Jedna z głównych ulic - Page 4

Jedna z głównych ulic

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 21/01/18, 12:32 am

Anna

Słysząc już tylko swojej imię, bez tego nieszczęsnego przedrostka „pani”, od razu poczuła się lepiej. Skinęła z wdzięcznością mężczyźnie głową. Szczęście, że mieli już wszystko ustalone. Teraz musieli tylko czekać na powrót dziewczyny.
Myśląc o tym, spojrzała w stronę drzwi. Była ciekawa, czy Mere jednak pozwoli się zbadać, czy dalej będzie szła w zaparte. Jeśli Jared był jej ojcem - a wszystko na to wskazywało, obstawiała tą drugą opcję. Nie znała drugiej osoby, która jak jej brat bała się lekarzy. No, teraz już może z tego wyrósł, ale kiedyś...
- Też nie myślałam, że będzie się ich bała, ale jeśli wdała się w ojca, to jakoś mnie to nie dziwi. On jest taki sam.
Mówiąc to, nie myślała, co właśnie robi. Dopiero gdy wypowiedziała ostatnie zdanie, dotarło do niej, co właśnie się stało. Mężczyzna mógł zobaczyć, jak krew powoli odchodzi jej z twarz i jak kobieta powoli obraca głowę w jego stronę. Obawiała się tego, co zaraz może się stać. Miała jednak nadzieję, że Matthew, to... zignoruje? Cóż, nie dowie się, póki mężczyzna nie odniesie się jakoś do jej słów.


Cordellia

Słysząc odpowiedź dziewczyny na swoje pytanie - a później przeprosiny, nieco się zdziwiła. Wzmianka o jej matce była dziwna. Tak samo ta odnosząca się do miejsca, w którym obie mieszkały. To, że nie mogła tam zostać po śmierci kobiety było, może i okrutne, ale niestety możliwe. Jej chodziło głównie oto, że właściciel tego miejsca kazał jej pracować tam, gdzie matka. Co to była za praca? Kobieta niepewnie krążyła wokół jednej opcji, ale... nie wypytywała oto dziewczyny. Nie chciała wchodzić buciorami w jej życie. Nie chciała mówić - niech tak będzie.
- Dziwne, że nie trafiłaś do sierocińca. Jesteś jeszcze nieletnia, a tam miałabyś zapewniony dach nad głową. Nie myślałaś o tym?
Spojrzała na nią, trzymając już w ręce termometr i dezynfekując go. Mimo tego, jak dziewczyna wzbrania się przed wszystkim, co jest związane z lekarzami, Cordellia delikatnie próbowała jakoś ją przekonać, że nie ma się czego bać. Słysząc jej pytanie, uśmiechnęła się.
- Nie, to nic nie boli. Musisz wziąć tylko termometr pod język, przez chwilę nic nie mówić, żeby go nie rozgryźć i po upływie kilku minut jest już po wszystkim.
Uważając to, za swój mały sukces, nie była gotowa na to, co stało się dalej. Z racji tego, że wciąż przyglądała się dziewczynie, od razu zauważyła jej grymas na twarzy, kiedy oparła się plecami o krzesło. Kiedy wstała, ona zrobiła to samo.
- Mere, spokojnie - próbowała uspokoić dziewczynę. - Usiądź i pozwól sobie pomóc. Naprawdę nie chcę zrobić Ci krzywdy.
Zapewniła. Jej reakcja bardzo ją zaniepokoiła. Skąd się to wzięło? Przecież było dobrze. I ten grymas... coś musiało być nie tak z jej plecami, ponieważ dziewczyna wykrzywiła twarz, kiedy dotknęła nimi oparcia. Jeszcze nie wiedziała jak, ale chciała spróbować jakoś nakłonić ją do tego, by je jej pokazała.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 21/01/18, 12:58 am

Oboje byli ciekawi, czy Mere jest tam grzeczna i niczego nie kombinuje. Lecz usłyszawszy słowa Anny na temat jej ojca, normalnie jakby z automatu spojrzał zaskoczony na kobietę.
- Znasz jej ojca?
Zapytał, lecz ściszając swój głos. Jakby na razie nie chciał, by Mere usłyszała. A zauważył wcześniej, że mimo przekazywania przez dziewczynę informacji o swoim ojcu, Anna wydawała się znać tego mężczyznę. Może nie mówiła tego wprost, ale dawała znaki że mogłaby kogoś takiego kojarzyć. A teraz, wyglądało na to, że Mere odnalazła ojca. I jest coraz bliżej wypełnienia swojego zadania jak i znacznie większe szanse na odnalezienie jedynego rodzica, jaki żyje. Skończyłoby się jej życie na ulicy. Matt nie ukrywał, że to według niego dobra wiadomość. Przynajmniej Mere znajdzie porządny kąt i rodzinę.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 21/01/18, 10:31 am

Mere nie mogła powiedzieć kobiecie gdzie dokładnie poprzednio mieszkała, nie wiedziała jak ta by zareagowała. Pani Anna była wyrozumiała i nie oceniała jej, jednak nie znała tej kobiety. Nie miała pojęcia też kim tak jest na prawdę ów Anna. Gdyby wiedziała, że to jej ciotka...pewnie jej podejście i zachowanie byłoby nieco inne. Ale może i lepiej. Kobieta nagle zadała pytanie o sierociniec na co Mere niemal zbladła jak ściana. Nie mogła tam iść..miała cel w swoim życiu, miała ojca. Spojrzała na kobietę nie podchodząc nawet na krok.
- Mam zadanie, muszę kogoś znaleźć. Nie mogę tam iść.
Zaczęła stanowczo. Milczała chwilę, gdy kobieta mówiła dalej. Uspakajała ją i przekonywała. W końcu co jej pozostało? Nie chciała też zawieść swego opiekuna, który obiecał że na nią poczeka i że kobieta z którą była jest dobrą lekarką. Więc niechętnie usiadła znów nie opierając się o oparcie. Wyciągnęła dłoń po termometr nadal nie będąc przekonana do końca.
- No dobrze proszę Pani a potem będę mogła odejść?
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 23/01/18, 12:09 am

Anna

Kobieta liczyła... sama nie wiedziała na co - że tego nie powiedziała? A może liczyła na to, że on tego nie usłyszał? Każde z tych „marzeń” brzmiało śmiesznie. Rzadko kiedy zdarzało się jej być tak nierozważną i paplać bezmyślnie... Jak widać jednak Mere tak bardzo przypomniała jej swoim zachowaniem - w stosunku do lekarzy, Jareda, że nawet nie zapanowała nad własnym językiem. Cóż... stało się - musi teraz szybko jakoś z tego wybrnąć. Wiedziała jednak, że kłamstwo nie wchodzi w grę.
Patrzyła na Matthew w milczeniu. Parę razy nawet udało jej się złapać jego spojrzenie, ale szybko uciekała, nie mogąc wtedy zebrać żadnych myśli. Chyba bała się tego, że ten zacznie ją oceniać, albo - co gorsza, od razu zechce o wszystkim powiedzieć dziewczynie. Westchnęła i skinęła mu głową. Mimo wszystko była mu wdzięczna, że ściszył głos.
- Wydaje mi się, że wiem, kto jest jej ojcem. Chciałabym mieć jednak pewność, nim jej o tym powiem. Nie chcę dawać jej złudnej nadziei. Ona żyje nią przez ostatni rok? - Chyba dobrze pamiętała, że dziewczyna już rok poszukuje ojca. - Nie chciałam tej wiedzy zachować dla siebie, ale chyba rozumiesz dlaczego jeszcze jej tego nie powiedziałam? I dlaczego jeszcze nie powiem? - Tym razem spojrzała na Matthew i ani razu nie uciekła przed jego spojrzeniem, jeśli jej odpowiedział właśnie nim. - Chcę to sprawdzić, a dopiero wtedy porozmawiać z nią o tym. Czy... mogę liczyć na Twoją dyskrecję? Że nic jej nie powiesz?
Wiedziała, że weszła na bardzo cienki lód. Nie znała go na tyle, by wiedzieć, czy jej uwierzy, czy wręcz przeciwnie. Jeśli dbał o Mere, jeśli ta dziewczyna była dla niego ważna, możliwe że od razu powie jej o tym, czego dowiedział się od Anny. Dowiedział się w końcu wystarczająco, by Mere mogła dalej działać. Miała jednak nadzieję, że będzie milczał przed dziewczyną, że póki co nic jej nie powie.
Nie lubiła takich sytuacji - nie lubiła czuć się zdaną na czyjąś łaskę, bądź niełaskę.


Cordellia

Dziewczyna naprawdę bardzo nerwowo podchodziła do całej tej sytuacji, czego Cordellia naprawdę nie potrafiła zrozumieć. Przecież ona nie robiła jej nic złego. Pamiętała jednak - z przed wielu laty, że takie zachowania się zdarzają. Jedyne, co może wtedy pomóc to - cierpliwość, albo siła. Ona jednak preferowała tą pierwszą opcję.
Do pierwszych słów dziewczyny na razie nie miała zamiaru się odnosić. Skoro nie powiedziała od razu, kogo szuka, znaczyć to mogło tylko tyle, że ta informacja nie była dla jej uszu. Bardzo prawdopodobne, że gdyby zaczęła ją oto wypytywać, ta pewnie by się spłoszyła i uciekła, a nie oto chodziło. Miała ją zbadać, a nie wchodzić w jej życie i analizować je, czy dawać rady.
Na szczęście Mere dała się przekonać. Widząc, jak siada z powrotem na krześle, uśmiechnęła się do niej przyjaźnie.
- To naprawdę nie jest nic nieprzyjemnego.
Zapewniła ją, podając jej termometr.
- Wsadź go pod język i nie mów nic na razie. Uważaj, by go nie rozgryźć. Jak skończysz, porozmawiamy.
Dodała, choć już raz jej to mówiła - i to całkiem niedawno.
Widząc, jak dziewczyna usiadła - jakby kij połknęła, bowiem siedziała wyprostowana jak struna, choć mogła się wygodnie oprzeć, przywołała to, co stało się dosłownie kilka minut temu. Kiedy dotknęła plecami oparcia, odskoczyła jak oparzona. Jej reakcja była dziwna i kobieta zastanawiała się, czy to nie będzie za dużo, jeśli zapyta się oto, czy mogłaby na nie spojrzeć. Może jednak spróbuje, ale za chwilę... jak zmierzą jej już temperaturę.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 23/01/18, 12:53 am

Może i serce miał słabe i dopadła go choroba, to jeszcze ze słuchem nie było tak źle u w jego przypadku. Matt dobrze wychwycił słowa Anny, że wspomniała coś o tym, że może znać ojca Mere. Nie ukrywał zaskoczenia, ale też wolałby usłyszeć prawdę. Wyjaśnienia, bo raczej wątpił by Mere już wiedziała o odnalezieniu swojego rodziciela. Gdyby tak było, zapewne by mu już od razu o tym powiedziała. A nie ponaglała do wyjścia z przychodni.
Dostrzegł to Anny uciekanie wzrokiem, ale mimo to, on wciąż wpatrywał się w kobietę. To było dziecko i nie pozwoli by wrabiano jej w balona. W końcu Anna zdecydowała się zdradzić swoje przypuszczenia, ale widocznie potrzebowała jeszcze potwierdzenia u źródła.
- Rozumiem. Więc masz przypuszczenia, ale nie jesteś pewna. To wiele wyjaśniają Twoje wcześniejsze słowa, tam na ulicy. Że jesteś wstanie pomóc w odnalezieniu jej ojca.
Zgodził się, nadal ściszając głos, nie chcąc by rozmowę Mere usłyszała. A słuch mogła mieć bardzo dobry. W dodatku Anna poprosiła o dyskrecję.
- Nie powiem jej. Ale proszę, żebyś to załatwiła tak szybko jak to możliwe. Mere jak zauważyliśmy, potrafi kraść. Jeżeli następnym razem złapie ją policja, wiesz chyba gdzie trafi? Im szybciej znajdzie ojca, tym lepiej dla niej. To jeszcze dziecko.
Było widać, że i on się trochę martwił o Mere. Znał ją ledwo jeden dzień a już widział że ona bardziej potrzebuje schronienia niż on. Pomagała mu, więc i on chciał jej pomóc. Ale nie za bardzo mógł. Dlatego teraz to zadanie spoczywało na Annie. By była rozwiązania problemu dziewczyny najbliżej.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 23/01/18, 10:27 am

Nie miała wyjścia jak tylko siedzieć i posłusznie wykonać polecenie. Ale to tylko wchodziło w grę, nic więcej. Nie miała zamiaru się przed nią rozbierać. Już i tak powinna się cieszyć, że Mere odważyła się usiąść ponownie. Gdy dziewczyna w końcu wzięła pod język termometr siedziała jak na szpilkach czekając aż kobieta pozwoli jej go wyjąć i oddać. Sama miała zamiar zaraz dać nogi z gabinetu. Nie ważne co jeszcze tamta miała w planach. Nie była umierająca, trzymała się jeszcze na nogach więc nie musiała niczym się przejmować. Poza tym, tam czekali na nią, by mogli iść dalej pomóc Matthew znaleźć nocleg oraz wykupić leki, które potrzebowali. Wiedziała, że jeśli nie kobieta to ona pójdzie w to miejsce, które bardzo...ale to bardzo chciała uniknąć. Jednak zdrowie i życie jej przyjaciela, który się nią opiekował było ważniejsze dla niej niż wszystko inne.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 23/01/18, 12:53 pm

Anna

Nie wiedziała, czego się po nim spodziewać, ale w głębi duszy miała nadzieję, że nie będzie tym narwańcem, który słysząc coś, nie czeka na wyjaśnienie, tylko „bierze sprawy w swoje ręce”. Nie pasowało jej to oczywiście do niego, ale pozory lubiły mylić.
- Tak, myślę, że mogę jej pomóc, ale jak już mówiłam - wolałabym mieć pewność, że to on. Przynajmniej będę wiedziała jak zareagować, gdyby nagle zaczął się głupi zachowywać, albo wypierać.
Pamiętając, jak wyglądało spotkanie Jareda z Anna, to można było spodziewać się wszystkiego. Pewnie będzie niedowierzał, ale to... mógł myśleć głową, a nie kuśką, to by uniknął tych wszystkich problemów.
- Masz moje słowo na to, że zajmę się tym najszybciej, jak tylko to będzie możliwe. Nie mówmy na razie jednak więcej o tym.
Spojrzała na drzwi jakby w obawie, że Mere zaraz przez nie wyjdzie, albo - co gorsza, już w nich stoi i przysłuchuje się całej rozmowie. Nic takiego jednak nie miało miejsca.
- Jeśli jednak okaże się, że znam jej ojca, nie pozwolę na to, by dalej mieszkała tak, jak do tej pory. I by kradła.
Dodała jeszcze, jakby chciała w ten sposób uspokoić Matthew, zapewnić go, że naprawdę nie ma złych zamiarów. Musiał jej uwierzyć.


Cordellia

Ona również milczała, kiedy dziewczyna mierzyła temperaturę. Udała wielce czymś zajętą, by nieco uspokoić dziewczynę, a by wyglądać bardziej wiarygodnie, zaczęła pisać coś w jej karcie. Czasem jednak zdarzało się jej na nią zerkać, wciąż myśleć o tej dziwnej, gwałtownej reakcji. Próbowała sobie wmówić, że na pewno przesadza, ale z drugiej strony... lepiej przesadzać i się mylić, niż żeby nie sprawdzić i nie pomóc. W końcu jednak czas minął. Odłożyła pióro i wyciągnęła rękę w stronę dziewczyny.
- Podaj mi ten termometr. Sprawdzimy, czy masz rację i to jest tylko przeziębienie...
Już po samej temperaturze można było ocenić, jak bardzo zaawansowana jest choroba. Raczej rzadko się zdarzało, by przy niewielkim skoku temperatury, pacjent bardzo chorował. Ponadto dziewczyna miała młody organizm. Na pewno poradziłby sobie sam z przeziębieniem, dzięki czemu ona mogłaby dalej się wzbraniać przed lekarzami.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 23/01/18, 01:05 pm

Czy to zwykłe przeziębienie, owszem. Lekki stan podgorączkowy to nic wielkiego. Przynajmniej dla niej. Przynajmniej tak się jej wydawało. Jednak termometr nie pokazywał standardowego stanu podgorączkowego, a nieco podwyższony stan gorączkowy, który jeśli dziewczyna nie zacznie dbać o siebie bardziej zapewne zmieni się w niebezpieczną gorączkę. Jednak po części też temperatura podniosła się również z powodu ran na plecach po bacie, które nieodkażone i odpowiednio zabezpieczone powoli zaczynały się jątrzyć a co za tym szło...stan zapalny był blisko o ile już go nie było. W końcu dziewczyna nie widziała jak bardzo jej plecy są poranione, tylko wiedziała ile batów dostała. Mimo to nie miała zamiaru zostać dłużej. Oddała kobiecie termometr i podniosła się z miejsca.
- Mówiłam, że nic mi nie jest. To lekkie przeziębienie. Muszę iść już...tamta Pani i mój opiekun czekają na mnie. Nie mogę dłużej czekać i zostawiać ich samych.
Nie tylko dla tego, że bała się by nie zostawili jej samej, ale dla tego też że bała się kolejnych pytań i kolejnych poleceń. Zdecydowanym krokiem ruszyła w stronę drzwi i jeśli lekarka jej nie zatrzymała po prostu je otworzyła wychodząc z gabinetu.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 23/01/18, 02:06 pm

Czyli istniała też obawa tego, że ojciec Mere może wypierać się posiadania dziecka? Innym słowy, wyglądało na to że mógł nie wiedzieć o jej istnieniu. To już bardziej trudna sytuacja będzie dla ich obojga. Córki i ojca. Matt skinął głową w zgodzie, przyjmując do wiadomości daną sytuację i zgodę na to, by zakończyć temat. Nie zamierzał nic mówić Mere, ale posiadając już cząstkową wiedzę na ten temat, będzie wiedział co ma czynić w towarzystwie tej biednej dziewczyny. Gdzie się z nią kierować, w poszukiwaniu jej ojca. A tym samym mógłby być w kontakcie z Anną, na wypadek choćby potwierdzenia że znalazła ojca dla dziewczyny.
Pozostawała jedna jeszcze kwestia, jaki jest stan zdrowia dziewczyny. Również spojrzał w kierunku drzwi, ale kaszel przypomniał o sobie. Musiał go wykrztusić z siebie. I kiedy to się stało, że poczuł nieco lepiej odniósł wrażenie, że drzwi się mogły otworzyć. Czyżby badanie Mere się zakończyło?
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 25/01/18, 12:41 am

Anna

Ulżyło jej. Była wdzięczna Matthow za to, że obiecał jej milczenie. To naprawdę wiele dla niej znaczyło, tym bardziej że jej rodzina ma już zapewnione sensacje na najbliższe kilka dni, a to wszystko dzięki niej. Swoją drogą, ciekawe czy mężczyzna byłby taki skory do zachowania tajemnicy przed Mere wiedząc o tym, czego Ann dopuściła się dwadzieścia lat temu. Na szczęście jednak nie wiedział... Może nigdy się nie dowie.
Kiedy mężczyzna zaczął kaszleć, zaniepokoiła się. Obróciła się lekko w jego stronę i jeśli jej na to pozwolił, zaczęła go klepać po plecach, żeby mu trochę ulżyć.
- Lepiej? - Chciała jeszcze zapytać, by mieć pewność, że jest już dobrze.
Kobieta również usłyszała skrzypnięcie otwieranych drzwi. Ewidentnie ktoś wychodził z gabinetu. Czyżby było już po wszystkim? Tak szybko? Matthew siedział tam zdecydowanie dłużej, a to mogło znaczyć tylko tyle, że dziewczyna nie dała się zbadać. Anna po prostu w to nie wierzyła - Cordellia na pewno by jej tak szybko nie wypuściła. Mere naprawdę zachowywała się jak Jared. On jednak - mimo buntu, koniec końców pozwalał się zbadać.
Podniosła się z miejsca i zrobiła kilka kroków przed siebie, wychodząc im na przeciw.
- Wszystko dobrze?
Jak o stan zdrowia Matta nie pytała, ponieważ wychodziła z założenia, że jest dorosły i jeśli będzie chciał jej cokolwiek powiedzieć, zrobi to, tak jeśli chodzi o tą małą, nie mogła inaczej. Była niepełnoletnia, a do tego najprawdopodobniej była jej bratanicą. Nie potrafiła nie zapytać się oto, jak się trzyma.


Cordellia

Wzięła od dziewczyny termometr, kiedy ta go jej podała i przyjrzała się temu, co wskazał. Temperatura nie była wysoka, jakieś trzydzieści siedem i osiem stopni Celcjusza - z taką gorączką powinna przeżyć. Kobieta uśmiechnęła się do własnych myśli i zapisał informację o temperaturze w karcie dziewczyny. Odłożyła termometr i spojrzała na nią.
- No dobrze... chyba miałaś rację, że to tylko lekkie przeziębienie, ale jeśli nie zaczniesz dbać o siebie, to na tym się nie skończy.
Mówiła spokojnie, miło, ale jednocześnie próbowała jej przekazać, że z tym nie ma żartów. Dziewczyna naprawdę powinna bardziej dbać o siebie. Była jeszcze młoda.
Cordellia zauważyła, że dziewczyna jest w gorącej wodzie kąpana. Słysząc jej słowa, westchnęła, wstając od biurka.
- Tak, miałaś rację, ale... i tak nie podoba mi się to, że nie dałaś się zbadać.
Mówiąc to, obchodziła już biurko, by iść do dziewczyny i razem z nią wyjść na korytarz, kiedy sobie o czymś przypomniała.
- Zaczekaj chwilę.
Poprosiła ją i z tymi słowami na ustach podeszła do jednej z zamykanych szafek. Otworzyła drzwiczki - trzecie od dołu, chwilę pogrzebała w środku i wyjęła małą puszkę, z którą zaraz wróciła do dziewczyny i ją jej podała.
- Nie jesteś jakoś poważnie chora, dlatego nie będę dawać Ci leków, ale mieszanka ziół na wzmocnienie i przeziębienie nie zaszkodzi - wcisnęła dziewczynie puszkę w ręce. - Pij dwa razy dziennie. Łyżeczkę suszu zalewaj gorącą wodą i daj się im parzyć przez dziesięć minut.
Uśmiechnęła się do niej i dopiero wtedy mogły wyjść z gabinetu. Cordellia otworzyła przed Mere drzwi, wypuszczając ją jako pierwszą. Wszyscy widać oczekiwali ich pojawienia się, dlatego lekarka słysząc pytanie Anny, uśmiechnęła się do dawnej koleżanki.
- Nic jej nie jest. Musi tylko parę dni lepiej o siebie dbać i powinna być całkiem zdrowa.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 25/01/18, 06:03 pm

Już miała wyjść, ale została jeszcze na chwilę powstrzymana. Zerknęła co kobieta robi. Gdy po chwili dostała w dłonie wciśniętą puszkę z ziołami skrzywiła się nieco ale grzecznie skinęła głową. Skoro miała pić...wpierw zobaczy jaki to ma smak, jeśli jej nie podejdzie...da po prostu Mattowi, skoro jej nie zaszkodzą to jemu tym bardziej. A On potrzebował tego bardziej niż ona.
- Dziękuję.
Odezwała się po czym wyszła i podeszła do Matthew i Anny. Skinęła głową, że wszystko dobrze. Bo co miałby być? Chociaż czuła ból pleców nie mogła pokazać tego po sobie. Na szczęście już lada chwila będą mogli iść. Gdy lekarka tylko potwierdziła jej słowa uśmiechnęła się lekko i spojrzała na Matthew. Musieli znaleźć miejsce, gdzie spędzą kolejne noce. Do tego będzie potrzebowała wrzątku. Ciekawe...westchnęła pod nosem ale nie powiedziała nic.
- Mówiłam, że nic mi nie jest.
Uśmiechnęła się lekko z nadzieją, ze to już koniec i ruszą dalej.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 25/01/18, 09:24 pm

Poklepanie po plecach trochę pomogło, ale co z tego jak za jakąś chwilę znów będzie miał to samo? Mimo wszystko, był Annie wdzięczny.
- Tak... Dziękuję.
Także i on był zaskoczony tak szybkim zakończeniem badań w przypadku Mere. Pamiętając jak uciekała od lekarza, tak i teraz mogła zrobić to samo. Nie wstawał jeszcze ze swojego miejsca, jak to uczyniła Anna, by wyjść kobietom na przeciw. Matt jednak zmarszczył brwi, ale komentować może nie powinien. Lecz nastolatkę zapytać musiał.
- Zgodziłaś się, by Pani Doktor Cię zbadała?
Zapytał spokojnie. On przesiedział tam dłużej. Jemu zależało na tym by wyzdrowieć. Po coś miał to swoje życie i nie załamywał się. Wyciągnięto do niego pomocną dłoń, więc z niej skorzystał chcąc później za ową pomoc się odwdzięczyć.
Uśmiechnął się, do Mere, skoro taka rozradowana była. Choć i jemu jakoś nie chciało się wierzyć, by tak szybko okazało się że jej nic nie jest. Osoby takie jak on czy Mere, zawsze bada się dokładniej, co również dobre jest dla ich zdrowia. No ale cóż. Nie będzie do niczego dziewczyny zmuszał. Ale jeżeli nie dała się przebadać, tylko go zasmuci.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 26/01/18, 07:02 pm

Anna przyglądała się to Mere, to Cordelli i... coś nie chciało się jej wierzyć w słowa dawnej znajomej. Nawet jej mina nie wyrażała takiego przekonania, jak próbowała to przekazać im w słowach. Lekarka musiała to wyczuć, ponieważ lekko zmarszczyła brwi.
- Anno, mogę Cię na chwilę prosić do siebie?
Kobieta zdziwiła się, słysząc jej prośbę, ale... zgodziła się. Skinęła jej głową, po czym spojrzała na mężczyznę i dziewczynę.
- Zaczekajcie tu na mnie - mówiła do obojga, ale zaraz dodała spersonalizowaną prośbę do dziewczyny. - Mere, usiądź i poczekaj cierpliwie, aż do Was wrócę. Pamiętaj o tym, że Matthew w przeciwieństwie do Ciebie nie ma się tak dobrze, więc nie uciekaj.
Powiedziała pół żartem - pół serio i spojrzała na mężczyznę, posyłając mu tylko uśmiech. Wiedziała, że jego dziewczyna prędzej posłucha, niż jej. Mere chyba nie do końca jej ufała, co w sumie nie było niczym nadzwyczajnym. W końcu... dopiero co się poznały. Mimo obietnicy, jaką złożył jej mężczyzna, miała nadzieję, że nic nie powie dziewczynie o ich rozmowie.

Kiedy drzwi gabinetu zamknęły się za kobietami, Matthew i Mere mieli czas, by chwilę porozmawiać sam na sam. To samo one. Anna, zatrzymując się zaraz za drzwiami, otworzyła torebkę.
- Powiedz ile należy się za wizytę?
Cordellia spojrzała na nią, jakby z księżyca spadła.
- Weź się nie wygłupiaj. Dla starych przyjaciół gratis.
Ciemnowłosa słysząc określenie „stary przyjaciel”, tylko się uśmiechnęła, ale nic nie powiedziała. Nigdy nie były blisko z Cordellią, ale fakt - lubiły się na tyle, by można było powiedzieć, że są dobrymi koleżankami.
Lekarka ruchem ręki wskazała na krzesło, dając jej tym samym znak, by usiadła. Od razu to uczyniła, zastanawiając się, po co ją tu poprosiła. Sama miała do niej kilka... no może wiele pytań, ale to nie był czas i miejsce. Musiała się spieszyć, a przecież musiała jeszcze pomóc Matthew i Mere znaleźć jakiś nocleg. No i Jared... najważniejsze - wcale by się nie zdziwiła, gdyby już na nią czekał. Pewnie się wścieknie, kiedy nie zastanie jej w hotelu, myśląc, że uciekła...
- Coś się stało? - Zaczęła pierwsza, chcąc od razu przejść do konkretów.
- Ta dziewczyna... Mere - Cordellia też nie kazała długo czekać - Jak pewnie się domyślasz po długości wizyty w moim gabinecie, nie dała się zbadać. Zmierzyła jej gorączkę, posłuchałam jak siąka nosem i kaszle. To naprawdę wygląda na przeziębienie, ale co ja Ci będę tłumaczyć - na pewno sama to zauważyłaś.
Nawiązanie do dawnego zajęcia, Anna zignorowała. Skinęła jej tylko głową i zachęciła do mówienia, więc lekarka kontynuowała.
- Niepokoi mnie jednak coś innego. Na krześle siedziała bardzo sztywno. Raczej starała się nie dotykać plecami oparcia, a gdy raz to zrobiła, odskoczyła jak oparzona. Podejrzewam, że... coś się musiało jej przytrafić, co ślady zostawiło właśnie na jej plecach. Nie wiesz może... co to?
Zapytała z nadzieją w głosie, dając Annie chwilę za zastanowienie się.

Kiedy kobiety były zajęte rozmową w gabinecie, a na korytarzu został Matthew i Mere, do środka wszedł ktoś nowy. Było to młode małżeństwo z pięcioletnią dziewczynką. Widząc ich, zawahali się, zastanawiając się, czy aby na pewno dobrze trafili, ale adres się zgadzał. Skąd więc takie obdartusy w takim miejscu? Zamknęli niepewnie drzwi za sobą, jakby obawiali się, że Ci zaraz ich zaatakują, czy co tam mogą zrobić. Jedynie dziewczynka, ubrana w zielony płaszczyk, przyglądała się ciekawie Mere. Jeśli ta na nią spojrzała, uśmiechnęła się do niej szeroko.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 26/01/18, 08:38 pm

A jednak, nie miała zamiaru wypuścić ich tak szybko jak tego chciała. Westchnęła pod nosem i skinęła głową w milczeniu na słowa Anny, gdy ta po chwili skierowała się w stronę gabinetu lekarskiego. Mere usiadła w milczeniu by po chwili spojrzeć na Matthew. Jak miała mu powiedzieć? Westchnęła pod nosem i zaczęła skubać kącik sukni. Oczywiście nie opierała się, tak jak nie robiła tego prędzej. Spojrzała tylko na mężczyznę niepewnie by dodać po chwili.
- Ja nie mogę...nie mogę dać się zbadać. Naprawdę nic mi nie jest. Nie mam gorączki, dostałam nawet zioła by przeziębienie ustąpiło. Naprawdę nic mi nie jest.
Zaczęła nerwowo. Czuła się niespokojnie i nie wiedziała co ma ze sobą zrobić.
- Jak uda się znaleźć dla Pana miejsce gdzieś, gdzie będzie Pan bezpieczny i nie rozchoruje się bardziej, ja dalej ruszę na poszukiwania. Ta Pani...wystarczy, że mi powie gdzie mam iść, nie chcę by dalej nam towarzyszyła.
Szepnęła cicho. Czemu się bała kobiety? Hm...tutaj jest wiele pytań, które się nasuwają, ale puki nikt nie odkryje sekretu Mere nie dowie się czemu tak panicznie boi się ułożonych dam.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 26/01/18, 09:30 pm

- Dobrze.
Odpowiedział Annie, także nie bardzo wiedząc o co chodzi, skoro Pani doktor wezwała do siebie kobietę na osobności do rozmowy. Wtedy też oczekiwał odpowiedzi od Mere, na pytanie jakie jej zadał. Ta jednak nie raczyła od razu odpowiedzieć, ale zauważył też że jej nastrój się nagle zmienił. Bała się czegoś?
- Dlaczego nie możesz? Jak możesz mówić, że nic Ci nie jest, skoro mówiąc "nie mogę" coś Ci jednak dolega. Gdyby faktycznie Tobie nic nie było, chyba nie zachowywałabyś się tak. Mam rację?
Mere była nerwowa, ale Matt w przeciwieństwie do niej, był spokojny. Nie mówiąc już o tym, że jest gorzej chory od niej. Jemu kaszel rozrywa płuca a ona pomęczy się tylko z katarem. Rozumiał, że nie miała rodziców, to jednocześnie nie miał kto jej pokierować i pomóc.
Zmieniła jednak temat, na o tylko westchnął. Zaczęła także zwracać się do niego oficjalnie, nie mówiąc po imieniu. Jego też się bała?
- Zostaniesz ze mną. Jak dobrze pójdzie, dostaniemy pokój w jakiejś gospodzie. Anna nam załatwi. Odpracuję u niej za wszystko za co nam pomogła. Dlaczego nie chcesz by nam towarzyszyła?
Zapytał jeszcze przy okazji, kiedy odpowiadał jej na stwierdzenie co dalej by zrobiła. Jest nieletnia. Pomogła mu dostać się do lekarza, to teraz on jej pomoże. A skoro wiedział o tym, gdzie szukać jej ojca, będzie starał się ją trzymać przy sobie. Obiecał Annie że prawdy nie powie, więc chociaż pomoże na tyle, by Mere zatrzymać przy sobie. Co jeżeli policja ją zgarnie z miasta? Trafi wtedy do sierocińca. Chciała tego?
Ich rozmowę jednak przerwało wejście nieznanego małżeństwa z dzieckiem. Matt dostrzegł to ich wymowne spojrzenie, jakoby widzieli w nim i jego koleżance najniższą klasę. Choć też są ludźmi. Nie wyszli mimo zastania ich tutaj. A skoro mała dziewczynka uśmiechnęła się do Mere, to Matt odwzajemnił jej uśmiech. Choć spojrzał na swoją towarzyszkę, która wyglądała na nerwową i spiętą. Położył swoją dłoń na jej dłoń, którą trzymała pudełko. Jakby chciał dodać jej otuchy i zapewnić, że jemu może zaufać.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 26/01/18, 10:20 pm

Młode małżeństwo nie poruszyło się przez pierwsze kilka minut, rozmawiając między sobą szeptem. Widocznie jeszcze zastanawiali się, czy warto czekać tu, czy na zewnątrz, a może znaleźć zupełnie inne miejsce, z dala od takich, jak Ci tutaj? Nie mogąc podjąć tak trudnej decyzji, od której zależeć pewnie będzie całe ich życie, ignorowali na razie Matthew i Mere, tak samo jak swoją córkę, która jako jedyna ucieszyła się na ich widok. Jej matka trzymała ją jednak za rękę, więc mała gdyby chciała do nich podejść, na razie nie mogła. Na razie jednak nie było widać, by chciała do nich podejść. Mimo pięknego uśmiechu, który posłała Mere, ta nawet na nią nie spojrzała. Niezrażona tym, zobaczyła, że Matthew się do niej uśmiechnął. Zawstydziła się odrobinę. Zbliżyła się do nogi matki, łapiąc za jej płaszcz i zasłaniając sobie nim pół twarzy. Wciąż jednak nie przestawała patrzeć na mężczyznę, który okazał jej zainteresowanie.
Dopiero w tym momencie kobieta zwróciła uwagę na córkę. Widząc, jak ta się chowa, stwierdziła, że to pewnie dlatego, że się przestraszyła bezdomnych. Wzięła ją na ręce, co dziewczynce się bardzo nie spodobało.
- Widzisz... mówiłam Ci, że się wystraszy!
Kobieta naskoczyła na swojego męża, nie siląc się już na szepty, by czasem Mere i Matthew ich nie usłyszeli. Mężczyzna tylko wywrócił oczami.
- Daj spokój!
Skarcił ją, po czym wszyscy troje zajęli dwa wolne miejsca. Między nimi a mężczyzną i dziewczyną, było jedno wolne miejsce.
Dziewczynka, wpierw próbowała wyrwać się matce, która mimo to nie chciała jej puścić. Skoro to nie pomogło, zaczęła wołać i z każdym kolejnym razem coraz bardziej podnosiła głos.
- Puść mnie!
Wołała, aż ta w końcu jej uległa. Mała od razu odbiegła od nich. Kobieta tylko spojrzała, czy nie biegnie do Matthew i Mere, a widząc, że ta zainteresowała się kwiatkiem w doniczce, odetchnęła spokojnie i zaczęła rozmawiać z mężem.
Dziewczynka w zielonym płaszczyku, jak zostało wspomniane wcześniej, pobiegła do wielkiego, zielonego kwiatu w doniczce, ale tylko po to, by urwać jeden z jego liści. Widząc, że rodzice chwilowo się nią nie interesują, podbiegła ze swoją zdobyczą do Mere. Chyba wyczuła, że dziewczyna jest czymś zmartwiona. Wyciągnęła rękę z liściem w jej stronę. Pamiętała, jak jej mama się cieszyła, kiedy dostawała kwiaty od taty. Pomyślała, że dziewczyna też się ucieszy.
- To dla Ciebie.
Powiedziała i spojrzała na Mere z nadzieją w oczach, że nie odtrąci jej prezentu.

W pierwszej chwili w ogóle nie rozumiała tego, co miała jej do przekazania Cordellia. Dziwnie siedziała - jakoś się temu nie dziwiła, skoro bała się lekarzy. Ze strachu i chęci opuszczenia gabinetu jak najszybciej, pewnie siedziała jak na szpilkach. Kiedy jednak trochę bardziej się nad tym zastanowiła, pomyślała, że... może coś jest w tym, co mówiła Cordellia. Poprawiła się na krześle.
- Nic mi o tym nie wiadomo - zaczęła. - Spotkałam ich na ulicy. Słysząc o stanie zdrowia mężczyzny, postanowiłam mu pomóc. Dziewczynie zresztą też, tym bardziej że groził jej areszt, bowiem została złapana na kradzieży. Nie wiem, czy coś się stało jej wcześniej, nim się spotkałyśmy. Myślę, że lepiej byś zrobiła, gdybyś to pytanie zadała Matthew - oni znają się trochę dłużej.
Lekarka wysłuchała w zamyśleniu słów kobiety, ale słysząc o kradzieży, zaciekawiła się - o ile można tak napisać w tym kontekście. Nie powiedziała jej jednak o swoich przemyśleniach, czekając aż Anna powie wszystko, co wie.
- Mówisz, że została złapana na kradzieży... - powtórzyła za nią, jakby te słowa chciała utrwalić w swojej głowie. - Niektórzy wciąż lubią wymierzać sprawiedliwość na własną rękę. Często kończy się to pobiciem delikwenta, którego ręce okazały się zbyt lepkie, albo batami...
Mówiła to w taki sposób, jakby wciąż myślała na głos. Ann nie spodobało się to, co powiedziała. Czyżby... nie, to nie mogła być prawda.
- Co sugerujesz?
Dopiero po tych słowach, Cordellia wróciła na ziemię. Spojrzała na Annę.
- Sugeruję, że dobrze by było, by ktoś spojrzał na jej plecy. Skoro dziś została złapana na kradzieży, możliwe, że wcześniej też się to jej zdarzało. Jeśli miała pecha, trafiła na kogoś, kto sam ją ukarał. Może przesadzam i obym się myliła, ale warto to sprawdzić.
Niby nie powiedziała, czego konkretnie ma szukać na plecach dziewczyny, ale nie trudno było się domyślić. Skinęła jej głową, wstając z krzesła.
- Postaram się - obiecała, ale nie ruszyła się jeszcze z miejsca. - Naprawdę Ci dziękuję za pomoc.
Była jej naprawdę wdzięczna za to, co zrobiła dla niej, a właściwie to dla Matthew i Mere.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 26/01/18, 10:41 pm

Mere fakt, była totalnie zamyślona i przerażona, że mimo wszystko kobieta będzie chciała zagonić ją na badania, albo co gorsza...skierować ją do domu dziecka. Na samą myśl nerwowo zaczęła się wiercić. Odruchowo oparła się plecami, jednak ból zapalenie jakie zapewne się już wdarło zaczęło jej doskwierać przypominając o sobie. Odskoczyła jak oparzona i spojrzała nagle na dłoń Matthew. Uśmiechnęła się lekko i wtuliła bokiem w niego. Niestety do jej uszu doszły słowa kobiety dla tego Mere nie wytrzymała. Wszystko wszystkim, ale nie byli jakoś specjalnie przerażający by dziewczynka się przeraziła.
- Przepraszam bardzo, a może to nie nas się wystraszyła a Pani zachowania? Pogardy uczy Pani własne dziecko? Niech się Pani zastanowi nas tym i zapamięta, że wszystko wraca ze zdwojoną siła.
Jak Pani wychowa swoją córkę tak będzie ona traktować innych. Jednak brak szacunku i poszanowania względem innych nie przyciągnie do niej dobrych ludzi.

Parsknęła nie mając sił już znieść ludzkiej pogardy i nienawiści o nic. Przecież nic nikomu nie zrobili prawda? Matthew nikogo nie zabił, ona również. Powiedziała co myślała, teraz pozostała kwestia jak miała mu powiedzieć, że została ukarana batami, za kradzież pół bochenka chleba? Westchnęła pod nosem i dopiero wtedy dostrzegła dziewczynkę przed sobą. Starała się nie zwracać uwagi na małżeństwo siedzące nieopodal. Gdy dziewczynka podała jej kawałek roślinki Mere uśmiechnęła się szeroko.
- Dziękuję Panienko. Jest przepiękny.
Puściła oczko do dziewczynki. Odsunęła się jednocześnie od Matthew i przysunęła się do niego bliżej, tak by malutka mogła usiąść sobie na jej miejsce.
- Chcesz sobie usiąść obok?
Zapytała zerkając na dziewczynkę z uśmiechem. Zaraz potem spojrzała na Matthew.
- Wyjaśnię Ci...ale nie teraz...nie...nie tutaj.
Wskazała głową na siedzące małżeństwo.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 27/01/18, 01:48 am

Matt również słyszał wymianę zdań między kobietą a mężczyzną, ale nie zamierzał tego komentować. Uwagę skupił na małej dziewczynce, do której się uśmiechnął. Ale ta widocznie trochę zawstydziła się to widząc. To jednak nie sprawiło, by Matt miał się jakoś zrazić. Przywykł do takich spojrzeń czy komentarzy. Przykro mu się zrobiło to prawda, ale przez tę chwilę zapomniał o tym, że Mere inaczej to odbiera.
Przypomniała mu o tym, jak sama skomentowała zachowanie małżeństwa.
- Mere odpuść.
Poprosił ją dość poważnie.
- Przepraszam za nią.
Przeniósł przepraszające spojrzenie na małżeństwo, mając nadzieję że nie poczuli się urażeni słowami jego towarzyszki. A to, że jest biedny i tak wygląda, nie było jego winą. Co mógł zrobić? Nie chciał tak żyć i to jeszcze na ulicy. Oni nie wyciągnęli ręki do niego by mu pomóc. To i tak nie miał im za złe, że tak się odezwali. Widzieli to inaczej. Nie przeżyli tego co on czy Mere.
Na razie sytuacja się uspokoiła, kiedy mała dziewczynka podeszła do nastolatki. Matt oczywiście objął dziewczynę kiedy się do niego wtuliła w ramię, co mogło wyglądać jakby siedział ojciec z córką. Nawet dla pociechy ucałował ją w czubek główki. Ale kiedy Mere zdecydowała się zrobić miejsce dla tej małej, nie miał nic przeciwko i zabrał rękę.
- Dobrze.
Zgodził się, by powiedziała mu prawdę później. I nie raczej nie odpuści jej, by ukrywała coś przednim. Też chciał jej pomóc i miał nawet punkt tego zaczepienia. Właśnie dzięki Annie.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 28/01/18, 01:38 pm

Cordellia machnęła ręką.
- Daj spokój. Podziękujecie wszyscy, jeśli Matthew... z tego wyjdzie obronną ręką. - Oznajmiła jej. - I pamiętaj o tym, by jakoś nakłonić dziewczynę do tego, by pokazała Ci swoje plecy... Albo zaprowadź ją do swojej matki. - Mówiąc to, nagle coś zaświtało jej w głowie. - Swoją drogą to dziwne, że nie udałaś się z nimi od razu do niej.
Ann zaczynała żałować słów, które wypowiedziała, bowiem spowodowały one potok słów lekarki i zaczęły się trudne pytania. Spojrzała na nią, bo choć miała nadzieję uniknąć tego tematu, to i jej o czymś przypomniało.
- Moja rodzina nie wie, że tu jestem i... chciałabym Cię prosić, byś im o tym nie mówiła, jak będziesz w Stowarzyszeniu.
Słowa dawnej znajomej zdziwiły ją... więcej niż trochę. Nie chciała, by jej rodzina wiedziała o tym, że jest w Szkocji. To było dosyć dziwne, ale wtykać nosa w nieswoje sprawy nie miała zamiaru.
- Nie martw się, nie powiem nikomu, bo nawet nie miałabym jak. Nie pracuję w Stowarzyszeniu od... siedemnastu lat jeśli dobrze pamiętam.
Ta wiadomość zaskoczyła Ann. Choć chciała już wychodzić, zatrzymała się jeszcze na chwilę.
- Naprawdę? Dlaczego?
Była szczerze zdziwiona, bowiem Cordellia zapowiadała się na naprawdę dobrego medyka. Lekarka w odpowiedzi tylko wzruszyła ramionami.
- Przerosło mnie to wszystko.
Odparła jej i tak jak Anna nie wdawała się w szczegóły, tak samo uczyniła ona. Obie kobiety ruszyły w stronę drzwi. Cordellia nacisnęła klamkę i jako pierwszej pozwoliła wyjść ciemnowłosej z gabinetu...

Kiedy głos zabrała Mere - czego można było się spodziewać, kobieta zrobiła się cała czerwona na twarzy. Widocznie jej mąż miał więcej oleju w głowie, bo choć i jemu nie podobały się słowa dziewczyny, zignorował je. Wychodził z założenia, że pyskaczom powinno dać się wygadać, bo zwykle na tym ich rola się kończyła. Dopiero gdy próbują wejść Ci na głowę, powinno się coś z nimi zrobić, a tak... niech sobie gadają, skoro muszą. Dobrze by było jednak, żeby tak nie krzyczeli...
Kiedy mężczyzna usłyszał słowa Matthew, spojrzał na niego i tylko siknął mu głową. Chociaż jedna osoba umiała zachować się normalnie.
Co się zaś tyczy dziewczynki - ona miała młody i otwarty umysł i w przeciwieństwie do swoich rodziców, nie uprzedzała się do nikogo na podstawie wyglądu. Możliwe, że za parę lat będzie taka sama jak rodzice, ale teraz cieszyła ją obecność Matthew i Mere, a skoro mama nie widziała, co robi, to tym bardziej!
Pięciolatka słysząc słowa dziewczyny, rozpromieniła się. Z zaproszenia jednak nie skorzystała. Pokręciła głową i bez słowa znowu podbiegła do donicy z kwiatkiem, chcąc zerwać kolejny zielony liść. Kiedy jej się udało, spojrzała na rodziców, którzy byli zbyt zajęci kłóceniem się między sobą szeptem, żeby zwracać uwagę na córkę. Skoro tak... mogła bez obaw wrócić do nowych znajomych. Podbiegła do mężczyzny i dziewczyny z kolejnym liściem w dłoni, ale zamiast podać go Mere, rękę z nim skierowała do Matthew.
- To dla Pana.
Widać było, że znowu się trochę speszyła, ale chciała obdzielić ich po równo. Jeśli mężczyzna wyjął liść z jej dłoni, mała mogła skorzystać z zaproszenia. Ciężko jej było jednak samej wdrapać się na krzesło, a może... chciała po prostu, by Mere jej pomogła, dlatego też wyciągnęła ręce w jej stronę.
- Podsadzisz mnie? Za wysokie jest dla mnie to krzesło.
Poprosiła. Widocznie Mere zauroczyła małą damę, która miała gdzieś swoich rodziców. Po co jej oni, skoro towarzystwo dziewczyny i Matthew było ciekawsze. Ich w końcu nie znała. Tak samo jak pań, które nagle pojawiły się w drzwiach gabinetu...
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 28/01/18, 01:52 pm

Jak ona mogła odpuścić? Przecież to nie ona ubliżała nikomu, tylko Ci bogacze. Nie znosiła takich ludzi, dla tego nie miała ani chęci ani nastroju na przebywanie w takim towarzystwie. Zmroziła tylko wzrokiem kobietę by w milczeniu wcisnąć dłoń w silną dłoń mężczyzny obok. Czuła się pewnie i bezpiecznie, chociaż musiała przyznać, że naprawdę się bała mu powiedzieć prawdy. W końcu jednak obiecała. A ona słowa zawsze dotrzymywała. Dla tego gdy w końcu nieco ochłonęła, gdy miała na tyle sił by w milczeniu skupić się na tym co się działo dookoła. Uśmiechnęła się skupiając teraz całą siebie na tym co robiła mała dziewczynka. Uśmiechnęła się lekko gdy ta podreptała w stronę Matthew z listkiem. Uniosła wzrok na mężczyznę i uśmiechnęła się lekko do dziewczynki. A gdy ta chciała usiąść, Mere nie zwracając uwagi na to, że ból może się nasilić podczas podnoszenia ciężaru wstała i sztywno bo sztywno, ale pochyliła się by dźwignąć dziewczynkę na krzesełko. Skrzywiła się z bólu zaciskając powieki. Miała wrażenie, że jedna rana się tworzyła od nowa bo strasznie zaczęło ją boleć. Uśmiechnęła się przez załzawione oczy do dziewczynki po czym sama usiadła na miejscu obok. Jednak w chwili gdy usłyszała otwieranie drzwi poderwała się z miejsca i powoli skierowała w stronę wyjścia uprzednio jednak lekko pomachała dziewczynce na odchodne.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 28/01/18, 03:13 pm

W duchu dziękował Mere, że więcej nie odezwała się złośliwie do kobiety, jak i w drugą stronę nie słyszał już nieprzyjemności pod jego i koleżanki adresem. Mąż tamtej pani, wybaczył widocznie zachowanie jego towarzyszki, za co Matt był mu dozgonnie wdzięczny. Skinieniem głowy dziękując.
Uwagę skupił zaraz na małej dziewczynce, która pomimo propozycji Mere, wróciła do doniczki z kwiatem. Spojrzenie jednak przeniósł na nastolatkę, która według niego nadal nie czuła się za bardzo dobrze. I to mu się nie podobało. Siedziała sztywno. Miał dziwne wrażenie, że boli ją gdzieś na plecach. I nie pomylił się, kiedy obserwując jej czynności później, zauważył u niej grymas bólu.
Za nim jednak do tego doszło, usłyszał głos pięciolatki, nie spodziewając się że i do niego odważy się podejść. Odebrał od niej liścia, który mu podarowała.
- Dziękuję.
Podziękował z uśmiechem. Lecz zaraz odwrócił głowę za siebie, czując jak kaszel znów go atakuje. Musiał wykaszleć się i zrobił to w stronę ściany. Tak by nie zarazić ani ten małej, ani Mere. Wtedy mała dziewczyna chciała by nastolatka posadziła ją na krześle i gdy kaszel dał mu spokój, widział jak się męczyła. A kiedy drzwi od gabinetu się otworzyły, Mere już była przy drzwiach do wyjścia. Westchnął, przenosząc spojrzenie na Annę. Jeżeli ich pobyt tutaj dobiegał końca, wstanie i wyjdzie z nimi. Ale uwagę miał skupioną na Mere i to niepokojącą.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 28/01/18, 07:41 pm

Pojawienie się Anny i Cordelli na korytarzu wywołało niemałe poruszenie. Nie tylko Matt i Mere spojrzeli w och stronę. Uczyniło to również młode małżeństwo, a także pięciolatka, która teraz naprawdę się wystraszyła. Wcześniej była tylko zawstydzona, ale widząc Cordellię w białym fartuchu była... niemal bliska płaczu.
- Mamo!
Zawołała nagle wystraszona, a wtedy kobieta spojrzenie z Anny i Cordelli przeniosła na swoją córkę. Widząc, gdzie siedzi, wystraszyła się, jakby normalnie Matt i Mere kroili jej córkę na kawałki. Dopadła do małej, która wyciągała do niej ręce.
- To jest niedopuszczalne!
Już nie wytrzymała. Tuląc małą do siebie, podeszła do Cordelli.
- Jeśli takich ludzi pani chce tu wpuszczać, to... to...
Lekarka to... uwielbiała. Marszcząc brwi, spojrzała na Matta, Mere, ale i Annę, przepraszając ich za to. Cóż jednak miała poradzić - nie miała na to wpływu. Uniosła ręce, chcąc uspokoić kobietę.
- Bardzo Panią proszę nie zapominać, gdzie się Pani znajduje. To przychodnia, a z usług tu świadczonych może skorzystać każdy, nawet „tacy ludzie”, jak to pani określiła.
Kobieta słysząc odpowiedź Cordelli, zrobiła się cała czerwona, niczym burak. I gdyby nie mąż, który nagle do niej podszedł i położył jej ręce na ramionach, pewnie zaraz rozgorzałoby tu istne piekło.
- Proszę wybaczyć mojej żonie... Jest przewrażliwiona na punkcie córki.
Mężczyzna zdawał sobie sprawy, że to żadne usprawiedliwienie, ale lepszego nie miał.
Anna, nim to wszystko się stało, wychodząc z gabinetu, skrzyżowała swoje spojrzenie z Matthew. Uśmiechnęła się do niego. Może i nie znała mężczyzny jakoś... dobrze, ale mogła już w tym momencie powiedzieć, że wzbudził jej sympatię.
W następnej kolejności, spojrzała na Mere i tu wyraz jej twarzy trochę się zmienił. Wyglądała... na zatroskaną. Naprawdę przejęła się słowami Cordelli. Musiała sprawdzić to, o co poprosiła ją lekarka.
Dalej działo się to, co zostało wcześniej opisane. Tym razem i Annie lekko puściły nerwy. Spojrzała na kobietę z córką na rękach.
- No, jeśli taki przykład będzie Pani dawać wszystkim swoim dzieciom, to szczerze im współczuję - po czym spojrzała na Cordellię. - Bardzo Cię przepraszam. Jeszcze raz dziękuję za pomoc.
Nie miała zamiaru czekać na odpowiedź młodej matki. Ruszyła w stronę drzwi, dając znak Matthew i Mere, że mogą już stąd wyjść. Miała dość tych wszystkich ludzi, którzy oceniali każdego tylko po tym, jak się prezentował, albo jak się nie prezentował.
Dziewczynka, która nie rozumiała tego, co się działo, spojrzała za odchodzącą Mere. Było jej smutno, że ta miła dziewczyna już wychodziła. Jeśli na nią spojrzała, pomachała jej. Jeśli Matthew też spojrzał w jej stronę i jemu pomachała, ale zaraz schowała twarz w dłoniach. Chyba wciąż się wstydziła...
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 28/01/18, 07:53 pm

Mere tylko wywróciła oczyma w momencie, gdy kobieta zaczęła się wydzierać jakby jej siedem wsi spalono a dzieci żywcem obdarto ze skóry. Młoda dziewczyna w pierwszej chwili spojrzała wściekle na kobietę by zaraz potem podejść do niej i celowo dotknęła jej dłoni swoją dłonią po czym uśmiechnęła się do dziewczynki pogładziła ją po policzku i puściła oczko by zaraz potem wrócić do drzwi i spojrzała na reakcję kobiety. O tak...teraz to pewnie wpadnie w totalną panikę! Ale Mere to nie obchodziło. Spojrzała na Matthew a potem na lekarkę oraz na Annę otworzyła drzwi i wyszła by nie czekać dłużej. Nie miała pojęcia, że kobieta powiedziała jej to co zauważyła, ba...nawet Matthew dostrzegł jej grymas bólu ale teraz...teraz wszystko bolało znacznie bardziej. Czuła jak od nowa krew spływa po jej plecach. Będzie musiała znów poprosić o możliwość umycia się...niestety, jednak najpierw musi "pozbyć" się Matthew i Anny co nie będzie takie proste.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 28/01/18, 08:06 pm

Mając nadzieję, że wszystko spokojnie się skończy w tym pomieszczeniu, przeliczył się z zachowaniem nieznajomej kobiety, która panicznie zareagowała na wołanie córki. Stało się to w momencie, kiedy Anna wyszła z panią doktor. Nieprzyjemnie się poczuł, kiedy znów wytykano na niego "tacy ludzie", lecz co miał zrobić? Kobieta nie rozumiała widocznie, że takie osoby jak on potrzebowały także pomoc i na pewno nie chciałby takiego życia ale lepsze.
Dostrzegł spojrzenie Anny i odwzajemnił jej uśmiech. Sam później wstał, rozumiejąc że załatwili tutaj wszystko co mieli. Małej dziewczynce odmachał z uśmiechem. Posiadanie swojego dziecka musi być na prawdę wspaniałym uczuciem, czego mógł nieco pozazdrościć owemu mężczyźnie. Sam chciałby mieć dzieci, ale nie dane mu pewnie będzie.
Wyszedł z dziewczynami na zewnątrz. I kiedy oddalili się od przychodzi, spojrzał na Mere.
- Teraz mi powiesz?
Zapytał. Chcąc jej przypomnieć o obietnicy. Ale też spojrzał na nią zmartwiony. Bo wiedział, że coś ją boli. Widział jej cierpienie na twarzy, kiedy sadowiła dziecko na krześle.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 28/01/18, 11:50 pm

To, co zrobiła Mere na samo zakończenie naprawdę mogła sobie odpuścić. Kiedy dotknęła kobiety, ta od razu się odsunęła z obrzydzeniem patrząc na nią i z pogardą. Córki nie pozwoliła dotknąć dziewczynie. Anna widząc to wszystko, zmarszczyła brwi. Spojrzała na Cordellię, która za wszelką cenę próbowała jakoś uspokoić sytuację. No... nie wyglądała na zadowoloną - Anna wcale jej się nie dziwiła. Wypowiedziała nieme „przepraszam”, na co Cordellia dała jej tylko znak, by już stąd wyszli. Nie żałowała, że im pomogła, ale myślała, że dziewczyna, mimo niechęci do niej, zachowa się odpowiednio. Jak widać, myliła się.
Anna wyszła zaraz za Matthew i Mere. Nie przeszli nawet dziesięciu metrów, kiedy podeszła do dziewczyny i złapała ją za ramię, chcąc ją zmusić tym samym do zatrzymania się. Jeśli dziewczyna to uczyniła, przeszła przed nią, by móc na nią spojrzeć.
- Możesz mi wytłumaczyć, co to było?
Kobieta nie wyglądała na zadowoloną, bo... nie miała powodów. Patrzyła na Mere, na razie zupełnie ignorując Matthew. Jeśli zdążył zadać jej już swoje pytanie, to... no cóż, chyba musiał poczekać na odpowiedź.
- Mogę się tylko domyślać, o co chodziło, ale to nie powód, byś tak się zachowywała. Narobiłaś Cordelli tylko problemów, kiedy ona próbowała jakoś załagodzić całą sytuację, stając w  Twojej obronie - Matthew również, ale Anna w tej chwili mówiła tylko do Mere. - Naucz się doceniać to, co inni robią dla Ciebie i odwdzięczać się im za to, a nie robić im pod górę.
Skarciła dziewczynę, choć ani razu nie podniosła na nią głosu. Wszystkie słowa, choć w złości, zostały wypowiedziane przez Annę spokojnie. Po nim, odstąpiła od dziewczyny i ruszyła przed siebie. Spojrzała jednak za siebie, by sprawdzić, czy Matthew i Mere ruszyli za nią. Jeśli nie, zatrzymała się i czekała, aż to uczynią. Nie wydawało jej się, by była za ostra dla dziewczyny, chociaż... nigdy wcześniej nie miała do czynienia z dziećmi, a już na pewno nie z nastolatkami. Wiedziała jednak jedno, że Mere nie powinna zachować się tak, jak to zrobiła.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach