Poczta Stanburych

Poczta Stanburych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Poczta Stanburych Empty Poczta Stanburych

Pisanie by Joseph Stanbury on 10/01/18, 01:07 pm

Poczta Stanburych


W tej chwili większość listów przychodzących do posiadłości i tak trafia w ręce Josepha, ponieważ ojciec nie ma już zbyt wiele cierpliwości do korespondencji związanej z pracą. Natomiast jeżeli list jest prywatny i przeznaczony wyłącznie dla oczu Josepha, prawdopodobnie odbierze go ze skrytki pocztowej w Londynie.
Joseph Stanbury

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 26
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Zaręczony
Umiejętności : Jazda konna | Dowodzenie
Punkty : 12


http://vampirekingdom.forumpl.net/t678-joseph-stanbury http://vampirekingdom.forumpl.net/t694-joseph-stanbury http://vampirekingdom.forumpl.net/t695-poczta-stanburych#3002 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Poczta Stanburych Empty Re: Poczta Stanburych

Pisanie by Samuel Vaesey on 15/01/18, 01:07 pm


Najdroższy Josephie,

Mam szczerą nadzieję, że cała ta sytuacja nie wpłynie źle na Twoją sytuację w domu. Mimo, iż oboje nasi ojcowie zachowali się bardzo dziecinnie i zasługują na to, żeby ktoś im to powiedział, to nie chciałbym, żebyś miał przez to problemy.
A przy okazji, przyznam Ci szczerze, trochę obawiam się, że Twój konflikt z ojcem spowodowany moją osobą i całą tą sytuacją może znacznie utrudnić moje wizyty w Twoim domu, a to jest ostatnia rzecz, jakiej bym chciał. Naprawdę, wolałbym już dać im żyć w swojej dumie, niż żebyśmy nadal oboje musieli za to płacić.
Ale ufam, że wiesz, co robisz. W końcu to Ty go znasz i wiesz, jak się zachować.
Listu od Marii, tak jak każdego Twojego już nie mogę się doczekać. Będę bardziej, niż szczęśliwy, jeśli groźby o nie dawaniu mi przez Was spokoju okażą się prawdziwe. Sam z resztą też mogę to już teraz obiecać. Od dzisiaj wracam do Waszego życia i jeśli się zgodzicie, a już to zrobiliście, staję się ponownie jego stałą i nieodłączną częścią.
A co się zaś tyczy mojego życia przez te lata… Przyjacielu, musiałbym chyba napisać całą powieść, żeby zmieścić wszystko, co chciałbym Ci opowiedzieć. Cóż. Będę musiał przekazać Ci wszystko po kolei streszczając najlepiej, jak tylko potrafię.
Powiedziałeś, że Ciebie w świat naszych fantazji wprowadzili studenci i inteligencja oksfordzka, prawda? Tymczasem mnie aktorzy, tancerze i bezrobotni poeci. Domyślam się więc, że doświadczyliśmy rzeczy podobnych, ale z dwóch różnych perspektyw.
Wszystko zaczęło się niedługo po tym, gdy ukończyłem osiemnasty rok życia. Późnym wieczorem poczułem nagłą potrzebę na przewietrzenie się. Wyszedłem i pogrążony w myślach ruszyłem znajomą trasą. W pewnym momencie jednak bezwiednie skręciłem w uliczkę, której do tej pory nigdy nie widziałem. Po może dziesięciu minutach kluczenia, trafiłem na zabawnie wyglądający bar. Kierowany odruchem wszedłem do środka i usiadłem przy jednym ze stolików, aby obserwować ludzi. Kiedy tylko to zrobiłem, jak na zawołanie, przysiadła się do mnie osobliwie wyglądająca młoda kobieta. Uśmiechnęła się do mnie i powiedziała rozbawionym tonem: “Wygląda Pan, jak panicz. Panicze tutaj nie bywają, chyba że źle im się dzieje w życiu. Czy Panu dzieje się źle w życiu?”. Zdumiała mnie trochę swoją bezpośredniością.
Wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem, ale spotkanie jej tamtego wieczora było czwartym już punktem zwrotnym w moim życiu.
Przedstawiła się jako Alice Stray - miejscowa aktorka. Domyślasz się pewnie, że bardzo mnie zainteresowała, toteż rozmawialiśmy tej nocy bardzo długo. Do domu wróciłem na chwilę przed świtem.
Alice wyraziła chęć zobaczenia mnie ponownie i zanim wyszedłem, kazała obiecać, że następnej nocy też się tutaj pojawię. I tak to się zaczęło. Z czasem nie musiała już prosić, a ja nie musiałem obiecywać. Oczywistym stało się, że będę wracał tak często, jak będę mógł. Po jakimś czasie zaczęło się do naszego stolika dosiadać coraz więcej jej przyjaciół - wszyscy byli dosłownie uosobieniem tego ukochanego słowa, które tak często powtarzaliśmy - bohemy.
Dzięki mojej wiedzy i dość kontrowersyjnym poglądom, szybko przyjęto mnie tak, jak jednego z nich.  Nie policzę, ile cudownych dysput odbyliśmy w tym malutkim barze bez nazwy na tej, również bezimiennej, ulicy. Początkowo naszym towarzyszem był jedynie alkohol, ale z czasem przywitały nas też inne używki. Opium, mak, konopia oraz nienazwane wynalazki moich nowych przyjaciół - wszystkiego tego doświadczyłem jeszcze zanim ukończyłem lat dziewiętnaście.
Tematy, na które zazwyczaj rozmawialiśmy wahały się najczęściej między historią, literaturą, sztuką, a filozofią. Bardzo dużo również mówiono o kulturze antyku, zwłaszcza Grecji, a, jak pewnie pamiętasz, jest to mój najukochańszy temat od najmłodszych już lat. Nie mogłem się więc czuć bardziej na swoim miejscu, niż tam.
Z czasem oprócz rozmów zacząłem również być zapraszany na spektakle oraz występy moich przyjaciół. Starałem się również niektórym z nich pomagać w wydaniu wierszy, choć na powodzenie nie mieliśmy większych szans. Mówiły one w zbyt piękny sposób o rzeczach, na które nasze społeczeństwo jeszcze przez długie pokolenia nie będzie gotowe.
Jest do opowiedzenia jeszcze wiele wiele więcej, ale nie chcę Cię zanudzać długimi na kilometry listami, więc zakończę na razie tutaj i liczę, że w ramach zasady równowartej wymiany, Ty również opowiesz mi o swoich początkach. Zacznijmy spokojnie, zanim przejdziemy do kalających oczy, a czasem i dobry smak szczegółów.
PS Tak, guzik jest mój. Na uszkodzoną marynarkę zwróciła mi uwagę dopiero ciotka w domu. Spodziewałem się, że mogłem ją sobie uszkodzić podczas powrotu.

Zawsze Twój,
Samuel Vaesey

Samuel Vaesey

Tytuł : Szlachcic
Wiek : 26
Zawód : Nie pracuje
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Jazda konna | Posługiwanie się pistoletem
Punkty : 12


http://vampirekingdom.forumpl.net/t700-samuel-vaesey http://vampirekingdom.forumpl.net/t705-samuel-vaesey#3047 http://vampirekingdom.forumpl.net/t706-samuel-vaesey Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Poczta Stanburych Empty Re: Poczta Stanburych

Pisanie by Elizabeth Bailey on 07/02/18, 08:43 pm


Drogi Josephie,

na początku chciałabym podziękować Ci za zaproszenie zawarte w liście. Twoja pamięć o mojej osobie budzi w moim sercu szczery podziw. Musisz mi powiedzieć o powodzie, przez który tak dobrze mnie pamiętasz. Jest mi również niezwykle miło słyszeć pytanie odnośnie mojego stanu zdrowia. Rację masz, nie martwiąc się zanadto, ponieważ wszystko ze mną w jak najlepszym porządku. Nieadekwatne jest natomiast prawić damie komplement, przez który jej twarz nabiera koloru płatków róży. Szczególnie za pomocą atramentu i papieru. Nowiny o moim przyjeździe do Londynu są jak najbardziej prawdziwe, jednakże jestem tu już od kilku dni. Twój list dostarczono mi dopiero dzisiaj, lecz rozumiem opóźnienia. Czasem również mnie się zdarzają. Przyjemnością będzie odnowienie znajomości i wyrwanie Cię z rutyny, w którą, jak sam to przyznajesz, nieszczęśliwie wpadłeś. Czas bez problemu znajdę, gdyż brak mi planów dalszych podróży. Natłok rzeczy, które chciałabym omówić z kimś zaufanym, jak i również liczba moich przeżyć z krajów europy, powoli wprawia mnie o zawrót głowy. Pozostają również kwestie które wolę przekazać Ci wyłącznie ustnie. Proszę, abyś zagościł podczas ostatniego dnia tego tygodnia w restauracji Tamiza. Będę wyczekiwała Twojego przybycia w porze zbliżającej się do wieczoru, około godziny 17.

PS pozdrów proszę ode mnie swego ojca

Z wyrazami szacunku,
Elizabeth Bailey

Elizabeth Bailey

Tytuł : Szlachcianka
Wiek : 20 lat
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Czytanie w myślach (Nowicjusz)
Punkty : 2


http://vampirekingdom.forumpl.net/t740-elizabeth-bailey http://vampirekingdom.forumpl.net/t744-elizabeth-bailey#3820 http://vampirekingdom.forumpl.net/t745-elizabeth-bailey Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Poczta Stanburych Empty Re: Poczta Stanburych

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach