Jedna z głównych ulic - Page 2

Jedna z głównych ulic

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 20/12/17, 09:16 pm

Wiele by dał, aby być jeszcze dalej od tych kobiet. Na całe szczęście, plotkary nie szły za nimi i mogli spokojnie dojść do odpowiedniego skrzyżowania by później skręcić w stronę, jaką im wskazał dorożkarz. Tak przynajmniej powiedziała im później Anna.
Słyszał o czym mówiła kobieta w stronę jego nastoletniej towarzyszki, ale odczuwając ból w klatce piersiowej, w której serce zachowywano się według niego dziwnie, nie odpowiadał. Wtem jednak usłyszał za sobą niemal pytanie. Odwrócił głowę bokiem, by zerknąć czy pytanie to było do niego kierowane. Na to wyglądało, zatem spojrzał na powrót przed siebie, by wiedzieć gdzie iść.
- Nie bardzo... Czuję nieprzyjemne kłucia czy uścisk w sercu.
Nie był z tych co by kłamali. Raczej nie chciałby martwić drugiej osoby swoim problemem zdrowotnym, sądząc że stanie się dla niej ciężarem. Ale skoro miła Anna prosiła o odpowiedź, jako że pytała i chciała pomóc, nie zamierzał już tego utrudniać. Sobie jedynie by bardziej szkodził.
Skręcił tam, gdzie wskazała Anna i zaczął wypatrywać szyldu, informującego o klinice medycznej czy coś podobnego. Lecz reki z klatki piersiowej nie zabierał. Mimo odczuwalnego bólu, dawał radę jeszcze iść. Ale kiedy mocniej zakuło, musiał przystanąć i skrzywił się bardziej. Jeszcze takiego odczucia nie doświadczał. Wcześniej ten ból nie objawiał się tak silnie. Może to chwilowe? Miał taką nadzieję.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 20/12/17, 10:26 pm

Mere miała chęci niemal rozszarpać wstrętne babska. Nie mogła pojąc jak takie kobiety mogą być tak niesprawiedliwe. Ale niestety, takie życie. Spojrzała tylko przelotnie na mężczyznę gdy nagle poczuła ucisk delikatny na ramieniu. Odwróciła się ujrzawszy spojrzenie i uśmiech Anny. Odwzajemniła uśmiech ale zaraz potem wróciła do własnych myśli. Zaniepokojona zachowaniem mężczyzny nie powiedziała nic, bo co miała powiedzieć? Przecież widziała, że coś jest nie tak. Jednak i ów słowa padły więc zaciekawiona spojrzała na Matta a potem na jego dłoń, wsuniętą pod płaszcz. Skrzywiła się nieco zaniepokojona.
- Może to zapalenie płuc? Nie wiem od jak dawna jesteś w takim stanie, a sądzę że nie od wczoraj...
Przyznała zaniepokojona i cicho westchnęła. Krocząc w milczeniu w końcu dostrzegła szyld. Krzyknęła i wskazała dłonią.
- Jest! Tam!
Zawołała po czym pognała przed siebie by być pierwsza i w razie czego zapowiedzieć mężczyznę. Musiała jakoś mu pomóc. Nie miała pojęcia, że mogą to być jej ostatnie chwile w jego towarzystwie. W końcu niebawem też przyjdzie jej poznać własnego ojca...mało tego, dowiedzieć się że dobra kobieta, która im pomagała to jej rodzina.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 25/12/17, 09:44 pm

Cieszyła się, że przychodnia nie znajdowała się daleko od miejsca, z którego wyruszali. Kiedyś znała Dundee jak własną kieszeń, ale w chwili obecnej obawiała się, ze nawet gdyby chciała sama doprowadzić ich do jakiegoś lekarza, nie dałaby rady. Nie tylko dlatego, że mogłaby się zgubić. Ona po prostu nie wiedziała, gdzie ma szukać pomocy. Nieświadomie potwierdziła Mere tylko to, co jej powiedziała, że nie jest stąd.
Odpowiedź Matthew bardzo się jej nie spodobała, co było widać po jej minie, ale i po tym, że nagle przyspieszyła, a że szła za nimi, oni również musieli przyspieszyć, chyba że pozwolili na to, by kobieta w nich wpadła.
Kaszel to jedno - zaniepokoił ją, ale kiedy opisał jej ból, jaki odczuwał, zaczęła się poważnie o niego martwić, bowiem to mogło oznaczać naprawdę wiele, począwszy od zwykłego bólu, spowodowanego zdenerwowaniem, po problemy z sercem. Jakie - wolała na razie o tym nie myśleć, bowiem miała nadzieję, że mężczyźnie tylko się wydaje, że boli go serce. Czasem się tak zdarzało, bowiem ból tak promieniował, że nie dało się jednoznacznie określić, co tak naprawdę boli.
- Jak długo go już odczuwasz?
Zapytała, kiedy skręcili w lewo na skrzyżowaniu. Słysząc Mere, spojrzała na nią, ale się nie odezwała. Nie mówiła w końcu do niej, a ona w sumie nie chciała martwić dziewczyny - ani Matthew swoimi podejrzeniami. Nie była lekarzem. To, że kiedyś była szkolona na medyka tego nie zmieniało.
- Szukajcie cukierni. Za nią skręcamy w prawo.
Dodała tylko, patrząc przed siebie i co chwilę tylko zerkając na Matthew, jakby obawiała się, że ten zraz im padnie i dopiero wtedy będą mieli problem.
Dziewczyna zaskakiwała niemal na każdym kroku Annę. Bardzo... wyrywała się przed szereg. Widać było, że długo to ona nie potrafiłaby usiedzieć w miejscu. I tak, kiedy skręcili za cukiernią w prawo, Mere jako pierwsza odnalazła szyld przychodni. Pognała za nią i tyle było jej widać. Anna westchnęła i spojrzała na Matthew, z lekkim uśmiechem.
- Czy ona tak zawsze... - zapytała się go, przypominając sobie dopiero po chwili, że przecież nie znali się tak długo. - Znaczy się, czy cały czas się tak zachowuje, odkąd trafiliście na siebie?
Sprostowała swoją wypowiedź, po czym spojrzała na Mere.
- Zaczekaj na nas. Nie wchodź.
Anna w tym momencie była stanowcza. Wolała, by dziewczyna jej usłuchała i nie ładowała się od razu do przychodni. Kobieta zdawała sobie sprawę z tego, że bardzo chciała pomóc Matthew, ale zapominała o tym, jak wyglądała. Niestety, ale nie prezentowała się najlepiej, a nie wiadomo, na jakich ludzi trafią w przychodni. Może lekarz tam przyjmujący będzie skory do pomocy nawet bezdomnej, a może wyrzuci ją za drzwi? Ona chciała po prostu jej tego oszczędzić. Chciała mieć również pewność, że nie odeślą ich po tym z niczym.
- Dasz radę iść szybciej? - To pytanie zostało skierowane do Matt’a. - Musimy ją dogonić.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 26/12/17, 12:35 am

Trudno byłoby powiedzieć, czy to zapalenie płuc. Ukłucia w sercu raczej by się do takich objaw nie zaliczały. A może jednak? Matt nie znał się na tym. Ale wiedział, że nie jest z nim dobrze. Wiedział też, że ma słabe serce. A brak leków nie poprawia jego sytuacji zdrowotnej. Do tego jeszcze to przeziębienie, modląc się by nie była to grypa. A zwyczajnie męczący kaszel.
- Wczoraj miałem tylko raz lekkie ukłucia...
Odpowiedział na pytanie, dając radę jeszcze iść ale nie tak szybko jak wcześniej. Za cukiernią zrobił sobie przerwę, by uspokoić na chwilę organizm. Bo być może tego potrzebował? Podparł się ściany innego budynku, bądź ogrodzenia. Nawet nie patrzył czego. Niewiele jeszcze pozostało do pokonania drogi, ale czuł że musi trochę odpocząć.
- Za chwilę...
Anna musiała dać mu chwilę. Jeżeli nie chciała, by im padł teraz na chodniku. Bo faktycznie, co później z nim zrobią? Będą miały problem. A bezdomnemu leżącemu na ulicy mało kto chciałby udzielić pomocy.
Matt zamknął oczy i zaczął starać się umiarkowanie oddychać. Cały czas masując obolałe miejsce. Trochę to trwało, ale wyglądało na to, że przechodziło. Tylko na jak długo? Tego nawet on nie wiedział.
Otwierając oczy, przeniósł spojrzenie w kierunku Mere i zaczął się poruszać do przodu, ale starając się iść bardzo blisko ściany czy ogrodzeń. Na wypadek, gdyby miało mu się słabo zrobić. Dał radę, dojść do samej przychodni lekarskiej.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 26/12/17, 06:24 pm

Mere gnała na oślep, byle dotrzeć na miejsce i pogonić leniwych pracowników do pracy. W końcu jej przyjaciel był w stanie ciężkim i musiał otrzymać pomoc. Na szczęście dziewczyna usłyszała w ostatniej chwili wołanie Anny więc zwolniła tępa i poczekała przed wejściem na obojga. Gdzieś w niej aż się krajało na samą myśl, że mężczyzna jest tak bardzo chory. A co gdyby na nią nie natrafił? A co gdyby nie spotkali Anny...Mere kombinowała by jak koń pod górkę byle tylko dostać się do lekarza o pomoc dla mężczyzny. Przystawała z nogi na nogę i czekała niecierpliwie na kroczących w jej stronę.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 27/12/17, 11:43 pm

Nie podobało jej się to, co opisywał Matthew. Jeśli lokalizacja bólu była dokładnie taka, jak ją opisał, znaczyć to mogło tylko tyle, że prócz problemów z kaszlem, mógł mieć jeszcze problem z sercem. Anna oczywiście pamiętała, że przy zapaleniu płuc, chorzy również odczuwali ucisk w klatce piersiowej, który zwykle był zlokalizowany w bocznych jej częściach, a nie za mostkiem - jak serce. Reguły są jednak po to, żeby je łamać - ta sama choroba nie zawsze dawała takie same objawy u wszystkich.
- Zaraz ktoś Cię zbada.
Powiedziała to w taki sposób, że mężczyzna mógł być pewny, że nie zostawi go, póki nie znajdzie takiego lekarza, który zechce mu pomóc, nawet jeśli będą musieli szukać gdzieś poza tą przychodnią, która była już tak niedaleko.
Oczywiście i ona się zatrzymała, kiedy Matthew przystanął. Wiedziała, że jest mu ciężko, dlatego nie chciała go poganiać. W oczekiwaniu, aż zbierze siły, spojrzała za Mere, czy dziewczyna jej usłuchała. Na szczęście - tak. Musiała teraz na nich tylko chwilę poczekać. Nie powinno jednak to potrwać zbyt długo, bowiem Matt powoli zaczął iść przed siebie, wciąż podpierając się jednak ścian budynków, które mijali po drodze. Kobieta była w gotowości, by w razie czego mu pomóc, gdyby nie miał siły dalej iść. Nic takiego jednak nie miało miejsca i w końcu znaleźli się przed drzwiami przychodni.
- Dziękuję Mere, że na nas zaczekałaś. Pomóż Matthew wejść do środka, a ja od razu znajdę lekarza.
Nie tłumaczyła nic więcej, bowiem nie było takiej potrzeby. Oni na pewno się domyślali, że choć znaleźli przychodnie, wcale to nie musiało oznaczać, że któryś z przyjmujących tu lekarzy, zechce zająć się mężczyzną. Niestety ludzie byli różni.
Kobieta nacisnęła na klamkę i otworzyła drzwi do przychodni. Weszła do środka i przytrzymała drzwi dla Mere i Matthew, by i oni mogli wejść spokojnie do środka.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 28/12/17, 12:50 am

Tak przejęty był swoim stanem zdrowia, że nie odpowiedział Annie na pytanie dotyczące Mere. Choć nawet nie potrafiłby odpowiedzieć, skoro dziewczynę znał ledwie jeden dzień. Jeżeli nie dwa. Na tyle dobrze jej nie znał, by wiedzieć jak bardzo jest porywcza. Cały czas poznawał jej charakter, tak jak ona jego.
Musiał odczekać aż mu przejdzie i dopiero wtedy ruszył, dołączając z Anną do Mere. Wejść do budynku dał jeszcze radę. Ale wewnątrz, szukał już jakiegoś krzesła. Jeżeli było, usiadł na nim. Jeżeli nie, siadł po prostu pod ścianą. Jakby samo dojście do lekarza go zmęczyło i to porządnie. Jakby nie wiadomo ile kilometrów przebiegł.
W tym momencie też dopadł go kaszel. Odkrztusił, ale i tak było widać, że choroba go zaczęła porządnie męczyć. Wolał teraz poczekać, aż Anna załatwi rozmowę i jego wizytę z lekarzem, skoro oferowała się mu tak pomóc. Oparł się plecami o oparcie krzesła czy ściany. Z jednej strony było to miłe ze strony kobiety, ale z drugiej, zaczął czuć się jakby był ciężarem.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 28/12/17, 11:32 am

Owszem czekała bo nie miała innego wyjścia. Przecież nie wleci jak ostatnia wariatka do budynku i nie zacznie się wydzierać jak ranione zwierzę o pomoc dla przyjaciela. Jednak czy na pewno by tak nie zrobiła gdyby byli sami? Była zmęczona to raz, dwa czuła jak z nosa jej również cieknie. Otarła nos wierzchem rękawa i po chwili skierowała się w stronę Matta by pomóc mu wejść do środka. Gdy w końcu się udało. Odszukała również krzesło i posadziła go na nim.
- Przysięgam, że jeśli nie pomogą...
Zacisnęła dłoń w pieść i cicho westchnęła. Jeśli byli w środku ludzie nie przejmowała się nimi, po prostu zlekceważyła ich obecność. Spojrzała tylko na kobietę czekając na nią i lekarza.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 28/12/17, 12:15 pm

Poczekalnia, do której weszli, gdy Anna otworzyła przed nimi drzwi, wyglądała tak, jakby się można było tego spodziewać. Wnętrze było bardzo jasne. Ściany nie były sterylnie białe - miały lekko beżowy kolor. Pod jedną ze ścian stał rząd pięciu krzeseł, z których na razie wszystkie były puste, dlatego Matt i Mere mogli bez problemu zająć dwa z nich. Na drugiej ze ścian znajdowały się haczyki, na których pacjenci mogli powiesić swoje płaszcze. Był tam też niewielki stolik, kosz na parasole i drugi na śmieci, a także donica z rośliną, która była niczym małe drzewko. Na tej ścianie znajdowały się też drzwi - jedne prowadziły do gabinetu, drugie do łazienki.
Anna spojrzała na mężczyznę i dziewczynę, ale widząc, że sami już sobie radzili, nie miała zamiaru nic więcej mówić. Zamknęła za nimi drzwi, by ciepło z pomieszczenia nie uciekało. I nim pomyślała o tym, by zapukać do gabinetu, w którym powinna zastać lekarza, te same się otworzyły. Widocznie ktoś, kto był w środku, słysząc hałasy dobiegające z poczekalni, zaciekawił się nimi na tyle, by sprawdzić, co się dzieje.
- Anna?
Kiedy usłyszała swoje imię, jej serce niemal stanęło. Jeszcze się okaże, że i jej będzie potrzebna pomoc lekarza. Ze względu na Mere i Matthew, starała się zachować spokój. Powoli obróciła się do kobiety, która wypowiedziała jej imię. Nie od razu ją poznała, ale kiedy zobaczyła jej twarz, uśmiechnęła się.
- Cordelia... co za spotkanie.
I ciężko stwierdzić, czy Anna się ucieszyła, czy wręcz przeciwnie.
Kiedy kobieta wyszła z gabinetu zaalarmowana hałasami z poczekalni, w pierwszej kolejności spojrzała na Mere i Matthew, od razu zauważając dwie rzeczy - że byli bezdomnymi i że z mężczyzną nie było najlepiej. To nie były jednak jedyne osoby tutaj. Przy drzwiach stała jeszcze jedna, cała na czarno...
Nie od razu ją poznała. Wpierw musiała do niej podejść, a właściwie stanąć obok. Dopiero gdy zobaczyła profil jej twarzy, wydała jej się znajoma, ale... musiała się upewnić - stąd pytanie. I miała rację. Widząc córkę Nicole po tylu latach, uśmiechnęła się do niej szeroko.
- To naprawdę Ty. Ostatni raz... widziałyśmy się chyba...
Anna nie miała zamiaru dać jej dokończyć, kiedy to się widziały ostatni raz. W końcu swoim towarzyszom powiedziała, że nie jest stąd, a właściwie to zasugerowała, bowiem dokładnie takich słów nie użyła. Oznajmiła jedynie, że jest tu od niedawna - to mogło oznaczać naprawdę wiele.
- Tak, wiele lat... nie chciałabym być jednak niegrzeczna, ale... jeden z moich towarzyszy bardzo źle się czuje - tu wskazała na Matthew. - Czy... mogłabyś go zbadać?
Kobieta zacisnęła lekko usta, ale nie protestowała, kiedy Anna ucięła zaczęty przez nią temat. Spojrzała na Matthew. Jak wcześniej już zauważyła, nie było z nim najlepiej.
- Chodź ze mną do gabinetu.
Zwróciła się już bezpośrednio do mężczyzny, bowiem uznała, że dalszych wstępów nie potrzeba, a tym bardziej zaproszeń. Podeszła do niego i jeśli potrzebował pomocy, to mu jej udzieliła, po czym poszła z nim do gabinetu. Miała zamiar mu pomóc nie tylko dlatego, że poprosiła ją oto dawna znajoma, ale również dlatego, że raz w tygodniu przyjmowała pacjentów w przytułku dla bezdomnych. Dlatego Matthew i Mere mogli zauważyć, że kiedy na nich spojrzała w jej oczach nie było widać niechęci, czy obrzydzenia. Reszta musiała zostać w poczekalni - czyli Mere i Anna...
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 28/12/17, 12:38 pm

Miło że były krzesła w poczekalni, nie musiał zajmować miejsca pod ścianą. Było znacznie lepiej, że nie musiał się także męczyć ze staniem. Czekał cierpliwie na lekarza, który od razu się pojawił. A dokładniej to, lekarka. Zdająca się znać z Anną. Może nawet i lepiej? Choć słuchając je obie, miał wrażenie, że przeszłość ich nie była chyba mile wspominana. Cóż, nie wnikał w to.
Poproszony o przejście do gabinetu, wstał i nie opierał się nawet by skorzystać z czyjejś pomocy. Zatem dał się lekarce poprowadzić, wdzięcznym będąc za chęć udzielenia mu pomocy. Że nie patrzyła na niego i Mere tak jak wielu przechodniów na mieście. Z odrazą, ale z chęcią pomocy. Kto wie, może trafili bardzo dobrze? Tylko jeżeli miałby otrzymywać leki, nie miał na nie pieniędzy.
Jak tylko znaleźli się w gabinecie, usiadł na miejscu które mu wskazała kobieta. Jeżeli konieczne było się rozebrać, co w większości przypadków do badań jest potrzebne, zrobił to. Choć wtedy zaczynał odczuwać zimno, kiedy musiałby zdjąć płaszcz i sweter. Nic więcej z górnej odzieży nie miał.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 28/12/17, 12:49 pm

W milczeniu obserwowała siedząc obok mężczyzny, który nagle zaniósł się kaszlem. Uniosła wzrok zerkając na przyjaciela niedoli i tułaczki i cicho westchnęła. Uścisnęła mu dłoń chcąc dodać otuchy. Zaraz potem usłyszała głos jakieś kobiety. Uniosła wzrok zerkając to na Annę to na tą całą Cordelię. Lekarka, przywitała się dość...dziwnie z Anną tak jak i ona ze swoją znajomą po czym zabrała Matta ze sobą. Mere nerwowo ściskała palce z nadzieją, że nic mu nie będzie. Zaniepokojona zaczęła chodzić po korytarzu zaniepokojona.
- Nic mu nie będzie prawda?
Spojrzała na Annę z nadzieją w oczach. Nie przejmowała się tym, jak lekarka na nich spojrzała. Bo nawet gdyby odmówiła pomocy, Mere nie omieszkałaby wytknąć jej tego, że to jej obowiązek. Bardzo dobitnie i solidnie. Jednak na szczęście kobieta nie była taka jak inne. Widziała ją nawet kilka razy w zaułkach biedaków gdzie nie brzydziła się biedoty i pomagała dla tego była nieco spokojniejsza.
- Jest dobra. Widziałam ją kilka razy między biedakami. W ubiegłym roku zimą pomogła takim jak ja i Matt.
Zaczęła by odegnać od siebie złe myśli.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 29/12/17, 06:18 pm

Cordelia

Kiedy Matthew nie zaprotestował przed pomocą, którą kobieta mu ofiarowała, wzięła go pod ramię i razem z nim ruszyła w stronę gabinetu. Gdy tylko przestąpili jego próg, zamknęła za nimi drzwi, pozostawiając Mere i Annę same sobie. Dopiero wtedy zwróciła się do mężczyzny.
- Usiądź i zdejmij płaszcz.
Głos miała miły, spokojny. Póki co nie kazała mu ściągać swetra. W gabinecie, tak samo jak w poczekalni, było ciepło - może nawet i cieplej, ale jeśli miał gorączkę, a patrząc na niego, można było śmiało stwierdzić, że pewnie ją ma, na pewno będzie odczuwał zimno.
Gdy mężczyzna zajął wskazane przez nią miejsce, zamiast samej zająć fotel po drugiej stronie biurka, podeszła do zlewu, gdzie szybko umyła ręce. Zawsze tak robiła - ot, taki nawyk. Dopiero wtedy powróciła do swojego nowego pacjenta. Usiadła naprzeciw niego, a na biurku, które chwilowo oddzielało ją od niego, położyła czystą kartę pacjenta.
- Najpierw chciałabym zadać Ci kilka pytań.
Spojrzała na niego i jeśli nie miał nic przeciwko temu, by rozpoczęła swoje „przesłuchanie”, zaczęła zadawać mu najbardziej podstawowe pytania, jak brzmi jego imię i nazwisko, wiek, czy adres zamieszkania. Przy ostatnim pytaniu zatrzymała się w połowie słowa. Stukając palcami o blat biurka, spojrzała na niego znad kartki papieru, którą miała przed sobą.
- Przepraszam, że tak bezpośrednio, ale masz gdzie mieszkać?
Cordelia zdawała sobie sprawę z tego, że nawet tak skonstruowane pytanie, może skrępować, albo... nawet zdenerwować adresata. Kobieta nie miała jednak nic złego na myśli.


Anna

Odprowadziła Cordellię i Matthew wzrokiem, dopiero wtedy zdając sobie sprawę z tego, że wstrzymywała powietrze. Wypuściła je wolno przez usta, po czym napełniła płuca na nowo, pamiętając o tym, że musi oddychać.
Już zapomniała, jaki ten świat był mały. Ze wszystkich znanych jej lekarzy w całym Dundee, ona musiała spotkać właśnie Cordellię... Kiedy się jednak nad tym mocniej zastanowiła, stwierdziła, że chyba lepiej trafić nie mogła. Pytanie tylko, co ona robiła tutaj? Przecież, kiedy wyjeżdżała, kończyła staż w Szpitalu Stowarzyszenia Łowców... To jednak nie był czas, by się nad tym zastanawiać. Nie teraz, kiedy Mere wchodziła w tę i we w tę, jakby miała zamiar wydeptać sobie drogę do piwnicy.
Podeszła do dziewczyny, a właściwie zagrodziła jej drogę, zmuszając ją tym samym do tego, by się zatrzymała. Jeśli usłuchała, wtedy Anna miała zamiar położyć jej ręce na ramionach.
- Mere, Mere... spokojnie. Nic mu nie będzie. - Próbowała uspokoić dziewczynę i jeśli jej się to udało, pociągnęła ją w stronę krzeseł. - Chodź, usiądźmy i zaczekajmy na nich w spokoju. Denerwowanie nic Ci nie da, a Cordellia, jest dobrym lekarzem... przynajmniej taką ją zapamiętałam. Widząc jednak, że nie zboczyła ze ścieżki, jaką sobie obrała, stwierdzam, że jest teraz jest pewnie jeszcze lepsza. Z Matthew będzie wszystko dobrze.
Uśmiechnęła się do niej.
Ach, kto by pomyślał, że w przeciągu dwóch dni pozna nie jedną, a dwie córki Jareda! Gdyby ktoś kiedyś powiedział jej o tym, zapewne by go wyśmiała. W tej jednak chwili, nie było jej do śmiechu...
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 29/12/17, 06:33 pm

Jeżeli nie musiał zdejmować swetra, to nawet lepiej. Płaszcz zdjął i położył obok siebie, na miejscu gdzie siedział. Rozejrzał się krótko po pomieszczeniu, by na koniec utkwić wzrok na kobiecie za biurkiem, która zamierzała wypełnić kartotekę. Nie miał nic przeciwko zadawaniu pytań, na co zgodził się kiwnięciem głowy. Podał swoje personalia i wiek. Spodziewał się i tego, że pewnie będzie o miejsce zamieszkania się pytać. Jak przypuszczał, pytanie to padło.
- W chwili obecnej nie. Jedynie w Londynie mam małe mieszkanie. O ile nie zostało już przejęte przez kogoś innego...
Odpowiedział zgodnie z prawdą. Nie mając oporów nawet przyznać się do tego, że jest bezdomnym. Ale też można było zauważyć, że nie uśmiechało mu się życie na ulicy. Że to takie smutne, nie mogąc w tym mieście na nikogo liczyć. Pomijając to, że spotkał Mere i Annę. W tej chwili to one były mu bliższe, bo udzielały pomocy. Kiedyś im się odwdzięczy. Nie zapomni tego.
No i jak na złość chorobową, dopadł go kaszel. Zakrył dłonią usta, by odkaszlnąć i kiedy mu przeszło, z grzeczności powiedział:
- Przepraszam.
Choć nie musiał. A gorączkę miał na pewno.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 29/12/17, 06:45 pm

Jakoś nadal nie była do końca pewna temu czy faktycznie nic mu nie będzie. A co jeśli to ich ostatnie spotkanie? Byli bezdomni, nie mieli gdzie się podziać. A mężczyzna bez dachu nad głową w takim stanie może lada dzień pożegnać się z tym padołem jeśli nic nie zdziałają. Musiała coś zrobić, ale co? Gdzieś jakiś przytułek, miejsce gdzie mogłaby go pokierować...ale niestety sama nie wiedziała gdzie. Nocowała większości na ulicy od roku, przedtem jej los był inny. Nocowanie w burdelu z matką u boku nie było takie złe. Miała wszystko czego potrzebowała. Jednak gdy ta zmarła życie stało się o wiele bardziej przerażające z każdym mijanym dniem, niż normalnie. Gdy Anna przemówiła, Mere uniosła na nią ponownie wzrok i usiadła na krześle.
- Chciałabym w to uwierzyć. Ale co potem? Jak wyjdzie z gabinetu...nie mam jak mu pomóc. Nie może pozostać pod gołym niebem bo jego stan się pogorszy jeszcze bardziej. Gdybym tylko wiedziała jak mu pomóc. Gdybym tylko wiedziała co dalej robić, gdzie się udać.
Westchnęła pod nosem i zakryła dłońmi twarz. Tylko dla tego, że zdała sobie sprawę z tego jak bardzo jest bezradna. Po jej policzkach pociekły łzy załamania. Otarła wierzchem dłoni łzy by niczego nie było widać.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 30/12/17, 01:13 am

Cordelia

Pomieszczenie, po którym rozglądał się Matthew, nie było duże. Oprócz biurka, krzesła na którym siedział i fotela, który zajęła Cordellia, znajdowała się jeszcze: leżanka, mały, obrotowy stołek, szklana gablota z lekami na klucz oraz komoda, gdzie znajdowała się reszta rzeczy niezbędnych w gabinecie lekarskim i druga, w której były przechowywane karty pacjentów.
Nie spodziewała się innej odpowiedzi... choć nie powinno się sądzić książki po okładce, czyż nie? Kobieta jednak już nie jedno w życiu widziała, a już na pewno niejednego bezdomnego. Od kilku lat praktycznie raz w tygodniu bywała w przytułkach dla bezdomnych, gdzie każdy, kto chciał, mógł skorzystać z jej usług. Niestety często kończyło się tylko na tym, ponieważ brak funduszy na leki uniemożliwiał leczenie, a co za tym idzie i wyzdrowienie. Początkowo było ciężko, ale teraz - pogodziła się z tym, że nie może wszystkich uratować. Matthew jednak miała zamiar pomóc, najlepiej jak tylko będzie umiała.
-  Nie myślałeś o jakimś przytułku? Wiem, że wielu uważa to za ostateczność, ale... zima idzie. Ciężko Ci będzie na ulicy, zwłaszcza w Twoim obecnym stanie zdrowia.
I jak na zawołanie, mężczyzna musiał się rozkaszleć, czym tylko potwierdził słowa kobiety. Ta zmarszczyła brwi, odkładając pióro na blat. Wstała z fotela i obeszła biurko. Przyciągnęła sobie mały, obrotowy stołek na kółkach i usiadła obok Matthew.
- No dobra, ale na gadanie czas będzie później. Pozwolisz, że teraz Cię zbadam?
Mówiąc to, sięgnęła po drewniane pudełko, które leżało na biurku i otworzyła je. W jego wnętrzu znajdował się stetoskop, który ostrożnie wyjęła i spojrzała na mężczyznę.
- Niestety, ale będziesz musiał zdjąć sweter.
Wiedziała, że będzie mu zimno. Nawet teraz mógł odczuwać zimno, a nawet dreszcze. Przy gorączce - dziwne by było, gdyby nie odczuwał.


Anna

Mere nie tylko dużo gadała, ale też zbytnio wybiegała w przyszłość, zamiast skupić się na „tu i teraz”. Mimo wszystko Anna musiała przyznać przed samą sobą, że dziewczyna swoim zachowaniem, swoim gadulstwem, a zwłaszcza troską o Matthew, wzbudziła w niej sympatię. Była ciekawa, jak zareaguje na to, kiedy dowie się, że możliwe, że zna jej ojca - wścieknie się, że nie powiedziała jej o tym od razu? To jednak były rozważania na później...
- Dziewczyno, za bardzo wybiegasz w przyszłość - popatrzyła na nią z lekkim uśmiechem, by nieco podnieść ją na duchu. - Udało nam się, znalazłyśmy lekarza, który był gotów go przebadać. Znając diagnozę, zastanowimy się co dalej. Zresztą, obiecałam Wam, że pomogę i słowa dotrzymam. Znajdziemy coś dla niego. Dla Ciebie zresztą też... może nawet uda nam się odnaleźć Twojego ojca.
Ostatnie słowa wypowiedziała z premedytacją, by myśli dziewczyny zboczyły nieco na inne tory. Może... to sprawi, że choć przez chwilę przestanie się zamartwiać.
Gest, który wykonała sprawił, że kobieta nie zauważyła łzy, która spłynęła jej po policzku, ale był wystarczająco charakterystyczny, by się domyślić, co robi. Bez słowa, sięgnęła do torebki, zdając sobie dopiero wtedy sprawę z tego, że... zapomniała o listach. No trudno... dziś już ich nie zdąży wysłać. Z wnętrza torebki wyjęła małą chusteczkę z inicjałami wyhaftowanymi czarną nicią na białym materiale: A.E.S. Podała ją dziewczynie.
- Proszę...
Nie sugerowała jej słowami, dlaczego ją jej podaje. Po prostu, wręczyła ją jej. Sama się domyśli, dlaczego kobieta to zrobiła.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 30/12/17, 11:16 am

Równie dobrze Matthew mógł być po prostu biedną osobą, posiadającą jakiś dach nad głową, ale bez pieniędzy na swoje utrzymanie. Prędzej mógłby w sumie na taką wyglądać, ale przybywając do Szkocji, nie udało mu się zdobyć czy wynająć jakiegoś lokum do spania. Nie wszystko dało się przewidzieć.
- Jestem w tym mieście od kilku dni. Nie znam okolicy.
Inaczej by pomyślał o tym, by tam się udać tymczasowo. Choć pytając się niektórych przechodniów, nie bardzo chcieli z nim rozmawiać. A niektórzy, wręcz nie potrafili mu wskazać odpowiedniej drogi. Tak to się w większości u niego kończyły próby. Aż nie spotkał Mere.
Odpowiedzi udzielił po tym, jak kaszel dał mu spokój. Przy okazji, rozmasował sobie klatkę piersiową, jakby go znów rozbolała. Skinieniem głowy dał pozwolenie na zbadanie się. Zdjął sweter tak jak prosiła i oczywiście, poczuł dreszcze na ciele. Dotknięcie słuchawki stetoskopu dawało dodatkowego zimna, ale dzielnie siedział i wykonywał jej polecenia. Dreszczy nie dało się jednak uniknąć. A oddech u niego nie był równy.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 30/12/17, 11:27 am

Mere zawsze wybiegała w przyszłość od zawsze martwiła się o innych, jednak nie spotkała się jeszcze z nikim, kto by przejmował się nią. Zawsze było "Mere jest silna", czy też "Mere sobie poradzi". Niestety nikt nie brał pod uwagę, że dziewczyna była młodziutka i czasami po prostu popadała w totalny dołek, z którego nie lada wyczynem było ją wyciągnąć. Obecnie jednak zachodziła w głowę nad Mattem, to on był jej obecnie "rodziną" nie miała nikogo, przynajmniej tak sądziła. A przecież obok miała ciotkę, gdzieś tam zapewne niedaleko znajdował się ojciec oraz jego rodzina. Wzięła wdech i uśmiechnęła się lekko pod nosem. Zakasłała i spojrzała na Annę nieco już nie tak jak kiedyś. Z nadzieją, a z powątpiewaniem.
- Od roku go szukam, od roku próbuję poszukać kogoś kto go chociaż widział.
Przyznała cicho i wzruszyła ramionami.
- Gdyby moja matka żyła nie musiałabym go szukać. Pewnie nie powiedziała by mi kim jest. Nadal wszystko byłoby tak jak kiedyś.
Przyznała chociaż nie wspomniała jeszcze kim była jej matka. Nie chciała by kobieta sądziła, że Mere poszła w jej ślady. Uniosła wzrok gdy kobieta podała jej swoją chusteczkę. Pokręciła przeczącą głową.
- Nie mogę...jest za ładna.
Dodała z lekkim uśmiechem na ustach nie biorąc w dłonie jasnego materiału.
- Jeśli Pani go gdzieś widziała, to proszę mi tylko powiedzieć gdzie. Pójdę tam i znajdę go sama...i tak dużo Pani dla Nas zrobiła. Nie chciałabym bardziej Pani zawracać głowy.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 30/12/17, 07:16 pm

Cordelia

Prawda to - mógł być tylko bardzo, biednym... kimś, ale skoro już sam się przyznał do tego, że nie miał gdzie mieszkać, przynajmniej tu, w Dundee, to kobieta nie miała powodów, by myśleć o nim inaczej, jak o tym, że jest bezdomny.
Słysząc, jak zanosi się kaszlem, tylko zmarszczyła brwi, nie komentując tego w żaden sposób. Swoje jednak myślała, bowiem nie brzmiało to dobrze. Kaszel jak ten, którym mógł się pochwalić Matthew, nie był tylko chwilową oznaką zakrztuszenia. Brzmiał naprawdę nie za fajnie, Cordellia jednak nie mając takich doświadczeń, jak Anna, nie pomyślała, że to może być gruźlica. Ona raczej stawiała na ostre zapalenie oskrzeli - w najgorszym przypadku na zapalenie płuc. Zaczekała, aż ściągnie sweter i go odłoży gdzie tam będzie chciał, lub gdzie będzie mu wygodniej i przysunęła się do niego na stołku.
- Ostrzegam - zimne.
Zakomunikowała i kiedy dał jej znak, że już może, przyłożyła końcówkę stetoskopu do jego piersi i zaczęła nasłuchiwać.


Anna

Dziewczyna złapała przynętę. Gdy tylko wspomniała o odnalezieniu jej ojca, ta od razu przestała tak panicznie obawiać się o Matthew. Znaczy się, na pewno wciąż się bardzo o niego martwiła, ale na chwilę dała odpocząć sobie od ciągłego zamartwiania się. Ulgę związku z tym poczuła też sama Anna. Nie trwała jednak ona dość długo, ale wszystko po kolei.
Naprawdę współczuła dziewczynie losu, jaki ją spotkał. Nawet zaczęła odczuwać wyrzuty sumienia, że przyznała jej się, że bardzo możliwe, że zna jej ojca, a nawet więcej - że najprawdopodobniej jest jej ciotką. Nie chciała jednak jeszcze zaczynać tego tematu. Wolała to załatwić na spokojnie - wpierw załatwić jedną sprawę z bratem, dopiero wtedy zwalać mu na głowę kolejną. Mere jednak zasługiwała na to, by poznać ojca, więc na pewno się to stanie, ale Anna miała nadzieję, że nie dziś.
Kiedy Mere zaczęła temat swojej matki, to właśnie na nim kobieta postanowiła zatrzymać się na dłużej. Spojrzała na nią.
- Możesz mi powiedzieć coś więcej o swojej matce? Wiem, że nie żyje i że ma na imię Isabelle.
To pytanie zadała głównie dlatego, by czegoś więcej dowiedzieć się o kobiecie, z którą był kiedyś Jared. Anna jeszcze nie zdawała sobie sprawy z tego, że „być”, o jakim myślała, różniło się od tego, jak rzeczywiście to wyglądało.
Skoro dziewczyna nie chciała przyjąć od niej chusteczki, wzięła i położyła ją jej na kolanie.
- Ładna to jest Twoja buzia, a nie ten kawałek materiału, jakich wiele mam w swojej szafie. Nie smuć się i wytrzyj twarz - nie wspomniała o łzach, nie chcąc wprowadzać dziewczyny w zakłopotanie.
Mere bardzo płynnie przechodziła od tematu do tematu, dlatego też można było spodziewać się tego, że w końcu ponowi ona swoje pytanie oto, czy Anna na pewno nie zna jej ojca. Kobieta westchnęła. To był właśnie ten moment, kiedy uczucie ulgi ją opuściło.
- Obiecałam, że pomogę Ci go odszukać i słowa dotrzymam. Chyba już pokazałam, że nie rzucam słów na wiatr?
Ostatnie słowa odniosła do Matthew i obietnicy, jaką złożyła, że zaprowadzi go do lekarza, który zechce udzielić mu pomocy. Czy właśnie się to nie stało? Czy to nie było wystarczające potwierdzenie tego, że dotrzymywała słowa?
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 30/12/17, 07:53 pm

Gruźlicy to miał nadzieję, że nie ma. Tego akurat pod uwagę nigdy nie brał. Młody ma organizm, ale kto wie co siedzi mu w środku. Matka często musiała wzywać lekarza, bądź go zaprowadzać, jak był dzieckiem i później młodzieńcem. Wiedział już wtedy, że urodził się chorowity. Jego organizm był podatny na wszelkie choroby. Nie ważne jak bardzo by się pewnie starał żyć zdrowo. Może i bieda miała w tym swój udział? Brak pieniędzy a teraz dachu nad głową?
Sweter zdjął i położył na bok. Przyjął ostrzeżenie i drgnął, niemal skuliwszy się trochę, czując zimno słuchawki stetoskopu. Oddychał tak jak zalecała i mogła bardziej wywnioskować, że z jego płucami nie jest wesoło. A już samo głębokie  wdychanie i wydychanie powietrza, sprawiało mu problemy.
Przyglądając się jednak jego ciału, można było dostrzec że ciało miał dobrej budowy. Mógł co najwyżej mniej ważyć, z powodu braku unormowanego otrzymywania posiłków i bycia ciągle w ruchu. Głodowanie nie należało w końcu do przyjemnych doznań.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 30/12/17, 08:04 pm

Właśnie tego obawiała się najbardziej pytań, odnośnie matki. Nie wiedziała jak ma zacząć o niej mówić. Więc postanowiła na spokojnie wpierw powiedzieć to co ona o niej uważała a dopiero potem przejść do tego kim była.
- Owszem, miała na imię Isabelle. Była wspaniałym człowiekiem. Robiła wszystko by niczego mi nie brakowało. Mimo, że nie wspominała od początku o ojcu. Gdy chorowałam opowiadała mi baśnie. Mówiła o stworach, które grasują nocą. Z czasem gdy z dziecka stałam się jak ujmowała mama dużym dzieckiem zabraniała opuszczać mi izbę po zmroku. Nie wychodziła również nigdy wieczorami z domu,
jakby się czegoś bała. Mówiła, że zło czai się za każdym ciemnym zaułkiem. Z czasem zaczęłam się z niej śmiać, uważając że po prostu za dużo pracuje i klienci jakich miała powodowali jej stan. Niestety pewnego dnia...moja mama zachorowała. Nie była w stanie już tyle pracować. Choroba rozprzestrzeniała się bardzo szybko.

Urwała na chwilę ściskając w dłoniach chusteczkę od kobiety. Nie miała zamiaru jej pobrudzić, dla tego nim ujęła ją porządnie wytarła dłonie w suknię. Dopiero wówczas ujęła w drobne palce bieluśką chusteczkę. Był to moment, w którym musiała powiedzieć całą resztę...resztę, która może być nie lada przeżyciem dla siedzącej kobiety.
- Mamę choroba wymęczyła na tyle, że nie była w stanie pracować. Na szczęście właścicielka przybytku dla bogatych mężczyzn była na tyle uprzejma, że nie wyrzuciła nas. Pozwoliła nam zostać do końca. Dopiero gdy mama zmarła a ja odmówiłam pracy u niej...kazała mi odejść. Przed śmiercią mama przekazała mi, że moim ojcem jest mężczyzna imieniem Jared. Prosiła mnie bym poszukała go i przekazała mu kim jestem. Tego samego dnia zmarła...
Urwała nie wiedząc czy ma spojrzeć na kobietę, czy może lepiej będzie jak ucieknie jak najdalej. Było jej bardzo nieprzyjemnie a do tego czuła jak wewnątrz znów zbiera się jej na płacz.
- Od roku błąkam się i go szukam, ale niestety nic z tego...
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 30/12/17, 10:35 pm

Cordellia

Jak na razie nie kazała mu robić nic ponad to, co jego organizm robił naturalnie - czyli oddychał. Chciała usłyszeć, jak radzą sobie jego płuca. Może to, co początkowo nie brzmiało zbyt zachęcająco, w tym momencie okaże się nie tak straszne? Niestety, ale w tym przypadku tak nie było. Rzężenia były tak wyraźnie słyszalne w słuchawkach stetoskopu, że nawet jeśli kobieta miała wcześniej jakąś nadzieję na to, że to nie zapalenie płuc, tak teraz myśli te porzuciła całkowicie.
Kiedy przestała go osłuchiwać od przodu, wstała ze stołka i stanęła za nim i przyłożyła głowicę stetoskopu do jego pleców. Musiał wziąć jeszcze tylko kilka wdechów. Kobieta musiała bowiem sprawdzić, które z płuc jest zaatakowane chorobą, a jeśli oba, to które bardziej.
- Weź teraz głęboki wdech. - Zrobiła krótką pauzę, jeśli wykonał jej polecenie. - I jeszcze jeden. - Mówiła, przekładając stetoskop w inne miejsce.
To był właściwie koniec badania i jeśli mężczyzna nie rozkaszlał się w tym czasie znowu, kobieta zakończyła je dość szybko.
- Możesz się już ubrać.
Odezwała się, odsuwając się od niego i podchodząc do biurka, gdzie zaraz do pudełka schowała stetoskop.
- Od jak dawna męczy Cię ten kaszel i duszności?
Mówiąc to spojrzała na niego przelotnie, po czym weszła za swoje biurko i z szuflady wyjęła termometr, którego końcówkę zdezynfekowała alkoholem.


Anna

Historia matki Mere zaczęła się dość... typowo - od wychwalania jej wszystkich zalet i tego, jaka to ona była dobra. Anna wcale, a wcale nie była z tego powodu zawiedziona. Jak widać, kobieta była dobra dla Mere, a przynajmniej takie odniosła wrażenie z jej opowieści. Dziewczyna musiała bardzo ją kochać - ale które dziecko nie kocha swojej matki. Musiało być jej ciężko, kiedy zmarła... Na pewno było. Sam fakt, że trafiła na ulicę świadczył o tym, że od śmierci kobiety, jej życie nie było usłane różami. Kiedy jednak poznała resztę tej historii... no, musiała przyznać sama przed sobą, że ją zaskoczyła.
Jared. Chodził. Na. Dziwki. - Tak jej mózg podsumował to, czego właśnie się dowiedziała, akcentując każde ze słów bardzo mocno, jakby chciał mieć pewność, że do kobiety dotarło. I dotarło, nawet bardziej, niżby tego chciała, bowiem przez chwilę zapomniała o tym, kogo tak naprawdę dotyczy opowiedziana jej historia.
Na szczęście Mere nie spoglądała na nią zbyt często, dzięki czemu Anna mogła spokojnie odwrócić głowę w stronę drzwi wyjściowych. Miała... delikatnie rzecz ujmując, mętlik w głowie. Nie ona w tej sytuacji była jednak najważniejsza, a piętnastolatka, która właśnie opowiadała jej fragment swego życia. Spojrzała na nią, uśmiechając się do niej lekko.
- Najważniejsze, że Twoja matka dbała o Ciebie.
Podsumowała, nie chcąc jej teraz potępiać, czy robić cokolwiek innego. Każdy radził sobie jak umiał. Cieszyła się jednak, że Mere nie poszła w jej ślady, nawet jeśli to oznaczać miało dla niej wyrzucenie na bruk.
- Teraz rozumiem, dlaczego nigdy nie poznałaś swojego ojca.
Oczywiście w głowie kobiety pojawiła się pewna myśl, „a skąd pewność, że Jared jest Twoim ojcem”, ale na głos tego nie wypowiedziała.
- Nie martw się jednak. Jeśli jest tak, jak twierdzisz, że Twój ojciec nosi przepaskę na oku, to na pewno go znajdziemy. Takich ludzi nie jest zbyt wielu. - Zamilkła na chwilę. - Czy matka mówiła Ci, na którym oku nosił tą przepaskę?
Nagle taka myśl przyszła jej do głowy. Gdyby kobieta to zapamiętała i przekazała ową informację córce to... wiele by to mogło ułatwić. Rzecz jasna miała nadzieję, że opaska nie będzie znajdowała się na lewym oku. To by wykluczało jej brata, przynajmniej teoretycznie.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 30/12/17, 10:51 pm

Wykonywał polecenia wtedy, kiedy lekarka mu to powiedziała. Kiedy ma wziąć głeboki oddech, kiedy wydech i ponowienie czynności. Pacjent z niego był bardzo grzeczny, spokojny i nie sprawiający problemów. Co więcej, nie śmierdział tak, jak wielu innych bezdomnych, którzy nie myli się tygodniami.
Kiedy było już po wstępnych zapewne badaniach, Matt ubrał na siebie sweter. Od razu zrobiło mu się nieco cieplej. Ale odczuł też, że zaczęła go boleć głowa. Nic dziwnego, skoro był przeziębiony i zapewne złapał jakąś chorobę.
- Od kilku dni. Dokładniej odkąd przyjechałem do tego miasta.
Odpowiedział zgodnie z prawdą. Chwilowo też zastanawiając się nad jeszcze jedną kwestią. Tym, co stało mu się dzisiaj.
- Dzisiaj... W drodze do Pani, poczułem nieprzyjemny uścisk w klatce piersiowej. Ledwo znośny. Jakby coś ściskało albo kłuło mi w serce.
Taka dodatkowa informacja dla lekarza może okazać się przydatna, by móc wiedzieć jakie podać leki lub na co leczyć.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 30/12/17, 11:10 pm

O tak, informacja jaką otrzymała kobieta nie była miła dla ucha. Mimo to, Mere nie miała powodu by wymyślać. Podała jej to co przeżyła sama, oraz to co powiedziała jej matka. Lekko się uśmiechnęła pod nosem do kobiety i przeniosła wzrok na chusteczkę.
- Dbała...może dla tego, że kochała ojca...wiem, że to dziwne bo takie kobiety jak ona niby nie mają uczuć, ale to bzdura. Mama zawsze cieszyła się gdy miał przyjść...pewnej nocy mówiła bym nie wychodziła z pokoju. Widziałam go tylko przez chwilę...miałam może ze dwa latka. Jedna z koleżanek mamy zabierała mnie gdy przychodził na dłużej niż inni.
Urwała rumieniąc się jak burak. W końcu mogła z kimś pomówić...spojrzała na kobietę z powagą.
- Wiem, że nasuwa się Pani stos myśli i pytań...sama je miałam gdy mama powiedziała mi kto jest moim ojcem. Wpierw nie wierzyłam, bo jak to tak...przecież nie tylko z nim była. Ale...ona wiedziała.
W chwili gdy zaszła w ciążę, przestała przyjmować klientów. Mieszkałyśmy wtedy za darmo. Po porodzie zabierano mnie czasem na jakiś czas. Ale były to tylko sporadyczne przypadki.

Dodała ciszej. Zacisnęła na chustce mocniej palce i spojrzała na kobietę bowiem dotarło do niej, że prawdę mówiąc sama nie wiedziała na jakim oku.
- Nie wiem...nie powiedziała mi. Mam tylko wisiorek po niej. Mówiła, że tata będzie wiedział jeśli będę go miała przy sobie. Jak go spotkam miałam mu go pokazać.
Wyjaśniła, ale nie pokazała wisiorka. Był on jej jedyną pamiątką po matce i nie miała zamiaru go wyjmować. Skryty bezpiecznie w skąpym staniku sukni miał swoje miejsce.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 31/12/17, 11:02 am

Cordellia

Słysząc odpowiedź mężczyzny, tylko skinęła mu głową. Skoro od kilku dni miał dopiero kaszel, choroba musiała rozwijać się bardzo szybko, co mogło świadczyć tylko o tym, że mężczyzna miał naprawdę słaby organizm. Nie pomógł sobie też na pewno tym, że tułał się po mieście i spał, gdzie popadnie. Na to jednak nie mógł mieć wpływu - nie każdy niestety ma tyle szczęścia w życiu, co ona, czy Anna - one bowiem miały dach nad głową, zdrowie... Wszystko to jednak mogło się bardzo szybko zmienić. Życie lubiło zaskakiwać.
- Chciałabym jeszcze, żebyś zmierzył sobie gorączkę - wyciągnęła w jego stronę termometr, sama siadając za biurkiem, chcąc zapisać w jego dopiero co założonej karcie, rozpoznanie choroby. - Pod język i nic nie mów. Staraj się też nie kaszleć przez jakieś dziesięć minut. Nie chciałabym, żebyś przez przypadek rozgryzł termometr.
I nim się wzięła za wypełnianie jego karty, on zdążył powiedzieć jej o jeszcze jednej dolegliwości. Spojrzała na niego i nie czekając na zaproszenie, wstała i znowu sięgnęła po stetoskop. Obeszła biurko i usiadła na stołku.
- Podnieś sweter.
Nie chciała znowu kazać mu się rozbierać i jeśli wykonał jej polecenie, przysunęła się do niego i przyłożyła mu głowicę stetoskopu do skóry, na wysokości mostka, trochę bardziej po lewej stronie. Nasłuchiwała tak chwilę.
- Przestań na chwilę oddychać?
Poprosiła i jeśli to zrobił, słuchała bicia jego serca jeszcze jakiś czas, ale niedługo.


Anna

To nie wina Mere, że jej matka była... kim była, a że jej ojciec korzystał z jej usług. Czymś więcej nawet nie miała zamiaru tego nazywać, sprowadzając to jedynie do aktu, zaspokojenia chuci, za którą się płaci. Przecież prostytutkom się płaci. Przychodzisz, robisz co masz robić, wychodzisz... No jednak nie. Z opowiadań Mere wynikało, że Jared był u nich kiedyś dość częstym gościem i zostawał na dłużej niż inni. O tym jednak, że ma córkę z... dziwką, jakoś nie wiedział. Kobieta wzięła głębszy wdech.
- Nie chcę ubliżać Twojej matce, ani jej teraz oceniać. Wychowała Cię myślę... najlepiej jak umiała, nawet jeśli była zmuszona - wolała tak myśleć, niż że sama takie miejsce wybrała - mieszkać w takim miejscu z Tobą. Uważam jednak, ze postąpiła strasznie egoistycznie i głupio, skoro nie powiedziała o Twoim istnieniu Twojemu ojcu. Zrobiła to dopiero teraz... przed śmiercią, zostawiając Cię z niczym, z nadzieją, że może kiedyś go odnajdziesz...
W ten sposób Anna dawała nieco upustu nagromadzonym w sobie emocjom. Nie sprawiała jednak wrażenia osoby rozgniewanej. Była naprawdę spokojna - umiała wiele w sobie stłumić.
Jak dobrze, że Mere nie znała przeszłości Anny i tego, co sama zrobiła, bo teraz pewnie by ją wyśmiała. Ona mówiła o egoizmie, o tym że przez jakieś chore widzimisię jednej osoby, dziewczyna wychowywała się bez ojca. Sama w końcu zrobiła to samo... Brawo Anno, brawo!
Nadzieja, jaką miała, pytając o przepaskę, właśnie umarła, zabita jednym, celnym ciosem w gardło. Tak jak się mogła tego spodziewać - dziewczyna nie wiedziała, które to oko, więc... wszystko na nic - to wciąż mógł być Jared. Nie, to był Jared... Jeśli dotąd myślała, łudziła się, że to może jednak nie jest on, tak teraz... chyba nie miała już siły myśleć, że jej brat by nie mógł. Mógł, oczywiście, że mógł.
- W takim razie pilnuj tego wisiorka jak oka w głowie.
Odpowiedziała jej tylko, nawet nie prosząc jej oto, by go pokazała, choć z wielką chęcią wzięłaby go od niej i dziś pokazała go Jaredowi. Była bardzo ciekawa jego reakcji i tego, jakby się jej tłumaczył. O ile w ogóle chciałby jej coś tłumaczyć.
- Gdy znajdziemy już Twego ojca - nie twierdziła już, że jeśli - mam nadzieję, że nie będzie się próbował Ciebie wypierać. Musisz wiedzieć moje dziecko, że mężczyźni w tych sprawach... im się wydaje, że jak powiedzą nie i zwieją, to nie było tematu. Musisz być gotowa i na taką reakcję.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 14


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 31/12/17, 12:11 pm

Był świadom tego, że sobie nie pomaga. Lecz bez pieniędzy ciężko było mu o jakiś ciepły kącik. Co udawało się mu zarobić w groszach, wydawał na jedzenie. Ono do przetrwania było najważniejsze. Dawał sobie jakoś radę, bo musiał i nie poddawał się. Ale minusem tego wszystkiego był jego słaby organizm. Jak słusznie zauważyła lekarka. Choroba szybko rozprzestrzeniająca się, mogła go nawet zabić.
Odebrał od miłej pani termometr, lecz nim go włożył do ust, powiedział o jeszcze jednej dolegliwości. Może powinien się z tym wstrzymać? A co jeżeli mu się pogorszy? Włożył termometr do ust, tak jak zaleciła i podniósł sweter na taką wysokość jaką oczekiwała. Spróbował nie oddychać na kilka długich sekund, by mogła usłyszeć nierówne lub słabe bicie serca. Jakby coś je osłabiało. Może to wina choroby płucnej? Matt nie znał się na tym.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 11


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach