Jedna z głównych ulic - Page 3

Jedna z głównych ulic

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 01/01/18, 11:58 am

Matka Mere robiła wszystko co tylko mogła, by je utrzymać w miarę możliwie dobrych warunkach. Nie były to luksusy itd. Ale był dach nad głową i strawa. Nic więcej nie potrzebowały. Więc i owszem, Mere nie była wykształcona. Jedynie matka uczyła ją czytania i pisania.
- Mama mówiła, że nie mogła mówić o nim bo ponoć zajmuje się czymś bardzo ważnym. Nie chciała by wiedział, bała się że mnie zabierze i wychowa tak jak jego wychowano.
Przyznała cicho i lekko się uśmiechnęła pod nosem. Musiała przyznać, że mimo tego jakie miała życie i dzieciństwo nie narzekała, miała wszystko co potrzebowała mieć.
- Mama dała mi wszystko co mogła. Nie miałyśmy gdzie się podziać, tam mogłyśmy chociaż mieszkać do jej śmieci. Potem...przez rok się włóczyłam po ulicach w poszukiwaniu mężczyzn z przepaską na oku...Ale niestety żaden nie wyglądał nawet odrobinę podobnie do tego co mówiła mama.
Przyznała a słysząc jej kolejne słowa roześmiała się pod nosem.
- Pewnie będzie, mama mówiła że jest człowiekiem bardzo upierdliwym i upartym. Nawet kilka razy nazwała go osłem.
Roześmiała się pod nosem.
- Chronię, jest w bezpiecznym miejscu. Oby tylko wszystko dobrze się zakończyło.
Przyznała cicho z nadzieją. Przeniosła wzrok na drzwi i nerwowo przygryzła dolną wargę.
- Długo to trwa...za długo. Zaczynam się martwić.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 02/01/18, 11:02 am

Cordellia

Rzeczywiście... serce Matthew było słabe. Kiedy wstrzymał powietrze, jak go poprosiła, od razu usłyszała jak nierówno bije. Nasłuchiwała jeszcze chwilę, ale trwało to ledwie sekundy, po czym odjęła stetoskop od jego torsu i prostując się, spojrzała na niego.
- Możesz już opuścić sweter.
Po czym wstała ze stołka i obeszła biurko, chcąc zająć za nim miejsce w fotelu. Po osłuchaniu jego serca, nie powiedziała jak na razie nic na jego temat. Schowała stetoskop ostrożnie do pudełka, odsuwając je od siebie. Chwyciła za pióro i szybko zaczęła uzupełniać kartę Matthew. Wyglądać to mogło tak, jakby straciła nim zupełnie zainteresowanie, ale to nie była prawda. Mężczyzna miał w ustach termometr, więc nie mógł zbytnio mówić, dlatego kobieta póki co sama też się nie odzywała. W końcu jednak spojrzała na zegarek, by zaraz przenieść wzrok na Matthew.
- Wystarczy. Możesz podać mi termometr.
Wyciągnęła w jego stronę rękę przez biurko i zaczekała, aż jej go poda. Jeśli to zrobił, od razu spojrzała na to, co pokazał. Miała nadzieję, że gorączka nie będzie zbytnio wysoka.


Anna

Słysząc o obawach jej matki, że... Mere mogłaby zostać wychowana tak, jak on, musiała ugryźć się w język, by nie powiedzieć, że ich matka - jej i Jareda, w życiu by do tego nie dopuściła. Nie trudno było w kocu się domyślić, o co mogło chodzić matce Mere. Swoją drogą Jared wykazał się wielką głupotą, skoro jakiejś kobiecie i do tego kobiecie lekkich obyczajów wyjawił to, czym zajmowała się ich rodzina od pokoleń! Widocznie, będąc z nią sam na sam, umiał myśleć tylko tym, co miał między nogami... Kiedy był młody, zdarzało mu się zachowywać jak idiota, ale myślała... że już wyrósł z tego... jak widać, myliła się.
- Wielka szkoda, że wcześniej nie powiedziała Ci prawdy, kiedy jej stan nie był jeszcze tak poważny. Wtedy chociaż miałabyś dalej gdzie mieszkać - westchnęła. - Zresztą, to już nieważne - stało się. Najważniejsze jest teraz to, by go odnaleźć.
Słysząc to, jak nazywała Jareda jej matka, musiała przygryźć aż policzki, by się nie roześmiać. Tak, określenie „osioł” idealnie do niego pasowało.
- Na pewno wszystko dobrze się zakończy.
Zapewniła dziewczynę, w myślach dodając tylko, że już w tym jej głowa, żeby się jej nie wyparł.
Kiedy dziewczyna wróciła myślami do Matthew, Anna również. Spojrzała na drzwi i pokręciła przecząco głową.
- Nie, to nie trwa dłużej niż zwykle. Tylko tak Ci się wydaje, bo się bardo martwisz o niego. Poza tym nie zapominaj, że jego stan był dość poważny. - Spojrzała na niego. - Na pewno niedługo wyjdą.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 02/01/18, 01:54 pm

Zgodnie z poleceniem lekarki, kiedy skończyła go badać, opuścił sweter i siedział w milczeniu z termometrem w ustach. Milczał, ale nie czuł się najlepiej. Gdyby tylko mógł, to by się położył i oddał snu. Można było po nim zauważyć, że wyglądał na takiego zmęczonego. A ciepło w pomieszczeniu było takie kojące, takie przyjemne. Nie to co na dworze. A niedługo przecież przyjdzie zima.
Wyjął termometr na znak kobiety, która uznała że wystarczy tego trzymania. Nie spojrzał ile miał. Wstał i podszedł do biurka by oddać jej przyrząd. Jeżeli mógł wrócić na miejsce, usiadł z powrotem na leżankę. Temperatura jaką pokazywał termometr, przekraczała normę. Wynosiła ponad 39 stopni. Gorączkę więc miał gwarantowaną.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 02/01/18, 10:53 pm

Niestety, życie niesie nieoczekiwane scenariusze, których nikt się nie spodziewa. Mere tylko skinęła głową w milczeniu, przecież nawet gdyby chciała nic by to nie dało. Matka była równie uparta co ojciec, równie upierdliwa i pewna siebie. Zresztą również to odziedziczyła po nich obojga. Uśmiechnęła się delikatnie po raz pierwszy. Dołeczki w policzkach dodały jej uroku.
- Mama nie chciała nic mówić bo obiecała to ojcu. Powiedziała tylko tyle, że nie chciała mówić o nim, bym nie szukała go prędzej by ten nie zabrał mnie od niej i nie wychował tak jak jego wychowali jego rodzice...wie Pani co...ponoć są bardzo upierdliwi. A ojca, ojciec...ponoć taki upierdliwy, że ręce opadają...no ale...może nie są tacy źli jak mnie mama nimi straszyła...
Zamyśliła się nieco i zmieszana lekko się zarumieniła. Spojrzała w stronę drzwi nerwowo czekając aż w końcu Matt wyjdzie i będą mogli iść dalej. Ale go nadal nie było...Mere nawet nie myślała czy to normalne, że tak długo czy nie.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 03/01/18, 10:07 am

Cordellia

Kiedy podał jej termometr, oczywiście wzięła go od niego i od razu spojrzała na to, co pokazał. Widząc, jak wysoką ma temperaturę, tylko zmarszczyła brwi, po czym wstała z fotela i podeszła do szklanej gabloty, w której trzymała leki. Niewielkim kluczem, który trzymała w kieszeni swojego fartucha, otworzyła ją i z trzeciej półki od góry zgarnęła jeden z leków. Dopiero wtedy raczyła powiedzieć coś więcej Matthew.
- Masz bardzo wysoką gorączkę. Myślałam, że będzie niższa... - mówiła trochę do niego, a trochę do siebie, zamykając gablotę z powrotem na klucz. - Podam Ci coś na jej zbicie.
Dodała na zakończenie, spoglądając na niego i wracając do biurka. Dopiero wtedy uświadomiła sobie, że wciąż trzyma termometr w ręce, dlatego też szybko odsunęła jedną z szuflad i schowała go tam. Z dzbanka, który stał na jej biurku, do filiżanki, nalała mężczyźnie herbaty - nie była bardzo gorąca i podała ją mężczyźnie, razem z lekami.
- Połknij szybko. Nie mają zbyt dobrego smaku, a szybko się rozpuszczają w ustach.
Uprzedziła i jeśli wziął od niej to, co mu podawała, zrobiła jeszcze krótką notkę w jego karcie o gorączce i lekach, które mu już podała. Odłożyła pióro i spojrzała na mężczyznę.
- Masz zapalenie płuc - od razu przeszła do rzeczy. - A dokładniej to lewego płuca. Na Twoje szczęście z prawym nie jest tak źle, ale jeszcze dzień-dwa i będzie to samo. Najchętniej to... od razu położyłabym Cię do szpitala, ale jak mniemam, nie miałbyś za co opłacić pobytu tam, prawda? - Spojrzała na niego i trudno było orzec, czy oczekuje od niego jakiejś odpowiedzi, czy to było pytanie z typu tych retorycznych. - Przepiszę Ci leki. Najpierw na tydzień, a po tygodniu chciałabym, byś zjawił się u mnie na kontroli. Wtedy zadecyduję, czy będziesz brał je dalej, czy spróbujemy z czymś innym.
Mówiąc to, zaczęła przepisywać mu leki, wraz z dawkowaniem.
- Zapiszę Ci od razu nazwę apteki, gdzie te leki wykonają dla Ciebie niemal od ręki, kiedy zobaczą moje nazwisko. A i dobrze by było, żebyś przemyślał zatrzymanie się w jakimś przytułku, albo... gdziekolwiek indziej, bylebyś miał tam ciepło i dach nad głową. Jak już mówiłam, najchętniej to bym Cię do szpitala położyła.
Posłała mu lekki uśmiech, wstając w fotela i podając mu receptę.
- Co zaś się tyczy Twojego serca. Od jak dawna miewasz te bóle? Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że jego pracę pogorszyła choroba, jeśli jednak mimo wyzdrowienia, stan ten się utrzyma, nie można wykluczyć trwale osłabionego mięśnia sercowego, ale to będziemy jeszcze sprawdzać. Masz... jakieś pytania?
To się nagadała. Z lekkim uśmiechem czekała, teraz na niego. Nie ponaglała go, ani nie dawała mu odczuć swoim zachowaniem, że pora na niego. Stała, oparta o krawędź biurka.


Anna

Żeby tylko dziewczyna wiedziała, jak jej ojciec potrafi być upierdliwy... Z tym jednak, co powiedziała o rodzicach, nie mogła się zgodzić. Ojciec Anny i Jareda nie był upierdliwy - był surowy, matka zaś była najłagodniejszym stworzeniem, jakie ten świat widziało. Nie znała drugiej tak dobrej osoby jak ona. Na wspomnienie rodzicielki, poczuła smutek... i tęsknotę, ale oczywiście nie dała tego po sobie poznać.
- Obyś nie miała racji - zaśmiała się. - Jeśli Twój ojciec, a także dziadkowie będą tak... upierdliwi, jak opisywała Ci to Twoja matka, to możesz nie mieć łatwo ze swoim gadulstwem. Pewnie będziesz musiała nauczyć się trzymać język za zębami.
Oznajmiła jej żartobliwie.
Widząc, jak spogląda na drzwi, oczekując wyjścia Matthew, położyła jej rękę na ramieniu i ścisnęła je lekko.
- Na pewno zaraz wyjdzie.
Spróbowała dodać jej otuchy, ale było widać, że dziewczyna nie uspokoi się, póki nie zobaczy, mężczyzny w drzwiach. Mogła to jednak zrozumieć...
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 03/01/18, 05:56 pm

Kiedy kobieta się odezwała, Matt spojrzał na nią z uwagą, będąc nieco przejęty tym, jaka choroba go złapała. Niewielu przeżywało zapalenie płuc. W dodatku miał wysoką gorączkę. Niepokojące informacje, ale będzie musiał jakoś z tego wyzdrowieć.
Posłusznie wziął tabletki do ust i popił herbatą jaką mu lekarka podała. Jeżeli to pomoże, to wolał z tego skorzystać. Dbałby o siebie, gdyby od razu udało mu się załatwić odpowiednie warunki dla siebie na przenocowanie. Lecz nie udawało.
Słysząc z kolei o szpitalu, też mu się nie uśmiechało. Lecz ile razy tam przebywał? Zliczyć tego co prawda nie potrafił. Często tam trafiał, kiedy poważnie chorował. Dlatego ta informacja jakoś nie bardzo go poruszyła. Powinien może mieszkać z szpitalu.
Milcząc, ubrał na siebie z powrotem płaszcz i odebrał przepisaną mu receptę.
- Bardzo Pani dziękuję. Naprawdę.
Powiedział szczerze od serca i również posłał jej lekki uśmiech. Mimo choroby jaka go męczyła, to jednak zdał się na ten ciepły gest.
- Trudno powiedzieć. Choruję od dziecka. Diagnozowano mi już problemy z oddychaniem, z sercem, z płucami. Lekarze mówili że mam słaby organizm, podatny na choroby.
Przedstawił jej opinię jego poprzednich lekarzy, dając tym samym do zrozumienia kobiecie, że ma pacjenta zdecydowanie słabego wewnętrznie. Ale walczącego jakoś o przetrwanie. Mimo warunków w jakich teraz przyszło mu żyć.
Czy miał pytania? Miał.
- Jedno... A raczej to prośba.. Przebadałaby Pani tę młodą dziewczynkę, która mi towarzyszyła i czeka za drzwiami? Chciałbym mieć pewność, czy nie zaraziła się przebywając ze mną. Ona tez nie ma stałego dachu nad głową. Nie chciałbym czasem mieć na sumieniu dziecka, gdyby zachorowała.
Póki była okazja, postanowił to wykorzystać tez dla dobra drugiej osoby.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 03/01/18, 06:12 pm

Roześmiała się lekko i skinęła głową. Fakt, matka jej od zawsze mówiła, że gadanego nie wiadomo po kim odziedziczyła bo buzia to się jej nigdy nie zamykała.
- Oj tam, może nie będzie tak źle? Byle tato nie okazał się spaślakiem jak to mama go nazwała, chociaż moje nianie, twierdzą że jak przychodził do mamy to nie był takim spaślakiem. Ponoć bardzo jest przystojny i ma sporo mięśni. Nawet jedna powiedziała, że z chęcią dałaby zmiętosić swoją pościel gdyby tylko tata chciał.
Roześmiała się pod nosem. Oczywiście nie mając zielonego pojęcia o co wówczas chodziło tamtej kobiecie. Co innego teraz...no i nazwanie nianiami kobiety lekkich obyczai to dużo powiedziane.
- Tak Pani sądzi? Chciałabym by w końcu wyszedł...chciałabym by wszystko z nim było dobrze.
O tak, zawsze chciała dobra dla innych. O sobie nigdy nie myślała. W końcu nie było takiej potrzeby. Jednak nie spodziewała się tego, że tam za drzwiami mężczyzna już zaczął spiskować to, by lekarka i ją przebadała. O nie, tutaj niestety popełnił jeden błąd. Mere nigdy nie pozwoli się zbadać. Gdzieś wewnątrz niej tkwił wewnętrzny uraz i przerażenie. Stroniła od lekarzy od maleńkiego. Zresztą nawet matka nie prowadziła jej na kontrole czy inne szczepienia. Od, po prostu szła z Mere jak była taka potrzeba, a tej potrzeby nigdy nie było.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 03/01/18, 09:28 pm

Cordellia

Kiedy mężczyzna zaczął jej dziękować, tylko się uśmiechnęła. Nieważne jak buńczucznie to zabrzmi, ale... kobieta była przyzwyczajona do takich zachowań. Nie raz bowiem pomagała już ludziom takim, jak Matthew.
- Podziękujesz, jak wyzdrowiejesz.
Odparła tylko. Słysząc, co ma jej do powiedzenia na temat stanu swojego serca i... całego organizmu, zasępiła się. To w sumie... by się zgadzało. Tak szybki rozwój zapalenia płuc w tak krótkim czasie mógł świadczyć właśnie o słabym stanie jego organizmu. Zresztą, sama o tym już myślała.
- Tak jak już mówiłam, zaczekamy. - Oparła się o krawędź biurka i kontynuowała. - Za tydzień sprawdzimy, czy coś się polepszyło, zarówno z Twoimi płucami, ale i sercem. Na razie jednak skup się na tym by przede wszystkim znaleźć jakiś stały dach nad głową i nie przemęczać się. I oczywiście stosować się do moich zaleceń.
Tu wskazała na kartkę, którą mu podała. Póki co nie miała dla niego więcej złotych rad. Jedyną rzeczą, jaką mogła dla niego jeszcze zrobić, podać adres najbliższego przytułku. Jak się szybko jednak okazało, nie była to jedyna rzecz...
Słysząc jego prośbę, wstała i ruszyła w stronę drzwi. Czekała jednak, aż i on za nią podąży.
- To żaden problem. Przebadam ją. - Położyła dłoń na klamce, ale drzwi nie otworzyła od razu. - A jak ma na imię Twoja towarzyszka?
Dodała jeszcze i dopiero wtedy otworzyła drzwi swojego gabinetu, wypuszczając Matthew do poczekalni. Ruszyła tuż za nim.


Anna

Słysząc, jakie brednie wygaduje dziewczyna, tylko się jej przyglądała w milczeniu. Jared? Spasiony? Ta jej matka albo była ślepa, albo w złości, że Jared miał ją tylko za dziwkę - w głębi ducha prosiła, by tak właśnie myślał, naopowiadała takich głupot córce.. Ale z drugiej strony, czy to w tej chwili było najważniejsze - nie.
- W takim razie chyba najlepiej będzie go odnaleźć i wtedy sama będziesz mogła ocenić, kto miał rację - Twoja matka, czy Twoje... opiekunki. A póki co skup się na tym, co jest pewne, bo nigdy go nie znajdziemy.
I miała nadzieję, że to zakończy temat ojca Mere, a - najprawdopodobniej, jej brata. Ach, żałowała, że dziewczyna nie pokazała jej łańcuszka, a ona głupia oto nie poprosiła. Nawet gdyby go nie miała, mogłaby opowiedzieć o nim bratu i zobaczyć jego reakcje. No ale cóż... i ona musiała przestać o tym myśleć, ponieważ nagle drzwi do gabinetu się otworzyły. Spojrzała w tamtą stronę.
- Widzisz - mówiłam.
Rzuciła do dziewczyny, po czym wstała i wyszła Cordelli i Matthew na przeciw. I jej samej przeszło przez myśl, czy nie poprosić starej znajomej oto, by nie przebadała również Mere, ale póki co milczała. Czekała, aż oni zaczną, a dokładniej Matthew. Choć znali się ledwie... godzinę? była ciekawa, co z nim, jak się czuje i w ogóle... co dalej. Bo wiedziała, że lekarz to dopiero początek.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 03/01/18, 09:44 pm

Dla informacji dobrze było powiedzieć, co mówili o jego stanie zdrowia inni lekarze, wtedy będzie kobieta wiedziała jak i na co ma leczyć swojego pacjenta. Skoro za tydzień ma się stawić, to się stawi. Tylko musiałby rozwiązać dwa problemy. Znaleźć ciepły nocleg dla siebie jak i zdobyć jakoś leki. Kraść nie zamierzał. A tym samym naciągać panią Annę na kolejne koszty. Choć jak sama powiedziała, pomoże mu i może też leki załatwi.
- Mere.
Odpowiedział na jej pytanie i wyszedł z gabinetu. Mógł co prawda poprosić o adres przytułku, ale być może poprosiłby już o za dużo? Najwyżej podpyta się Anny, kiedy Mere będzie badana. O ile do tego dojdzie.
Wyszedł na korytarz i uśmiechnął lekko do nich. Podane wcześniej tabletki zaczęły widocznie działać, obniżając gorączkę więc tragicznie na razie nie wyglądał. Choć nie wiadomo na jak długo one podziałają.
- Jak Pani doktor powiedziała, muszę brać leki i znaleźć dach nad głową. Jeżeli mam wyzdrowieć.
Co mu dolega, to raczej jeszcze nie powiedział. Trochę nie wiedział jak to zacząć, więc resztę wolał zostawić Pani doktor. W dłoniach trzymał kartkę z receptą na leki.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 03/01/18, 09:54 pm

Głupoty czy nie, Mere musiała zając czymś myśli i paplała ile popadnie byle tylko skupić się na czymś i nie panikować za bardzo. Gdy w końcu usłyszała otwieranie drzwi przeniosła tam wzrok zrywając się z miejsca. Na słowa Anny nic nie powiedziała, po prostu odetchnęła z ulgą na widok mężczyzny. Gdy wyjaśnił w końcu, że musi brać leki i zdobyć dach nad głową. Główka Mere już zaczęła znów pracować na wysokich obrotach. Jak na razie nie została powiadomiona o planach przebadania jej. Nawet jeśli by tego chcieli, ta miała zamiar się bronić. Nigdy nie pozwoli by ktoś ją badał. Czuła się dobrze, nic jej nie było nie licząc kataru i delikatnego kaszlu, który nie męczył jej tak mocno. Więc pewnym dziarskim krokiem skierowała się w stronę Matthew by przystanąć nieco dalej.
- Ale to nic poważnego prawda?
Zapytała z nadzieją w głosie. W końcu nie przyjmowała do wiadomości złych informacji. Tak jak nie miała zamiaru przyjąć do wiadomości tego, że może być również chora. Przecież od dziecka nie chorowała tak poważnie i często. Więc teraz...nie, wszystko i wszyscy ale nie ona!
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 05/01/18, 10:23 am

Drzwi zostały otwarte i z gabinetu wyszedł najpierw Matthew, a zaraz za nim Cordellia. Ich pojawienie się wzbudziło niemałe poruszenie, a właściwie to pojawienie się mężczyzny. Anna widzą, jak Mere szybko podrywa się z krzesła, zatrzymała się w pół kroku. Pozwoliła jej pierwszej podbiec do Matthew. W końcu to oni znali się dłużej, a jak widać na załączonym obrazku dziewczynie bardzo zależało na tym, by było z nim wszystko dobrze. Nie wiedziała, jak długo się znają, ale stwierdziła, że wystarczająco, by jedno o drugiego się troszczyło.
Z lekkim uśmiechem, przeniosła wzrok z Matta i Mere na Cordellię, która zrobiła to samo niemal w tym samym momencie. Nim stąd wyjdzie, będzie musiała zamienić z nią dwa słowa, by poprosić ją przede wszystkim oto, by nie mówiła nic jej matce, a właściwie to komukolwiek o tym, że wróciła do Dundee. Niedługo i tak się wszyscy dowiedzą.
- Mere, tak?
To powiedziała Cordellia, która nawiązawszy krótki kontakt wzrokowy ze starą znajomą, postanowiła zrobić teraz to, o co poprosił ją Matthew. Spojrzała na dziewczynę.
- Nie martw się, będzie z nim dobrze.
Odpowiedziała na pytanie, które zadała, nie wdając się w żadne szczegóły. Może i nie było ono do niej skierowane, ale nierzadko była świadkiem tego, że kiedy coś powiedział lekarz, to... większość zazwyczaj wierzyła. Może z nią było podobnie? Resztę opowie jej już mężczyzna, o ile będzie chciał.
- Chodź ze mną do gabinetu. Chciałabym i Ciebie zbadać.
Niczego nieświadoma Cordellia, bardzo możliwe, że właśnie wywołała burzę. Nie znała jednak Mere - tak samo Anna, która przez to tylko spojrzała na dziewczynę z uśmiechem. Dobrze, ją też dobrze byłoby zbadać, bowiem nie wiadomo, czy i ona nie złapała czegoś, mieszkając dotąd w tak ciężkich warunkach.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 05/01/18, 12:58 pm

Miła pani doktor wystarczającą dała odpowiedź, by zapewnić jego towarzyszkę o tym, że będzie z nim dobrze. Sam musiał w to wierzyć, że się wyleczy, ale problemem jeszcze stanowiły leki i nocleg. Gdzie on się zatrzyma? Mało tego, leki i dach nad głową to jedno, a drugim problemem będzie trzeba jakoś przetrwać z jedzeniem i piciem. Bez tego nie za bardzo da radę. Przejmować się będzie później, teraz liczyło się to by lekarka przebadała Mere.
- Idź. Ja poczekam.
Powiedział z uśmiechem do małej Mere, robiąc jej nawet przejście. Będzie też mógł porozmawiać z Anną o swojej sytuacji tak w cztery oczy. Może kobieta mu coś jeszcze poradzi, wskaże jakiś przytułek, skoro tak chciała im pomóc. Lecz z drugiej strony, naciągać nie chciał.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 05/01/18, 01:28 pm

Odetchnęła wyraźnie z ulgą, gdy okazało się że z jej towarzyszem wszystko dobrze...przynajmniej będzie dobrze. Bo zdrów to on nie był. Już myślała, że będą mogli iść dalej, gdy lekarka skierowała się zaraz w jej stronę. Uniosła brew, jakby nie zrozumiała o co chodzi. Dopiero po chwili dotarło do niej, że miała iść z nią do gabinetu by się przebadać. Mere nerwowo zaczęła się śmiać i kręcić głową przecząco. Zdecydowanie cofając się w stronę drzwi. No jak to tak...ona miała dać się przebadać? NIGDY! Nic jej nie było, czuła się dobrze...no mniej więcej dobrze. Nie licząc kataru i słabego kaszlu, który nie był aż tak męczący. Nie miała zamiaru dać się po dobroci.
- Ale...ale ja nie potrzebuję lekarza. Nic mi nie jest. Możemy iść. To Matthew potrzebował pomocy,
nie ja.

Zaprotestowała zdecydowanie. Ba, nawet stanęła bliżej drzwi wyjściowych z przychodni byle tylko dać nogi z tamtego miejsca. Nie miała zamiaru zostać tam nawet chwili dłużej, skoro z mężczyzną jest lepiej, mogli iść dalej.
- Idziemy? Możemy iść dalej.
Jakby na zawołanie kichnęła chcąc ich pogonić by w końcu ruszyli dalej.
- Chodźmy już.
Ponagliła nerwowo obserwując, czy w końcu idą czy jeszcze się obijają.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 10/01/18, 10:59 pm

Anna miała nadzieję, że dziewczyna posłucha i... pójdzie grzecznie do gabinetu. Chciała teraz zamienić kilka słów sam na sam z Matthew. Po pierwsze chciała go zapytać oto, co powiedziała Cordellia. Oczywiście nie będzie naciskać, jeśli nie będzie chciał zbyt wiele jej zdradzić, no ale coś wiedzieć musiała - miała mu w końcu pomóc, a jak będzie miała to zrobić, jeśli nie dowie się, co mu dolega? No... może oczywiście tylko zapytać o leki i... co z noclegiem dla niego... dla nich. Problem Mere pewnie bardzo szybko uda im się rozwiązać, ale co z mężczyzną. W tej chwili nic nie przychodziło jej do głowy, a kiedy chciała się nad tym zastanowić, nie mogła, ponieważ... Mere zaczęła dziwnie się zachowywać.
Kobieta spojrzała na nią, marszcząc nieznacznie brwi. Miała dziwne wrażenie, jakby... patrzyła w przeszłość, na kogoś, kto reagował na lekarzy tak samo, jak właśnie robiła to dziewczyna. Kiedy uświadomiła sobie, o kim pomyślała, serce zabiło jej mocniej. Jared... pomyślała i widząc, jak dziewczyna kieruje się do drzwi, próbowała zastąpić jej drogę.
- Mere, spokojnie.
Próbowała uspokoić dziewczynę, ponieważ było po niej widać, że jest zdenerwowana. Spojrzała ukradkiem na Matthew, jakby szukała w nim wsparcia.
Cordellia nie od razu zareagowała. Widząc nagłą, nerwową reakcję dziewczyny, spojrzała na nią nieco zdezorientowana. Czy... czy ona zrobiła coś źle? Nie wiem, uraziła ją czymś, powiedziała coś strasznego? Nie... zaproponowała jej tylko, że ją przebada, a ta... zareagowała tak, jakby miała ją chociażby przypalać rozgrzanym żelazem. To wtedy jej coś przypomniało... pewną sytuację sprzed lat.
- Mere - odezwała się, również idąc w jej stronę. - Chcę Cię tylko zbadać - nic więcej. Naprawdę możesz mi zaufać. Jeśli nie wierzysz, zapytaj swego towarzysza.
Spojrzała na mężczyznę z nadzieją, że ten ją wesprze. Jeszcze tego tylko brakowało, by mieli się z nią szarpać, ale nawet jeśli... Cordellia nie miała zamiaru nikogo na siłę do niczego zmuszać. No cóż... jeśli dziewczyna mimo próśb nie będzie chciała iść z nimi, to... odpuści.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 11/01/18, 12:54 pm

Zachowanie Mere także zaskoczyło Matta. Nie wiedział, że dziewczynka bała się lekarzy i ich unikała jak ognia. Nerwowo zmierzając do wyjścia. Nie mylił się w jednym. Lubiła pomagać innym, ale o siebie nigdy nie dbała. Anna i pani doktor próbowały łagodnie przekonać dziewczynę do tego, by pozwoliła się przebadać. Nawet droga ucieczki została jej niemal zagrodzona. Matt złapał spojrzenie Anny, proszące niemal o wsparcie. W końcu to on wyszedł z tą propozycją.
- Mere...
Powiedział z lekkim uśmiechem.
- Nie chciałem Cię martwić, ale jestem poważnie chory. Poprosiłem panią doktor, aby przebadała także i Ciebie. Chcę mieć pewność, że przebywając ze mną nie zaraziłaś się. Bardzo mi pomogłaś, więc pozwól że się odwdzięczę. Jeżeli się nie przebadasz, będę miał Cię na sumieniu. Nikt Ci tutaj krzywdy nie zrobi. Zobacz.
Przejechał po całym swoim ciele, czy raczej ubraniu na sobie.
- Jestem cały. Pani doktor zadała mi tylko parę pytań, zmierzyła temperaturę i posłuchała bicia serca. Nie masz czego się bać. Poczekam tutaj na Ciebie i chciałbym tez porozmawiać z Anną. Mogę cię o to prosić?
Mówiąc te słowa, powoli zbliżył się do Mere i wyciągnął w jej stronę dłoń. Jeżeli chciała by byli ze sobą razem, byłoby miło gdyby ich posłuchała. Nikt nie chciał dla niej źle.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 11/01/18, 01:24 pm

Mere zrobiła się blada jak ściana, nie ufała lekarzom, nie ufała nikomu w fartuchu. Nikomu, kto był obeznany w medycynie i miał zamiar się do niej zbliżyć. Gdy drogę jej zablokowano Mere spanikowana skuliła się w kącie nie mając zamiaru się z niego ruszyć, ba nawet słowa Anny czy lekarki do niej nie dochodziły. Nie chciała tego słuchać. Nie miała zamiaru. W pierwszej chwili nawet nie słuchała słów Matta. Dopiero w chwili gdy usłyszała, że jest ciężko chory. Mere uniosła wzrok na mężczyznę z powagą. Nie chciała słuchać tego co mówił ale słysząc, że jest poważnie chory i widząc jego dłoń wyciągniętą w jej stronę ujęła go, ale nie podeszła do kobiety. Wtuliła się w niego wpierw by dopiero po chwili skinąć głową.
- No dobrze, ale nie będzie mnie Pani badać. Na pytania mogę odpowiedzieć. Nic więcej.
Odparła zdecydowanie i spojrzała na kobietę poważnie. Nie miała zamiaru się rozbierać przed nią, nie chciała by ktoś zobaczył jej pobite plecy. Skrzętnie je przed każdym ukrywała. Nawet jej matka nie wiedziała o tym co stało się z jej dzieckiem. W końcu nie chciała się chwalić konającej matce, że za kradzież leków dla niej, została ukarana batami. Poza tym, skąd mogła wiedzieć, że ów leki nie pomogą?
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 18/01/18, 07:42 am

Patrzyła na Mere, której zachowanie było po prostu irracjonalne w przekonaniu Anny. Ona nigdy nie rozumiała strachu przed lekarzami. No, może przed takim jednym służbistą, który pracował w Stowarzyszeniu to by mogła zrozumieć, ale przed Cordellią? Jeśli nic kobieta się nie zmieniła od czasu, kiedy były razem na stażu u jej matki, to była to jedna z łagodniejszych i przyjaznych osób, jakie znała. Ale mimo tylu zapewnień i tak się bała. Anna widząc, jak ta kuli się w kącie, zaczęła żałować dziewczyny i... zastanawiać się, co ją takiego musiało spotkać, że teraz tak się bała?
Słysząc słowa wsparcia od Matta, spojrzała na mężczyznę z wdzięcznością. Komu jak komu, ale jemu dziewczyna powinna zaufać. To, że nie chciała słuchać jej, czy Cordelli nie dziwiło jej, ale mężczyzny powinna posłuchać. W końcu widziała, jak się o niego troszczy, więc... musiała się go lubić. Zresztą - pewnie był pierwszą osobą, która nie patrzyła na nią tak, jak wszyscy inni - z pogardą w oczach.
Cordellia czekała cierpliwie na rozwój sytuacji. Była ciekawa, czy dziewczyna da się przekonać komukolwiek z ich trójki. Też podświadomie stawiała na Matta. I nie myliła się, kiedy dziewczyna się zgodziła, stawiając jednak swoje warunki, kobieta nieznacznie poruszyła brwiami. Chyba nie bardzo jej się to podobało, ale co miała zrobić - poradzi sobie jakoś.
- No dobrze. W takim razie chodź ze mną. Porozmawiamy tylko i zaraz będziesz mogła wrócić.
Wyciągnęła w stronę dziewczyny rękę w zapraszającym geście. Nie miała zamiaru jej dotykać, czy cokolwiek innego. Jeśli ta do niej podeszła, albo od razu skierowała się w stronę gabinetu, ruszyła za nią i kiedy obie już znalazły się w gabinecie, zamknęła za nimi drzwi.
Anna przyglądała się całej tej sytuacji w milczeniu, zastanawiając się, czy Mere jednak się nie rozmyśli. Jeśli jednak poszła z Cordellią, odetchnęła z ulgą, kiedy drzwi od gabinetu się zamknęły za nimi. Dopiero wtedy spojrzała na Matta i odezwała się.
- Widać, że dziewczyna Ci ufa. To dobrze...
I nic więcej już nie dodała. Podeszła do rzędu krzeseł i zaczekała, aż Matt uczyni to samo.
- Chciałeś ze mną porozmawiać, więc słucham.
Od razu przeszła do rzeczy, bowiem wiedziała, że Mere jak szybko weszła, tak szybko mogła też wyjść, a jeśli mężczyzna chciał porozmawiać tylko z nią, musiał się spieszyć.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 18/01/18, 11:33 am

Mere zgodziła się, ale tylko na rozmowę. Również i Matt nie był z tego zadowolony, że zaczęła stawiać warunki. Westchnął i objął dziewczynę przytulając do siebie. Sam z kolei nie spodziewał się, jak bardzo się do niego przywiąże.
- Dobrze.
Zgodził się i spojrzał na lekarkę jednak prosząco, by jego bardziej posłuchała niżeli Mere. Jemu zależało na tym, by dziewczynę zbadano. Może tam w gabinecie będzie inaczej? I Mere zgodzi się chociażby na zmierzenie temperatury? To już byłoby coś.
Puścił nastolatkę, by ta udała do gabinetu pani doktor. Zostając w końcu sam na sam z Anną na korytarzu, również zmierzał w stronę krzeseł. Ale po drodze i tak dopadł go kaszel. Usiadł dopiero jak mu przeszło i podał Annie swoją receptę.
- Mam zapalenie płuc. Jeżeli mam wyzdrowieć, muszę spożywać te leki. Podobno na nazwisko Pani Doktor dostanę je od ręki. Bez pieniędzy ich nie kupię... Drugim problemem jest znalezienie miejsca noclegowego. Chciała mnie zatrzymać na obserwacji w szpitalu, na to też mnie nie stać. Znasz może jakiś przytułek dla bezdomnych?
Mówił w prośbie, ale też niepewnie, nie chcąc za bardzo Anny obciążać kosztami i czasem wolnym. Nie miał też pojęcia, że Mere mogłaby już mieć gdzie mieszkać. Że jest coraz bliżej swojego ojca. Ale on, musiał dalej radzić sobie sam. Bez pracy, bez dachu nad głową.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 18/01/18, 02:55 pm

No nie, nigdy by nie dała się zbadać. A co jeśli kobieta by zaczęła zadawać kolejną serię pytań? Przecież nie mogła na to pozwolić! Gdyby zobaczyła jej posiniaczone plecy pierwsze co zaczęłyby się pytania. Skąd, jak i czemu. Mere jednak nie miała zamiaru się tłumaczyć. Niestety pręgi na plecach nie były od dawna a od zaledwie kilku dni. Nadal czerwone i bolące. Nie pokazywała po sobie tego co czuła bo nie chciała się poddawać. Musiała przetrwać. Nadchodziła zima a ona musiała się gdzieś podziać. Musiała też pomóc swemu opiekunowi. A gdyby dowiedział się o jej stanie...nie, lepiej im mniej wiedzą tym lepiej dla wszystkich. Mere nieco skrzywiła się w chwili gdy Matthew dotknął jej pleców w miejscu gdzie przechodziła pręga, była to jedna z najgorszych. Niedotykana nie bolała jednak teraz dała się we znaki. Odsunęła się do opiekuna i po chwili z nieufnością poszła do gabinetu kobiety starając się jej nie dotknąć. Również musiała zobaczyć co znajduje się w gabinecie, a co jeśli będzie coś, co mogłoby jakoś pomóc złagodzić stan mężczyzny? To chyba oczywiste, co Mere by zrobiła wówczas...no ale wracając do sedna. Weszła do środka rozglądając się dookoła. Usiadła zaraz na krzesełku przed biurkiem lekarki tak by się nie opierać i spojrzała na nią.
- Nic mi nie jest naprawdę. Czuję się dobrze. Mam tylko katar i kaszel. Ale to normalne. Chłodno się robi nic dziwnego...
Zaczęła nerwowo wyjaśniać.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 20/01/18, 01:02 am

Anna

Na korytarzu zapadła cisza, kiedy Mere znikła za drzwiami gabinetu. Anna musiała przyznać, że... początkowo było to trochę dziwne. Przez tą krótką chwilę, jaką spędziła z dziewczyną, zdążyła przywyknąć do jej gadania, choć sama próbowała ją parę razy uciszyć. Dzięki temu jednak mogła w spokoju porozmawiać z Matthew, a jeśli nie chciał, by o czymkolwiek dowiedziała się Mere, to... lepiej, by się spieszyli.
Obserwowała Matta, który podążył za nią w stronę krzeseł. Kiedy zajął miejsce obok i podał jej receptę, spojrzała na ową kartkę. Przez chwilę przyglądała się jej w milczeniu, po czym wzięła ją i zaczęła studiować. Nim mężczyzna zaczął mówić, już wiedziała, co trzyma w dłoniach. Spodziewała się, że zostaną mu zapisane jakieś leki. I oczywiście od razu myślała o tym, że mu je wykupi. Złożyła receptę, otwierając jednocześnie torebkę. Wsunęła kartkę do środka, a za nią... również listy, które miała dziś wysłać. Rzecz jasna, nie zrobiła tego i... nie zrobi. Dopiero wtedy spojrzała na Matthew.
Wysłuchała jego słów do końca. Wywołały one w jej głowie galop myśli. Z lekami powinni poradzić sobie bez problemu, ale co z noclegiem? Tu zaczynały się schody.
- Od razu udamy się do tej apteki, o której mówiła Cordellia. - Oznajmiła mu bez zbędnego ociągania się. - Tym nie musisz się martwić.
Dodała jeszcze, by miał pewność, że zdania nie zmieni. Kiedy jednak musiała wypowiedzieć się na temat noclegu... tu niestety nie miała prostej, jednoznacznej odpowiedzi.
- Jeśli chodzi o nocleg, to jak już wspominałam, jestem tu od paru dni. Mogę zapytać Cordelli, czy nie poleciłaby jakiegoś przytułku, ale... nie będę ukrywać, że ten pomysł najmniej mi się podoba - spojrzała na niego szczerze. - Nie powinno oceniać się ludzi, po okładce - dałam chyba odczuć, że tego nie robię. W przytułkach mieszkają jednak różni ludzie - nie wszyscy są prawi. Jeśli tam pójdziesz... pójdziecie razem z Mere obawiam się, że leki, które Ci kupię, możesz stracić już pierwszej nocy. Nie tylko Ty chorujesz, a niestety nie wszyscy mają tyle szczęścia, że ktoś im pomoże. Musimy wymyślić coś innego.
I kiedy wypowiedziała te słowa, coś... przyszło jej do głowy.
- A gdybym wynajęła Wam pokój w jakiejś gospodzie? Skoro i tak masz u mnie później odpracować wszystko, to... chyba mogę Ci zaufać, że nie uciekniesz?
Patrzyła na niego uważnie, zastanawiając się, czy poczuje się urażony. Nie miała nic złego na myśli, ale taka prawda, że dopiero co się poznali, a ona naprawdę dużo dla nich robiła. Miała nadzieję, że jej wiara w mężczyznę nie jest naiwna.


Cordellia

Kiedy drzwi się zamknęły, puściła klamkę i wskazała ręką na krzesło przed biurkiem, na którym wcześniej już siedział Matthew.
- Proszę, usiądź.
Zwróciła się do dziewczyny i kiedy ta wykonała jej prośbę, obeszła biurko i zajęła miejsce w fotelu. Nie chciała na razie siadać obok niej, na stołku, wiedząc, jak ta się wzdryga przed choćby najmniejszą próbą zbadania. Wyciągając czystą kartę, obserwowała ją kątem oka. Widziała, jak dziewczyna się rozgląda po pomieszczeniu. Nie myślała jednak, że Mere myśli, jak coś zwędzić. Uznała, że jest po prostu ciekawa. Zresztą, dziewczyna nie miała za bardzo co stąd zabrać. Cordellia bardzo dbała oto, by zawsze zamykać gablotę, w której trzymała klucze. Taka prawda, że tylko ona miała do niej klucz i nikt więcej, dlatego też nigdy nie obawiała się oto, że coś mogłoby zniknąć. No chyba że ktoś będzie mało delikatny i po prostu rozwali szybę, ale to już inna sprawa.
Z biurka też nie bardzo miała co podwędzić. Pióro? Lampę naftową? Plik kartek? Jedyną cenną rzeczą, jaka znajdowała się na biurku, był stetoskop, który spoczywał w drewnianym pudełku. Jego zniknięcie kobieta jednak szybko by zobaczyła.
Odchrząknęła, rozkładając przed sobą czystą kartę. Podniosła wzrok na dziewczynę.
- Dobrze, zaraz... - chciała powiedzieć „sprawdzimy” to, ale ugryzła się w język - opowiesz mi wszystko spokojnie. Najpierw chciałabym jednak zadać Ci kilka pytań.
I tu kobieta zaczęła wypytywać Mere, jak wcześniej Matthew, o jego imię, wiek, datę urodzenia. O adres zamieszkania miała zamiar w ostatniej kolejności zapytać. Najpierw chciała dowiedzieć się, ile ma lat. Wyglądała bardzo młodo...
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 20/01/18, 01:25 am

Widząc że Anna przegląda receptę, pozwolił jej na chwilę skupienia i zapoznania z treścią, a dopiero później, dopowiedział pozostałe informacje. Z lekami nie było widocznie problemu, skoro kobieta już wcześniej powiedziała, że wykupi mu te lekarstwa, aby mógł wyzdrowieć. Słysząc te słowa, nie potrafił jakoś powiedzieć tak, by się odwdzięczyć. Ta kobieta  to istny anioł. Rozumiał jednak problem z noclegiem. I poszedłby do tego przytułku, ale po pierwsze to nigdy tam nie był, więc nie wiedział jak tam jest. Ale Anna rozjaśniła sytuacje, że pobyt nawet i tam nie byłby wskazany. Nic innego mu nie przychodziło do głowy. Jedynie mosty i szopy. Lecz tam nie ma warunków by mógł przeżyć i przeleżeć w cieple te parę nocy.
Długo na rozwiązanie problemu nie trzeba było czekać. Annie od razu pomysł przyszedł do głowy i od razu go przedstawiła. Poniekąd zatkało to Matta. Zbierał przez chwilę myśli i słowa, w oczach mając wdzięczność za pomoc.
- To... Byłoby na prawdę miłe z Pani strony... Przysięgam, że odpracuję wszystko i nie ucieknę. Ma Pani moje słowo.
Był tak pod wrażeniem jej dobroci, że nawet przeszedł do oficjalnego zwrotu, jakby chciał w ten sposób wyrazić jej duży szacunek za taką pomoc. Anna mogła mu zaufać. Nie zawiedzie się na nim. Dzięki temu mogłaby nawet zyskać nowego pracownika albo i później przyjaciela?
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 20/01/18, 10:13 am

Rozglądała się i musiała przyznać, że bardzo poczuła się zawiedziona bo nie miała możliwości sięgnąć po nic, co mogłoby pomóc jej przyjacielowi, opiekunowi. Zakoszenie stetoskopu nie było odpowiednie bo raz, lekarka by dostrzegła jego brak, a dwa gdyby spróbowała go gdzieś sprzedać mogłaby źle skończyć. Nie chciała ryzykować. Więc po prostu siedziała i czekała w milczeniu. W chwili gdy skończyła kobieta zadawać pytania Mere w pierwszej chwili milczała. Nie rozumiała po co te pytania. Ale w końcu odezwała się na jej pytania.
- Mere Roden proszę Pani. Data urodzenia...dwudziesty siódmy styczeń tysiąc osiemset siedemdziesiąty rok.
Przyznała cicho nic nie dodając bo co miałaby powiedzieć?
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 20/01/18, 10:21 pm

Anna

Anna wolała nawet nie myśleć, co by o tym wszystkim powiedział jej brat... albo ojciec. Matka by ją pewnie poparła - ona sama często pomagała bliźnim w potrzebie, nawet jeśli to spotykało się ze sprzeciwem innych. A Oliver... jak zareagowałby jej mąż i przyjaciel, gdyby dowiedział się o tym, co była gotowa zrobić dla obcego człowieka? To, że w jej głowie nagle pojawił się jej zmarły mąż, było dziwne, ale i miłe, ponieważ poczuła nagle, że dobrze robi. Musiała chyba wyobrazić sobie reakcje wszystkich bliskich jej osób, by przekonać samą siebie o słuszności podjętej decyzji.
- Mów mi Anna, proszę. Dziwnie się czuję, kiedy ktoś zwraca się do mnie tak oficjalnie.
Posłała mu uśmiech. Widziała wdzięczność w oczach mężczyzny. Widocznie dawno - pomijając Mere, nikt nie zrobił dla niego tyle dobrego. Może stąd się brała ta cała oficjalność w jego wypowiedzi? Niepotrzebnie, tym bardziej że Ann wciąż mówiła do niego na „ty”. Nawet nie zastanowiła się, czy sobie tego życzy, choć może powinna, w końcu się nie znali.
- To postanowione. Gdy tylko Mere wyjdzie z gabinetu, wpierw udamy się do apteki, a później spróbuję znaleźć Wam jakiś ciepły kąt w gospodzie.
Cały plan był już ułożony, a Anna... kobieta pierwszy raz od kilku godzin czuła się dobrze sama ze sobą. Wszystko to, co właśnie ofiarowała Matthew, ale i Mere nie może zmyć jej win, ale choć na chwilę dało nadzieję, że nie jest aż tak zepsuta, jak niektórzy chcieliby myśleć. Była ciekawa, jakby zareagował siedzący obok niej mężczyzna, gdyby poznał ją trochę lepiej? Możliwe... że niedługo pozna. W końcu sama doprowadziła do tego, że ich życie miało się spleść na kilka najbliższych dni, a może i tygodni.


Cordellia

Dziewczyna mogła nie rozumieć, ale one były potrzebne. Każdy pacjent, nawet ten co to nie chciał dać się zbadać, miał zakładaną przez nią kartę, jeśli już przestąpił próg jej gabinetu. Dlatego je zadała. I tak jak myślała - dziewczyna była młoda... ZA młoda, by mieszkać na ulicy, co niestety bardzo często się zdarzało.
Zapisując jej odpowiedzi, w karcie umieściła również objawy, o jakich jej wspomniała, czyli że ma katar i lekki kaszel. Nie wyglądało to groźnie, pewnie naprawdę chodziło o zwykłe przeziębienie, ale Cordellia wolałaby mieć pewność. Może Mere jednak zgodzi się na to, żeby ją przebadać.
- Jesteś bardzo młoda - rozpoczęła rozmowę, odkładając pióro. - Jak to się stało, że... trafiłaś na ulicę? Chyba że się mylę i zbyt pochopnie wyciągam wnioski. Jeśli nie jest tak, jak mówię, to bardzo przepraszam.
Wiedziała, że zakładanie z góry, że dziewczyna mieszka na ulicy, jest nietaktem, ale jak miała myśleć, skoro mężczyzna przed nią przyznał się do tego, że nie ma gdzie mieszkać? Sięgnęła do szuflady, nie chcąc marnować czasu.
- Czy pozwolisz zmierzyć sobie temperaturę?
Cordellia czuła się tak, jakby rozmawiała z dzieckiem, które może w każdej chwili się rozpłakać, jeśli coś pójdzie nie po jego myśli. Mere może i nie była już dzieckiem, ale - co było gorsze, zamiast się rozpłakać, mogła po prostu stąd wyjść.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 20/01/18, 10:46 pm

Siedziała dosłownie jak na szpilkach, nie wiedząc czy nie poderwać się i nie czmychnąć czy siedzieć grzecznie i czekać. Gdy kobieta stwierdziła, że Mere jest bezdomna, ta nie zaprzeczyła. Chciała wiedzieć? Czemu nie, nie miała powodu by kłamać.
- Rok temu moja mama zmarła na gruźlicę. A tam gdzie mieszkałam z nią, nie mogłam zostać...właściciel kazał mi wybierać albo pracuję tam gdzie mama, albo mam odejść.
Nie musiała tutaj dodawać, że odeszła. Nie oceniała swojej matki, bo wiedziała że ta robiła wszystko by jej zapewnić byt. Ale co miała począć? Dla kobiet takich jak matka Mere nie było lekko. Dla tego dziewczynka dorastając w takim towarzystwie wiedziała doskonale z czym to się je i odeszła. Rok upłynął jej w miarę...jednak w tym roku, trafiła fatalnie...ostatnie miesiące tylko to potwierdzały. Ostatnia nieudana kradzież, która skończyła się batami...a nie, nie ostatnia przedostatnia. Ostatnia to właśnie dzisiejsza. Gdyby nie ta kobieta...Mere nawet nie chciała myśleć co by było.
- Temperaturę? A to...to boli?
Wydusiła zawstydzona i zmieszana. Nie do końca ufając nadal kobiecie. Zapominając o tym, że nie opierała się o tył krzesła oparła się, co było totalnym błędem. Poczuła jak przez plecy przechodzi ją straszny ból. Jęknęła podnosząc się z miejsca. Z zamiarem niemal ucieczki z gabinetu.
- Przepraszam, nie chcę...pójdę już. Nie mam temperatury na pewno. Nic mi nie dolega naprawdę.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 20/01/18, 11:51 pm

- Wybacz... Anno.
Przeprosił odwzajemniając jej uśmiech. Życie w jakim dorastał nie miał łatwe, ale z drugiej strony bardzo dobrze nauczył się swojej etykiety i pełni szacunku do drugiej osoby, która właśnie tak wielką pomoc mu oferowała. Póki mieszkał z matką, dawali jakoś razem radę i mieli wsparcie okolicznych ludzi. Ale to było w Londynie. Zaryzykował zmianę miejsca do pracy i życia, ale nie powiodło się do końca tak jakby tego chciał i planował. Na szczęście, znalazła się dobra dusza, która mu zaoferowała swoją pomoc. I nie tylko jemu, ale i młodej jego towarzyszce.
- Zgoda. Lecz nie wiedziałem, że boi się ona lekarzy. Wyglądała mi na taką, jakby czegoś się bała z ich strony.
Zgodził się odnośnie wynajmu dla niego pokoju jak i wcześniejszemu udaniu do apteki po leki, ale też poruszył kwestię Mere, przenosząc spojrzenie w stronę gabinetu lekarki. Mając nadzieję, że dziewczyna nie odwali niczego głupiego, a tym bardziej że nie ucieknie. Zawiodłaby go.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach