Podziemia klasztoru - Page 2

Podziemia klasztoru

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 25/02/18, 11:38 pm

Wszystko potoczyło się po jego myśli. No, prawie wszystko. Wampirzyca rozjuszona zapachem krwi rzuciła się na psa Rady, jednak ten drugi chwilowo ją obezwładnił używając swojej mocy. Dracula musiał przyznać, że całkiem nieźle wyrżnęła plecami o kolumnę. Jeżeli zaraz sufit nie zawali im się na głowy to będzie chyba cud. W tej chwili o dziwo bardziej przejmował się losem przebudzonej bestii. Choć po posileniu się na ludziach odzyskała nieco wigoru i żwawości ruchów, nadal wyglądała dość mizernie i krucho. Taki cios mógł z pewnością uszkodzić jej jakieś kości jeżeli były tak delikatne na jakie w tej chwili wyglądały. Jeżeli mieli zamiar ją zabić to po co zadawali sobie trud z odstawieniem całej tej szopki? Porwanie i sprowadzenie małej grupy ludzi, przebudzenie... Nie było jednak czasu zastanawiać się nad tym co też tak naprawdę planowali członkowie Rady. Wymierzył i strzelił w wampira, który odepchnął Płodną od swojego towarzysza. Podobnie do poprzedniego razu mierzył w korpus, bo było najłatwiej trafić, po za tym taka rana zawsze obficie krwawi. Z pewnością go to nie zabije jednak osłabi, być może też zdekoncentruje na chwilę potrzebną wampirzycy aby się z nim uporać. Tymczasem...
Wyglądało na to, że ten nieznajomy mu koleżka, który został tutaj chyba zaciągnięty siłą, próbował wydostać się inną drogą, lecz okazało się to niemożliwe. Wrócił z głębi pomieszczenia z liną i mówił coś do leżącego na ziemi, krwawiącego wampira. Mimo wcześniejszego planu, Dracula zrezygnował z zablokowania jedynej, jak mu się zdawało drogi wyjścia, czyli ziejącej dziury w suficie. Czyżby ten facet zamierzał pomóc wysłannikowi Rady? Naprawdę? Może się mylił, ale wyglądało to tak jakby zmusili go by tu przyszedł a do tego zrobili z niego żywą tarczę przeciw przebudzonej, wygłodniałej Płodnej. Zastanawiając się nad motywacjami bruneta podszedł ostrożnie te kilka kroków. Wiedział, że nie może wiecznie pozostawać ukryty niewidzialnym płaszczem, więc musiał działać zdecydowanie. Tak więc stanie sobie cichutko obok dwójki i... wypali przystawiając rannemu lufę niemal do samej skroni.
Następnie lewą rękę wyjmie sztylet, ubabrany krwią jego koleżanki, tak na marginesie. Dezaktywuje swoją moc i ukaże się Chrisowi w pełnej okazałości, z ostrzem w dłoni i rewolwerem wymierzonym w jego twarz.
- Wybierasz się dokądś? - wredna gęba Draculi wyrażała coś dziwnego. Choć prawy kącik jego ust ledwo unosił się ku górze, jak gdyby mimowolnie się uśmiechał, stalowe oczy błyszczały niemą groźbą i oczekiwaniem. Oczekiwaniem na to, że mężczyzna postanowi jednak stawić mu opór. Czy wyglądał na szaleńca? Prawdopodobnie tak, jednak nie typowego, pospolitego wariata jakich pełno w odizolowanych zakładach. Ten był jeszcze gorszy. Inteligentny, zdeprawowany, pewny siebie i nieobliczalny.
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Veronica de Foix on 27/02/18, 10:48 pm

Wampirzyca czuła w ustach już słodki smak wampirzej posoki. Że też nie wpadła na to od razu! Przecież czuła, że oni pachną inaczej, lepiej. Ich krew od razu postawiłaby ją na nogi, a tak - musiała zadowolić się ludzką. Miała jednak czas, by to nadrobić.
Przynajmniej tak się jej wydawało, ponieważ nawet nie udało jej się zbliżyć znacząco do Grega, kiedy poczuła, jak gdyby jakaś niewidzialna ręka odrzuciła ją w bok. Niczym szmaciana laleczka, poleciała w stronę jednej z kolumn, na której się zatrzymała. Uderzyła w nią lewym bokiem, na czym bardzo ucierpiało jej ramię i bark. Krzyknęła z bólu, czują i słysząc pękające kości. Osunęła się na ziemię, szybko oddychając. W tym momencie nie obchodził ją nikt i nic - ani żądza krwi, ani spory i waśnie między zebranymi tu wampirami, a jedynie ten, co jej to zrobił.
Odrzucając głową włosy z twarzy, spróbowała zorientować się w otoczeniu. Widziała, jak jeden z czarnych płaszczy zmierza w jej stronę. To musiał być on. Odpychając się prawą ręką od ziemi, jako że lewa była chwilowo bezużyteczna, spróbowała wstać, nim ten do niej podejdzie. I wtedy usłyszała wystrzał.
Nie wiedziała kto to, ani co to, ale cholernie mocno zadzwoniło jej w uszach. Nieco zdezorientowana, na klęczkach, rozejrzała się zaniepokojona dookoła. Widziała jak trzech wampirów - w tym ranny łowca, który miał zostać jej posiłkiem, „rozmawiają” ze sobą, a przynajmniej takie wrażenie odniosłam. Co zaś się stało z Ivarem? Spojrzała w jego kierunku, chcąc wiedzieć, co czynić dalej.
I wtedy usłyszała kolejny strzał... ale tym razem nieco cichszy, niż poprzedni, jakby został oddany z bardzo bliska.
avatar

Tytuł : Hrabina
Wiek : 897 (879/18) lat
Zawód : Malarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Hipnoza, zmiennokształtny, telekineza
Punkty : 27


http://vampirekingdom.forumpl.net/t553-veronica-de-foix http://vampirekingdom.forumpl.net/t595-veronica-de-foix#2496 http://vampirekingdom.forumpl.net/t596-veronica-de-foix#2497 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 27/02/18, 10:58 pm


Ivar Eriksson

Greg Luft



Czegoś takiego Greg się nie spodziewał. Trzymając się cały czas za bok, próbował dźwignąć się na nogi. Bardzo nie na rękę było mu to, co się właśnie z nim działo i to co widział. Tak samo jak deszcz tynku, kamieni i pyłu go zaniepokoił. To były naprawdę stare ruiny i nie chciał zostać tu pogrzebanym. Uciec pewnie by i uciekł, ale ile czasu by mu to zajęło? Co jeśli by miał pecha i odgrzebałby się przed świtem, albo - o losie, ktoś odnalazłby go za dnia. Wolał nawet o tym nie myśleć.
Jego próby podniesienia się, skończyły się fiaskiem, ale - o dziwo, ktoś przyszedł mu z pomocą i bynajmniej nie był to Ivar, który odrzuciwszy Płodną, zmierzał w jej stronę. Spojrzał na wampira, któremu dopiero co kazał spieprzać. Pomagał łowcy z Rady Wampirów?
- Kazałem Ci stąd spieprzać. Czego nie zrozumiałeś?
Warknął wkurzony, kiedy ten pomagał mu wstać. Trochę... dziwny sposób na podziękowanie za pomoc, ale lepiej nie potrafił. Tak samo jak nie miał siły, by protestować. Spojrzał na dłoń, którą przyciskał do boku.
- Jest stąd tylko jedno wyjście - to, którym tu dotarliśmy.
Powiedział słabo, ale Chris nie powinien mieć problemu z usłyszeniem go. Zaczynał żałować, że byli tacy mili dla Płodnej. Powinni od razu ją związać i dopiero wtedy ją przebudzić. Nakarmić ją, a później przetransportować do siedziby Rady Wampirów. Teraz będą mieli szczęście, jeśli uda im się wyjść żywymi. A skoro o tym mowa...
Dracula ewidentnie znalazł się tu po to, by utrudnić życie innym, a pisząc „inni”, należy mieć tu na myśli - łowców Rady Wampirów. Widocznie musiał mieć z nimi jakiś problem. Jaki - wiedział tylko on.
Tak gwałtowne odepchnięcie Płodnej, nadszarpnęło nieco siły Ivara. Nie zatrzymywał się jednak, a szedł za ciosem. Zmierzając w kierunku wampirzycy, był skupiony tylko na niej, dlatego nie zauważył, kiedy do niego strzelono. Chociaż... z drugiej strony, nie miał nawet jak tego zobaczyć, ponieważ Alexander stał się niewidzialny. Ivara uratowało tylko to, że akurat ustawił się bokiem do wampira, przez co kula nie trafiła w jego pierś, a ramię. Ból był jednak okropny.
Czując, jak kula zagłębia się w tkance, skrzywił się. Gdyby mógł krzyknąć, pewnie by to zrobił. Złapał się za ramię, by szybko zatamować krwawienie. Niestety - kula została w środku. Zaraz po pierwszym wystrzale, wampir usłyszał kolejny. Obrócił się w tamtą stronę w momencie, kiedy Dracula znowu stał się widzialny.
Fortuna sprzyjała Alexandrowi, bowiem na razie wszystko mu się udawało. Nie do końca, ale w większości, albo chociaż połowicznie. Jak jednak wiadomo, nie zawsze jesteśmy na szczycie - w końcu i my musimy znaleźć się na dnie.
Wampirowi udało podejść się po cichu do Christophera i Grega, tak samo wystrzelić w głowę tego drugiego. Łowca nawet nie miał jak zareagować. Kula przebiła na wylot jego czaszkę, a on sam... stracił przytomność, stając się nagle niemałym ciężarem dla McQueena. I to był moment, kiedy szczęście odwróciło się od Draculi.
Wściekły Ivar widząc, co się dzieje, miał dość, że jakiś... karaluch, robi z nimi co chce. Długo się nie namyślając, skupił się na Draculi, który nim zdążył wypowiedzieć ostatnie słowo, nagle... przestał widzieć cokolwiek, jakby został zawieszony w próżni. Wciąż jednak słyszał, ale na ile mu się to zda? Eriksson użył na wampirze swej drugiej, ostatniej zdolności - iluzji.
Ivar wiedział, że skupiając się na Alexie, podawał się Płodnej niemal na tacy, dlatego miał nadzieję, że Chris widząc, co się dzieje, zareaguje dość... sprawnie. Skoro postanowił pomóc Radzie, może dalej zechce to robić?
I w ogóle, gdzie jest ta przeklęta Jane?! Kiedy była im naprawdę potrzebna, ta musiała sobie hasać po lesie.



___________________

Alex, nie masz już naboi.

Kolejność odpisów: A. D. | Ch. McQ. | V. d. F.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula | Veronica de Foix
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 28/02/18, 01:26 am

Pomagając łowcą z Rady Wampirzej, możliwe że miał w tym swój cel. Z jednej strony mógł zrobić to dlatego, że jego matka tam pracowała. Bądź należała do ich grupy. Druga sprawa była już zupełnie osobista. Teraz jednak nie było czasu na rozmyślania, tylko na działania. Miło Greg mu podziękował, przy czym Chris tylko wywrócił oczami. Fakt, nie zrozumiał widocznie jego słów. Ewentualnie olał je sobie i postanowił pomóc wampirom. Nie ważne już było, po czyjej stali stronie. Nie przewidział tylko jednego - działań Draculi. Wampira mu obcego.
Usłyszał strzał, który był wymierzony  w Ivara, ale skupiał się na razie w pomocy podniesieniu się Gregowi. Tu jednak też nie było za wesoło. Greg nagle dostał kulkę między oczy a przed nim pojawiła się nagle postać wampira, celującego w niego z lufy. Normalnie Chris przełknął ślinę, czując napięcie swoich mięśni. Jeżeli i jemu strzeli to koniec. Już i tak namęczył się z utrzymaniem ciała Grega.
Chris nie odpowiedział nic. Ale kątem oka zauważył, że Ivar coś kombinował. Zauważając dziwne zachowanie u Alexa, postanowił to wykorzystać. Kucnął i narzucił sobie na plecy ciało Grega, jednocześnie zbierając z podłogi odłamek jakiegoś kawałka betonu, by zaraz po wstaniu i przejściu za Alexa, cisnąć mu w tył głowy. By spowodowało nie tylko ból, ale i ranę. Zapach jego krwi miał nakierować Płodną na niego, choć wiedział że to pewnie będzie niemożliwe.
- Pomożesz stąd wyjść?
Rzucił pytanie brzmiące stwierdzeniem do Ivara. Nie oczekiwał odpowiedzi, a jedynie skinięcia głową potwierdzająco lub przecząco. A nie zależnie od tego, jak mu Ivar odpowie, Chris zamierzał z Gregiem na sobie skierować się w stronę wyjścia. Miejsca którym weszli. Miał przy sobie linę, ale czy nie powinien mieć czegoś jeszcze? Jak się tam wdrapią? Mają przecież nieprzytomnego Grega. Płodną i Alexa lepiej byłoby zostawić. Sami sobie poradzą.
Chris był świadom tego, że w obecnej sytuacji bardzo naraża swoje życie. I właśnie dobrym pytaniem jest:
- Gdzie jest Jane?
Ile by teraz każdy dał, żeby się pojawiła. Może warto byłoby ją zawołać? Tylko czy ona będąc w lesie by ich usłyszała? Czy może jej duma została dość mocno nadszarpnięta, że nie da rady się pojawić i im pomóc? Tak czy inaczej, Chris myślał, jak tu zarzucić linę i gdzieś zawiązać. Jedyną opcją było użycie psychokinezy. Tylko o co zahaczyć? Nie dostrzegał niczego charakterystycznego, zadzierając głową w górę. Tym samym co chwilę spoglądał w kierunku przejścia, czy nieznajomy wampir i Płodna nie idą za nimi.
Ale jednego w tej chwili Chris żałował. Że jego zdolność czytania w myślach wampirów, nie rozwinęła się jeszcze. Wiedziałby o zamiarach tych, co atakują by wiedzieć, co robić dalej.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 28/02/18, 10:03 pm

Udało mu się podejść starającego się wycofać wampira i strzelić w głowę wysłannikowi Rady. Zdaje się, że kula przeszła przez jego czaszkę co z pewnością na dłuższy czas sprawi, że pozostanie nieprzytomny. Wystarczyło teraz tylko wykończyć pozostałych i wszystko zakończy się pomyślnie. Tym, do którego strzelił chwilę wcześniej powinna zająć się wampirzyca, a przynajmniej taką miał nadzieję. Nie byli wszak sojusznikami pomimo, że walczyli aktualnie z tymi samymi osobami. Był świadom, że przebudzona równie dobrze może zwrócić się przeciw niemu, tak jak chciała uczynić to na początku. Liczył jednak na to, że krew i ciśnięcie nią o kolumnę, sprowokuje ją na tyle by wdała się w konfrontacje z jedynym zdolnym jeszcze walczyć psem Rady.
Kiedy Dracula myślał, że sytuacja jest już opanowana i nic nie może się zepsuć został oślepiony. Nagle z pozycji dominującej musiał się wycofać i odpuścić. Przynajmniej na chwilę. Nic przecież nie wskóra kiedy zdany może być tylko na słuch czy węch. Ten ostatni zmysł mógł być jednak w obecnej sytuacji zawodny, zbyt dużo krwi zostało już tutaj przelane, zapachy mieszały się ze sobą. Po za tym rzucanie się na oponentów na oślep było czystą głupotą, na którą nie miał ochoty się decydować. Gdy stracił zmysł wzroku przez chwilę nie ruszał się, pozostając w tej samej pozycji, mierząc nadal w głowę nieznajomego wampira. Do czasu aż nie usłyszał jego ruchu. Spodziewał się kontrataku więc kiedy tylko zarejestrował przed sobą poruszenie gdy ten podnosił nieprzytomnego, odskoczył na prawo, w stronę ściany. Zaklął coś wyjątkowo szpetnie, w swoim ojczystym języku i schował rewolwer do kieszeni. Starał się wymacać kolumnę aby się za nią schować, opierając o nią plecami. Chciał żeby kamienna podpora oddzielała go od wampira, który wcześniej próbował dostać się do wyjścia z podziemi. Cały czas myślał, że ten zdecyduje się teraz go zaatakować więc sztylet nadal pozostawał w jego lewej ręce, gotów ciąć choćby na oślep, jeśli tylko wyczuje lub usłyszy kogoś w pobliżu. A co z pozostałą dwójką? Spodziewał się, że będą zajęci sobą, z resztą nie miał w tej chwili możliwości wmieszać się w ich ewentualną potyczkę. W zasadzie to prócz faceta, któremu wpakował kule w łeb, to on teraz był w najgorszym położeniu ze wszystkich...
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Veronica de Foix on 06/03/18, 12:10 am

To, co się tu wyprawiało, to był jeden, wielki chaos. Nawet dla niej to było już za dużo i zaczęła zastanawiać się, czy stąd nie spieprzać, ale nim się to stało...
Huki wystrzałów zadzwoniły jej boleśnie w uszach, dekoncentrując ją na trochę. Dość szybko otrząsnęła się jednak z tego. Jedynie lekkie dzwonienie w uszach towarzyszyło jej jeszcze przez kilka minut.
Powiodła wzrokiem po zebranych, choć ciężko było jej się skupić. Pragnienie krwi wciąż było w niej silne, a całe to miejsce było wręcz przesiąknięte jej zapachem. Czuła się jak wtedy - zaraz po przemianie, kiedy nawet kropla krwi potrafiła wyprowadzić ją z równowagi, zamieniając w bezmyślną bestię. Teraz również było jej do niej blisko. Miała jednak większe doświadczenie, niż wtedy. Przeżyła na tym cholernym świecie wiele setek lat, więc da radę jeszcze trochę znieść.
Korzystając z okazji, że uwagę wszystkich skupił w tym momencie Alex, dźwignęła się na nogi. Była wdzięczna temu nieznajomemu za pomoc, ale w tym momencie musiał liczyć na siebie. Wampirzyca nie miała zamiaru nadstawiać karku dla nikogo, a już na pewno nie dla jakiegoś nieznajomego.
Próbując zwalczyć w sobie chęć rzucenia się na stojącą najbliżej siebie osobę - czyli Ivara, zaczęła kierować się ostrożnie do miejsca, przez które do wnętrza tego zbiorowego grobu, sączyła się srebrna poświata nocy. Domyśliła się, że to właśnie tam musi być wyjście. W połowie drogi musiała się jednak zatrzymać, bowiem nie było opcji, by przemknęła niezauważona obok Christophera, czy Ivara. Co jej więc pozostało? Jej sytuacja i tak już była beznadziejna, więc... postanowiła postawić wszystko na jedną kartę i rzucić się na tego, któremu w tym momencie powinno się najtrudniej bronić, czyli... na McQueena. Swoją drogą i tak kierowała się w stronę wyjścia, a że on tam stał...
avatar

Tytuł : Hrabina
Wiek : 897 (879/18) lat
Zawód : Malarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Hipnoza, zmiennokształtny, telekineza
Punkty : 27


http://vampirekingdom.forumpl.net/t553-veronica-de-foix http://vampirekingdom.forumpl.net/t595-veronica-de-foix#2496 http://vampirekingdom.forumpl.net/t596-veronica-de-foix#2497 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 06/03/18, 12:12 am


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Jedną z dwóch sztuczek, które Ivar miał zarezerwowane dla Płodnej, musiał zużyć na działającego na nerwy chyba już wszystkim Alexa. Było mu to nie na rękę, nawet bardzo. Bardziej jednak niż to, martwił go fakt, że w tym momencie Płodna została bez nadzoru, lub bez opieki - zwał, jak zwał. Nie chcąc utracić kontroli nad iluzją, jaką objął Draculę, skupiał się głównie na nim. Raz czy dwa spojrzał tylko w kierunku przebudzonej wampirzycy, ale ta jak na razie nie zrobiła nic strasznego poza tym, że wstała. To mógł być jednak początek naprawdę czegoś strasznego.
Niewidomy Alexander w tym momencie był zdany na łaskę - albo i nie łaskę wszystkich tych, którzy znajdowali się tu razem z nim, a że nie było tu chyba osoby, której nie podpadł, nie miał co liczyć na łagodne traktowanie. Jedynym wyjątkiem była Płodna, ale ona... bardziej niż cokolwiek ceniła swoje dobro, niż życie jakiegoś nieznajomego. Chyba nie tego spodziewał się Dracula.
Kiedy wzrok zwodzi, pozostaje nam tylko kierować się słuchem, dotykiem i węchem, co też mądrze uczynił Alex. Mimo to jednak Ci, co widzieli, byli o jeden krok przed nim.
Jak słusznie zauważył Dracula, węch w tej „rzeźni”, był zawodny. Zapach krwi otaczał go z każdej strony, więc gdyby chciał kierować się właśnie nim, daleko by nie zaszedł. Na szczęście - dla niego, miał wciąż sprawny słuch, dzięki któremu udało mu się zarejestrować ruchy McQueena. Nie uchroniło go to jednak przed rzuconym w jego stronę odłamkiem sufitu. Choć odskoczył do boku, odłamek sięgnął jego głowy, ale nie uderzył w jej tył, a prześlizgnął się po jego skroni. To jednak wystarczyło, by sprawić mu trochę bólu, zranić go i przede wszystkim zdekoncentrować. Rewolwer udało mu się jednak schować, ale odnalezienie kolumny nie było już takie proste. Trochę czasu mu to zajęło i zamiast wycofać się, zwiększyć dystans między sobą, a pozostałymi, to go zmniejszył. Za filarem jednak udało mu się schować. Malutkie pocieszenie, zważywszy na to, że wciąż nie widział.
Ivar nie tego się spodziewał po Christopherze. Miał nadzieję, że wampir wykorzysta sytuację i spróbuje obezwładnić Draculę, ale nie... Rzucał w niego tylko kawałkami murów, biorąc wcześniej nieprzytomnego Grega na swoje barki. I po co to wszystko? Wampir i tak był nieprzytomny. Nic by mu się nie stało, gdyby poleżał na ziemi dłużej te pięć minut, kiedy McQueen mógł zająć się Draculą. Ivar jednak mu to wybaczył, jako że nie mógł wiedzieć, co ten kombinował i co się stało z Alexandrem.
Słysząc pytanie Chistophera, Ivar spojrzał tylko na niego, ale nim zdążył cokolwiek powiedzieć, stały się dwie rzeczy.
Pierwszą z nich było ujrzenie Płodnej, która zamiast udać się w kierunku tych, co to krwawili, wybrała McQueena, na swoją kolejną ofiarę. Drugą rzeczą, była natomiast Jane, tak długo wyczekiwana niemal przez wszystkich. Łowczyni nagle, bez słowa ostrzeżenia, wskoczyła do środka, stając na drodze Płodnej. Spojrzała na przebudzoną z wrednym uśmieszkiem na ustach.
- Dokądś się wybieramy?
I nim skończyła to mówić, rzuciła się na nią, by ją unieszkodliwić. Jak? Miała zamiar skręcić jej kark, by ta straciła przytomność na długie godziny. Pozostawało tylko pytanie, czy jej się uda? To miał być koniec tego cyrku? Nie do końca...
Wszyscy przytomni mogli usłyszeć jak kolejne fragmentu tynku i kamieni lecą z sufitu. Widocznie uszkodzenia konstrukcji były poważniejsze, niż mogłoby się wydawać. Szczeliny i pęknięcia, które pojawiły się na stropie, zaczęły się poszerzać i rozgałęziać. Jeśli nie chcą zostać tu pogrzebani żywcem, lepiej niech się wszyscy ogarną. Dobrze by było, gdyby zaczęli współpracować, ale... na to chyba jednak nie było co liczyć.



___________________



Kolejność odpisów: Ch. McQ. | A. D. | V. d. F.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula | Veronica de Foix
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 07/03/18, 01:27 am

Nie czytał w myślach Ivara, więc nie miał pojęcia na co ten liczył, że Chris obezwładni nieznajomego mu wampira, jakim był Dracula. W tej chwili dla niego liczyło się wyjść z tych zawalających się podziemi. Inni niestety widzieli to inaczej. Jeden się chował, drugi wciąż utrzymywał iluzję, a Chris myślał jak stąd wyjść. Lecz kiedy się w pewnym momencie obejrzał, zauważył zmierzającą w jego kierunku płodną. Westchnął i położył na ziemię ciało Grega. Zastanawiając się, czy da radę dogadać się z tą wampirzycą, czy lepiej będzie przed nią bronić?
Cokolwiek by nie pomyślał, nagle z "nieba" spadła przed nim Jane.
- Będzie lepiej jeżeli się stąd wszyscy wyniesiemy.
Rzucił niby w przestrzeń, lecz na każdego przeniósł swoje poważne spojrzenie. Nawet do wampira, który najprawdopodobniej chował się za jedną kolumną. Christopher miał mu trochę za złe, że ten w niego wcześniej celował, bez powodu. Pomińmy próby rzucania kamieniami, czy tynkiem.
Jeżeli jednak każdy zamierzał liczyć na siebie, Chris nie zamierzał marnować czasu i wziął linę, używając psychokinezy, pokierował koniec jej sznura w górę, na oślep widocznie szukając możliwości zaczepienia o coś. Gdy tutaj wskakiwali, musiał być na górze jakiś słup, kolumna czy cokolwiek innego, co pozwalało na przewinięcie sznura i poprowadzeniu go na sam dół. Chris kierował się wizualizacją pomieszczenia górnego piętra w swojej głowie, starając się jakoś przeciągnąć sznur. O ile coś takiego mogłoby być tam na górze i jeżeli nic go nie dekoncentrowało. Innego wyjścia nie znał, a też nie skakał tak wysoko, by stąd wyjść. Tym samym spojrzał po ścianach, czy one czasem nie mają jakichś wsporników pomocnych do wspinaczki. Byłoby wtedy o wiele lepiej. A jeżeli były, to zamierzał z nich skorzystać.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 07/03/18, 09:30 pm

Dla Draculi oczywistym było, że każdy był zdany tylko na siebie, nie miał wobec wampirzycy żadnych oczekiwań czy nadziei. Wydawało się, że wysłannicy Rady byli ich wspólnymi wrogami, jednak oprócz tego nie łączyło ich zupełnie nic, wszak chwilę temu sama chciała wyssać jego krew. Ich krótki i niepisany sojusz był więc bardzo kruchy i niepewny. Kto wie czy po pozbyciu się reszty nie zwróciliby się równie ochoczo przeciw sobie? W zasadzie to potraktował ją dość przedmiotowo, próbując poszczuć na milczka w czasie kiedy on rozprawi się z tym drugim. I udałoby mu się to gdyby nie ta przeklęta iluzja. Liczył na głód przebudzonej, który skieruje jej kły oraz pazury w odpowiednim kierunku. Miała zająć się facetem i się najeść żeby odzyskać nad sobą pełnię kontroli. Wyglądało jednak na to, że szał krwi nie był już tak silny jak przypuszczał.
Zawiódł się i musiał doczłapać się do kolumny, za którą się skrył. W międzyczasie oberwał czymś twardym, kamieniem czy kawałkiem tynku. Nie było to groźne jednak zadrapanie na skroni odczuł wyraźnie. Starał wsłuchać się w to co dzieje się wokół niego. Przez ciężki zapach krwi oraz prochu z wystrzelonych pocisków niewiele był w stanie wyczuć. Mogło być już po nim, kto wie ile ten dziwak był w stanie podtrzymywać na jego oczach tę cholerną ciemność? Podczas gdy ściskając sztylet w ręku rejestrował poczynania pozostałych na tyle na ile był zdolny zlokalizować ich kroki dobiegł go kobiecy głos, który sprawił, że aż włosy zjeżyły mu się na karku jak u wściekłego psa. Ten karaluch miał czelność wrócić w dodatku on nie był w tej chwili w najlepszej kondycji. Momentalnie zapomniał o Płodnej, pozostałych psach Rady i nieznajomym, który próbował wydostać się z podziemi. Jane...
Jak on jej nienawidził. Gdyby nie to, że spieszył się aby nie przegapić rytuału przebudzenia pewnie ruszyłby za tą zdzirą do lasu i położył kres jej nędznemu życiu. A teraz? Przywlekła się tutaj a on nie mógł nawet strzelić jej w bezczelny pysk. To sie nazywa pech! Sfrustrowany Alexander niemal nie zauważył tego, że strop zaczyna się sypać. Dopiero gdy niewielki kawałek pacnął go ramię dotarło do niego, że porachunki z tą karlicą będą musiały poczekać. Trzeba pomyśleć o tym jak się stąd wydostać. W obecnym stanie nie miał za wielkiej szansy by zdziałać cokolwiek.
- Możemy przenieść konflikt gdzieś gdzie sufit nie wali się na głowy? - rzucił propozycją nie zmieniając jednak swego położenia. Jeżeli ktokolwiek z zebranych miał odrobinę rozsądku powinien myśleć głównie o wydostaniu się stąd. Zabawa zabawą, ale wizja bycia pogrzebanym żywcem nie należała do najprzyjemniejszych. Lepiej było spieprzać póki jeszcze mogli.
Dracula nie liczył oczywiście na to, że nagle staną się wielką grupą kochających się przyjaciół, wystarczyło żeby zaprzestali walczyć i prób schwytania na kwadrans. Później, na powierzchni znowu mogli się sobie rzucić do gardeł, proszę bardzo.
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Veronica de Foix on 08/03/18, 02:59 pm

Wampirzyca nie bardzo zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji. W głowie miała tylko to, by się najeść, a później zwiać. Jak, kiedy, sama - czy z kimś, w tej chwili nie było to dla niej ważne. Mimo odzyskania pewnego stopnia kontroli nad sobą, nie potrafiła okiełznać w sobie pragnienia, ale wybrać świadomie następną ofiarę już owszem. I tak oto Chris miał zostać jej kolejnym posiłkiem, a przynajmniej tak mogłoby się stać, gdyby na jej drodze nagle ktoś nie stanął.
Pojawienie się nowego łowcy Rady, było dla niej sporym zaskoczeniem, że aż zatrzymała się. Patrząc na kobietę, wiedziała, że ta nie przybyła jej tu pomóc. Chyba nikt - oprócz tego nieznajomego wampira nie chciał jej dobra, a skoro tak, to po cholerę ją budzili? Czy to był dalszy etap jej kary?
- Widzę, że Rada dba oto, bym nie czuła się samotna, skoro przysłali jeszcze jednego ze swych kundli.
Mówiła przez lekko zaciśnięte zęby, zaczynając się cofać. Nie miała za grosz zaufania do tej blondyny, bo niby skąd? Dopiero co tu przybyła, a do tego nosiła przypięty do płaszcza emblemat Rady Wampirów. W życiu nie zaufa komuś, kto dla nich pracuje.
Niestety, jak już wielokrotnie zostało to wspomniane, mimo wypitej dość dużej ilości krwi, de Foix była wciąż w nienajlepszym stanie. Nie miała nie tylko wystarczająco dużo siły i zwinności, ale również nie była wstanie skorzystać ze swoich wampirzych umiejętności. To było bardzo frustrujące dla niej, ale dobre dla pozostałych, ponieważ dzięki temu stawała się najłatwiejszym celem.
Gdy Jane, po zadaniu jej pytania, na które wampirzyca nawet nie miała zamiaru odpowiadać, rzuciła się na nią, ta próbowała uciec. Niestety bezskutecznie. Dosłownie w kilka sekund poczuła ręce łowczyni na swej skórze. Już wiedziała, co się święci, nie miała jednak zamiaru się tak poddać.
- Czekaj!
Zawołała z nadzieją, że ta nie zrobi tego, co planowała. Nie lubiła być uległą wobec nikogo, ale dla wyższego dobra - swojego dobra, umiała się poświęcić.
Jeśli było jej dane, spojrzała na Jane i dodała szybko.
- Pójdę z Wami, ale wpierw wydostańmy się stąd.
Tu wampirzyca zwróciła uwagę na to, że w miejscu tym nie było już bezpiecznie, co wcześniej zdążyli już zauważyć Christopher i Alexander. Oczywiście kłamała co do tego, że grzecznie z nimi pójdzie.
avatar

Tytuł : Hrabina
Wiek : 897 (879/18) lat
Zawód : Malarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Hipnoza, zmiennokształtny, telekineza
Punkty : 27


http://vampirekingdom.forumpl.net/t553-veronica-de-foix http://vampirekingdom.forumpl.net/t595-veronica-de-foix#2496 http://vampirekingdom.forumpl.net/t596-veronica-de-foix#2497 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 08/03/18, 03:01 pm


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Jane nie tego się spodziewała. Choć znajdowała się w podziemiach ledwie od kilku minut, zdążyła już zauważyć, jak bardzo źle poszła cała ta akcja budzenia Płodnej. Greg nieprzytomny, Ivar skupiony na wampirze, któremu sama z chęcią wyrwałaby serce i Chris, który próbował się stąd wydostać. To... nie mogło się dobrze skończyć, dlatego zamiast dalej dyskutować, z kimkolwiek, zaczęła działać, począwszy od najłatwiejszego celu - Płodnej.
Nie miała zamiaru słuchać wampirzycy. Rzuciła się na nią i wykorzystując jej słabość, skręciła jej kark, jak planowała, dlatego też żadne ze słów, które chciała wypowiedzieć przebudzona, nie padło. Za to padło jej ciało. Jane widząc, że ta straciła przytomność, pozwoliła się jej osunąć na ziemię, a wtedy spojrzała na McQueena, który właśnie próbował znaleźć sposób jak się stąd wydostać.
- Przypilnuj jej.
Rozkazała mu, patrząc na niego. Wyglądała na prawdziwie wkurzoną tym, co tu zastała. Jeśli McQueen nie miał żadnego „ale” co do zadania, jakie zostało mu przydzielone, odwróciła się do niego i ruszyła w stronę Ivara. Na odchodne miała zamiar dorzucić tylko:
- Po lewej stronie masz kolumnę. Do niej spróbuj przywiązać linę.
Nie trudno było się domyślić, co robi wampir. Wystarczyło spojrzeć na linę, która sama wznosiła się do góry, przez otwór w suficie.
Christopher miał odrobinę spokoju, bowiem zarówno Ivar, jak i Jane nie interesowali się nim póki co, a jego jedynym towarzystwem był nieprzytomny Greg i Płodna.
Łowczyni podeszła do Ivara, który starał się wciąż utrzymywać iluzję na Alexandrze, ale było mu coraz trudniej. Widząc wampirzycę, wskazał tylko głową na kolumnę, za którą krył się Dracula, a później pokazał ręką na sufit. To musiało jej wystarczyć za jakiekolwiek wyjaśnienia, skoro nie mieli ze sobą Grega, który mógł odczytać myśli niemowy. Kobieta widząc pęknięcia na suficie, który wciąż się poszerzały, uświadomiła sobie, że dotarła w ostatniej chwili, a skoro tak...
- Jeśli chcesz stąd wyjść, radzę Ci się poddać. Wyrzuć całą broń i wyjdź z uniesionymi rękami.
Nie wiedziała, jakiej iluzji użył na wampirze Ivar, ale wolała nie znajdować się w jego bliskim otoczeniu, póki nie zobaczy jego rąk uniesionych do góry.
Jane, jako że przybyła tu ostatnia, nie wiedziała, jak bardzo źle się sprawy mają. Zamiast rozkazać unieszkodliwić Ivarowi Draculę iluzją potwornego bólu, a wtedy go związać i wyprowadzić, w dalszej części opowiadania, zabierając go przed oblicze Starszyzny, ta wciąż marnowała czas. Niestety wszystko miało swój czas.
W jednej chwili każdy z obecnych tu wampirów - przytomnych wampirów mógł usłyszeć, jak strop pęka w dalszym ciągu, ale tym razem znacznie głośniej. Oboje łowców spojrzało do góry. W tym momencie Ivar ściągnął iluzję z Draculi, dzięki czemu mężczyzna odzyskał wzrok. Nim jednak każde z nich zdążyło zrobić coś więcej, część stropu... zawaliła się, przygniatając Jane, Ivara oraz Draculę, jako że znajdował się najbliżej tej dwójki. Miał jednak szczęście, bowiem w centrum znaleźli się Łowcy. U niego ucierpiały głównie nogi, a mając na myśli nogi, należy zrozumieć, że został przygnieciony od pasa w dół. Jeśli się bardzo postara, albo ktoś mu pomoże, może uda mu się uwolnić, nim zrobią to Ivar i Jane. To jednak nie był koniec. Jeszcze spora część sufitu czekała na to, by się zawalić.
Christopher został postawiony przed bardzo trudnym wyborem. Jak dotąd wykazywał się chęcią pomocy Radzie, ale jak będzie teraz? Strop się zawalił i zaraz może runąć cała reszta. Dzięki temu jednak, pojawiła się kolejna droga ucieczki - o wiele łatwiejsza i szybsza, niż to kombinowanie z liną. Wystarczyło, by teraz wbiegł na gruz i wspiął się po kolumnie, która przechyliła się, wpadając do wnętrza podziemi, tworząc jakby most. Musiał jednak się spieszyć. Musiał też dobrze się zastanowić, czy chce komuś pomóc, a jeśli tak, to komu pomoże najszybciej.



___________________



Kolejność odpisów: Ch. McQ. | A. D. | V. d. F.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula | Veronica de Foix
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 08/03/18, 07:25 pm

Sytuacja była bardzo nieciekawa. Lada moment całe podziemia miał trafić szlag a znajdujące się w nich wampiry będą uwięzione pod stertą gruzów. Raczej ich to nie zabije, ale kto wie kiedy i czy w ogóle udałoby im się wydostać. Do tego dochodziła dosłownie paląca kwestia zbliżającego się nieuchronnie wschodu słońca. Oczywiście, czego mógł się spodziewać po osobie tak ograniczonej intelektualnie, karaluchowata karlica postanowiła sprawiać problemy i zrobić jeszcze większe zamieszanie w rozpętany kilka chwil wcześniej chaos. Nie obchodziło go to co stanie się z pozostałymi bo będąc pozbawiony możliwości widzenia martwił się jedynie o swoje własne dobro. Czy nieznajomy naprawdę przyłączy się do wysłanników Rady i wspólnie wydostaną się z ruin? Chęć poddania się Płodnej z pewnością podszyta była fortelem, tego mógł być pewien. Nie oznaczało to jednak żadnych bezpośrednich korzyści dla niego samego. Dlatego jedyną opcją jakiej w tej chwili mógł się złapać był Chris. Dopóki jednak milczek i karzeł byli na nogach, szanse na porozumienie były nikłe.
- Jeśli chcesz moją broń to niech Twój koleżka mnie uwolni i sama spróbuj ją sobie wziąć. - warknął mało przyjaznym tonem w odpowiedzi na słowa Jane. Nie był to najlepszy moment na stawianie warunków przez jedną czy drugą stronę, jednak niełatwo było odrzucić uprzedzenia a wręcz nienawiść, którą Dracula szczerze żywił do kobiety. Po za tym jego duma, lub jak niektórzy woleli to określić, pycha, nie pozwalała mu złożyć broni i po prostu się poddać. Nie jej, nie w taki sposób.
I wtedy wszystko przestało mieć już znaczenie. Zaczął widzieć, jednak w tym samym momencie przygniotła go kupa kamieni na co zdążył zareagować tylko stłumionym przekleństwem w ojczystym języku. Spróbował się podnieść jednak kamień, który przywalił mu nogi był zbyt duży. Rozejrzał się szybko.
- Ty! - zwrócił się do Chrisa, widząc, że nie oberwał on przez lawinę gruzu. - Pomóż mi!
Czy wampir zdecyduje się by wesprzeć go w próbie oswobodzenia nóg? Jeżeli chciał wynieść nieprzytomnych a było ich dwoje, facet z dziurą w czaszce i bezwładna wampirzyca, to sam również potrzebował wsparcia. - Chcieli wykorzystać Cię jako żywą tarczę, żarcie dla przebudzonego potwora. - stęknął siłując się z głazem - Chyba nie zostawisz mnie tutaj żebym spłonął na słońcu. Albo został schwytany za to, że sprzeciwiłem się roli, jaką siłą narzucili Tobie!
Liczył, że przemówi mężczyźnie do rozsądku. Może naiwne, ale wierzył, że każdy ma w sobie odrobinę iskry buntu przeciw poddaństwu i traktowaniu jak narzędzie. Nie musieli się lubić jednak sytuacje w życiu czasem wymagały zawieranie nietypowych sojuszów. Obaj zostali potraktowani przez kundle z Rady w podobny sposób, choć Alex mniej bezpośrednio. No i przede wszystkim on postanowił otwarcie się im sprzeciwić.
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 11/03/18, 12:30 am

Pojawienie się Jane było dla wszystkich w sumie zaskoczeniem, choć spóźniła się przybywając na to całe przedstawienie. Podziemia groziły zawaleniem. Konstrukcja po dekadach stała się tak krucha, że siła jaką użył w swojej mocy do rzucania "Płodną" naruszyła całą konstrukcję i teraz mają problem. Nie jedna osoba, ale wszyscy. Również i Christopherowi nie uśmiechało się zostać tutaj zasypanym żywcem. Dlatego usilnie starał się znaleźć stąd wyjście.
Nie mógł jednak skupić się na ukierunkowaniu w odpowiednie miejsce liny, kiedy nagle Jane zwracała swoją osobą uwagę. Zatem lina opadła na posadzkę, bowiem Chris nie utrzymywał już kontroli nad mocą.
No i stało się. Płodna miała skręcony kark i dostał polecenie od łowczyni by pilnował nieruszającego się już ciała. Co on jest, strażnikiem podziemi czy kim? Wysłuchał także jej instrukcji, co do umiejscowienia kolumny zapewne na górze. Wampir jednak nie wrócił do ponownego szukania rozwiązania ucieczki. Spojrzał na ciało Grega, po czym na Płodną i byłoby tyle. Słysząc dość wyraźnie trzaskający tynk i huk, niemal cofnął się zakrywając twarz rękawami. Pełno dymu skierowało się w jego kierunku, utrudniając trochę pole widzenia. Kiedy odsłonił oczy, nie widział nikogo. Ani Ivara, ani Jane. Gdy dym ustawał, dostrzegł szamotającego się Draculę i co najlepsze, droga ucieczki. Już się kącik ust uśmiechnął Chrisowi, że skierował się w tamtym kierunku, zabierając ze sobą linę, zwijając ją po drodze. Spojrzał jeszcze na sufit, zauważając kolejne pęknięcia. Ten strop na pewno nie wytrzyma. Nie spodziewał się jednak jednego, że nieznajomy mu w sumie wampir, zacznie prosić o pomoc. Spojrzał na niego, kiedy był już na rozwalonym tynku.
- Nie jestem takim idiotą, by tego nie zauważyć.
Mówił oczywiście o podejściu Rady do swojej osoby. Jakby się tak teraz rozejrzeć, miał "władzę" nad całą sytuacją. Ivar i Jane znajdowali się pod gruzem. Może jeszcze żyli. Tamta dwójka była nadal nieprzytomna. Wracając jednak do Draculi.
- Niby czemu miałbym Ci pomóc? Celowałeś do mnie.
Chris zadał mu pytanie dość poważnie. Jednocześnie starając się oszacować stan niebezpieczeństwa w pomieszczeniu. Jeżeli dalsza część stropu zacznie się walić, postara się wbiec po gruzie na górę i przeczeka aż podziemia przestaną się sypać. A jeżeli strop jeszcze trochę wytrzyma i nie zwali ponownie na głowy, będzie miał dodatkową szansę podjęcia decyzji, czy pomóc nieznajomemu wampirowi. O ile przekona go jakoś do siebie. Bowiem celowaniem z broni, raczej nie zyskał w nim zaufania.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 11/03/18, 12:11 pm


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Jedynymi na polu walki pozostali Alexander Dracula i Christopher McQueen, choć władzę miał ten drugi, kiedy ten pierwszy musiał skomleć i błagać o pomoc przy uwolnieniu nóg. Nawet jeśli samemu udałoby mu się z tego uwolnić, nie mógł mieć pewności, że walący się strop nie pokiereszował mu zbytnio nóg. Będzie wtedy potrzebował trochę czasu i naprawdę dużo krwi, by wyleczyć ewentualne urazy. Nic na ten temat jednak nie było mu na razie wiadome. Poza bólem i ogólnym dyskomfortem z powodu przygniecenia i niemożności poruszenia choćby małym palcem u nogi, nie był świadomy swego prawdziwego stanu. Sprawa miała się zupełnie inaczej w przypadku Christophera.
Mężczyzna nie dość, że uniknął przygniecenia przez walące się ruiny - przynajmniej na razie, pozostał również jedynym wolnym wampirem. Począwszy od Grega, który pewnie jeszcze chwilę zostanie nieprzytomny z powodu strzału w głowę, poprzez dwóch przygniecionych łowców, o których stanie nikt nic nie wiedział, kończąc na Płodnej, która nieprzytomna leżała parę kroków od dziury w suficie, którą się tu wszyscy dostali. Jej skręcono tylko kark, więc pewnie szybko się przebudzi. Kogo jednak zastanie w środku? Czy w ogóle jednak kogoś zastanie - to już zależało przede wszystkim od Chrisa, bowiem ten miał naprawdę mnogość opcji do wyboru.
Mógł pomóc Alexandrowi, a później razem z nim uciec, ściągając na siebie gniew Rady. Zważywszy na to, że wciąż nie zarejestrował swojego dziecka nocy, było to dość ryzykowne. Starszyzna nienawidziła samowolki i sprzeciwu.
Drugą opcją było olanie Alexa - albo i nie, jeśli będzie się spieszył i zabranie ze sobą ciała Płodnej. Po co - cholera go wie, dlaczego mógłby to zrobić, ale jedno jest pewne - to również ściągnęłoby na niego gniew Rady. Za to jednak mógłby uzyskać wdzięczność wampirzycy. Miała swoje lata i mimo tak długiego uśpienia, mogła mieć wiele do zaoferowania. Chyba dobrze było mieć takiego sojusznika, chociaż... to też była kwestia sporna.
Ostatnią opcją, jaką mógł wybrać, była pomoc Radzie. W tym jednak przypadku zarówno Alexander, jak i Płodna, nie mieli co liczyć na niego. Chris jednak mógł liczyć na to, że zostanie nieco łagodniej potraktowany, kiedy dowiedzą się o jego wampirzej córce.
Istniała jeszcze jedna opcja, o której początkowo zdawał się myśleć Chris, czyli - zwiać samemu i ich wszystkich tu zostawić i może gdyby nie słowa Alexnadra, tak by zrobił? Stojąc już na gruzach, musiał pilnować tego, by utrzymać jako taką równowagę, ponieważ co mniejsze odłamki stropu, wysuwały się spod jego stóp. Musiał się też oczywiście spieszyć, jeśli chciał wydostać się stąd przed zawaleniem reszty konstrukcji. Bardziej chodziło o innych, a nie o niego, bo jeśli zostanie w miejscu, w którym stoi, walący się strop go ominie. Jeśli chciał pomóc komukolwiek, lepiej niech zacznie działać, a nie bawi się w gadanie. Ruiny na pewno nie będą czekać. Dzień, tak samo, bo choć było dopiero po północy, czas szybko upływał.



___________________



Kolejność odpisów: A. D. | Ch. McQ. | V. d. F.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula | Veronica de Foix
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 11/03/18, 02:36 pm

Czuł tylko potworny ból i dyskomfort spowodowany brakiem możliwości poruszenia choćby małym palcem w bucie. Mógł mieć tylko nadzieję, że spowodowane to było ciężarem gruzu a nie poważnymi obrażeniami. Liczył, że wampirza wytrzymałość mu pomogła i przy odrobinie szczęścia skończyło się jedynie na bolesnym poobijaniu się.
- Skoro nie jesteś idiotą to powinieneś wiedzieć. - Dracula warknął pomiędzy kolejną próbą wyswobodzenia się spod zawalonego stropu. - Chyba jasno dałeś wtedy do zrozumienia po czyjej stronie stoisz. Po za tym mogłem strzelić tak jak do tamtego.
Dla niego było to dość oczywiste. Skoro próbował pomóc postrzelonemu wysłannikowi Rady to opowiedział się po ich stronie, pytanie tylko czy nadal robił to z przymusu czy też w irracjonalny sposób zaczął wspierać osoby, które przecież chciały z niego zrobić żywą tarczę i zmusiły siłą do obudzenia Płodnej. Tak czy inaczej, jeżeli Dracula chciał wygrać potyczkę musiał zneutralizować Chrisa lub nakłonić go do zmiany frontu. Dlatego właśnie nie zastrzelił go od razu a tylko wymierzył w jego głowę. Gdyby nie chciał rozmawiać, po prostu pociągnąłby wtedy za spust.
- Szybciej zanim całe to miejsce szlag trafi... - ponaglił faceta zdając sobie sprawę, że im dłużej rozmawiają tym mniej czasu na ucieczkę pozostało. Do tego cholera wie co stało się z psami Rady, może ich położenie nie było tak złe jak z pozoru mogłoby się wydawać.
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 11/03/18, 10:31 pm

Czuł jak kawałki stropu, gruzu i resztek tynku zjeżdża mi spod stóp, przez co musiał ostrożnie poprawiać swoją pozycję. Wiedział, że czasu nie miał za dużo. Decyzję musiał podjąć szybko. Tym samym był świadom konsekwencji z jednej i drugiej strony, jeżeli komuś nie pomoże. Jednakże, nie sądził by miał ponieść jakąś karę za nie pomoc łowcą, którzy okazali się nieudolni w sytuacji budzenia "Płodnej". Ta co prawda leżała nieprzytomna i być może obudzi się dopiero, kiedy jej kark zostanie nastawiony na swoje miejsce. Teraz mogła wyglądać jak "wyłączona lalka".
Z kolei nieznajomy mu wampir, nie odpowiedział grzecznie, tylko jakby z wyrzutami. I on miałby komuś takiemu pomóc?
- Nie stoję po niczyjej innej stronie, tylko po swojej.
Odpowiedział bez wahania Draculi. A póki ten nie był wstanie mu nic obecnie zrobić, nie będzie mu chwilowo pomagać. Mógł wszystkich zostawić na pastwę losu, ale co w sytuacji, jakby podpadł każdemu z nich? I Radzie i Draculi? Westchnął i zszedł ostrożnie na gruz, mniej więcej kierując się w stronę gdzie powinien być Ivar i Jane. Kładąc linę na bok, odrzucił kilka kawałków gruzu, by dać większą szansę na wyjście chociażby jednemu z łowców Rady Wampirzej. Jeżeli byli przytomni, albo chociażby jedno z nich, powinni dać radę się dalej wygramolić. A z Ivarem posiadającym moc psychokinezy to już tym bardziej.
Po odrzuceniu kilku możliwych na jego siły głazów, skierował się w stronę Draculi.
- Żadnych sztuczek.
Rzekł dość poważnie i kucnął przy nim, pierw oglądając na szybko głaz, po czym złapał odpowiednio i starał się go podnieść na tyle ile było to możliwe, by Alexander mógł wysunąć chociaż swoje nogi. Spieszyć się musieli, ale Chris miał cichą nadzieję, że jeżeli dalsza część stropu miałaby się zawalić, to raczej nie w tym samym miejscu, ale dalej. Sądził, że skoro Płodna i Greg leżeli przy wielki otworze, nie mogło im grozić żadne zawalenie. Ale kto wie, jak te podziemia były zbudowane i jak bardzo skruszały.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 17/03/18, 12:38 am




Niestety, w wyniku mojego gapiostwa, ten post został utracony. Nie ma to jednak żadnego wpływu na dalszy bieg wydarzeń (zwłaszcza, że odpisaliście już). Wybaczcie mi tą wpadkę.



___________________



Kolejność odpisów:  A. D. | Ch. McQ. | V. d. F.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula | Veronica de Foix


Ostatnio zmieniony przez Mavis dnia 26/03/18, 12:30 am, w całości zmieniany 2 razy
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 18/03/18, 01:20 pm

Jedyną szansą na to by wydostać się z tych cholernych ruin było przekonanie Chrisa by mu pomógł. Jasne, chwilę temu Dracula do niego mierzył, ale ten nie powinien mieć pretensji, przecież otwarcie pomagał wysłannikom Rady podczas gdy Alex próbował ich unieszkodliwić. Niezależnie od intencji, czy chciał tylko ratować własną skórę czy coś innego, w tamtej chwili stanął po drugiej stronie barykady. Mimo to nie skończył z dziurą w czaszce chociaż mógł być na miejscu faceta, którego próbował wtedy wynieść. Tak się jednak nie stało. Z resztą, było minęło, istotne było tu i teraz. Zwłaszcza z perspektywy Draculi... Roztrząsanie przeszłości było bardzo nie na miejscu. Za chwilę może zostać uwięziony całkowicie i albo pogrzebie go to na wieki albo jego żywot zakończy się w jakiś nieprzyjemny sposób.
Kiedy nieznajomy wampir siłował się z głazem, Alex pomagał mu przez chwilę, jednak później skupił się na jak najszybszym wyczołganiu się na bezpieczną odległość. Nie było to proste biorąc pod uwagę zmiażdżone kolano, które bolało potwornie, nawet wampira ze sporą wrodzoną odpornością na cierpienie. Warknął coś pod nosem kiedy wspierając się na ścianie próbował wstać chociaż na zdrową nogę. Kiepska sprawa, nie da rady wyjść o własnych siłach, chyba, że czołgając się przez całą drogę do miejsca gdzie umówił się z dorożkarzem. Szlag by to!
- Jak się nazywasz? Pomożesz mi dojść do dorożki? - zwrócił się do Chrisa po czym rzucił okiem na dwa leżące bezwładnie ciała. Facet mógł wybierać czy zajmie się kimś z tamtej dwójki, pomoże Alexowi albo... oleje wszystkich i po prostu sobie pójdzie. Smok żałował, że jest w tak nieciekawym stanie. Mogąc chodzić o własnych nogach zadbałby z radością o to żeby te gnidy w płaszczach rozpadły się w proch.
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 18/03/18, 09:04 pm

Może uzyska od jednej i od drugiej strony kilka dobrych plusów? Nie narazi się ani jednym, ani drugim. Pierwsze co zrobił, to odrzucił kilka głazów z miejsca, gdzie według jego położenia, powinni znajdować się Jane i Ivar. Ułatwieniem powinno być to, czy nie wyczuje ich krew. W zależności od tego, czy nie otrzymali zadrapań bądź innych ran. Z gruzem różnie bywa. Skoro udało mu się dokopać do nieprzytomnego Ivara, to już było coś. Zaraz jednak podszedł do Draculi i pomógł mu wyciągnąć nogi. Podniósł głaz, ale słuszna była uwaga, że nie da rady utrzymać go dość dług. Liczyły się sekundy a ten kawałek był porządnie ciężki. Jeden człowiek by na pewno go nie podniósł nawet o kilka milimetrów. Skoro wampir nawet miał z tym problem.
Tak czy inaczej, udało się. Z drobną pomocą nieznajomego. Puszczając głaz, Chris podparł dłonie o niego (na szczęście miał na dłoniach rękawiczki), by trochę odetchnąć.
Obejrzał się za przemądrzałym wampirem, który widocznie miał problem z podniesieniem się. Wyglądało na to, że ma poważnie uszkodzoną nogę. A ból na jego twarzy wszystko mówił.
- Zamiast gadać spróbuj podejść do tego przejścia, bądź przeczołgać się. Potem do Ciebie podejdę i pomogę.
Rzucił w odpowiedzi, zmierzając tym razem z powrotem do łowców, starając się z pod głazów znaleźć Jane. Chociaż ją mógłby wziąć na ręce i wynieść na górę. Przy okazji jakoś pomógłby może i nieznajomemu wampirowi. Grzeczności przedstawiania się, chciał na razie zostawić na później. Sytuacja nie była zbyt wesoła i w każdej chwili sam mógł dostać jakimś głazem w łeb.
W zależności od sytuacji, gdyby udało mu się odnaleźć Jane, wziąłby ją na ręce i podszedł do Draculi, gdziekolwiek by się znajdował. Lecz gdyby czasem kolejna część stropu miałaby zlecieć, słysząc pęknięcia, odskoczyłby w stronę sterty gruzu, prowadzącej do wyjścia, by nie zostać zasypanym.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 26/03/18, 12:30 am


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Gadanie, gadanie, gadanie... Tylko tyle, a może aż tyle pozostało Alexowi - zależy z której na to strony spojrzeć, ale bez względu na to, trzeba przyznać, że było to naprawdę niewiele. Dumny Dracula był zdany na łaskę zupełnie obcego wampira, który dał się poznać jako sympatyk Rady Wampirów. Cóż... to chyba niezbyt dobrze mu wróżyło. Próbować jednak mógł - i to robił, ale Christopher coś się nie spieszył, by mu pomóc, stawiając dobro łowców ponad jego. Fatalnie - dla Alexandra. Mógł oczywiście spróbować stanąć, ale o żadnym chodzeniu nie było mowy. Stać też byłby wstanie tylko wtedy, gdyby mu ktoś pomógł, albo gdyby się czegoś podparł. Niestety uszkodzonej nogi nie mógł obciążać, bo po prostu nie utrzyma ona jego ciężaru.
McQueenem kierowały naprawdę szlachetne pobudki, ale czy na pewno? Czy to nie był sposób na ratowanie własnego tyłka? Jeśli zależało mu na nim, to dobrą drogę obrał. Pomagał wysłannikom Rady, która na pewno to doceni. Dzięki temu może nie będzie miał dużych problemów, kiedy wreszcie zdecyduje się na to, by zarejestrować swoją córkę.  Christopher miał jednak inny plan. On nie chciał pomóc tylko im - chciał pomóc wszystkim, a przynajmniej tak to wyglądało, kiedy pomógł Alexowi uwolnić nogi. Zapomniał jednak o jednej, bardzo ważnej sprawie - nie zawsze wszystkim można było pomóc.
Kiedy Christopher próbował odkopać któregoś z uwięzionych pod gruzami łowców, Draculi pozostało tylko rozglądanie się na boki i wkurzanie się na McQueena, który próbował upiec wiele pieczeni na jednym ogniu. Mógł cierpliwie czekać, czego nie można było powiedzieć o walącej się konstrukcji klasztoru. W pewnym momencie oboje mogli usłyszeć ponowne pękanie stropu, a później huk, kiedy kolejne jego kawałki zaczęły spadać na ziemię. A wszystko to miało miejsce niebezpiecznie blisko Alexa. Na szczęście nie znalazł się znowu pod gruzami. Uratowała go kolumna podtrzymująca sklepienie, która znajdowała się jakiś metr od niego. Niewiadomo jednak, jak długo wytrzyma. Dracula musiał szybko coś wymyślić, żeby nakłonić Christophera do tego, by ten mu wreszcie pomógł.
Chrisowi udało się odkopać Jane, a właściwie jej głowę. Wampirzyca była nieprzytomna, co pewnie nie było dużym zaskoczeniem. Mógł kopać dalej i wynieść stąd łowczynię jak chciał, ale wtedy skaże Alexa na pogrzebanie żywcem pod gruzami.



___________________



Kolejność odpisów:  A. D. | Ch. McQ. | V. d. F.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula | Veronica de Foix
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 26/03/18, 11:18 pm

Nie mal słyszał złowróżbne tykanie zegara i coraz wyraźniejsze pęknięcia rozchodzące się po kamiennej strukturze niczym pajęcza sieć. To był jakiś jeden wielki żart! To czego był właśnie świadkiem nigdy nie mogło przecież dziać się naprawdę. A może mogło a jedynie on myślał racjonalnie. Facet, który był jego jedyną nadzieją na wyjście z tego szamba żywym, całkowicie ignorował położenie w jakim się obaj znajdują. To, że postanowił się nie przedstawiać to jedno, ale brak jakiegokolwiek pomyślunku z jego strony sprawił, że Dracula zaklął głośno w ojczystym języku i z irytacją przewrócił oczami.
- Naprawdę chcesz ryzykować życiem wszystkich po to żeby bezskutecznie szarpać się z kamieniami? I to dla nich? - mimo faktu, że dużo więcej przekleństw cisnęło mu się na usta, Alexander odepchnął się od kolumny i padł na gruz. Krzywiąc się z cierpienia jakie sprawiała mu noga czołgał się, czasem podnosząc się i opierając na zdrowym kolanie. Chciał wpełznąć na górę jak najszybciej. Nie był jednak sam. O ile mu się to uda zarzuci sobie wampirzycę ze skręconym karkiem na plecy, przerzucając jej ręce przez swoje barki. Jeżeli Chris wolał marnować czas i przez psy Rady narażać wszystkich innych to niechaj to robi, ale Dracula się wypisuje. Nie mógł zrozumieć co też przyszło mężczyźnie do głowy by pomagać tym kundlom skoro kilka minut wcześniej chcieli użyć go jako żywej tarczy. Zero dumy. Tak myślał czołgający się w pyle i kamiennych odłamkach arystokrata. Tak czy inaczej jeśli ten ostatni raz mógł zrobić tej małej suce na złość to wyniesie kobietę, którą chcieli pojmać a ich samych pozostawi za sobą, żeby ich szlag trafił.
Usłyszał kolejne osypywanie się gruzu. Po prostu świetnie... Przyspieszył na ile tylko pozwalały mu siły. Był wampirem więc mając dużo więcej krzepy niż człowiek jakoś sobie radził jednak ból tego typu nigdy nie był przyjemnym doznaniem. Kiedy wreszcie wyczołga się na górę czym prędzej skieruje się w stronę wyjścia. Jeżeli miał polegać na swoim wybawicielu to równie dobrze mógłby zostać pod tym cholernym kamieniem i czekać na śmierć. Nie był niewdzięcznikiem, doceniał fakt, że Chris pomógł mu uwolnić nogę, ale to co działo się później było dla Draculi kolejnym dowodem na to po czyjej stronie się opisuje. Pomijając już kwestię tego, że narażał wszystkich innych dla karalucha i jej koleżków... Każdego i tak nie da rady wynieść. Całe te ruiny po prostu zwalą się im na głowy bo jak szaleniec próbuje przerzucać tony kamieni. Gdyby tylko miał sprawne obie nogi... Może już by go tu nie było.
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 27/03/18, 01:52 pm

Ze względu na sytuacje w jakiej się znajdował, brał pod uwagę fakt, że nie pomoże wszystkim. Ale chociaż mógłby pomóc dwóm osobom, które same wpakowały się w to całe gówno. On jedynie został zmuszony do brania w tym udziału. Jeżeli nie wyniesie wszystkich, to choćby spróbował jednego z członków Rady Wampirzej. Co byłoby dla tego łowcy gorsze? Zginąć pod gruzami czy zostać oczernionym przez Naczelnych za nie powodzenie wykonania zadania? Sami sprowadzili na siebie taką karę.
Wyrzucając kamienie, odnalazł Jane. Ale jedynie widział jej głowę. Chcąc wygrzebać ją z reszty gruzów, usłyszał kolejne pęknięcia. A kiedy znów coś się waliło, po prostu zakrył sobą Jane. Szczęście w nieszczęściu, że gruz spadł w pobliżu Draculi. Również za nim obejrzał się Christopher. A widząc iż ten jakoś sobie radzi, zabierając wampirzycę ze skręconym karkiem, jedynie westchnął.
Wygrzebał z gruzu Jane, pomagając sobie trochę psychokinezą, odrzucając takie wielkości gruzu, jakie był wstanie z pożytkowania mocy. Jeżeli nic mu nie spadło na głowę, przerzucił łowczynie przez ramię i podbiegł do Alexa podając mu rękę i chcąc pomóc mu się podnieść, by dać mu także oparcie o swoje ramię z drugiej strony. Wtedy szybciej obaj mogliby wyjść z wampirzycami na powierzchnię. Nie komentował żadnych słów wampira. Po prostu je ignorował a skupiał bardziej na działaniu. Być może lekkomyślnym, ale z celem znanym jedynie sobie.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 27/03/18, 11:03 pm


Ivar Eriksson

Jane Lovegood

Greg Luft


Plan Draculi miał szanse się powieść. Widocznie szczęście znowu postanowiło się do niego uśmiechnąć - w końcu walący się strop nie spadł tym razem na niego. Prawdziwy dar od losu. Parę kłód jednak zostało mu rzuconych pod nogi.
Pierwszą była kontuzja - wiadomo, zaś drugą fakt, że jeśli chciał pomóc nieprzytomnej Veronice, musiał się cofnąć, oddalając się tym samym od sterty gruzu i tracąc cenny czas, który mógł wykorzystać na to, by uciec stąd. Musiał się dobrze zastanowić, czy zupełnie obca mu wampirzyca, jest tego warta, a jeśli tak, może powinien zacząć się modlić oto, by konstrukcja ruin wytrzymała jeszcze trochę? Jeśli jednak pozostał przy swej decyzji, udało mu się doczołgać do nieprzytomnej Płodnej bez żadnych komplikacji. Jedynie zmiażdżone kolano czasem mocniej dokuczało.
Christopher natomiast pozostał wierny swoim planom i jak chciał - tak też uczynił. Nie było potrzeby, by zakrywać Jane, choć to pewnie był z jego strony odruch. McQueen był w o tyle dobrej sytuacji, że nad głową miał rozgwieżdżone, nocne niebo, więc nie musiał się obawiać, że coś nagle na niego spadnie. Udało mu się odkopać spod gruzów nieprzytomną wampirzycę i wyciągnąć ją na powierzchnie. Z racji tego, że kobieta była dość lekka, nie miał problemu z przerzuceniem jej przez ramię.
Jak na razie nic nie zapowiadało tego, że strop znowu się zawali. Było cicho - można by rzec, że nawet za cicho.



___________________



Kolejność odpisów:  A. D. | Ch. McQ. | V. d. F.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula | Veronica de Foix
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 02/04/18, 09:21 pm

Rachunek zysków i strat dokonany chwilę temu wyraźnie podpowiadał mu, że próba wyciągnięcia z podziemi wampirzycy może zmniejszyć jego szansę na pomyślne zakończenie całej tej przygody. Mimo wszystko chciał podjąć ryzyko ostatni raz. Nie znał tej kobiety, jedyne co o niej wiedział to fakt, że psy przysłane tutaj przez Radę miały ją przebudzić i prawdopodobnie zabrać. Działali mu na nerwy wystarczająco by miał ochotę ich wszystkich pozabijać w brutalny sposób. Skoro jednak to się nie udało, zmuszony był do zadowolenia się pokrzyżowaniem ich planów. Chcieli mieć Płodną, czy jak ją nazywali? To jej nie dostaną. Dlatego właśnie zarzucił sobie ręce nieprzytomnej przez szyję a ją samą wciągnął na swoje plecy. W ten sposób mógł dość łatwo wynieść jej bezwładne ciało pomimo uszkodzonej dolnej kończyny.
Tylko przelotnie zwrócił uwagę na to co robi Chris i brnąc dalej ku wyjściu nie skomentował jego poczynań. A powiedziałby mu bardzo wiele niemiłych słów na temat tego co sądzi o tym kogo wykopał i kogo miał zamiar wynieść na powierzchnię. Nic z tego jednak, był czas na działanie pod wpływem impulsu oraz czas na przyczajenie się niczym wąż w trawie. Dracula nie marnował ani chwili skupiając wszystkie swe wysiłki na tym by wyczołgać się z tych cholernych ruin. Jeżeli Chris zdecydował się mu pomóc to skorzysta z jego ramienia żeby się wesprzeć i szybciej stąd zniknąć.
A co potem? Na pewno będzie się starał w jak najszybszy możliwy sposób dostać do miejsca gdzie umówił się z dorożkarzem. Dalej niosąc na sobie wampirzycę, oczywiście. Kiedy się obudzi zrobi co zechce, zależało mu tylko na tym by nie wpadła w ręce Rady i jej wysłanników. Nie liczył na żadną wdzięczność czy nagrody. Chodziło o jego personalną, złośliwą satysfakcję.
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 03/04/18, 10:57 pm

Więcej niespodzianej od strony zepsutej konstrukcji nie było. Przynajmniej na razie. W odruchu zakrył Jane, kiedy wcześniejsze kawałki stropu znów się zwaliły na Ziemię. Widział też, jak Dracula zmierzał w stronę innej wampirzycy i próbował sobie z nią poradzić. I kto tutaj był idiotą?
Chris z kolei zajął się Jane i gdy udało mu się ją z gruzów wyciągnąć, podszedł do Alexa by wyciągnąć dłoń w jego kierunku i pomóc mu się podnieść. A skoro ten uwag nie miał i skorzystał z pomocy, mogli udać się po gruzie na powierzchnię. Chris musiał nie tylko trzymać Jane przewieszoną na swoim ramieniu, ale też podtrzymywać wampira. Na Płodną nie zwracał uwagi. Nie była ona wart jego uwagi.
Jeżeli powiodło się wydostanie na zewnątrz, kawałek dalej puściłby Alexa a Jane położył na ziemi trawiastej czy ziemistej, na jaką tam trafili. Można by wtedy rzec, że najgorsze mieliby za sobą. No chyba, że wyjście zostało im utrudnione z jakiegoś innego powodu.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 6


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach