Podziemia klasztoru

Podziemia klasztoru

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Podziemia klasztoru

Pisanie by Vampire Kingdom on 19/01/18, 08:42 pm

Podziemia klasztoru

Podziemia mają kształt długiego pomieszczenia. Sklepienie podtrzymywane jest przez liczne kolumny, które stoją mniej więcej co trzy metry. Jedynie odległość między filarami najbardziej na środku wynosi około pięćset centymetrów. Nie ma tu żadnych okien, przez co panuje tu mrok. W ścianach, po obu stronach korytarza wyznaczonego przez kolumny, znajdują się otwory. W niektórych z nich zostały zamurowane trumny z ciałami duchownych. Na końcu pomieszczenia znajduje się niewielki ołtarz, a przed nim kamienny katafalk, na którym zostało ułożona śpiąca Veronica de Foix.
avatar

Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 http://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 http://vampirekingdom.forumpl.net/t89-forma-listowna-wzor#136 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 28/01/18, 05:10 pm


Ivar Eriksson

Greg Luft



W pomieszczeniu panował mrok - to Christopher mógł zauważyć od razu. Wystarczy jednak, by dał sobie chwilę na przyzwyczajenie oczu do ciemności i jego oczom ukaże się cała reszta „pięknego” wystroju tegoż oto miejsca. W końcu wampiry miały zdecydowanie lepszy wzrok od ludzi, choć fakt faktem, lepiej gdyby znajdowało się tu jakieś źródło światła. Możliwe, że Ivar się tym zajął, ponieważ gdy tylko do środka wskoczył Greg, ten zaraz się oddalił.
Ich pojawienie się tu nie uszło uwadze zamkniętych tutaj ludzi. Choć nie mogli ich zobaczyć przez ciemność i opaski - przez to drugie nawet bardziej, mogli ich usłyszeć. W ich żyłach krew zaczęła zdecydowanie szybciej płynąć i jeśli dobrze się wsłuchać, można było usłyszeć gwałtowne bicie ich serc. Aż dziwne, że nie zeszli jeszcze na atak serca. Umysły Lufta i McQueena znowu mogły zacząć wyłapywać miliony bardzo chaotycznych, przepełnionych strachem i obawą o własne życie myśli ludzi, którzy wciąż nie byli świadomi tego, po co zostali tu sprowadzeni. To również można było odczytać z ich umysłów.
Greg w przeciwieństwie do Jane, miał w sobie więcej cierpliwości i spokoju, choć w tym to mistrzem niewątpliwie pozostawał Ivar. Słysząc słowa Christophera, spojrzał na niego, ale nic nie powiedział. Coraz częściej spotykał się z przekonaniem, że Rada Wampirów nic nie robi, że tylko siedzi na tyłkach i chełpi się władzą. Oj... chyba należało w końcu przypomnieć tym wszystkim niedowiarkom, co to znaczy Rada i jak się może skończyć dla nich wszystkich jej lekceważenie.
Kiedy oni stali, Ivar już działał. W pierwszej kolejności można było usłyszeć syk rozpalanej zapałki, by po chwili ujrzeć pojedyncze punkty świetlne, które rozjaśniły ciemności. Wampiry skorzystały chyba z najbardziej prymitywnego źródła światła, jakie było znane ludzkości, a mianowicie pochodni. Każda z nich została zaczepiona o uchwyt na kolumnach. Dzięki temu można było lepiej ocenić swoje położenie. Greg i Christopher stali mniej więcej po środku. Ivar znajdował się w najbardziej oświetlonym miejscu podziemi - przy ołtarzu przed którym znajdował się kamienny katafalk z ciałem Płodnej. W najciemniejszym zaś punkcie, na drugim końcu musieli być ludzie, po których zaraz miał pójść Greg - i chcąc, nie chcąc Chris.
Poza dziurą, przez którą się tu dostali, znajdowało się jeszcze jedno, prawdziwe wejście, ze schodami - też na środku długości pomieszczenia, ale bardziej na lewo. Otwór w podłodze jednak został zamurowany, kiedy pochowano tu Ver, dlatego też skorzystanie z niego w tym momencie było niemożliwe.
- Idziesz ze mną.
Greg spojrzał na Chrisa, by zaraz ruchem głowy wskazać mu drugi, nieoświetlony punkt pomieszczenia. Zaczekał, aż ruszy, a kiedy to zrobił, podążył za nim. Widocznie chciał, by McQueen mu pomógł z ludźmi - albo chciał mieć go cały czas na oku.



___________________



Kolejność odpisów: Ch. McQ.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 28/01/18, 05:49 pm

Wampirzy wzrok wychwyci wszystko. Ale nie dosłownie, kiedy dane pomieszczenia są bardzo ciemne. Jak chociażby tutejsze podziemia, czy inne jaskinie. Dodatkowe światło było tutaj niezbędne co ułatwiło rozejrzenie się i poznanie lepiej miejsca zwanego kryptą dla "Płodnej".
Problematyczne w tym miejscu okazały się być ludzkie myśli, które wciąż siedziały mu w głowie. Wciąż odczytywał ich lęk, strach, panikę i faktycznie, ciekawe że nikt na zawał nie padł. Może dlatego, że wybrano całkiem młode i zdrowe osoby? Ile tutaj musi być kobiet i mężczyzn?
Obserwował Grega i Ivara, gdzie jeden z nich zajął się oświetleniem miejsca. Światło to pozwoliło Chrisowi ujrzeć ołtarz, w jakim podobno zostało ułożone ciało Veronci de Foix. Najchętniej to by pewnie je otworzył, ale musiał oderwać od tego miejsca wzrok, kiedy usłyszał polecenie Grega. Niby skupiał się na swoich myślach, to jednak nie potrafił przestać wyzbyć się cierpień ludzkich w swojej głowie. I jak przeczuwał, on pierwszy miał ruszyć we wskazanym kierunku, ciemnego pomieszczenia. Nie oświetlonego. Nie mając w sumie innego wyboru, ruszył w tamtym kierunku. Słysząc kroki za sobą, zrozumiał że wampir idzie za nim. Jeżeli w tym miejscu faktyczne byli ludzie i to w dużej ilości, ich ruchy, jęki, strach były bardziej widoczne, nawet w ciemności. Bo wystarczyło też słyszeć wciąż ich myśli. Czyżby po trzystu latach, odczuł jakieś odznaki człowieczeństwa? Czyżby nie wyzbył się tej cechy na dobre będąc wampirem? Prawdę mówiąc, mimo iż stanął to jednak wiedział, że im nie pomoże. Zostali skazani na obudzenie jednej wampirzycy. Pozostawało teraz czekać na kolejne polecenia wampira, nie ukrywając że nie podoba mu się bycie "na jego usługach". Ale z członkami Rady nie dyskutuje się. Oni tu mają władzę.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 27


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 01/02/18, 01:07 am


Ivar Eriksson

Greg Luft



Im bliżej byli przetrzymywanych tu ludzi, tym... wyraźniejsze stawały się ich myśli, a oprócz tego można było usłyszeć również to, że zaczęli się poruszać, jakby pragnęli się odsunąć od tych, co to zmierzali w ich kierunku. Na niewiele jednak im się to zdało, bowiem prócz zawiązanych oczu, mieli również związane ręce i nogi.
Widok ten nie ruszył w ogóle Grega, który widać był do tego przyzwyczajony. Był jednak ciekawy, co myśli w tym momencie Christopher. Spojrzał na niego przelotnie, zaczynając znowu grzebać mu w myślach. Taka prawda, że zrobił to też dlatego, by zagłuszyć myśli ludzi, które były bardzo nachalne i nudne... Ileż w końcu można słuchać o tym, że ktoś się boi, albo że błaga o litość?
Kiedy do nich podeszli, wampir „delikatnie” zaczął budzić kopniakami tych, których myśli nie słyszał. Niestety, mimo młodego wieku, dwóch zmarło na atak serca. Widocznie nie byli tak odporni psychicznie. Zaklął pod nosem, łapiąc za tych, co żyli, ale wcześniej rozerwał więzy krępujące ich kostki.
- Zrób to samo z tamtymi. - Wskazał Chrisowi młodą kobietę i mężczyznę.
Kiedy Greg ogarnął „swoich” ludzi, podniósł ich i trzymając za ramiona przed sobą, czekał, aż to samo uczyni Christopher. Nie podobało mu się, że z sześciorga, zostało tylko czworo. Rzecz jasna nawet pierwsza liczba była niewystarczająca, ale na pewno lepsza, niż druga. Jeśli Chris był już gotowy, ruszył przed siebie, popychając dwóch mężczyzn przed sobą, którzy aż szlochać zaczęli, domyślając się, że to, co ich czeka, nie będzie niczym miłym.
Kiedy pokonali już ponad połowę pomieszczenia, Na przeciw wyszedł im Ivar, który spoglądając na Grega, dotknął swojej skroni. To był znak, którym mężczyzna dawał przyzwolenie wampirowi na zajrzenie w jego myśli. Luft nieco się zdziwił, ale wykonał prośbę. Czytając myśli swego towarzysza, aż nie mógł się nie uśmiechnąć. Spojrzał zaraz na Christophera.
- Zostaw ich... - zatrzymał się, każąc mu puścić ludzi, których prowadził przed sobą. - Mój towarzysz Ivar, ma dla Ciebie inne zadanie. To Tobie przypadnie zaszczyt przywitania Płodnej jako pierwszy. - Co należało zrozumieć jako: „to Ty wyciągniesz kołek z jej serca”, ale to w sumie nie było takie trudne do odgadnięcia, prawda?
Z każdym kolejnym słowem wypowiadanym przez wampira, jego uśmiech się poszerzał. Jane w sumie dobrze główkowała, chcąc zabrać McQueena ze sobą.



___________________



Kolejność odpisów: Ch. McQ. | A. D.
Czas na odpisy: 24h - przyspieszamy. Chcę zamknąć event przed moim wyjazdem. Myślę, że dacie radę.
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 01/02/18, 01:25 pm

Więc jednak jego zadaniem było rozwiązać dwójkę ludzi i wyprowadzić z ciemniejszej części pomieszczenia. Uczucia widokiem tylu związanych ludzi, jakiś wcześniej widział, był trochę przytłaczający. To jednak nie sprawiło by miał zaraz ich uwolnić. O czym myślał? Jedynie o tym przez co Ci ludzie przechodzili. Lęk, strach, panika. Nie potrafił uciszyć swojego umysłu i w tym momencie, przekląłby swój dar czytania w myślach, który nie rozwinięty w pełni był bardziej kłopotliwy i przyprawiał o ból głowy.
Nie mając w sumie innego wyjścia, podszedł do dwójki ludzi i rozwiązał im nogi. Nie miał przy sobie żadnego ostrego narzędzia by rozciąć liny krępujące ich nogi. Łapiąc za ramiona, wyprowadził ich w oświetloną część, gdzie czekał Ivar. Zmarszczył brwi widząc jak jeden kontaktuje się z drugim za pomocą myśli. Te było dziwne, jakby Ivar kierując do niego zadanie nie mógł tego powiedzieć samodzielnie. A może... był niemową? Wtedy to by wszystko wyjaśniało.
Słysząc zmianę polecenia, Chris nie ukrywał zaskoczenia, patrząc raz na jednego raz na drugiego.
- Chyba żartujecie... Nie zrobię tego.
Wiedział z czym się kończy wybudzanie tak długo uśpionego wampira. On musi mieć zaraz pod nosem krew ludzką by się najeść. I jeżeli dobrze się orientował, krew wampirza bardziej przyspiesza przebudzenie wampira. Nie zamierzał być posiłkiem ani jakimś narzędziem odpowiedzialnym za jej przebudzenie. Nawet jeżeli tutaj planował przybyć sam, miał zupełnie inny plan działania od Łowców z Rady wampirzej. W tym momencie, sprzeciwił się wykonania zadania.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 27


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 01/02/18, 10:34 pm

Walka na górze dobiegła końca chociaż nie mógł powiedzieć by był usatysfakcjonowany z jej finału. Niestety kobieta niczym karaluch uporczywie trzymała się swojego nędznego, nic nie wartego żywota i nie chciała umierać. Nie tak zwykł kończyć swoje porachunki, ale jak to mawiają w jego rodzinnych stronach - co się odwlecze to nie uciecze. Pewnie będzie miał jeszcze okazję spotkać się z owym małym wrzodem na siedzeniu i wyrównać rachunki. Kto wie, może nawet prędzej niż mogłoby się wydawać. Uciekła do lasu, poszła się napić jakiejś brudnej, zwierzęcej krwi i pewnie przyleci tutaj do swoich koleżków. Znowu poczuje się pewnie i zacznie go prowokować. Ehh życie go nie oszczędza.
Wchodząc do ruin przeładował swój rewolwer gdyż ubyło trzech kul. Nie wiedział co może go tam czekać więc lepiej być przygotowanym na wszystko. Przechadzając się po gruzach musiał przyznać, że robiły całkiem duże wrażenie, lubił takie miejsca. Były bardzo klimatyczne i zdecydowanie przemawiały do jego wampirzej natury. Przyglądał się krótką chwilę majestatycznym, poszczerbionym ścianom i kolumnom jednak czas naglił. Przecież nie mógł się spóźnić, cokolwiek te głupki z Rady tam na dole kombinują!
Zorientował się, że jedyna opcja dostania się na dół, do krypt gdzie prawdopodobnie spoczywała tak zwana Płodna, to spora dziura w posadzce. Ciekawy wystrój, musiał przyznać... Upewniając się, że skok będzie w miarę bezpieczny ruszył w mrok trzymając palec daleko od spustu broni. Nie chciał przecież przypadkowego wystrzału. Gdy był już na dole, nieco przed nim majaczyły już światła pochodni. W powietrzu czuć było stęchlizną, jak to zwykle w takich miejscach bywa, oraz ludźmi. O, czyli jednak przygotowano jakiś poczęstunek dla przebudzonej wampirzycy. Rozsądnie.
Powolnym, swobodnym krokiem ruszył w kierunku zbiorowiska, ponownie łapiąc w kieszeni za rewolwer. Jedna już przecież się na niego rzuciła prawda? Nigdy nie wiadomo czy, któremuś z tych typów w płaszczach też nie przyjdzie do głowy jakiś głupi pomysł. Dracula oparł się plecami o jedną z kolumn i z nieco uniesionymi brwiami przyglądał się całej akcji. Naprawdę chcieli poświęcić tego gościa miast rozkazać wyjąć kołek jakiemuś człowiekowi? Chcieli go ukarać, pokazać jacy są źli i bezwzględni? Ciekawa sprawa. Pewnie gdyby miał możliwość wyjąłby notatnik i ołówek i zaczął spisywać swoje spostrzeżenia. Musiał przyznać, że Wyspy to jednak ciekawe miejsce.
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 02/02/18, 01:01 am


Ivar Eriksson

Greg Luft



Spostrzeżenia Christophera były słuszne co do osoby Ivara, który niewątpliwie był... niemową. Jeszcze na długo przed przemianą, kiedy był dzieckiem stracił język - w dosłownym tego słowa znaczeniu, przez co komunikacja z nim była mocno utrudniona - chyba że potrafiło czytać się w czyichś myślach tak dobrze jak Greg.
Oboje czekali na reakcję McQueena. Każdy z nich był ciekawy, jak zareaguje na ich polecenie, choć podejrzenia swojej mieli. I okazały się one słuszne.
Greg słysząc jego odmowę, parsknął i obdarzył Christophera spojrzeniem... pełnym podziwu.
- O, widzę, że ktoś tu jednak ma jaja.
Skomentował jego nagły sprzeciw. Jak dotąd w końcu wykonywał posłusznie wszystkie ich polecenia, ale wystarczyło, by kazać mu wyjąć kołek z serca Płodnej, by się postawić. Ta wampirzyca była naprawdę aż tak przerażająca? Swoją drogą - ciekawe, jakby zareagowała, gdyby wiedziała, że wzbudza lęk nawet wśród wampirów, będąc jeszcze w stanie letargu.
- Wiedziałem, że się nie zgodzi.
Te słowa Greg skierował do Ivara, na co mężczyzna tylko wzruszył ramionami. Czy teraz będą go zmuszać? Gdyby mieli więcej czasu, pewnie by tak zrobili, ale go niemieli, dlatego też Greg znalazł inne rozwiązanie.
- Zostaw mężczyznę. - Rozkazał Christopherowi. - Rozwiąż kobiecie ręce i ściągnij przepaskę z oczu. Ona to zrobi.
Słowa wampira, wzbudziły niemałe poruszenie wśród więzionych ludzi. Ci, co stali z Gregiem jak na razie nic się nie odzywali, jakby myśleli, że to ich przed czymś uchroni... Za to pozostała dwójka... Mężczyzna zaczął płakać, jakby właśnie okazano mu akt łaski, za to kobieta słysząc, że będzie miała wyjąć jakiś kołek z serca, cała pobladła.
- Nie, błagam... proszę, nie każcie mi... ja... proszę. Darujcie mi, błagam...
Kobieta nie miała pojęcia co się tu dzieje, ani gdzie się znajduje, ani o co chodzi z tym cholernym kołkiem, ale spodziewała się, że to nie będzie nic dobrego. Jej słowa były odzwierciedleniem tego, co siedziało jej w głowie.
Przerażone słowa kobiety nie zrobiły na Łowcach Rady większego wrażenia. Greg jedynie uśmiechnął się kącikiem ust.
- Dopilnuj, by nie uciekła.
Dopowiedział McQueenowi. Niestety Wampir nie miał tyle szczęścia, jakby się mogło na początku wydawać. Może i nie miał już wyciągać kołka z serca Płodnej, ale wciąż miał podejść do niej blisko - bardzo blisko. Musiał w końcu dopilnować, by ta ludzka kobieta wyjęła kołek z piersi wampirzycy. No chyba że umiał ją zmusić do tego w jakiś inny sposób, ale jeśli nie, to... no cóż - tym razem raczej nie dadzą mu wyboru.
Kiedy oni rozprawiali w nieskończoność nad tym, kto ma wyjąć kołek z serca Płodnej, Pierwszy Szyderca Królestwa Rumunii, zaszczycił ich wreszcie swoją osobą. Nie od razu go zauważyli, dzięki czemu mógł podejść do nich dość blisko. Ach... kolejny powód do tego, by wyśmiać Radę.
Kiedy Dracula znajdował się od nich jakieś kilka metrów, Ivar, który jak zwykle najmniej się udzielał, usłyszał jego kroki. Spojrzał w tamtym kierunku, myśląc, że to Jane. Jakie musiało być jego zdziwienie, kiedy zobaczył Alexandra. To nie mogło wróżyć niczego dobrego... Greg, widząc poruszenie Ivara, spojrzał na niego.
- Co jest... - i spojrzał za siebie. jemu również coś tu nie pasowało. - Gdzie Jane?
Rzucił, by zaraz spojrzeć na Chrisa, czy ten czegoś nie będzie próbował kombinować. Właściwie to tego drugiego starał się mieć bardziej na oku, nić Alexa, bowiem na tym wampirze skupił uwagę już Ivar.



___________________



Kolejność odpisów: Ch. McQ. | A. D.
Czas na odpisy: 24h - przyspieszamy. Chcę zamknąć event przed moim wyjazdem. Myślę, że dacie radę.
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 02/02/18, 01:09 pm

Jednak robili sobie z niego żarty. Odkołkowanie wampirzycy było wręcz samobójstwem, na które Christopher nie zamierzał zgadzać się. Obserwował jednego i drugiego wampira, czy nie będą chcieli go do tego czasem zmuszać. Ale na szczęście, nie zrobili tego. Z kolei kazano mu poprowadzić do sarkofagu czy trumny ludzkiej kobiety, aby to ona wybudziła Płodną.
Słysząc nowe polecenia, puścił mężczyznę lecz kazał mu klęknąć na kolanach. Przynajmniej w próbie ucieczki szybko się nie pozbiera. A co do kobiety. Zaczęła błagać. Nic nie mógł jej pomóc. Ale przynajmniej postanowił zaoszczędzić jej widoku trupa i własnej śmierci. Trzymając ją za ramię, poprowadził w stronę miejsca, gdzie podobno spoczywała wampirzyca z kołkiem w sercu. Zapewne w tym pobliżu znajdował się Ivar.
Mając zamiar rozwiązać ręce kobiecie, również i Chris zauważył że ktoś tutaj przyszedł. Kroki były słyszalne i zdziwił się, widząc obcego mu wampira, a nie Jane. Czyżby jej dyplomacja zawiodła, skoro nie przybyła z tym wampirem do podziemi a on sam? Też był ciekaw co się z nią stało. Czując na sobie spojrzenie Grega, przeniósł na niego wzrok i wrócił do swojego zajęcia. Rozwiązał kobiecie ręce i trzymał mocno za ramię.
- To będzie trwało chwilę. Tylko wyjmiesz kołek. Nic więcej robić nie będziesz musiała. Jeżeli będziesz grzeczna, zaoszczędzę Ci paskudnego widoku i nie zdejmę tej opaski z oczu. Dobrze?
Zagadał szeptem do kobiety, wiedząc co prawda jak się to dla niej skończy nieprzyjemnie. Ale nie musiała tego wiedzieć. Co innego, jeżeli któryś z wampirów zechce powiedzieć jej prawdę, to wtedy zepsują cały jego plan.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 27


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 04/02/18, 12:43 am


Ivar Eriksson

Greg Luft



W podziemiach zrobiło się lekkie zamieszanie. Z jednej strony więźniowie, którzy musieli biadolić nad swoim losem nie tylko na głos - co byłoby chyba najlepsze, bowiem wtedy wystarczyłoby ich zakneblować, ale i w myślach. To musiało być męczące, głównie dla Christophera. Greg jakośsobie radził - teraz mógł czytać myśli nie tylko McQueena, ale również tego nowego, który... był drugim utrapieniem.
Mimo wypowiedzianego pytania, Greg nie uzyskał odpowiedzi, zostając całkowicie zignorowanym przez Draculę. Wzrok z Christophera, przeniósł na katafalk, z niego na ludzi, których wciąż trzymał za ramiona, a później na Ivara, na którym zatrzymał się na dłuższą chwilę.
- Na kolana. - Rozkazał mężczyznom, którzy usłuchali, bo co innego mieli zrobić i spojrzał na Ivara. - Uważaj na nich.
A mówiąc na nich, miał na myśli nie tylko ludzi, ale również Christophera i - chyba przede wszystkim, Płodną. Wiedział, że jeśli ta wampirzyca rozpęta tu małe piekiełko po przebudzeniu, to tylko on będzie umiał sobie z nią poradzić. On w tej chwili mógł skupić się na Alexandrze.
Greg obrócił się w stronę wampira i zrobił w jego stronę kilka kroków. Nie wyglądał na takiego, co to będzie szukał od razu zaczepki, jak miała w zwyczaju robić to Jane. On widocznie chciał z nim tylko porozmawiać - przynajmniej na razie. Skrzyżował ręce na piersi.
- Gdzie Jane?
Tym razem nie mógł mieć żadnych wątpliwości, że mówi do niego. Luft skupił się nie tylko na słowach, które mógłby wypowiedzieć Dracula, ale również na jego umyśle.

Kobieta słysząc słowa Christophera, pokręciła tylko przecząco głową, jakby jej sprzeciw miał jakiekolwiek znaczenie.
- Błagam Cię Panie, oszczędź mnie.
Głos jej się łamał coraz bardziej z każdym kolejnym słowem, ale mimo to została zmuszona do tego by iść przed siebie. Nie wiedziała, gdzie mężczyzna ją prowadził. A stali przy katafalku, na którym stała trumna. Była otwarta. Albo to Ci z Rady za tym stali, albo ludzkie pielgrzymki tak ją zostawiły.
Płodna, lub jak kto woli - Veronica de Foix, odziana w nadszarpniętą zębem czasu suknię minionej dawno epoki, leżała we wnętrzu trumny. Ręce miała ułożone poniżej kołka, który wystawał z jej piersi. Zapewne zaraz po zakołkowaniu musiała wyglądać bardzo pięknie, ale i smutno. W tym jednak momencie nie można było ni jak ocenić jej urody. Jej ciało było zasuszone, policzki zapadnięte, jakby straciła przez te lata kilka, jak nie kilkanaście kilogramów. Skóra przybrała lekko szarawy, blady odcień. Wampirzyca... co tu dużo pisać - wyglądała odpychająco i jeśli była kiedyś tak piękna, jak twierdzili Ci, co ją znali, to oby odzyskała swą urodę, bo póki co to tylko straszyła.
Choć kobieta miała rozwiązane ręce, nie próbowała się wyrywać. Czyżby zaczynała godzić się ze swoim losem? Chyba nie do końca, bowiem gdy usłyszała szept Christophera, znowu pokręciła głową.
- Panie, proszę... nie każ mi tego robić.
Odpowiedziała mu, nie potrafiąc już dłużej walczyć ze łzami. Tak bardzo bała się tego, czego nie widziała, co miała zrobić i co się zaraz stanie.
Ivar w tym czasie, zgodnie z poleceniem Grega, skupił się na Christopherze i ludziach, którzy to teraz klęczeli - za wyjątkiem kobiety. Z jednej strony uważał, by któreś z nich nie uciekło, zaś z drugiej był gotowy do tego, by w razie potrzeby zainterweniować. Nikt w końcu nie wiedział, jak zareaguje uśpiona wampirzyca, gdy wyjmą wreszcie kołek z jej serca.



___________________



Kolejność odpisów: Ch. McQ. | A. D.
Czas na odpisy: 24h - przyspieszamy. Chcę zamknąć event przed moim wyjazdem. Myślę, że dacie radę.
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 04/02/18, 06:10 pm

Przybyły wampir postanowił milczeć i się przyglądać sytuacji. Nie potrafił nawet odpowiedzieć na dość proste pytanie. Nie mówiąc już o tym, że Chris miał to wykonania bardziej trudne zadanie. Stojąc przed katafalkiem z kobietą, która ma wyciągnąć kołek nie miał zbyt łatwego zadania. Nie chciała wykonać jego polecenia. Nie w sposób grzeczny, błagając o zaprzestanie i nie kazanie jej wykonania zadania. Wyjęcie kołka nie było niczym trudnym, ale i musiała wiedzieć, jak bardzo niebezpiecznym.
Nie miał wyjścia. Obejrzał się za Gregiem i Ivarem, by sprawdzić gdzie kierują swoją uwagę. Co jednak zauważył, że i tak jest pilnowany.
- Wiem, że Ci się to nie podoba. Ale mnie tym bardziej.
Odpowiedział kobiecie szeptem a następnie wziął jej ręce, zawiązał na powrót razem, ale z przodu. Następnie przeciągnął do kołka i jej ręce przywiązał do kołka, zawiązując je razem z nim.
- Wyciągnij, albo zdejmę Ci opaskę z oczu i zobaczysz przed sobą prawdziwy koszmar.
Po tych słowach stanął za nią i złapał za ramiona. Tym samym, jeżeli Veronica by się przebudziła, zdążyły wepchnąć w jej ręce kobietę samemu się cofając, by nie stać ofiarą posiłku. A może i nic się nie stanie? Trzeba przyznać, że byłoby to bardzo ciekawe zjawisko obserwowania przebudzającej się wampirzycy.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 27


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 04/02/18, 08:41 pm

Musiał przyznać, że w pierwszej chwili kompletnie zignorował pytanie, nie dlatego, że był bucem, lecz z bardziej prozaicznego powodu. Sądził, że było one rzucone do drugiego wampira w płaszczu lub też gdzieś w przestrzeń. Dlatego też jakby nigdy nic, oparty plecami o kolumnę, z rękoma w kieszeniach kurtki przyglądał się temu co działo się wgłębi komnaty. A musiał przyznać, że działo się i to wiele! prócz lamentujących nad swoim losem ludzi, zdążył akurat przed przebudzeniem uśpionej wampirzycy. Swoją drogą to ciekawe, że ludzie, choć nie mogli przecież wiedzieć co tak naprawdę się tutaj dzieje, instynktownie przeczuwali najgorsze, czyli zbliżającą się śmierć. Czy było mu ich żal? Ani trochę. uważał wręcz, że powinni docenić fakt poświęcenia swoich niewiele wartych żywotów dla większej sprawy.
Kiedy jeden z typów Rady podszedł do niego bliżej i już bardziej bezpośrednio zwrócił się do niego, Alexander przeniósł spojrzenie utkwione dotychczas w nieznanym mu, Chrisie, na nieoczekiwanego rozmówcę.
- Nie mam pojęcia. - wzruszył ramionami a co dziwne z jego twarzy jak i myśli emanowała całkowita szczerość - Pobiegła do lasu. Może zew natury? - dodał po krótkiej chwili a na jego twarzy wykwitł oszczędny uśmieszek. Równie dobrze mogła być teraz w drodze do Edynburga. Widział tylko jak pobiegła w stronę lasu. Pewnie w poszukiwaniu sposobu na napicie się krwi, ale kto ją tam wie? - Pobawiliśmy się chwilę i w końcu dała za wygraną. - wampir sapnął, nieumyślnie demonstrując lekką frustrację. To, że mu uciekła nie dawało mu spokoju gdyż był facetem, który nie znosi pozostawiać za sobą niedokończonych spraw. Pewnie poskarży gdzie trzeba i to mi będą się chcieli dobrać do dupy... pomyślał. Jeżeli Greg cały czas czytał Draculi w myślach mógł z łatwością odczytać, że uważa się on nie tylko za sprowokowanego przez jego koleżankę, ale wręcz poszkodowanego, bo nie uzyskał, jak to się niegdyś mawiało, satysfakcji.
- Teraz wy też czegoś ode mnie chcecie czy będzie mi wreszcie dana łaska zaspokojenia ciekawości? - lodowate oczy zerknęły w kierunku gdzie kobieta przytrzymywana przez Chrisa miała wyjąć kołek z zasuszonego ciała.
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 07/02/18, 12:18 am


Ivar Eriksson

Greg Luft



Choć prosiła i błagała, Chris był nieugięty. Nie miał zamiaru jej oszczędzić. Nie dość, że była tu zamknięta wraz z innymi od dwóch, a może i trzech dni, to teraz jeszcze to. Nie wiedziała, co się dzieje, choć tej nocy padło już wiele słów, więc mogła się domyślić. To wszystko wydawało się jednak tak irracjonalne, że ciężko było uwierzyć w to, że to wszystko dzieje się naprawdę.
Czując, że mężczyzna na nowo krępuje jej nadgarstki, odezwał się w niej nagle instynkt przetrwania. Kobieta płacząc - już nie szlochając cicho, tylko płacząc, próbowała wyrwać swoje dłonie z uścisku Chrisa. Na nic się to jednak jej zdało, bowiem dla wampira nie była ona żadnym wyzwaniem, co znaczy, że McQueen nie powinien mieć problemu ze skrępowaniem na nowo jej rąk.
Mimo sznura, który znowu poczuła na delikatnej skórze rąk, wciąż nie chciała dać za wygraną. Mężczyzna musiał więc użyć nieco siły, by przywiązać jej ręce do kołka, jak tego chciał. Kiedy się to wreszcie stało, kobieta automatycznie zacisnęła ręce na kołku i to z taką mocą, jakby chciała głębiej pchnąć go w ciało Płodnej. Potrzebowała chwili, by wykonać polecenie, ale to zrobiła. Ale nim do tego doszło:
- Kiedyś spotka Was za to zasłużona kara.
Szepnęła. Widocznie nie zależało jej na tym, by ktokolwiek usłyszał jej słowa poza nią samą. Zebrane tu wampiry - a na pewno Chris i Ivar, mogli to usłyszeć bez najmniejszych problemów. Kobieta biorąc dwa głębsze wdechy w końcu wyciągnęła kołek, do którego zostały przywiązane jej dłonie. Zaczęło szumieć jej w uszach. Czuła, że będzie tego żałować...

Greg nie był tak wrogo nastawiony, jak Jane. Jak na razie nie miał zamiaru rzucać się na Alexa. Wampir, choć był dość irytujący, a do tego znalazł się w miejscu, gdzie go być nie powinno, nie dał żadnego powodu Luftowi do tego, by go zaatakować. Widocznie był ulepiony z nieco innej gliny niż wampirzyca.
Choć nie wierzył jego słowom, jego umysł potwierdził to, co właśnie powiedział. Tam na górze naprawdę nic się nie stało. Widocznie musieli trochę powarczeć na siebie, by dać upust swojej... frustracji? Według Grega nie stało się nic strasznego - a na pewno nic, co zasługiwałoby na karę. Innego zdania pewnie będzie Jane, ale... jej tu na razie nie było.
Luft westchnął. Chciał kazać odejść stąd Alexowi, choć ten liczył na to, że będzie mu dane zaspokoić ciekawość, jak to określił. Nie udało mu się tego jednak zrobić, bowiem w tym właśnie momencie do jego uszu dotarły krzyki szamoczącej się kobiety. Spojrzał w tamtą stronę. Ivar jak na razie nie interweniował, a to mogło oznaczać tylko tyle, że... Chris sobie z nią radzi. I była to prawda, bowiem mimo kilku minut zwłoki, kobieta wreszcie wyjęła kołek z piersi uśpionej wampirzycy. I czas jakby nagle się zatrzymał.
Zarówno Greg, jak i Ivar wstrzymali powietrze w płucach, czekając na to, co zaraz się stanie. Luft był na tyle przejęty, że taka prawda miał już gdzieś Alexa. Nie poruszył się jednak. Z tej jednak odległości nie był wstanie nic zobaczyć. Tak samo Dracula. Jedynymi osobami, które coś widziały, był Ivar i Chris, którzy dosłownie w jednym momencie zobaczyli, jak oczy Płodnej się otwierają.



___________________



Kolejność odpisów: Ch. McQ. | A. D.
Czas na odpisy: do mojego powrotu, czyli do 12(13).02.18
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 07/02/18, 06:12 pm

Sam nie miał wyjścia będąc obserwowanym przez dwóch wampirów z Rady. Jakby nie wiadomo czemu, angażowali go w przebudzenie wampirzycy. Jego przybycie tutaj nie miało w planie wyciągania kołka. Miał inny plan działania samodzielnego.
Nie mógł ulec błaganiom kobiety, choć nie miał tez z nią łatwo. Szarpała się nie chcąc dać się związać ponownie. Ale że jako wampir miał więcej siły, jakoś dał radę, związać jej ręce i na dodatek przywiązać do kołka. Kobieta szarpiąc się już wtedy mogła go naruszać w ciele wampirzycy. Pytanie tylko, czy od tak wampirzyca się przebudzi, jeżeli wyjmie się jej kołek, patrząc na to że jej ciało jest bardzo wysuszone? Nie miał pojęcia. Cofnął się, by kobieta wykonała swoje zadanie. Lecz jej słowa usłyszał dość wyraźnie, jako że był jeszcze blisko.
- Nas już spotkała kara...
"Życie jako wampir to chyba wystarczająca pokuta..." - dokończył w myślach.
Kobieta wyjęła kołek. Dla swojego bezpieczeństwa, Chris odsunął się na bezpieczną odległość, by nie być w zasięgu wzroku przebudzającej się wampirzycy. O ile w ogóle cokolwiek to dało. Uwagi nowo-przybyłemu wampirowi nie poświęcał, woląc mieć na uwadze swoje bezpieczeństwo. Zatem nie mógł ujrzeć czy oczy płodnej się otworzyły. Nie zaglądał do wnętrza katafalku.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 27


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 11/02/18, 04:12 pm

Dracula nie do końca wiedział czego może spodziewać się po wampirach przysłanych tutaj przez Radę. Wyglądało na to, że nie chcą w ruinach żadnych świadków czy innych obserwatorów zupełnie jakby mieli coś do ukrycia. Draculę jednak nawet w najmniejszym stopniu, nie interesowały jednak ewentualne sekrety tutejszych wampirów. Jedyne czego chciał to przekonać się czym, lub też kim jest ta, która niektórzy nazywali Płodną. Na szczęście, po krótkiej szarpaninie z kobietą na górze, nie musiał po raz kolejny używać siły aby zaspokoić swoją ciekawość. Nie wiedział czy obecni tutaj, odziani w płaszcze chcieli go stąd przepędzić czy też nie, jednak chyba było już zdecydowanie za późno.
Wampir, z którym przed chwilą rozmawiał odwrócił się w stronę gdzie ich jeniec siłował się ze skrępowaną kobietą. Ludzie mają to do siebie, że pod wpływem strachu i stresu potrafią być nieobliczalni i zdolni do rzeczy, o które nikt by ich nie posądzał. Uznając rozmowę za skończoną również obrócił się i znów patrzył wgłąb ciemnej sali. Od obudzenia wampirzycy dzieliły ich tylko chwile. Wreszcie kołek został wyjęty z jej piersi, nic prócz tego nie był jednak w stanie dostrzec, był za daleko by widzieć cóż dzieje się wewnątrz katafalku. Gdyby był inny może nawet zacząłby współczuć Chrisowi. Przebywanie w tak niewielkiej odległości od obudzonego z kilkusetletniego snu wampira na pewno nie będzie zbyt przyjemne. Co prawda miał żywą tarczę w postaci skrępowanej nadal kobiety, jednak głód... Tuż po osuszeniu jej, przebudzona mogła skierować swoje wygłodniałe oczy na najbliższy cel.
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Veronica de Foix on 15/02/18, 05:25 pm

Sześćdziesiąt osiem lat... dokładnie tyle lat kpiła z Rady, wodząc ich za nos, mając za nic prawa, jakie jej narzucono. Tyle czasu uciekała przed nimi, będąc świadomą tego, jaka kara ją czeka za niesubordynację. I po co to wszystko...?
Nie tak wyobrażała sobie swój koniec. Ba - ona nigdy nie myślała o swym końcu. W końcu była istota wyższą - nieśmiertelną! Jak to więc możliwe, że Rada ją zaszczuła, przyparła do muru w tym cholernym mieście? Kiedy straciła czujność - jak długo deptali jej po piętach, nim zdecydowali się ją zaatakować? I jaką rolę w tym wszystkim miała do odegrania Ana - jej matka?
Te i wiele innych pytań prześladowało jej umysł tej pamiętnej nocy, kiedy otoczona przez Łowców Rady Wampirów, walczyła o swoją wolność. Wtedy jeszcze nie wiedziała, jaką karę przygotowała dla niej starszyzna, ale nie spodziewała się po nich niczego dobrego.
Ranna, z obłędem w oczach i chęcią zemsty na swoich wrogach, stała na środku nawy głównej jednej z edynburskich świątyń, a zewsząd otaczały ją czarne płaszcze. Próbowała się bronić - jak zawsze, ale tym razem ci tutaj nie byli tak głupi, jak ich poprzednicy. Porządnie ją osłabili, sprawiając, że w tym momencie wampirzyca nie była wstanie skupić się na niczym innym, jak na silnym uczuciu pragnienia. Wykorzystali to, jej chwilową słabość, przebijając jej serce drewnianym kołkiem. To ostatnia rzecz jaką zapamiętała, nim zapadła w trzystuletni sen. Upokorzenie, palące pragnienie i twarz tego, który przebił jej serce...
Przebudzenie się z tak długiego snu, było... dziwne. W ogóle nie odczuła tego upływu czasu. Odcięta od świata nie była świadoma tych wszystkich przemian, jakie w nim zaszły. Nie miała też żadnych wspomnień z tego okresu. Dla niej było to jak mrugnięcie okiem, kiedy tak naprawdę minęły ponad trzy wieki. Zapadła w sen myśląc o zemście i łaknąc krwi - obudziła się odczuwając dokładnie to samo.
Jej spojrzenie było rozbiegane. Nie wiedziała gdzie jest, co tu robi i jak się tu znalazła... dlaczego leżała w trumnie? „Przecież walczyłam.” Myślała, a wtedy przed oczami, przewinęły się twarze jej oprawców zalane krwią. Tak organizm wampirzycy dał jej odczuć stan wysuszenia, w jakim znajdował się obecnie. Uczucie palenia, które czuła przed zakołkowaniem, było naprawdę niczym w porównaniu do tego, co przeżywała w tym momencie. Uczucie to potęgował szum krwi w tętnicach, który w pewnym momencie zdawał się być jedynym dźwiękiem, jaki odbierały jej uszy, a do tego... ludzki zapach, który śmierdział strachem.
Jej spojrzenie spoczęło na kobiecie, która stała nad nią z wyciągniętym kołkiem z jej serca w dłoniach. To ona... to jej zapach czuła. Nawet nie wiedziała kiedy złapała ją za nadgarstek, przyciągając do siebie. Zrobiła to naprawdę szybko, choć jak na wampira wyjątkowo wolno.
Wampirzyca działała instynktownie - złapać, unieruchomić, wyssać. Nie było tu miejsca na żadną hipnozę, dlatego gdy skończyła pożywiać się na kobiecie, była cała uwalana krwią, która spływała jej po brodzie i szyi, brudząc jej ramiona i dekolt. Takie marnotrawstwo! Odepchnęła truchło kobiety, oblizując sine wargi. Chciała więcej - zdecydowanie więcej. Złapała za brzegi trumny, w której leżała i podniosła się, szukając kolejnych ofiar. Wiedziała, że tu są - czuła ich strach.
avatar

Tytuł : Hrabina
Wiek : 897 (879/18) lat
Zawód : Malarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Hipnoza, zmiennokształtny, telekineza
Punkty : 23


http://vampirekingdom.forumpl.net/t553-veronica-de-foix http://vampirekingdom.forumpl.net/t595-veronica-de-foix#2496 http://vampirekingdom.forumpl.net/t596-veronica-de-foix#2497 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 15/02/18, 05:26 pm


Ivar Eriksson

Greg Luft



Ivar i Greg w jednej chwili stali się bardzo czujni. Stało się w końcu to, po co tu przybyli - Płodna została przebudzona i chyba nikt z zebranych tu osób nie wiedział, czego się po niej spodziewać. Raczej nikt nie liczył na to, że zostaną przez nią mile powitani, chociaż... może Dracula, albo Chris właśnie na to mieli nadzieję? Kto ich tam wie.
Ivar bacznie obserwował trumnę, w której spoczywało dotąd uśpione ciało wampirzycy. Widząc, jak ta otwiera oczy, nie poruszył się, ale ona zdawała się... jakby go nie widzieć. Może ilość światła ją oślepiła, a może wciąż myślami była w swoich czasach, przez które ciężko było nawiązać jej kontakt z rzeczywistością? Bardziej prawdopodobne wydawało się jednak Ivarowi to, że kobieta wraz z przebudzeniem, poczuła silny głód, co w sumie byłoby zrozumiałe, skoro nie pożywiała się od setek lat i teraz była skupiona tylko na tym, by je zaspokoić. Wampirzyca zdawała się czytać myśli wampira, ponieważ dosłownie w kilka sekund, jej wysuszona ręka, zacisnęła się na nadgarstku kobiety, która stała nad nią. To, co działo się później, było... głośne i brudne.
Kobieta czując, jak na jej nadgarstku zaciskają się czyjeś kościste i lodowate palce, krzyknęła. Jej krzyk stał się jeszcze głośniejszy, przepełniony bólem, kiedy przyciągnięta niemal położyła się tułowiem w trumnie. Szamotała się, ale nic to nie dało. Widocznie Płodna okazała się silniejsza... Ivar w tym momencie zrobił kilka kroków do tyłu, ponieważ zdał sobie sprawę z tego, że znajduje się za blisko katafalku. Nie chciał, by po wyssaniu kobiety, wampirzyca rzuciła się na niego.
Krzyki cichły, aż jedynymi dźwiękami, jakie każdy mógł usłyszeć, były łkania pozostałych uwięzionych. Jeden, próbując się podnieść, padł na tego, co był za nim, przewracając się razem z nim. Trzeciemu - jakimś cudem, udała się ta sztuka, ale nim choćby spróbował ucieczki, dopadł do niego Greg. Niezbyt mu to odpowiadało, ponieważ tym samym zmniejszył swój dystans między sobą, a przebudzoną wampirzycą, która właśnie odepchnęła właśnie wysuszone ciało kobiety. Spoglądał chwilę w kierunku katafalku i wtedy zobaczył, jak pająkowate palce zaciskają się na krawędziach trumny, a zaraz za nimi ujrzał podnoszącą się wampirzycę. Widać chciała więcej. Greg nie zastanawiając się długo, nagryzł szyję nieszczęśnika, któremu udało się wstać i pchnął go w kierunku pozostałej dwójki.
To, co w tej chwili zrobił wampir, miało być... ułatwieniem dla Płodnej. Domyślał się, jaka spragniona być musi, dlatego też chciał ją nakierować na właściwy trop. W ten sposób pragnął uchronić też siebie, Ivara i tych dwóch przed atakiem wampirzycy. Możliwe, że gdyby tego nie zrobił, pierwszą osobą, na którą ta mogłaby się rzucić, byłby Ivar, albo... Chris. Teraz ich szanse były nieco wyższe - wiadomo przecież jak na wampiry działa ludzka krew. Teraz dobrze by było, by zarówno jeden, jak i drugi się trochę wycofali. Ivar już to zrobił - Greg również, bowiem gdy tylko pchnął mężczyznę w kierunku reszty, zrobił kilka kroków do tylu, zmniejszając tym samym dystans między sobą, a Draculą.



___________________



Kolejność odpisów: Ch. McQ. | A. D. | V. d. F.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula | Veronica de Foix
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 16/02/18, 09:00 pm

Intuicja wampirza nie zawiodła, sugerując wycofanie się na bezpieczną odległość od katafalku, zostawiając ludzką kobietę samej sobie, kiedy to kościste szpony ją wciągnęły do swojej "nory", wyrzucając po chwili opróżnione z krwi truchło ludzkiej istoty. Uśpiona na trzysta lat Veronica de Foix przebudziła się. Widocznie samo wyjęcie kołka wystarczyło, by ta otworzyła oczy i uniosła swoje ciało ukazując im swoje oblicze.
Chris nie spuszczał oczu z wampirzycy, wiedząc że on i Ivar są najbliżej do odstrzału na jej kły. Na całe szczęście Greg zajął się oderwaniem jej uwagi na kierunek ludzi, podsuwając na ich trasę ludzkiego człowieka, z poranioną szyją. CO by zapach krwi kierował zmienił jej tor myślenia z zamiarem atakowania wampirów. Licząc, że wampirzyca tamtędy się uda, Chris cofał się cały czas i to dość powoli. Jakby chciał oddalić się na bezpieczną odległość. Jakby zamierzał odszukać drogę do wyjścia, skoro teraz każdy będzie skupiony na przebudzonej Płodnej. Szkoda tylko że z wejściem było łatwo, ale z wyjściem, może być trudniej. Na szybko, rozejrzał się po wnętrzu podziemi, szukając czegoś wartego uwagi jako przejście, prowadzące do wyjścia. Musi być jakieś.
Rozglądając się, powracał często spojrzeniem na wampirzycę, by mieć pewność, że nie interesuje się jego osobą.
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 27


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 18/02/18, 02:24 pm

Zaczęło się. Teoretycznie wszyscy czekali na ten właśnie moment, Rada nawet przygotowała się na niego sprowadzając do podziemi grupę ludzi, tymczasem kiedy przebudzenie w końcu nastąpiło, wszyscy wydawali się być zdziwieni czy tez spanikowani. Dracula, obserwujący wszystko z bezpiecznej, jak mu się wydawało, odległości był pełen podziwu dla prędkości i zachłanności z jaką obudzona po latach wampirzyca uporała się z podrzuconą jej kobietą. Nie współczuł ofierze ani trochę jednak na pewno nie chciałby znaleźć się w jej skórze.
Gdzieś dalej, jeden z odzianych w płaszcze nieznajomych, zranił innego człowieka chcąc najwyraźniej skierować uwagę wygłodniałego potwora w to właśnie miejsce. Czy mu się to uda? Nawet Alexander po cichu na to liczył bo nie miał najmniejszej ochoty spotkać się z kłami tej istoty, która w chwili obecnej przypominała bardziej bestię niż inteligentne stworzenie. Tak czy inaczej, z ręką w kieszeni zaciśniętą na rewolwerze przyglądał się makabrycznym scenom będąc ciekawym jej finału. Miał ochotę pchnąć w stronę Płodnej wampira, który nieopatrznie znalazł się blisko jego osoby, jednak skończyło się tylko na głupim uśmieszku. Przecież nie po to tutaj przybył, jak na razie wystarczy mu kłopotów spowodowanych przez tą małą na górze.
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Veronica de Foix on 19/02/18, 11:51 pm

Te kilka litrów krwi, które wyssała z ciała kobiety, były niczym innym jak kroplom w morzu tego, czego wampirzyca w tej chwili potrzebowała. Uczucie pragnienia, zamiast nieco zelżeć, zdawało się jeszcze bardziej palić ją od środka. Ból z tym związany był nie do zniesienia i jak słusznie zauważyła Dracula, czyniło to z niej bestię, która w tym momencie kierowała się tylko pierwotnymi instynktami, a nie myślącą istotę.
Oblizanie warg nie wystarczyło, bowiem wciąż czuła krew na swojej brodzie. Starła ją wychudzoną ręką, próbując się skupić na jakimś obrazie, albo zapachu. Bodźców było jednak za dużo, a głód naprawdę silne. Pewnie najłatwiej byłoby, gdyby ktoś znowu podsunął jej jakiegoś człowieka, ale nic takiego nie miało miejsca, bowiem wszyscy nagle zapragnęli zachować dystans. Szczerze - miała to gdzieś.
Jej oczom nie umknął zarówno Ivar, jak i Christopher. Choć prześlizgiwała się po nich tylko spojrzeniem, to obserwowała właśnie ich, bowiem znajdowali się najbliżej. Czuła, że nie pachną jak kobieta, której ciało leżało gdzieś na kamiennej posadzce, ale czy to miało znaczenie? Żadnego - bowiem pachnieli znajomo - nieludzko.
Możliwe, że zdecydowałaby się zaatakować któregoś z nich, ale wtedy poczuła bardzo wyraźnie zapach krwi z rozciętej szyi jednego z mężczyzn. Momentalnie spojrzała w tamtym kierunku. Widziała Grega, ale to nie na nim się skupiła, a na ludziach, którzy leżeli przed nim na podłodze. To jednego z nich krew czuła. Z jej ust wydarło się gardłowe westchnienie. Każdy z zebranych tu wampirów mógł zaraz zobaczyć wampirzycę w pełnej krasie, bowiem ta zaczęła wychodzić z trumny. Było to bardzo niezgrabne, ale jednak... Udało się. W końcu stanęła o własnych nogach na kamiennej posadzce. Na ugiętych nogach, przygarbiona, z głową jakby z trudem utrzymywaną w prostej pozycji.
Szła prowadzona głodem w kierunku mężczyzn. Im bliżej nich była, tym zapach krwi był coraz to intensywniejszy. Niestety zasuszone kończyny jeszcze nie pozwalały jej na wampirze tempo, co ją frustrowało, ale wciąż poruszała się szybciej niż człowiek.
Kiedy dopadła do przyprowadzonych specjalnie dla niej ludzi, od razu zaczęła się na nich pożywiać. Ich ciała osuszała jedno po drugim, nie robiąc przerw dłuższych niż kilka sekund, których potrzebowała na to, by odrzucić wysuszone truchło. Ta ilość krwi podziałała na nią zbawiennie. Czuła jak powoli wracają jej siły, choć do pełnej sprawności jeszcze było jej pewnie daleko. Po jej wyglądzie można było jednak poznać, że jest z nią lepiej. Jej ciało sprawiało wrażenie mniej zasuszonego, a skóra zmieniła kolor z szarego na jaśniejszy, bardziej przypominający ten blady odcień wampirzej cery. To jednak wciąż było za mało. A skoro ludzie się skończyli, to kto jej pozostał?
Wampirzyca uniosła głowę, odrzucając ostatnie ciało mężczyzny, jak wcześniej ścierając krew z twarzy. Klęczała, patrząc na pierwszego wampira, którego miała przed sobą. Nie oznaczało to wcale, że musiał być tym najbliżej niej.
avatar

Tytuł : Hrabina
Wiek : 897 (879/18) lat
Zawód : Malarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Hipnoza, zmiennokształtny, telekineza
Punkty : 23


http://vampirekingdom.forumpl.net/t553-veronica-de-foix http://vampirekingdom.forumpl.net/t595-veronica-de-foix#2496 http://vampirekingdom.forumpl.net/t596-veronica-de-foix#2497 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 19/02/18, 11:53 pm


Ivar Eriksson

Greg Luft



Obserwowanie dopiero co przebudzonego wampira było straszne i fascynujące. Aż trudno uwierzyć, że zwykły kołek, wbity w serce, może zrobić... coś takiego z tak dostojną istotą.
Greg przyglądał się przez cały ten czas Płodnej - tak samo jak zresztą Ivar, tyle że ten pierwszy mógł oglądać wampirzycę od przodu. Nie był to piękny widok. Veronica wyglądała tak strasznie i odpychająco, że nawet ciężko było myśleć, że ta istota mogła być kiedyś prawdziwie piękną kobietą. Może byłoby mu łatwiej, gdyby znał ją z jej epoki, ale tak nie było. Nie mieli okazji poznać się wcześniej - to spotkanie było ich pierwszym.
Gdy Płodna ruszyła w stronę ciał, zatrzymał się, obserwując ją w ciszy. Spojrzał tylko raz za siebie. Dracula był zbyt blisko i do tego za jego plecami, co mu się niezbyt spodobało. Postanowił się więc przesunąć, co było dobrym posunięciem, bowiem dzięki temu zszedł na „drugi plan”.
Wampirzyca poradziła sobie bardzo szybko z osuszeniem wszystkich ciał z krwi. Widać po niej było, że jest jej trochę lepiej, ale kiedy uniosła głowę, patrząc przed siebie, można było odnieść słuszne wrażenie, że to wciąż za mało. Jej oczy błyszczały. Greg stwierdził, że wyglądała trochę jak zahipnotyzowana. Poszedł za jej spojrzeniem, a widząc na kim skupiła swoją uwagę, nieco się spiął.
Wampirem, na którym skupiła się uwaga Płodnej, był... Dracula. Kiedy Greg się przesunął, tylko on jej został, choć nie musiał być wcale blisko. Czyżby miał zostać jej kolejną ofiarą? Istniało bardzo duże prawdopodobieństwo, że tak właśnie będzie.
Ivar wymienił spojrzenie z Gregiem. Niestety ciężko było stwierdzić, co kombinują. Na co oni czekają? Aż ta zaatakuje?



___________________



Kolejność odpisów: Ch. McQ. | A. D. | V. d. F.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula | Veronica de Foix
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 20/02/18, 03:28 pm

Wygłodniała i wybudzona wampirzyca, tak samo jak leżała zakołkowana, tak i po jednym posileniu się kobietą nie wyglądała najlepiej. Wciąż było jej mało. Chris widział to w jej oczach, jak i po niej. Czuł i widział jej wygłodniałe spojrzenie na sobie, które wędruje z niego na Ivara i z powrotem. Gdyby nie interwencja Grega, pewnie staliby się jej posiłkiem. Na całe szczęście, woń ludzkiej krwi zachęciła ją do podniesienia się i wyjścia w pełnej okazałości ze swojej trumny. Zmierzając w stronę ludzi. O tyle było dobrze, że uwaga wampirzycy została skierowana gdzie indziej.
Długo trzeba było czekać, aż ta się posili, choć i to co dostała było dla niej za mało. Widząc jej spojrzenie w ich stronę, a dokładniej za nimi, Chris także podążył spojrzeniem, że zatrzymała ona swoje oczy na nieznajomym nadal dla niego wampirze - Draculi. Widocznie będzie jej kolejnym posiłkiem. Nie miał nic przeciwko, o ile nie zaczynała interesować się jego osobą. A póki zostawał zapomniany przez wszystkich, oddaliłby się do wyjścia, gdyby wiedział gdzie ono znajduje. Najlepiej by poszedł w stronę wejścia do tych podziemi, ale tam właśnie stał Dracula. Więc gdzie jest wyjście stąd?
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 27


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Alexander Dracula on 21/02/18, 04:41 pm

Zabawne jak kawałek drewna wbity w odpowiednie miejsce mógł całkowicie unieszkodliwić wampira, istotę wydawałoby się niemal nieśmiertelną. Jednak samo wprawienie krwiopijcy w niekończący się letarg nie było najgorsze, dużo bardziej odstręczające było to co działo się po wielu latach, kiedy ktoś z jakiegoś powodu postanowił takiego śpiącego obudzić. Będąc naocznym świadkiem jak wygłodniała bestia nie była w stanie funkcjonować inaczej jak tylko podążając za swą żądzą krwi, był zaciekawiony a jednocześnie coraz bardziej przekonany o tym, że tak naprawdę wszystkim zabitym wampirom okazywał łaskę. Wolałby chyba ostateczną śmierć niż zostanie sprowadzonym do poziomu zwierzęcia. Nie był zaznajomiony z tematem tak więc wychodził z założenia, że stan w jakim znajdowała się ta, którą nazywano Płodną, jest permanentny.
Potwór osuszył zebranych wcześniej przez Rade ludzi, jednak wyglądało na to, że wciąż jest jej mało. Nie miała wielkiego wyboru, mogła tylko rzucić się na któregoś z wampirów, jednak ci potrafili się przecież bronić, w przeciwieństwie do związanych śmiertelników. Pytanie tylko czy aby na pewno wszyscy tutaj byli gotowi zabić rozszalałe stworzenie jeśli zajdzie taka potrzeba. Z każdą chwilą i ruchem facetów w płaszczach, Dracula był bardziej przekonany, że nie mają oni zamiaru zrobić nic aby powstrzymać wygłodniałą wampirzycę. Tym bardziej utwierdził się w przekonaniu kiedy potwór zwrócił swoje spojrzenie na niego, podczas gdy reszta się odsunęła i cierpliwie czekała na rozwój wypadków.
Posługacze Rady wyglądali jakby coś knuli, wymieniali się myślami czy porozumiewali między sobą poza percepcją pozostałych. Postanowił więc wykorzystać to, że na chwile zajęli się sobą.
Nie tracąc zimnej krwi, Alexander uśmiechnął się samymi ustami i zniknął. Ot, stał się niewidzialny więc niech cwaniaki radzą sobie sami. Zwłaszcza, że niemal w tej samej chwili powietrze w podziemiu rozdarł huk wystrzału z rewolweru. Kula wymierzona była oczywiście w najbliższą postać w płaszczu, konkretniej gdzieś w tors. Nie chodziło o to by poważnie zranić czy tez zabić a wywołać krwawienie, które powinno podziałać na Płodną jak płachta na byka.
A Smok tym czasem zrobił kilka bezpiecznych i ostrożnych kroków w stronę przeciwległej ściany pomieszczenia a stamtąd zaczął się cofać w stronę miejsca, z którego przybył. Przystanął na tyle blisko by móc zobaczyć efekt swojego działania i na tyle daleko by móc czuć się w miarę bezpiecznie.
avatar

Tytuł : Syn Smoka
Wiek : 437/27
Zawód : Inwestor
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pazury (n), Niewidzialność (p)
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t606-alexander-dracula#2754 http://vampirekingdom.forumpl.net/t620-alexander-dracula#2758 http://vampirekingdom.forumpl.net/t619-smocza-poczta#2756 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Veronica de Foix on 24/02/18, 05:55 pm

Wampirzyca czuła, jak powoli wracają jej siły, a wraz z tym jasność umysłu. Wciąż ciężko było jej się skupić na czymś dłużej, jak uczucie pragnienia, ale jej funkcje poznawcze nieco się poprawiły. Była już mniej więcej zorientowana w tym, gdzie jest, że właśnie pozbawiła życia cztery, marne, ludzkie istnienia i że nie była tu sama. Ale ten głód... wciąż był silny i dokuczał jej jak nigdy, a jako że nie wyczuwała już śmiertelników, nadszedł czas, by zajęła się kimś innym.
Niestety miała pecha - a przynajmniej tak początkowo można było uznać, kiedy wampir, na którego patrzyła, nagle... znikł. Nie pamiętała, kiedy ktoś ostatni raz użył przy niej niewidzialności. Ta sztuka zawsze ją fascynowała, ale i przerażała. Nie widzieć swojego przeciwnika - jedna z najgorszych rzeczy, jaka mogła Cię spotkać w czasie walki. Nieco zdezorientowana, cofnęła się. Widocznie tu zadziałały teraz jej instynkty, które kazały jej się mieć na baczności. Jak się jednak zaraz okazało - nie było takiej potrzeby.
Zaraz po zniknięciu Draculi, do jej uszu dotarł huk wystrzału. Zadzwoniło jej w uszach, po czym do jej nozdrzy dotarł chyba najbardziej miły i słodki - niczym afrodyzjak, zapach. Woń wampirzej krwi. Z jej rozchylonych ust, które obnażyły jej kły, wydarło się ciche jęknięcie, kiedy dotarło to do niej. Momentalnie przeniosła wzrok na tego, co został zraniony, a widząc, kim on jest, uśmiechnęła się szeroko.
- Ach, piesek Rady.
Słyszeć własny głos, tak zmieniony i zachrypnięty po tylu latach, było dla niej czymś dziwnym, jednak wampirzyca nie miała zbyt wiele czasu, by się nad tym zastanawiać. Nie czekając na zaproszenie, ruszyła szybko w stronę poranionego łowcy.
„Chyba mogłabym Cię polubić...” - Pomyślała o wampirze, dzięki któremu mogła zapolować na tego, na którym od razu powinna się skupić.
avatar

Tytuł : Hrabina
Wiek : 897 (879/18) lat
Zawód : Malarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Hipnoza, zmiennokształtny, telekineza
Punkty : 23


http://vampirekingdom.forumpl.net/t553-veronica-de-foix http://vampirekingdom.forumpl.net/t595-veronica-de-foix#2496 http://vampirekingdom.forumpl.net/t596-veronica-de-foix#2497 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Mavis on 24/02/18, 05:56 pm


Ivar Eriksson

Greg Luft



Chris dobrze kombinował, wykorzystując sytuację. Nikt nie zwracał na niego uwagi, więc... mógł spróbować cichaczem się stąd wydostać, jednak... nie było to takie łatwe. Jego plan, by skorzystać z wyjścia do podziemi, nie był jednak najlepszy, ponieważ zostało ono zamurowane, o czym mógł się przekonać, gdy tylko je odnalazł. Oczywiście mógł marnować czas i próbować je rozwalić, ale czy byłoby to mądre? Zamiast tego, mógł spróbować wydostać się tą samą drogą, którą tu przybył, czyli wyrwą w podłodze nad ich głowami.
Wysokość pomieszczenia sięgała gdzieś trzech metrów. Nie było to mało - a na pewno nie dla człowieka. A dla wampira...? Próba ucieczki stąd w pojedynkę, może okazać się nie tyle niemożliwa, co nieco trudna, dlatego lepiej byłoby z kimś współpracować. We dwoje na pewno łatwiej będzie się stąd wydostać. Chris miał dwa wyjścia - zaczekać, aż Łowcy uporają się z Płodną i wtedy razem opuszczą to miejsce, albo... wejść w komitywę z Draculą. Ten jednak miał nieco inny plan, jak się okazało.
Wystrzał, w tym miejscu, wydał się dwa razy głośniejszy, niż był w rzeczywistości. Ivar, słysząc go, spojrzał w kierunku, z którego dobiegał, ale... nikogo nie zobaczył. Nie mógł w to uwierzyć, ale nim zastanowił się nad tym i on poczuł znajomą woń. Spojrzał w kierunku Grega, ponieważ to jego krew wyczuwał i zaraz po tym usłyszał słowa Płodnej. Spojrzał na nią w momencie, gdy rzuciła się w stronę ranionego Łowcy, który opadł na kolana, czując potworny ból w piersi i szybko ubywającą krew z jego ciała.
Ivar nie myślał długo - zaczął działać. Ruszając w stronę Płodnej, wykonał charakterystyczny ruch dłonią, jakby próbował coś przesunąć. W tym samym momencie wszyscy zebrani - a zwłaszcza Christopher, przed którym przeleciała, mogli zobaczyć, jak przebudzona wampirzyca zostaje odrzucona na bok z taką mocą, że na kolumnie, w którą uderzyła, pojawiły się pęknięcia, a cały strop zatrząsł się i posypał się z niego deszcz tynku i drobnych kamieni. Nie na całej powierzchni rzecz jasna, a gdzieś tak w promieniu dwóch metrów od miejsca, w którym stała kolumna. Chyba... pora stąd wiać, bo co jeśli zaraz wszystko runie? Mogło się tak zdarzyć. Byli w końcu w ruinach.
Veronica uderzyła lewym bokiem w kolumnę, przez co złamała bark. Jej lewa, górna kończyna, chwilowo była... bezużyteczna.
Greg spojrzał na Ivara, który nie zwracał w tej chwili na niego najmniejszej uwagi, skupiając się na Płodnej. Spróbował odszukać resztę. Draculi nie widział, ale jeśli McQueen gdzieś się nie schował, odszukał go wzrokiem i rzucił do niego.
- Spieprzaj stąd.
Wydał mu polecenie. Próbował wstać, choć nie było to łatwe. Wciąż trzymał się za pierś, chcąc nieco zatamować krwawienie, czekając na to, aż rana się zasklepi.
Na ziemi, w miejscu, w którym tu zeszli, leżały odłamki stropu i lina, która została pewnie porzucona przez któryś z ludzi, którzy urządzali sobie tu pielgrzymki. W pojedynkę nie pomoże to uciec ani Draculi, ani Christopherowi, ale jeśli spróbowaliby razem, może mieli szanse.



___________________



Kolejność odpisów: Ch. McQ. | A. D. | V. d. F.
Czas na odpisy: 48h
Uczestnicy którzy się zapisali i dołączyli: Christopher McQueen | Alexander Dracula | Veronica de Foix


Ostatnio zmieniony przez Mavis dnia 27/02/18, 10:50 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Tytuł : Mistrz Gry Junior
Punkty : 0


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Christopher McQueen on 25/02/18, 10:54 pm

Wyjście jakie udało mu się znaleźć, było zamurowane. Przeklął w myślach i jedyne co cały czas przychodziło mu do głowy, to żeby wyjść drogą, jaką tutaj weszli. Całe to przedstawienie nie bawiło go ani trochę. Uwagę na całe zdarzenie zwrócił mu wystrzał z broni, gdzie spojrzał w stronę Draculi, którego szczerze mówiąc - nie było. Ale za to wyczuł nagle woń wampirzej krwi. Jego wzrok powędrował w stronę Grega, który to widocznie oberwał. Tak się nazywa łowca Rady Wampirzej? Dał się po prostu postrzelić?
Nic dziwnego, że Płodna zmierzała w jego kierunku. Kierowała się instynktem zapachu krwi. Nim jednak zdecydował się cokolwiek zrobić, widział właśnie Ivara w akcji. Jego psychokineza była zdecydowanie na wyższym poziomie niż jego. A to już było coś. Raz czy dwa razy w życiu, udało mu się przesunąć człowieka, ale nie tak jak to zrobił właśnie wampir.
Wtem po chwili usłyszał słowa Grega, który nakazał mu spadać z tego miejsca. Wstępnie Chris cofnął się, nadepnąwszy możliwe na coś grubego. Gdy spojrzał pod nogi, trafił na linę. Więc daliby radę wyjść po ludzku? Dość zabawne.
Lecz zostawić tych dwóch gnojków nie zamierzał za to, że go tutaj ściągnęli. Tamten wampir niech sam sobie radzi. Wziął linę i podszedł pierw do ludzi, którzy tam jeszcze zostali. Nie rozwiązywał ich, ale nagryzł im tętnice szyjną, by nakierować Płodną w ich kierunku. Mając nadzieję, że gdy ta się podniesie, skieruje w ich stronę.
Po wykonaniu swojego zadania, wycierając usta wierzchem dłoni w rękawiczce, podszedł do Grega i kucnął przy nim, przerzucając sobie jego ramię przez szyję i pomagając mi wstać.
- Wciągnęliście mnie w to bagno siłą, to teraz wyjdziemy razem.
Powiedział dość poważnie i tutaj spojrzał na Ivara, który zapewne uwagę skupiał na Płodnej.
- Mów jak stąd wyjść. Nie będę się domyślał tracąc czas, kiedy ona jest w szale.
Rzucił do Grega. Czekając na jego instrukcje. No chyba że chciał zostać z kumplem, to już jego wybór. Chris widocznie miał w tym swój plan, by jakoś zaplusować w Radzie, kiedy przyjdzie mu zarejestrować dwie wampirzyce. Może obędzie się bez problemów z formalnościami?
avatar

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 320 (22/298)
Zawód : Handlarz
Stan cywillny : Wdowiec
Umiejętności : Psychokineza, Czytanie w myślach
Punkty : 27


http://vampirekingdom.forumpl.net/t342-christopher-mcqueen-budowa#530 http://vampirekingdom.forumpl.net/t372-christopher-andrew-mcqueen#643 http://vampirekingdom.forumpl.net/t373-christopher-mcqueen#644 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Podziemia klasztoru

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach