoczywały w podziemiach klasztoru, były jakimś cudem, albo czarami, jak tłumaczyli to sobie niczego nieświadomi ludzie. Kiedy mówiła, żaden z towarzyszących jej mężczyzn, nie odezwał się. Jak widać, to ona musiała nimi dowodzić.
McQueen mógł być pewien, że mężczyzna który już raz czytał dziś w jego myślach, teraz robił dokładnie to samo. Jeśli miał coś do ukrycia, co nie powinno dotrzeć do Rady, lepiej, by miał się na baczności...



___________________

Kolejność odpisów: Dowolna.
Czas na odpisy: 48h, ale ponieważ są święta, nie gonię i nie urywam głów za brak odpisu w tym terminie.
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen
Mavis

Mavis
Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 26/12/17, 02:07 pm

Stali tyłem, ale widział ich sylwetki. Dlatego zatrzymał się, zastanawiając co tutaj robią. Nie przypominał sobie, by wampirza matka opowiadała mu o strażnikach strzegących tego miejsca. Lecz ewidentnie musieli dowiedzieć się, że rzekoma kara Płodnej zaczynała kończyć swój wyrok i mogła zostać przebudzona. Czyżby chcieli pilnować, by do tego nie doszło? Czy sami zamierzają ją przebudzić? Nie miał pojęcia. Od dawna nie był w Radzie odkąd matka wróciła na parę dni, otworzyła burdel i wyjechała, zostawiając wszystko na jego głowie. Przynajmniej ma dodatkowy dorobek finansowy. Lecz ostatnio trochę zboczył z prawa i nie ogarnął jeszcze tych ważnych spraw. Nie złożył raportu odnośnie swojego uprowadzenia przez łowców, jak i nie zarejestrował swojej ostatniej córki. Jeszcze ma czas, przynajmniej tak uważał. To jednak nie było teraz ważne. Jego myśli krążyły wokół obecnej sytuacji. Dwóch mężczyzn nie kojarzył, zaś Jane owszem.
- Lovegood... Nie spodziewałem się Cię zastać w tym miejscu.
Odpowiedział z lekkim uśmiechem, ni to kpiącym ni to zwyczajnym. Dłużej wzrok zatrzymał na wampirze, który wygłaszał jego myśli i zamiary na głos. To już mu się nie podobało. Ponieważ sam próbował zajrzeć mu do głowy, po czym tego drugiego, ale jego poziom widocznie był niski a oni bardziej doświadczeni. No to klops. Ponieważ widząc dodatkowo ich oznaczenia Rady Wampirzej, gorzej już chyba być nie mogło.
- Niech zgadnę. Chcecie zapobiec jej przebudzenia? Stoicie tutaj by pilnować tego miejsca?
Zapytał, bardziej Jane, niżeli tych dwóch. By wykiwać jej kompana od czytania w myśli, skupiał je tylko na tym pytaniu, aby uzyskać od niej odpowiedź. Jeżeli zacznie myśleć o innych sprawach, jak i swoim działaniu, stanie się za bardzo przewidującym. To najtrudniejsze dla niego zadanie.
Christopher McQueen

Christopher McQueen
Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


https://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 https://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 https://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Mavis on 30/12/17, 12:26 pm


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Usta wampirzycy rozciągnęły się w nieco kpiącym uśmiechu, kiedy usłyszała, że Christopher wita się z nią w taki sam sposób, jak ona uczyniła to przed chwilą. Jak widać, zarówno dla niej, ale i dla niego to spotkanie było zaskoczeniem. Pytanie tylko - miłym, czy niemiłym?
Twarz Jane, rozjaśniona uśmiechem, który z wesołością nie miał nic wspólnego, pozostawała niewzruszona, przez co wyczytanie z niej jakichkolwiek emocji, było niemożliwe. Tak samo było w przypadku jej towarzyszy - ich lica pozostawały niewzruszone, niczym maski. Jak widać, lata służby dla Rady zrobiły swoje.
Choć kobieta nie dawała po sobie niczego poznać, widok Christophera w tym miejscu, nie cieszył ją. Nie chodziło tu jednak stricte o niego, a o sam fakt, że poza nią i jej towarzyszami był tu ktoś jeszcze. Mieli zadanie do wykonania i wolałaby, by póki co nikt o tym nie wiedział. Skoro jednak stało się inaczej, musieli przystosować się do zaistniałej sytuacji.
- Mnie również cieszy Twój widok...
Odpowiedziała mu i... ruszyła w jego stronę. W jej ruchach nie było gwałtowności, jakby zaraz miała rzucić się mu do gardła. Szła spokojnie, jakby wychodziła na przeciw przyjacielowi, którego nie widziała przez lata. Jeśli Christopher pozostał na swoim miejscu, stanęła obok niego i wzięła go pod rękę.
Ze swoimi stu sześćdziesięcioma sześcioma centymetrami wzrostu, wyglądała niegroźnie przy jego metr osiemdziesiąt. To był właśnie problem wielu wampirów, którzy widząc niewyrośniętą Jane, nie traktowali jej poważnie. Taki błąd mógł jednak sporo kosztować, Christopher chyba jednak nie był na tyle głupi, by lekceważyć tą wiekową wampirzycę, tylko ze względu na jej wzrost.
- Christopherze - zaśmiała się, jakby właśnie opowiedział jej naprawdę dobry żart. - Czemu Wy wszyscy, zawsze musicie o Nas - miała tu na myśli Radę - tak źle myśleć?
Spojrzała na niego z dołu. Nie była to dla niej najbardziej komfortowa sytuacja, bowiem kobieta miała kompleks niższości i wolała, gdy to ona spoglądała na innych z góry - nie na odwrót.
- Nie, nie przybyliśmy tu po to, by zapobiec jej przebudzeniu. Rada uznała, że skoro tajemnica jej pochówku została odkryta, to jest to dobry moment, by dać jej drugą szansę. My - wskazała na siebie oraz Grega i Ivara - jesteśmy jej komitetem powitalnym. Ty zaś... naszym i jej gościem.
Jak do tej pory Jane i jej towarzysze zachowywali się bardzo poprawnie, tak w tej chwili McQueen mógł być pewny, że jeśli tylko spróbuje ucieczki, nie pozwolą mu na to. Nie mogli w końcu dopuścić do tego, by wieść o przebudzeniu Płodnej rozeszła się zbyt szybko w świecie wampirów, dlatego Christopher jak na razie mógł zapomnieć o tym, że zostanie puszczony wolno.
- Zapraszamy na przyjęcie powitalne.
Mówiąc to, skrzyżowała spojrzenia z Gregiem, którego zdolność czytania w myślach była jej dobrze znana - w końcu sama wybrała go do tej misji. Była ciekawa, jak dużo w tym właśnie momencie udało mu się odczytać z myśli McQueena.
Gregowi jak do tej pory nie miał szczęścia. Jak widać obrana przez niego taktyka, póki co się nie sprawdzała. Chris wiedząc o tym, z kim ma do czynienia, tak bardzo zamknął swój umysł i skupił się na tym jednym wątku, jakim był powód przybycia tu członków Rady, że nie pozwolił nawet jednej, najmniejszej i najbardziej zbłąkanej myśli przekroczyć tej granicy. Jak jednak będzie teraz? Czy lekko wybity z rytmu przez Jane, odkryje przed Luftem coś więcej, niż do tej pory? Wampir tylko na to czekał.
Poza Jane, Gregiem i Christopherem, był jednak tu ktoś jeszcze, o kim na razie chyba wszyscy zapominali. Jednak trzeci z obecnych tu łowców Rady - Ivar, nie kwapił się, by coś w tej materii zmieniać. Widocznie pozostawanie na uboczu, było mu na rękę, bowiem dzięki temu mógł w spokoju przyglądać się całej tej sytuacji i w razie czego odpowiednio zareagować, gdyby nagle się okazało, że obcemu dla niego wampirowi, niezbyt się spodobało zaproszenie, które dostał od Jane. Najbardziej tajemnicza persona w całym tym zestawieniu, wciąż zajmowała miejsce na podium.



___________________

Kolejność odpisów: Dowolna.
Czas na odpisy: 48h, ale ponieważ są święta, nie gonię i nie urywam głów za brak odpisu w tym terminie.
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen
Mavis

Mavis
Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 30/12/17, 06:44 pm

Zdecydowanie żadne z nich nie spodziewało się zastać kogoś jeszcze. Gdyby Christopher potrafił czytać przyszłość, zapewne nie pojawiłby się tutaj, wiedząc że tej nocy spotka na swojej drodze członków Rady Wampirzej.
Zachowywał czujność, kiedy Jane postanowiła do niego się zbliżyć. Do jej niskiego wzrostu nic nie miał. Możliwe że znał jej kompleks i wiedział, że jest jedną z najlepszych w swojej pracy. Najchętniej to by się teraz wycofał. Po co on tutaj jeszcze? Skoro jej odpowiedz na jego stwierdzenie, brzmiała inaczej. Przybyli ją przebudzić, a nie temu zapobiec. Nici więc z wycieczki i możliwości ujrzenia śpiącej królewny.
W momencie kiedy Jane złapała go za ramię, jako iż obie ręce miał w kieszeni. Nie robił nic gwałtownego, jakby był nauczony tego, żeby nie zadzierać z członkami rady. Wampira matka możliwe że dobrze go wychowała. Lecz miał trochę obawy co do tego, czy dobrze się stało że na nich trafił.
- Skoro tak ma się sprawa... To ja może zostawię to Wam? Nie będę się do tego mieszał.
Odpowiedział ostrożnie. Prawdą było też to, ciężko jest kontrolować swoje myśli rozmawiając z kimś innym. Jane wytrąciła go z rytmu, odkrywając co, że zamierzał się wycofać. Może i nawet spróbować obserwować z innej strony. Myślał o tym, że lepiej by było, gdyby ich nie było. Jednak szybko zorientował się, że jego myśli stały się otwarte, przez co nie uśmiechało się mu już nic. Zerknąwszy w stronę tego, co czytał w myślach.
O ile Jane pozwoliła, Chris ujął jej dłoń i zdjął ze swojego ramienia, by na wierzchu złożyć pocałunek. Niezależnie od tego, czy miała na nich rękawiczki czy nie.
- Pani wybaczy. Ale nie będę Wam przeszkadzał.
Po tym zaś miał zamiar się oddalić. Lecz czy mu pozwolą? Wewnętrznie wkurzało go, że nie ma tyle dobrze rozwiniętego tego daru. Że nie może wyczytać myśli wampirzych, ilekroć by próbował. Chciał wiedzieć, co siedzi w głowie Jane. Komitet powitalny nie zawsze dobrze się mu kojarzył w takich sytuacjach. Nie wyczuwał obecności człowieka, a co za tym szło, nie mieli chyba kim nakarmić wampirzycę, którą wybudzą. A ich asów w rękawie raczej nie chciał poznawać. "Za dużo myśli..." - Sam się skarcił, chcąc odejść z tego miejsca.
Christopher McQueen

Christopher McQueen
Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


https://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 https://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 https://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Mavis on 31/12/17, 12:30 pm


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Widocznie Christopherowi gwiazdy dziś nie sprzyjały. Nie dość, że znalazł się tam, gdzie go być nie powinno, to jeszcze natrafił na członków Rady Wampirzej. Czy mogło być gorzej - owszem mogło, ale to tylko zależało od tego, co dalej zrobi McQueen, a póki co robił wszystko źle.
Greg widząc, co Jane próbuje zrobić, ledwo zauważalnie skinął jej głową, wciąż skupiając się na umyśle Christophera. Nie było to zadanie trudne, bowiem tylko na jego myślach mógł się w tej chwili skupiać. Gdyby tylko próbował przeczytać myśli Jane i ona by się o tym dowiedziała, wiedział, że nie miałaby żadnych oporów przed tym, by na przykład go... oskórować? Wolał nie zadzierać z tą kobietą, tym bardziej że była jego przełożoną. W myślach Ivara też nie czytał, chyba że ten mu na to pozwolił, a robił to dość rzadko. Christopher więc był niczym dar od losu. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wiele radości mu sprawił swoim przybyciem. Żeby jeszcze tylko nie kontrolował tak swoich myśli... ale nad tym już pracowała Jane.
Wampir w rozmowie z łowczynią popełnił dwa błędy, praktycznie jeden za drugim. Mimo zaproszenia, jakie mu złożyła, ten ośmielił się jej odmówić, co oczywiście się jej nie spodobało. I wystarczyło, by w tym momencie na nią spojrzał i od razu by wiedział, że popełnił właśnie pierwszy błąd. Kobieta tym razem nie ukrywała przed nim, co czuje. Niezadowolenie, które odmalowało się na jej twarzy, było widoczne. Jane zmarszczyła brwi, zaciskając szczęki, aż mięśnie zatańczyły na jej żuchwie.
Kiedy chciał ująć jej dłoń, która jak słusznie zauważył, była odziana w czarną rękawiczkę, nie zaprotestowała. Jeśli jednak tym gestem próbował ją udobruchać, to mu się nie udało. Kobieta spoglądała na niego, dając mu ostatnią szansę na zmianę decyzji. Ten jednak popełnił drugi błąd - kolejny raz ośmielił jej się odmówić.
Kobieta przyglądała mu się w milczeniu. Gdy puścił jej dłoń, przyciągnęła ją do siebie. Jedną ręką ułożyła sobie pod biustem, jakby właśnie miała zamiar skrzyżować obie ręce. Tak się jednak nie stało, bowiem drugą rękę oparła na pierwszej, jednocześnie prostując dwa palce, którymi zaraz zaczęła masować skroń, jakby właśnie miała atak bólu migrenowego. Zamknęła na chwilę oczy, co tylko zagęściło atmosferę.
- McQueen... - zaczęła, opuszczając ręce i podnosząc na niego wzrok. - Chciałam być miła. Ty jednak ośmieliłeś się mimo to mi odmówić. Dlaczego?
Mówiąc to, spojrzała na swoich towarzyszy - z czym nawet się nie kryła, którzy od razu zareagowali na ten niemy rozkaz i zaczęli się do nich zbliżać. Jak widać tworzyli dość zgrany zespół, skoro rozumieli się niemal bez słów. Po tym wróciła spojrzeniem do Christophera.
- Nie pozostawiasz mi więc wyboru. Skoro nie chciałeś iść z nami po dobroci, my Cię do tego zmusimy.
Mówiła to w taki sposób, jakby właśnie rozmawiała z nim o pogodzie. Nawet nie starała się brzmieć groźnie. Po co, kiedy same jej słowa miały już taki wydźwięk, a McQueen chyba nie był aż tak  głupi, by tego nie widzieć.
Czarne płaszcze nie spieszyły się. Widocznie byli bardzo pewni siebie i tego, że Christopher im nie ucieknie. W sumie mieli co do tego słuszność - ich było trzech, a on był jeden. Na niekorzyść mężczyzny działało również to, że na chwilę przestał kontrolować swój umysł, dzięki czemu Greg znał już jego obawy i plany, jak chociażby ten, że będzie próbował, kolokwialnie mówiąc, stąd wiać. Nie miał zamiaru mu na to pozwolić.
Christopher nie był jednak tak... całkowicie bez szans. Ivar i Greg schodzili do niego z samego szczytu wzniesienia, zaś Jane stała po jego lewej stronie, w odległości jakiegoś metra... Prawa strona i przestrzeń za jego plecami, były wolne, więc jeśli chciał mimo wszystko spróbować ucieczki, zawsze mógł to zrobić. Bo co w końcu, jeśli jego podejrzenia okażą się prawdą? Co jeśli nie miał być gościem, a poczęstunkiem dla Płodnej? W końcu żadnych umysłów ludzkich, jak słusznie zauważył, nie wyczuwał. Czy to oznaczało, że wysłannicy Rady byli aż tak nieprzygotowani i teraz, na szybko, próbowali rozwiązać ten problem? Choć Greg nie ujawnił się z tym jeszcze, ale i te obawy odczytał z umysłu McQueena. Swoją drogą... bardzo go to rozbawiło.



___________________

Kolejność odpisów: Dowolna.
Czas na odpisy: 48h, ale Nowy Rok, Sylwester - nie poganiam
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen
Mavis

Mavis
Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 01/01/18, 07:44 pm

Błędnie myślał, że po dobroci uda mu się zwinąć swój seksowny tyłek i że Jane okaże się wobec niego na tyle dobra, by pozwolić mu odejść. Wiedział w sumie, że nie lubiła jak się jej odmawia. W końcu musiała pracować z jego matką. Współpracować albo co najmniej się znać ze swojego stanowiska w Radzie Wampirzej.
Lovegood okazywała swoją uprzejmość wobec niego i była miła. Tego nie ukrywał. Ale nie chciał im przeszkadzać w wykonywaniu zadania. Również był wobec jej miły. Oddalając się na kilka kroków, przystanął kiedy usłyszał jej kolejne słowa. Może i wtedy patrzył na nią, to jednak nie wprost w jej oczy. Żyć ponad dwieście lat jako wampir, też pozwala nabywać sporo doświadczenia i czegoś uczy od życia. Wiedział już, że jeden z nich czyta w myślach. Nie wiedział z kolei do czego zdolny potrafi być drugi wampir. Najbardziej milczący i tajemniczy. Z kolei Jane, swoją postawą, mową i zachowaniem już potrafiła przyprawiać o ciarki.
Przystanąwszy, obejrzał się za siebie zauważając, że wampiry zmierzają do wampirzycy, najwyraźniej na jej polecenie. Z jej słów dało się wywnioskować, że nie chce go puścić wolno.
Westchnął, przenosząc spojrzenie przed siebie. Stał do nich bokiem, z prawej strony. Z rękoma nadal w kieszeni płaszcza.
- Po dobroci? A czy ja nie jestem miły?
Stanął tym razem profilem do nich i wyjął ręce z kieszeni, unosząc je lekko do góry, mając rozłożone.
- Nie atakuję. Nie utrudniam Wam zadania. Nie wszczynam problemów. Do czego mam być zmuszony? Naruszyłem jakieś prawo w tym momencie?
Tym razem starał się nie dać wyprowadzić z równowagi myślowej i pozostawał w skupieniu na tej sytuacji. Puszczą go wolno czy będzie robił im za "pojmanego"? Tym samym zastanawiało go, na jakiej podstawie Jane chce go teraz trzymać blisko? Dlaczego że jej odmówił? Z drugiej strony, sam miał teraz doświadczenie braku posłuszeństwa i reakcji niezadowolenia. Skoro on nie lubił jak Mazikeen mu odmawiała i była nieposłuszna, tak też powinien wiedzieć jak czuje się Jane. Tylko że sprawa tutaj była zupełnie inna, w porównaniu do tego przez co przechodził ze swoją nową córką. O dziwo, nie zarejestrowanej jeszcze w Radzie. Miał nadzieję, że jeszcze nikt nie widział panny Pierce jako wampirzycy. O tym teraz jednak nie myślał. To nie był główny temat tego zdarzenia. Tu chodziło o jego obecność, która im z jednej strony chyba była na rękę? Albo i nie.
Christopher McQueen

Christopher McQueen
Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


https://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 https://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 https://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Mavis on 03/01/18, 01:02 am


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Wampirzyca była niczym wilk w owczej skórze. Dzięki swemu niewinnemu wyglądowi niejednego już zwiodła. Miała jednak pewną, bardzo poważną wadę, a mianowicie nienawidziła, kiedy jej odmawiano. Zachowywała się wtedy trochę jak rozkapryszone dziecko, które nie otrzymawszy tego, co chciało, zaczynało swą histerię. Na szczęście Jane nie była już dzieckiem, więc płaczu i rwania włosów z głowy się tu nie zobaczy. Miała bardziej... wyrafinowane - w jej przekonaniu, sposoby do tego, by zmusić kogoś do wykonania jej woli.
Kobieta obserwowała uważnie Chrisa, słysząc jednocześnie, że jej towarzysze są już tuż za nią. Była ciekawa, czy Chris okaże się na tyle głupi, że mimo słów, które wypowiedziała, dalej będzie szedł w zaparte. On jednak jakby nagle dostał jakiegoś olśnienia, ponieważ mimo podjętej próby odejścia stąd, zatrzymał się. I nawet spojrzał w ich stronę. Na twarzy Jane pojawił się blady uśmiech.
Ivar i Greg, jak wcześniej miało to miejsce na wzniesieniu, tak i teraz zajęli miejsce po prawej i lewej stronie kobiety, niczym ochroniarze, gotowi rzucić się na każdego, kto tylko ośmieliłby się spróbować ją zaatakować. Oboje przyglądali się McQueenowi. Ivar - jak zawsze poważny, za to Greg nie umiał ukryć uśmiechu, który wywołały na jego twarzy myśli, które zdołał odczytać z umysłu Christophera. Po słowach mężczyzny, zapadła cisza, która z każdą milczącą sekundą, zdawała się robić coraz gęstsza i ciążyć każdemu. Głos w końcu zabrała Jane.
- Jesteś bardzo miły. Widocznie to było chwilowe zamroczenie, bo słyszę, że znowu zaczynasz mówić z sensem.
Widać było, że kobieta nieco się rozluźniła. Jej szczęki nie były już tak mocno zaciśnięte, jak na początku, kiedy McQueen ośmielił się jej odmówić.
- Źle się wyraziłam... przyjacielu - w jej ustach brzmiało to niczym obelga. - Musisz mnie jednak zrozumieć. Nieładnie jest odmawiać, kiedy Cię zapraszają - machnęła ręką. - Ale skoro sobie wszystko wyjaśniliśmy, a Ty niczego nie chcesz nam utrudniać i sprawiać problemów, chyba nie będziesz miał nic przeciwko, by Ivar i Greg pokazali Ci drogę, prawda? W końcu przybyłeś tu chyba po to, by zobaczyć Płodną, a nie po to, by podziwiać ruiny klasztoru. A może się mylę? Czegoś... nie zrozumiałam?
W ostatnich słowach Jane było ukryte ostrzeżenie. Kobieta musiała być dziś w naprawdę dobrym humorze, bowiem drugi raz tego wieczoru dawała mężczyźnie szanse na to, by dokonać słusznego wyboru.
Chris mógł nie rozumieć, po co im był, ale... jego obecność naprawdę była im nie na rękę, zwłaszcza Jane, która dostała jasny rozkaz - obudzić Płodną i przyprowadzić ją przed obliczę Rady. Bez świadków. Póki nie zjawił się McQueen, wszystko szło dobrze, ale teraz... Musi się zastanowić, co z nim dalej, ale nim tego nie wymyśli, chciała mieć go na oku. O puszczeniu go wolno nie było nawet mowy. Nie ufała mu...



___________________

Kolejność odpisów: Dowolna.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen
Mavis

Mavis
Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 03/01/18, 01:23 am

Sytuacja nagle stała się spokojniejsza. Mężczyźni którzy zeszli, stanęli przy wampirzycy i nie ruszyli się dalej. To już było coś. Lecz z zamroczeniem by się nie zgodził. Serio nie chciał mieć problemów z Radą i mieszać się w i ich sprawy, kiedy na głowie miał już tym razem dwie wampirzyce niezarejestrowane. Bardziej to o jedną się martwić powinien, ale nie teraz. Teraz chodziło już o jego obecność przypadkową w tym miejscu. Nawet nie było mowy o kłamaniu. Bowiem niejaki Greg znał już jego zamiary. Jak i pozostali. Nie przybył tutaj by podziwiać ruiny klasztoru, ale ujrzeć płodną. I szczerze to nawet miał swoje plany co do jej przebudzenia. Zapewne inne niż członkowie Rady. Tylko nie wiedział co oni zamierzają. Wkurzające było to, że potrafił jakoś bardziej rozwinąć swoją zdolność, by móc czytać myśli wampirze.
Opuścił ręce, widząc iż sytuacja zrobiła się  już nieco pokojowa.
- Jeżeli nie mam innego wyjścia, a puścić mnie wolno nie chcesz.
Machnął rękoma w geście bezradności. Serio nie chciał z nimi walczyć, bo jeszcze narobi sobie dodatkowych problemów.
- Niech tak będzie.
Dodał. Lecz zadowolony z tego wszystkiego nie był. I nie ukrywał tego. Musiała wiedzieć, że Chris nie jest wampirem co lubi się mieszać w tarapaty. A że tutaj się pojawił to raczej z nieszczęśliwego przypadku. Słyszał, pamiętał to postanowił zobaczyć. Gdyby wiedział, że dzisiaj będzie Rada Wampirów się tutaj kręcił, przyszedłby sobie w innym terminie. Teraz jednak nie było odwrotu. Czy mu się to podobało czy nie. Dobrze również pamiętał słowa swojej matki, kiedy ta jeszcze w Radzie pracowała "Nie przynieś mi wstydu". I nie chciał przynosić.
Christopher McQueen

Christopher McQueen
Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


https://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 https://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 https://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 03/01/18, 12:40 pm

W Edynburgu przebywał od dwóch dni. To tutaj spotkał się z człowiekiem, od którego miał zamiar zakupić interesującą go londyńską posiadłość. Powody sprzedaży niewiele go interesowały, być może mężczyzna wpadł w kłopoty finansowe lub potrzebował dużej ilości gotówki aby zainwestować w jakiś interes. Ważnym było to, że jego oferta była na tyle interesująca by ściągnąć tutaj Alexandra. Negocjacje trwały krótko i chyba obaj byli zadowoleni z ich finału. Teoretycznie mógłby już wyjechać i cieszyć się z nowo nabytego domu, jednak nieoczekiwanie usłyszał coś co go zaintrygowało. Społeczność Edynburga zdawała się być zelektryzowana przez plotkę na temat ciała jakiejś kobiety, które z niewiadomych przyczyn nie uległo rozkładowi. Ludzie częstokroć szeptali o duchu czy jakiś diabelskich czarach. Te kilka wampirów, z którymi miał okazję chwilę porozmawiać mówiły z kolei o czymś, lub kimś kogo nazywali "Płodną". Podobno mogła to być jakaś wampirzyca, skazana na niebyt wiele lat temu. Jaki więc był jego cel kiedy zamawiał dorożkę i kazał zawieść się poza miasto, w pobliże ruin klasztoru? Ciekawość? Chęć przekonania się na własne oczy czy w plotkach jest choć ziarno prawdy? Czy może co właściwie oznacza "Płodna" termin, którego do końca nie rozumiał? Chyba wszystkiego po trochę, a wiedza, że Rada maczała w tym swoje brudne paluchy i raczej nie będzie zadowolona jeśli ktokolwiek się w to miesza jeszcze bardziej zachęcała go do wycieczki poza miasto.
Umówił się z dorożkarzem na powrót o konkretnej porze, po czym skierował swe kroki w stronę majaczących w świetle księżyca ruin. Przecinał chłodną noc leniwym krokiem nie będąc pewnym co właściwie zastanie gdy dotrze już na miejsce. Zapieczętowaną trumnę? Lub nic a wszystko co usłyszał było tylko głupią plotką? Jeśli by tak było to byłby bardzo niezadowolony ze zmarnowanego czasu. Tymczasem do jego uszu dotarły jakieś rozmowy. Ktoś go wyprzedził. Mógł mieć tylko nadzieję, że to ciekawscy ludzie szukający mocnych wrażeń i adrenaliny a nie wysłannicy Rady bo ci z pewnością postarają się by jak najbardziej utrudnić mu zaspokojenie swojej ciekawości. Sięgnął do marynarki gdzie bezpiecznie ukryty spoczywał rewolwer i odciągnął kurek. Gdyby coś poszło nie tak będzie gotowy by przedstawić swoje argumenty. Co prawda nie chciałby narażać się tutejszym wampirom już pierwszego tygodnia pobytu na Wyspach, jednak wolał zawsze być gotowym na najgorsze.
- Piękna noc, nieprawdaż? - rzucił unosząc delikatnie kąciki ust ku górze. Mówił z wyraźnym twardym, niecodziennie syczącym akcentem. Znajdował się niecałe dziesięć metrów od grupki i najwyraźniej chciał po prostu ich wyminąć kierując się dalej w stronę ruin. Zatrzymają go? Zaatakują? Kto wie jakie mieli plany i wytyczne. Nie umknął jego uwadze fakt, że troje z nich miało na ubraniach charakterystyczne symbole.
Alexander Dracula

Alexander Dracula
Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


https://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 https://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 https://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Mavis on 03/01/18, 11:55 pm


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Kiedy słuchano tego, co ma do powiedzenia Jane i wykonywało się jej polecenie bez zbędnego gadania, zawsze było spokojnie. Chris... miał oczywiście prawo tego nie wiedzieć - nie znali się w końcu z Lovegood najlepiej. Szybko jednak się uczył i wyciągał wnioski, dlatego też udało mu się nie rozgniewać łowczyni.
Słowa uległości z ust mężczyzny były niczym miód na jej uszy. Uśmiechnęła się do niego szeroko, aż biel jej zębów błysnęła w nocnym świetle, rzucanym przez rozgwieżdżone niebo.
- Nie bój się. Płodna podobna nie jest taka straszna, jak o niej opowiadają.
Zaszydziła z niego lekko, jakby to właśnie było powodem, dla którego mężczyzna chciał się stąd oddalić.
- Mówi się też, że podobno hipnotyzuje każdego, na kim ma się pożywić.
Te słowa, skierowane rzecz jasna do Chrisa, wypowiedział nie kto inny jak Greg, który wreszcie mógł zrobić użytek z tego, co jeszcze udało mu się odczytać z umysłu McQueena. Jego słowa mogły zwrócić nie tylko uwagę adresata, ale i innych tu obecnych, co się oczywiście też stało. Jane słysząc wypowiedź Grega, spojrzała na niego, na co ten zareagował tylko szerokim uśmiechem i puścił jej oczko. Czasem irytował ją swym zachowaniem („czasem” miało miejsce teraz), ale ze względu na jego dar, tolerowała go, bowiem nie raz już uratowało to im tyłki. O co chodziło mężczyźnie pytać zamiaru nie miała, uznając po znaku, jaki jej dał, że miało to związek z czymś, co odczytał z umysłu Christophera.
- No... to skoro wszystko zostało wyjaśnione, możemy wreszcie udać się na spotkanie z Płodną.
Jane bardzo chciała, by to była prawda, ale kiedy Ivar i Greg dotarli do Christophera, mając robić teraz za jego eskortę, coś... znowu zaczęło się dziać nie po ich myśli.
Luft, choć był skupiony głównie na umyśle Christophera, wciąż pamiętał o nakazie przeczesywania okolicy w poszukiwaniu myśli innych istot, które nierozważnie zapuściłyby się w te rejony. I kiedy sprawa z jednym nieproszonym gościem została wstępnie wyjaśniona, mężczyzna postanowił znów zbadać mentalnie okolicę. Nie przykładał co do tego zbyt wielkich wagi, ale wtem, do jego podświadomości dotarły strzępki czyichś myśli.
- Jane...
Zaalarmował kobietę, która już szykowała się do wymarszu. Wampirzyca spojrzała na niego, unosząc jedną brew. Ponaglać nie miała zamiaru, ale cierpliwie stać i czekać również.
- Jest tu ktoś jeszcze...
To były najgorsze słowa, jakie w tej chwili mogła usłyszeć. Kiedy dotarło do niej znaczenie słów towarzysza, wpierw jego spiorunowała wzrokiem, by zaraz spojrzeć na Chrisa. Po jej zadowoleniu nie było już śladu. W dwóch krokach dosłownie dopadła do mężczyzny.
- Czyżbyś zapomniał nam o kimś powiedzieć?!
Wysyczała przez zaciśnięte zęby i w tym właśnie oto momencie, za plecami Christophera zobaczyła kolejnego, nieproszonego gościa.
Czy wszyscy musieli być tak durni, by wybierać właśnie tą drogę? Czy z dołu nie widzieli, że ktoś tam stał? Czy naprawdę nie przeszło im przez myśl, że ten ktoś może nie mieć dobrych zamiarów? Jak widać nie - wszyscy pchali się wprost w paszczę lwa.
Słysząc słowa „powitania” od przybysza, Jane nagle straciła zainteresowanie Christopherem. Wyminęła go, a za nią ruszył Greg, przez co McQueen w tym momencie był pilnowany tylko przez Ivara.  Ciężko stwierdzić, czy było to dla niego dobre, czy też nie. W końcu został w towarzystwie najbardziej małomównego i tajemniczego mężczyzny, o którym - poza tym, że jest, nie było wiadomym nic, a nic.
Łowcy zrobili kilka kroków przed siebie, wychodząc tym samym na przeciw Alexowi.
- Czego tu szukasz? Zgubiłeś się, czy przyszedłeś podziwiać niebo?
Tym razem Jane od razu przeszła do rzeczy. Widocznie Dracula miał pecha, bowiem na niego nie starczyło jej już cierpliwości - całą zużył w końcu Chris.
Greg w tym momencie skupiał się głównie na przybyszu, ale o McQueenie również nie zapominał. Przeczesywał umysł Alexa, chłonąc każdą, nawet najdrobniejszą myśl, jaka zrodziła się w jego umyśle. Kiedy pojawił się w jego głowie „argument” w postaci odbezpieczonego rewolweru, położył dłoń na ramieniu kobiety...
- Ostrożnie...
Szepnął do niej. Widocznie ten ktoś nowy, w przeciwieństwie do Chrisa, mógł szukać kłopotów.



___________________

Mała prośba: zaznaczajcie jakoś lepiej myśli swoich postaci - cudzysłowem, albo kursywą, żebym wiedziała, co mógł odczytać z ich umysłu Greg (o czym aktualnie myślą w danym momencie), a co nie. Chciałabym uniknąć jakiś niedomówień z tego tytułu.

Kolejność odpisów: Dowolna.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula
Mavis

Mavis
Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 04/01/18, 12:50 am

Płodnej to się nie bał. Ale obawiał teraz tych trzech członków Rady. Po nich o nie wiedział czego się spodziewać. Tamta kobieta miała kołek w sercu, więc nic by mu nie zrobiła. Z kolei oni, Jane. Nie znał jej za dobrze, jak to już było wspomniane. Ale jego matka może lepiej by ją kojarzyła?
Przy odpowiedzi Jane westchnął, ale przy słowach Grega, bardziej spoważniał.
- Mam nadzieję, że pożywi się na odpowiedniej osobie.
"I będziesz to Ty" - dokończył w myślach, spojrzeniem będąc przy Gregu. Jakby chciał mu odbić piłeczkę za grzebanie w jego umyśle. Zdecydowanie stwierdziłby, że to trudne, o niczym nie myśleć w obecności osoby, która czyta Ci w myślach.
Skoro ustalono, że miał iść z nimi, nie kombinował niczego. Nawet nie miał pojęcia, że ktoś jeszcze postanowił sobie zrobić wycieczkę w te rejony. Dziwnie tez trochę poczuł się w obstawie łowców z Rady Wampirzej. To trochę wyglądało tak, jakby coś zbroił.
Jednakże nie mogli ruszyć dalej, ponieważ Greg Duże Myśli, zorientował się że coś w okolicy jest nie tak. Chris także się rozejrzał ale póki co nie widział jeszcze nikogo. Zaś po chwili miał przed sobą Jane, która miała do niego zaraz jakieś uwagi.
- Przyszedłem sam!
Odpowiedział jej niemal takim samym tonem, co ona jemu zadała pytanie. Nie pozwoli by oskarżano go o coś czy mu zarzucano ukrywanie czegoś.
"O kogo jej chodzi..." - pomyślał. Długo nawet czekać nie musiał na pojawienie się nowej persony wampirzej. Widząc jednak, że łowcy patrzą za jego plecami, sam się odwrócił i wtedy dostrzegł nieznajomego mu wampira. Tak samo młodo wyglądał co on. Greg i Jane wyszli przed szereg. Chris obejrzał się, zauważając iż ten małomówny z nim pozostał.
"No to nici z ucieczki..." - Tak pomyślał. Gdyby wszyscy przeszli przed szereg, to miałby szansę sobie pójść dalej w swoim kierunku. A tak, będzie pewnie zmuszony stać i czekać na dalszy rozwój wydarzeń.
"Nie myśl o niczym... Nie myśl o niczym..." - Powtarzał sobie w głowie, co raczej mogło mu ułatwiać skupienie na jednym, robiąc na złość Gregowi.
Christopher McQueen

Christopher McQueen
Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


https://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 https://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 https://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 04/01/18, 01:28 am

Nie zatrzymał się do momentu kiedy zakapturzeni nie wyszyli mu naprzeciw. Był to wyraźny komunikat, że nie dadzą mu tak po prostu przejść, ale czego innego można się było po nich spodziewać? Na pewno nie bierności w stosunku do obcego. Przystanął więc i szybkim spojrzeniem bystrych oczu zlustrował dwójkę, która zdecydowała się wejść mu w drogę. Choć na twarzy wampira zagościł jeszcze szerszy uśmiech niż dotychczas, trudno byłoby go nazwać naprawdę przyjaznym. Zdecydowanie grał swoją zagadkową rolę, choć robił to na tyle niedbale by tylko głupiec mógł faktycznie się pomylić co do jego prawdziwych intencji. A może po prostu coś wytrąciło go z równowagi?
- Niezmiernie się cieszę, że kultura na Wyspach stoi na najwyższym możliwym poziomie. Jak zawsze. - lodowate ślepia, utkwiły na dłuższy moment na kobiecie, która nie tylko zachowała się nietaktownie, ale wręcz go obraziła. "Módl się do Boga, jeśli w niego wierzysz, byśmy nigdy nie spotkali się ponownie. W mniej sprzyjających dla ciebie okolicznościach..." Och, nasz młody książę był niezwykle drażliwy i bardzo łatwo wpadał w gniew! Dobrze, że mimo to potrafił jeszcze racjonalnie myśleć. Od czasu do czasu... Zdawał sobie sprawę, że w chwili obecnej nie mógł za wiele zrobić by nauczyć tą "nadętą, prostacką, mająca metr pięćdziesiąt w kapeluszu..." odrobiny kultury. Trójka popychadeł Rady i ktoś jeszcze. Wydawał się młody, choć w przypadku wampirów sugerowanie się wyglądem było raczej nierozsądne.
- Skoro wstępne grzeczności i wymianę nazwisk mamy za sobą... - jawnie kpił? Owszem, w dodatku całkowicie zignorował już tą małą i zwracał się bezpośrednio do jej kolegi. Tego, który położył jej dłoń na ramieniu i coś szeptał. - Biorąc pod uwagę to gdzie się spotkaliśmy zadawanie pytań typu, co tu robisz, po co przyszedłeś, jest zwykłym strzępieniem języka po próżnicy. I marnotrawstwem czasu. - wampir westchnął teatralnie. Po co cały ten cyrk? Gdyby po prostu poinformowano go, że Rada zarządziła zakaz wstępu, nie sprawiałby problemów. Może. W tym wypadku jednak... Został przecież sprowokowany! "Jeden, dwóch w płaszczach. Ten trzeci jest z nimi? Ah... i ta mała suka. Nic o nich nie wiem, ani oni o mnie. Czy komukolwiek opłaca się ryzykować?"
Twarz Draculi nieco złagodniała a uśmiech wydawał się nieco bardziej szczery choć nadal cholernie jadowity. - Czas to pieniądz. Zamierzacie tam wejść? Spróbujecie mnie powstrzymać jeśli również się tam udam?
Tak jak wspomniał, nie miało sensu strzępić język na bezproduktywne rozmowy. Mogliby się tutaj ze sobą żreć do bladego świtu i nie dojść do żadnego porozumienia. Chyba, że doszłoby do walki. Wtedy pewnie ktoś by zginął. Któreś z nich, on, wszyscy. Nie ważne. Warto wybierać ostateczną śmierć? Nie ważne czyja by ona nie była? Z powodu czego? Głupich ruin i chęci sprawdzenia plotek? Dla niego gra nie warta świeczki jednak sprowokowany lub zaatakowany nie zawaha się odpowiedzieć agresją. Mniej więcej taki przekaz mentalny mógł również odczytać ten telepata, którego mocy, Alexander nie był świadom, więc myślał całkiem swobodnie i bez skrępowania.
Alexander Dracula

Alexander Dracula
Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


https://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 https://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 https://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Mavis on 05/01/18, 10:06 pm


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Greg naprawdę dobrze się bawił drażniąc Christophera. Czyżby testował jego granice, sprawdzając, jak długo jeszcze będzie wstanie się kontrolować? Cóż... wszystko na to wskazywało. Słysząc, co ma mu do powiedzenia, a następnie grzebiąc w jego umyśle kontynuacji wypowiedzianych słów, nie zdziwił się, że osobą, o której pomyślał, był on. W odpowiedzi na to uśmiechnął się doń szeroko. Gdyby nie zdradził się od razu z tym, co potrafi, z umysłu McQueena mógłby pewnie zdecydowanie więcej wyczytać, ale z drugiej strony... teraz przynajmniej miał świetną zabawę, widząc, jak ten się męczy i stara, by żadna niepożądana myśl nie została odczytana przez niego. Z Alexandrem miał jednak zamiar postąpić inaczej...
Słysząc zarówno słowa mężczyzny, jak i jego myśli, a także widząc w jak lekceważący sposób odnosi się do Jane, tylko mocniej zacisnął palce na ramieniu kobiety. Nic jednak na razie nie mówił. Nie chciał pouczać wampirzycy, kiedy czuł, że ta jest na granicy. Zapewne, gdyby teraz powiedział choć słowo ta, zamiast rzucić się do gardła Alexowi, zaatakowałaby jego w pierwszej kolejności. Dlatego stał i obserwował, śledząc myśli nowo przybyłego wampira, który nieświadomy umiejętności Grega, myślał... bardzo swobodnie. Całe szczęście, że Jane nie potrafiła zaglądać w niczyje umysły, bowiem wtedy pewnie nie udałoby się uniknąć rozlewu krwi.
Jane, może i nie słyszała tego, co Greg, ale doskonale widziała, w jaki sposób przybysz ją traktuje. W tej chwili bardzo żałowała, że była w trakcie wykonywania zlecenia, ponieważ w innym przypadku z chęcią by z nim „zatańczyła”. No ale mówi się trudno. Na chwilę odwróciła wzrok od Alexa, chcąc się nieco uspokoić. Najchętniej to kazałaby mu spieprzać i nie wściubiać nosa w nieswoje sprawy. To samo w sumie powinna powiedzieć Christopherowi. Co ją podkusiło, by trzymać go blisko? Może strach, że... ten konkretnie wampir wiedział na temat Płodnej więcej, niż powinien, a ona - na wzgląd tego, jakie rozkazy otrzymała, obawiała się, że informacja o jej przebudzeniu rozejdzie się szybciej, niżby sobie tego życzyła Rada? Ta kobieta miała w końcu swoich sojuszników. Kto wie... nie znając miejsca jej pochówku, może tylko czekali, aż ktoś obudzi ją za nich? Nim zdecyduje, co dalej z Alexem, powinna wpierw sprawdzić, jak dużo ten wie. Spojrzała na niego. Po burzy skrajnych emocji, jaka odmalowała się na jej twarzy, nie było już śladu. Nawet wysiliła się i uśmiechnęła się do mężczyzny. Rzecz jasna nie był to uśmiech przyjazny.
- A jeśli tak, to co... - odpowiedziała pytaniem na pytanie. Była naprawdę ciekawa, co mężczyzna zrobi, jeśli będą próbowali go powstrzymać przed udaniem się do ruin.
Głos Jane znowu był opanowany. Ona cała zdawała się znów lepiej nad sobą panować i by dać temu wyraz, ściągnęła rękę Grega ze swego ramienia, by zaraz postąpić kilka kroków przed siebie - w stronę Alexa.
- Ivar, Greg... zabierzcie stąd naszego gościa.
Zwróciła się do swoich towarzyszy. Luft, który stał za Jane, by w razie czego powstrzymać ją przed zrobienie czegoś, co naraziłoby całą misję na niepowodzenie, zdziwił się, co było widać na jego twarzy. Nie dyskutował jednak - ona tu dowodziła. Odstąpił od niej i podszedł do Christophera i Ivara.
- Słyszeliście - idziemy.
Warknął, ponieważ cała ta sytuacja mu się nie podobała. To, co wyczytał z umysłu Draculi, nie wróżyło dobrze. Jane mocno nadepnęła mu na odcisk, ale i on jej. Niby nie chciał z nikim zwady, ale z drugiej strony nie sprawiał wrażenia osoby, która będzie jej za wszelką cenę unikać. Miał nadzieję, że wybuchowy temperament kobiety nie zachęci go do ataku.
Jeśli Christopher nie wykonał jego polecenia, bezceremonialnie złapał go za ramię i pociągnął za sobą. Cała trójka zaczęła się oddalać i schodzić ze wzniesienia. Rzecz jasna kierowali się w stronę ruin.
Kiedy Jane została sam na sam z Alexem, cały czas milczała, przyglądając mu się uważnie. Czekała na odpowiedź mężczyzny. W razie czego... mogła spróbować nawet go tu zatrzymać, gdyby ten spróbował udać się do ruin. Ivar i Greg wiedzieli, co mają robić - nie potrzebowali jej. Najwyżej nie przywita Płodnej osobiście - cóż za strata!



___________________



Kolejność odpisów: Ch. McQ. | A. D.
Czas na odpisy: macie czas do niedzieli na spokojnie, bo ja na pewno nie zrobię odpisu wcześniej, jak tego właśnie dnia.
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula
Mavis

Mavis
Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 06/01/18, 12:14 am

Obecność nieznajomego wampira, nieźle też zaskoczyła Christophera. Że ten tak na luzie i lekceważąco się odezwał do wampirzycy. Mógł jej nie znać, lecz sam ich strój był dość charakterystyczny, by wiedzieć z kim przyszło się spotkać w tym miejscu. Od razu można było stwierdzić, jak bardzo Chris z Alexandrem się różnią.
Utrzymywanie myśli w nie myśleniu był tak trudne, że Chrisa to trochę męczyło. Przeklinał nawet w duchu, że wpadł na kogoś, kto posiada także owy dar i to lepiej rozwinięty od niego.
"Gdyby wiedział na kogo trafił..." - pomyślał, zauważając że znów stracił nad nimi kontrolę. Westchnął i ponownie podjął próby zamknięcia swojego umysłu. Musiał się pilnować, nie chcąc zdradzić swoich innych sekretów. Dodatkowych problemów nie chciał.
Tak czy inaczej, wampirzyca zadecydowała o tym, aby pozostać. Chris uniósł brew ku górze, jakby był zdekoncentrowany.
"Co ona kombinuje?" - znów zadał sobie pytanie w myślach. Słyszał polecenie, że mają iść dalej i to z nim. Westchnął, niezbyt zadowolony z tego przedstawienia. Wyjścia widocznie nie miał. A Greg czekać na jego ruchy chyba też nie zamierzał. Złapany za ramię, ruszył za nimi.
Christopher McQueen

Christopher McQueen
Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


https://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 https://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 https://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 06/01/18, 01:00 am

No proszę, tej małej nadal nie było dość obrażania go i prowokowania do konfliktu! Stary smok oderwał więc wzrok od wampira, do którego zwracał się do tej pory i utkwił je ponownie w kobiecie. Chociaż uśmiech nie schodził z jego twarzy nienawistne ślepia iskrzyły niemą groźbą a w zasadzie zwiastunem czegoś nieprzyjemnego. Jej towarzyszy wydawał się to rozumieć jednak najwyraźniej był od niej niższy rangą i nie mógł powstrzymać przed ewidentnym konfliktem. Czuła się tak pewnie ponieważ była z koleżkami czy może myślała, że nie dostanie po buzi tylko dlatego, że nosiła wdzianko Rady? Właśnie za to nie znosił tych patałachów. Byli święcie przekonani o swojej wyższości nad innymi z powodu noszonego przy ubraniu znaczka. Chciała powarczeć i zgrywać groźną? Proszę bardzo... Odczekał na tyle długo by reszta zniknęła nie tylko z pola widzenia, ale i skutecznego zasięgu broni palnej. Schodzili w dół zbocza więc nie powinno trwać to zbyt długo.
- A więc chciałaś zostać sam na sam? Wybacz, nie jesteś w moim typie. - Dracula zrobił komicznie przepraszającą minę, jakby naprawdę nie chciał urazić zakochanej w nim kobiety, która właśnie wyznała mu swoje uczucia. Westchnął głęboko, prawdziwie rozżalony po czym... zniknął. Z jej perspektywy pewnie wyglądało jakby rozpłynął się w powietrzu. Użył oczywiście mocy niewidzialności, po to by nie tylko zniknąć jej z oczu, ale by ją zmylić. To tylko chwilka, dosłownie ułamek kiedy niczym przyczajony wąż, sztylet Draculi wystrzelił w stronę klatki piersiowej wampirzycy z zamiarem przebicia jej wstrętnego serca. Gdy, lub jeśli sięgnie celu, pozostanie tam na wieki, lub tak jak zamierzał Alexander - do następnego świtu.
Alexander Dracula

Alexander Dracula
Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


https://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 https://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 https://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Mavis on 10/01/18, 10:19 pm


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Greg szarpnąwszy Christophera, zmusił go do pójścia za nim, na co mężczyzna zareagował tak, jak powinien - usłuchał i ruszył, nie stojąc jak kołek. Chyba zdążył już odczuć, jak napięta nagle nastała atmosfera. Luft, który do tej pory był... najbardziej wyluzowanym ze wszystkich, zmienił swoją postawę o sto osiemdziesiąt stopni. Nawet nie reagował na myśli McQueena, których nie przestawał odczytywać. Widząc w jego umyśle stwierdzenie, że Alex nie wie, na kogo trafił, musiał przyznać mu rację. Jane znał nie od dziś. Wiedział, na co ją stać. Mimo braku jakichkolwiek nadprzyrodzonych umiejętności, nie odstawała od reszty łowców w Radzie. Ba! Ona stała nawet wyżej! Nie mogąc polegać na wampirzych umiejętnościach, musiała inaczej sobie radzić - ćwiczenie ciała, zwiększenie swojej szybkości i siły. Ponadto Jane była jedną z tych istot, które rzadko odczuwały strach. Była również bezwzględna i sprowokowana rzadko kiedy się cofała... Jane była jednak jedną stroną medalu. Druga należała do Alexa... Greg nigdy wcześniej nie spotkał tego wampira. Nie wiedział, na co go stać, ile potrafi i jakie asy w rękawie chowa. Miał rewolwer - fakt, ale nim to co najwyżej mógł tylko jeszcze bardziej rozjuszyć wampirzycę. Był ciekaw, co mężczyzna kombinuje, ale tego dowie się już sama wampirzyca. On i Ivar musieli zająć się „śpiącą królewną”.
Dość szybko cała trójka zeszła ze wzniesienia. Może dlatego, że nie było ono znowu wcale takie wysokie. Teraz, przed ich oczami, rozciągał się widok na ruiny klasztoru, które w srebrnym blasku nocnego nieba wyglądały dość złowieszczo. Powalane ściany, zniszczone kolumny z których większość stała niczym pale powbijane w ziemię. Tylko gdzieniegdzie łączyły się jeszcze, podtrzymując resztki sklepienia. Pewnie będzie to trwało już niedługo. Wszystko wyglądało bowiem tak, jakby zaraz miało się... zawalić.
Już kiedy od ruin dzieliło ich ledwie kilkanaście metrów zarówno Greg, jak i Christopher, mogli wyłapać, za pomocą swych zdolności, pojedyncze, bardzo chaotyczne myśli. Wpierw myśli te pochodziły od jednej osoby. Była ona zdezorientowana. Początkowo skupiała się na ciemności, która otaczała ją ze wszystkich stron. Ten ktoś miał opaskę na oczach - przypomniał sobie nagle. Spróbował coś powiedzieć, ale nic z tego. Słowa zostały tylko w jego głowie, a brzmiały one - gdzie ja jestem. Spróbował poruszyć rękami i nogami, ale tu też nie mógł nic zrobić. Jestem związany - kolejna myśl, a zaraz za nią silne uczucie strachu. Wierzgnął nogami, jakby w nadziei, że może uda mu się poluzować więzy, ale zamiast tego, kopnął w coś lub w kogoś. W ich głowach pojawiły się kolejne, bardzo chaotyczne myśli - co się dzieje?
Greg wyłapując owe myśli, po raz pierwszy, odkąd zeszli ze wzniesienia, uśmiechnął się kącikiem ust.
- Chyba kolacja dla Płodnej właśnie się obudziła... - Oznajmił i spojrzał znacząco na Christophera. - Nie wiem tylko, czy to jej wystarczy.
Jak widać próbował sobie poprawić humor kosztem Mcqueena.
Gdy tylko przekroczyli granice klasztoru, które wyznaczała posadzka i resztki murów, milczący Ivar nagle wysunął się na prowadzenie, wyprzedzając ich o kilka metrów. Szybko doszedł do fragmentu muru, który leżał w dość... nietypowym miejscu. Ktoś nie zwracający uwagi na szczegóły pewnie nawet by tego nie zauważył, ale uważny obserwator od razu by dostrzegł, że... to dziwne, że fragment muru leży na środku nawy głównej, gdzie nie było żadnej ściany, od której mógł się ów kawał odłamać. Ivar nachylił się, by go przesunąć. Dźwięk tarcia kamieni o kamień rozbrzmiał złowrogo w nocnej ciszy. Myśli, które docierały do czytających w umysłach, stały się nagle wyraźniejsze. Każda z tych osób zastanawiała się, czy to Ci, co ich tu zamknęli, czy... ktoś przyszedł im na ratunek. Ulga mieszała się w ich głowach ze strachem.
Kiedy kawałek kruszącego się muru, został odsunięty, Ivar się wyprostował i czekał na Grega i Christophera. McQueen mógł zobaczyć, że to, co było przysłonięte metrowej średnicy fragmentem budowli, było niczym innym jak wejściem do podziemi klasztoru.
Kiedy chłopcy szli na ratunek uwięzionej księżniczce, Jane zaczynała właśnie zabawę z Alexem. Mężczyzna... mocno ją wkurzył, ale tym razem starała się trzymać emocje na wodzy. Już raz dała się sprowokować, czym na pewno nie zrobiła najlepszego wrażenia. To mogło jednak działać na jej korzyść. Stojący przed nią wampir mógł bowiem pomyśleć, że skoro tak łatwo udało mu się wyprowadzić ją z równowagi, to... powinna być łatwym celem. Cóż... kiedy tak o tym pomyślała, zaczęła się zastanawiać, czy nie zrobić z tego użytku i nie pociągnąć tego dalej. Taka prawda, że nie miała zamiaru dać się tak łatwo podejść Alexowi. Miała na karku już tyle lat - prawie siedemset i służyła Radzie nie od wczoraj, by tak łatwo ulegać takim szczeniackim „podrywom”. Alex nie mógł jednak o tym wiedzieć, bo niby skąd?
Kobieta słysząc jego słowa, spojrzała na niego z politowaniem, ale nim zdążyłaby zareagować, mężczyzny przed nią już nie było. No... tego to by się nie spodziewała. Udało mu się - zaskoczył ją. Wampirzyca widząc - a właściwie nie widząc już Draculi, stała się nagle czujna. Tylko tego brakowało - amatora cichych podchodów. Jane uniosła ręce, obserwując bacznie to, co się działo dookoła, nasłuchując jednocześnie jakiś odgłosów. To, że Alex nagle stał się niewidzialny, nie oznaczało, że stał się również bezszelestny. Na jego korzyść działało jednak to, że stali na trawiastym wzniesieniu, gdzie podłoże było miękkie i tłumiło wszystkie kroki. Coś jednak go zdradziło. Świst, wywołany przez sztylet wyciągnięty przez mężczyznę, który wycelowany szybko w pierś kobiety, przeciął powietrze. To pozwoliło wampirzycy zorientować się w otoczeniu i mniej więcej zlokalizować przeciwnika.
Skoro próbował zadać jej cios w serce, musiał stać przed nią. Kobieta słysząc, z której strony do jej uszu dociera ów świst, nie zastanawiając się zbyt długo, uniosła nogę i... kopnęła przestrzeń przed sobą - szybko i energicznie. Nie miała zamiaru próbować machać rękami, kiedy nie wiedziała, co mężczyzna trzyma w dłoniach. Chciała go jak najszybciej od siebie odsunąć. Udało się. Jej stopa sięgnęła celu, uderzając mężczyznę w klatkę piersiową, popychając go tym samym do tyłu. Niestety, ale jego plan się nie powiódł. Jane nie czekając, aż ten się pozbiera, albo znowu stanie się widzialny, odskoczyła do tyłu. Kaptur spadł jej z głowy, odsłaniając blond włosy zapleciony w ciasny warkocz.
- Chciałeś zatańczyć - wystarczyło grzecznie poprosić.
Rzuciła w przestrzeń, uśmiechając się złowrogo. Ucieszyła się, że mężczyzna zdecydował się na atak na nią, bowiem teraz to ona mogła zaatakować jego.



___________________



Kolejność odpisów: Ch. McQ. | A. D.
Czas na odpisy: 72h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula
Mavis

Mavis
Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 11/01/18, 01:46 pm

W milczeniu szedł tuż obok Grega, który wymusił na nim towarzystwo w drodze do przebudzenia "Płodnej". Wycofanie się nie było już możliwe. Przemierzając ścieżkę, usłyszał obce myśli. Przekonany był, że to człowiek. Skrępowany i pozbawiony ujrzenia miejsca, gdzie się znalazł. Wtem odezwał się Greg, patrząc nawet niezbyt zadowalająco dla Chrisa. Ten uśmiech mu się nie za bardzo podobał. Lecz gdyby umiał czytać w myślach wampirów, zapewne byłby o siebie bardziej spokojniejszy. Zacisnął zęby, by czegoś nie powiedzieć.
Cały krajobraz miejsca, w jakim się znaleźli budził zainteresowanie zapomnianą architekturą. O to co klimat i czas robi z takimi budowlami. Nie to jednak przykuwało bardziej uwagę Chrisa, ale kolejny natłok myśli. Tak mieszający mu w głowie, że swoich nie słyszał.
Wampir, który wyszedł im na przeciw i otworzył przejście spotęgował ten natłok ludzkich obaw, strachu, lęku i nadziei. McQueena zaczynało to prowadzić do bólu głowy. Nie kontrolował jeszcze tak perfekcyjnie swojej zdolności. Ale zrozumiał jedno.
- Widać, że jesteście przygotowani.
Stwierdził krótko. Marszcząc brwi, jakby chciał stłumić w sobie to co słyszy w głowie. Jeżeli trzeba było tam wejść, ruszył w kierunku wejścia do wnętrza klasztoru.
Christopher McQueen

Christopher McQueen
Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


https://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 https://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 https://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 11/01/18, 09:01 pm

Mógł po prostu rozwalić jej pustą główkę jednym celnym strzałem, ale zdecydował się nie robić zbyt wiele hałasu. Przynajmniej na razie, bo jej kumple wraz z tym trzecim, który chyba znalazł się tu przez  przypadek jeszcze mogli usłyszeć huk wystrzału. Dracula albo zdąży pozbyć się kobiety nim zejdą do podziemi, albo zrobi to już po tym. Bo nie miał najmniejszej nawet ochoty wdawać się z nią w jakiś dłuższy pojedynek. Był zbyt leniwy a ją samą traktował jak upierdliwą muchę, która jedyne co mogła zrobić to działać na nerwy. Nie doceniał jej? Możliwe. Był też całkiem pewny siebie i swoich zdolności, nie tylko nadprzyrodzonych. Walczył nie raz i nie dwa, na wojnach czy tez z przedstawicielami własnego gatunku. Nabijał na pal dużo bardziej imponujących przeciwników niż ta karlica, która najwyraźniej myślała, że sam płaszczyk z naszywką Rady wystarczy żeby odstraszyć kogoś takiego jak on.
Chciała go kopnąć? Naprawdę? Pomijając fakt, ze przecież go nie widziała, to chyba zdążyła się zorientować, że ma jakieś ostrze w dłoni, prawda? I mimo to zdecydowała się zaatakować w taki a nie inny sposób... Doświadczenie to ona może miała, ale chyba nie w walce. Gdyby ktoś zechciał zapytać Alexa o zdanie z pewnością przytoczyłby kilka doświadczeń jakie mogła zdobyć na drodze swej kariery. Zaparł się nogami widząc jej głupie kopnięcie, po to by przyjąć je na klatę a wolną ręką skutecznie zaklinować kostkę wampirzycy, w zagięciu swojego łokcia. Sztylet równie szybki jak poprzednim razem wbije się prosto w kolano jego ofiary. Tak bardzo mu przykro...
Siła ciosu  pomimo odpowiedniej pozycji z pewnością nieco nim wstrząśnie. Może nawet zrobi krok czy dwa do tyłu, ale tylko sprawi jej większe kłopoty. W końcu cały czas ją trzymał a taka paskudna rana na nóżce to też nie byle co. Tak czy inaczej Dracula naprze na nią by wytrącić z równowagi, co biorąc pod uwagę jej położenie nie powinno być zbyt trudne, puści okaleczoną kończynę i odskoczy w prawo.
Alexander Dracula

Alexander Dracula
Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


https://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 https://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 https://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Mavis on 19/01/18, 08:49 pm


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Jane należała do osób bardzo pewnych siebie - nawet zbyt pewnych, co było widać już na pierwszy rzut oka. Tworzyła wokół siebie aurę osoby, do której lepiej się nie zbliżać. Wielu dawało się na to złapać, ale jak widać urok osobisty wampirzycy nie działał na Alexa...
Mężczyzna miał przewagę nad kobietą dzięki swoim umiejętnościom. Ponadto umiał wykorzystać największą słabość Jane - przekonanie o tym, że jest niezwyciężona. Może i tak było? Może dotąd niewielu stawało w szranki z wampirzycą i wygrywało? Nie zmieniało to jednak tego, że kobieta bardzo wierzyła w siebie, zupełnie lekceważąc swego przeciwnika, a przecież nie miała przy sobie Grega oraz Ivara, który zawsze byli gotowi stanąć z nią do walki. Była tu sama - z wampirem, który potrafił stać się niewidzialny. Zamiast podejść do tego rozważnie, ona działała impulsywnie. Plus dla Draculi - wiedział, jak to wykorzystać.
Mężczyzna, jak słusznie założyła kobieta, stał przed nią. Kopniak sięgnął go, ale... nie sprawił, że mężczyzna stracił równowagę. Za to ona znalazła się w dość niekomfortowej sytuacji dla siebie. Alexandrowi udało się złapać nogę wampirzycy, na co ona zareagowała zaskoczeniem. Instynktownie próbowała wyrwać kończynę z jego uścisku, przez co kolejna akcja mężczyzny się nie powiodła - przynajmniej w pewnej części. Sztylet trafił w jej nogę, ale nie w kolano, jak planował wampir, lecz w udo, przebijając miękką tkankę. Na szczęście nie uszkodził on stawu, ani kości, dzięki czemu noga była wciąż sprawna. Ból jednak, jaki to zdarzenie wywołało, był na tyle silny, że kobieta aż krzyknęła. Wściekła spojrzała w przestrzeń przed sobą, gdzie powinien znajdować się Alex. Jej oczy ciskały gromami.
Kiedy naparł na nią, kobieta nie zdążyła zaprzeć się wystarczająco mocno nogą, na której stała, dlatego też poleciała do tyłu. Mężczyzna w tym czasie mógł odskoczyć w prawo, jak chciał. Ona natomiast padając na plecy, wykorzystała pęd, w jaki zostało wprawione jej ciało i zrobiła przewrót w tył, kucając. Noga, w którą został wbity sztylet bolała cholernie, ale kobieta tłumiła to w sobie. Odzyskawszy wolność, stanęła na wyprostowanych nogach, i jeśli Alex nie wyciągnął z jej uda sztyletu, nim na nią naparł, ona zrobiła to teraz.
Nadprzyrodzona umiejętność Alexandra nie była na bardzo wysokim poziomie, a że jego „przepychanka” z Jane już trochę trwała, mężczyzna w końcu... stał się widzialny. Będzie potrzebował chwili, nim na nowo będzie mógł stać się niewidzialny, co oznaczało, że stracił swoją przewagę nad kobietą.

Wejście... nie było typowym wejściem, a dziurom w posadzce, która zapadła się pod stopami ludzi, którzy odkryli tajemnicę, jaką te ruiny skrywały. Nie było żadnej drabiny, czy czegokolwiek, więc zapewne, by zejść na dół, należało skakać. Jak Christopher dobrze się domyślił, teraz mieli zejść na dół. Nim się jednak to stało, Greg postanowił mu odpowiedzieć.
- Naprawdę myślałeś, że przyszlibyśmy budzić z ponad trzystuletniego snu wygłodniałego wampira bez poczęstunku dla niego?
Wykpił jego wcześniejsze myśli, po czym spojrzał na Ivara i dał mu znak, by zszedł na dół. Wampir bez słowa, zeskoczył do środka. Gdyby nie srebrne światło, które sączyło się do wnętrza podziemi, nie byłoby go nawet widać. Kiedy Ivar znalazł się na dole, Greg spojrzał na Christophera.
- Teraz Ty.
Popchnął go w kierunku zejścia, puszczając zaraz jego ramię. Rzecz jasna McQueen mógł czuć się bacznie obserwowany przez Grega, co oznaczać mogło tylko tyle, że nie pozwoli mu na nic głupiego.
Wampir miał zamiar poczekać, aż i ten znajdzie się na dole i dopiero wtedy zejść samemu. Nim jednak się to stało, do jego uszu dotarł krzyk Jane. Zawahał się... Przez chwilę myślał, czy nie wrócić do kobiety i jej nie pomóc, ale doszedł do wniosku, że sobie poradzi. Przynajmniej w to wierzył. Jane miała duszę wojowniczki - nie poddawała się tak łatwo.



___________________

Przepraszam, za tą obsuwę czasową. Postaram się teraz nieco przyspieszyć tą sesję.

Christopher McQueen - dajesz ostatni wpis w tym temacie, po czym przenosisz się do tego: Podziemia klasztoru. Wpisujesz się zaraz po MG.

Kolejność odpisów: Ch. McQ. | A. D.
Czas na odpisy: 72h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula


Ostatnio zmieniony przez Mavis dnia 23/01/18, 12:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Mavis

Mavis
Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 19/01/18, 09:12 pm

- Raczej nie spodziewałbym się, że w ogóle się zjawicie.
Odbił Gregovi w odpowiedzi na jego pytanie, posyłając mu niezbyt przychylne spojrzenie. Niemal podejrzliwe, ponieważ nadal nie wiedział czego się spodziewać w obecności tych dwóch wampirów. Ten drugi, Ivar wydawał się być dziwnie milczący. Do tej pory nic się nie odzywał. Wykonywał swoje zadanie. Może był typem wampira bardziej milczącego? Tacy też się przecież zdarzali.
Zejście w tej części podziemi się Christopherowi trochę nie podobało, jako że nie było tutaj niczego, czym można byłoby sobie jakoś pomóc przy powrocie na górę. Chyba, że te podziemia miały przejście "ewakuacyjne". Cofnąć się już nie mówił. Widział jak Ivar skacze a potem nie spodziewał się, że będzie jego kolej. Spojrzał na Grega z pytaniem w oczach i myślami: "Poważnie?". Czasu jednak na zastanawianie się i oczekiwanie odpowiedzi nie było. Pchnięty skoczył w otchłań tego, co było na samym dole, lecz sprawnie lądując na swoich nogach. Jeżeli Ivar był tu gdzieś w pobliżu, odszukał go wzrokiem i wyprostował, zaraz też rozglądając się po wnętrzu podziemi, gdzie dokładniej się znaleźli.


[no to skoro mam się przenieść, to z/t]
Christopher McQueen

Christopher McQueen
Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


https://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 https://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 https://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 27/01/18, 12:29 pm

Nie do końca chciał uderzyć udo wampirzycy. Dużo bardziej praktycznie byłoby po prostu wbić jej sztylet w kolano i całkowicie unieruchomić nogę. Do tego potworny ból powinien wtedy skutecznie uniemożliwić jej jakiekolwiek gwałtowniejsze ruchy. Tymczasem poruszyła się na tyle niefortunnie, że ostrze nieco zboczyło z kursu i zagłębiła się w mięśniu udowym. Również nie było to złe, jednak jak zawsze gdy nie wyjdzie dokładnie to co planował, poczuł się lekko rozczarowany. Wyszarpnął więc broń, w zadnym wypadku nie siląc się na delikatność i mając nadzieję, że uszkodzi tętnicę albo chociaż poważnie ją zrani. Co za upierdliwe babsko... przemknęło mu przez myśl kiedy odskakiwał od niej i postanowił skorzystać z ostatnich chwil niewidzialności do tego by wreszcie użyć rewolweru.
Pośle w jej stronę aż trzy kule, mierząc od góry, w głowę, między piersi i miednicę. Dlaczego aż trzy? Bo liczył się z faktem, że mimo niewielkiej odległości, może nie trafić z tego czy innego powodu. Lepiej być przezornym, z resztą zdążył się już przekonać, że tej głupiej krowie najwyraźniej los wyjątkowo dziś sprzyja, bo w innym wypadku już dawno byłaby po wszystkim. Czy obchodziło go, że jeśli naprawdę zrobi jej krzywdę to wpakuje się w kłopoty? Nie. Liczyło się tylko pokazanie jej gdzie jest jej miejsce.
I pufff... znowu był widzialny. Musiał zdecydowanie poprawić jeszcze swoje umiejętności nadprzyrodzone. Nie żeby wykorzystywał je jakoś nadmiernie często, zwykle nie było ku temu okazji. Można więc powiedzieć, że ten konflikt był mu nawet na rękę bo uświadomił sobie potrzebę treningu.
Alexander Dracula

Alexander Dracula
Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


https://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 https://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 https://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756

Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Mavis on 28/01/18, 05:10 pm


Jane Lovgood



Musiała przełknąć przekleństwa, które cisnęły się jej na usta, kiedy poczuła, jak wyciąga z jej nogi ostrze. Ból tym wywołany naprawdę nie był przyjemny. Do tego Alex działał jej na nerwy. Musiała się naprawdę hamować, by znowu nie zrobić jakiejś głupoty. Widocznie... ostatnio za mało pracowała w terenie, skoro jakiś byle wampir robił z nią co chce. Bruce się pewnie wścieknie, kiedy się o tym dowie, no ale... było już za późno...
Utrata krwi z przedziurawionego uda nie była duża, ponieważ Draculi nie udało się przedziurawić tętnicy udowej, która biegnie po wewnętrznej stronie nogi, a nóż ześlizgnął się i wbił od zewnętrznej. Nie zmienia to jednak faktu, że przez utratę takiej ilości krwi, wampirzyca zaczęła odczuwać wzmożone pragnienie. Nie było jednak ono na tyle silne, by przyćmiło jej zmysły. W głowie jednak pojawiła się myśl, czy by się czasem na nim nie pożywić. Jakiś wreszcie byłby użytek z tej natrętnej muchy, za jaką miała swojego przeciwnika.
Alex bardzo się starał wykorzystać fakt, że jest wciąż niewidzialny, jednak sporo czasu już minęło, odkąd użył swej nadprzyrodzonej umiejętności. Czasu starczyło mu tylko na wyciągnięcie rewolweru, ale kiedy już celował w głowę Jane, ona już go widziała.
Widząc, co Dracula planuje, nawet nie zastanawiała się nad tym, co powinna zrobić. Od razu rzuciła się do ucieczki, bo choć kule zrobić jej wielkiej krzywdy nie mogły - tak samo jak jemu, to upływ krwi już tak. Rany, mniej krwi, większy głód, mniejsza kontrola nad sobą.
Niestety Jane mimo szybkiej reakcji nie zbiegła przed pierwszą kulą, która prześlizgnęła się po skroni, zostawiając podłużną ranę. Druga trafiła w sam środek ramienia. Tylko trzecia nie sięgnęła celu.
Z obu ran momentalnie zaczęła wypływać krew. Kobieta jęknęła wściekła, czując kolejną dawkę bólu i... coraz silniejsze uczucie głodu. Jak tak dalej pójdzie zaraz sama skorzysta z poczęstunku dla Ver.
Miała zamiar wykorzystać to, że już wprawiła swoje ciało w ruch, ale nie miała zamiaru uciekać. Chciała okrążyć wampira i zajść go od tyłu. Czy się jej uda, zależy od tego, jak zareaguje Alex i co zrobi. Mimo ran Jane była wciąż szybko przemieszczającym się celem, ale czuła, że powoli traci siły.



___________________



Kolejność odpisów: A. D.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Alexander Dracula
Mavis

Mavis
Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Powrót do góry Go down

Ruiny klasztoru Empty Re: Ruiny klasztoru

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach