Jedna z głównych ulic - Page 5

Jedna z głównych ulic

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 29/01/18, 12:39 pm

Wyszła w milczeniu, gdy Matthew w końcu zapytał ją o to co się dzieje. Westchnęła i już...już chciała powiedzieć gdy nagle Anna przeszła przed nią i zjechała ją od stóp do głów. Uniosła wściekłe oczy i spojrzała prosto na Annę. Szarpnęła się gdy ta ją chwyciła.
- Nie mów mi Pani co mam robić! Nie masz zielonego pojęcia co Tacy jak ta baba potrafią zrobić!
Drwią, krzyczą i biją! Za co?! Za to, jacy jesteśmy! Nie ja zaczęłam, nie ja wydarłam się jak głupia tam! Ale oczywiście, najlepiej szanować i wybaczać nawet jak skatują do nieprzytomności i katować będą aż nie zostaną pręgi?! Jasne! Bo oni mają prawo! Nic nie mają! Zostawcie mnie wszyscy w spokoju!

Wykrzyknęła z płaczem i rzuciła się do ucieczki przed siebie. Nie chciała ich pomocy, nie chciała nic. Wypuściła z rąk puszkę z ziołami jaką dostała i gnała przed siebie miedzy puste uliczki. Dopiero tam się zatrzymała i tam skuliła się pod jedną z zapadniętych budynków. Cicho szlochając. Zaczepiła plecami o wystający drut, przez co suknia na jej plecach została rozerwana a na plecach poczuła chłód i ulgę. Zimno nieco ochłodziło zapalone plecy i obolałe.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 29/01/18, 12:52 pm

Nie tego się spodziewał. Spokojnie było a Anna wystąpiła przed Mere i zaczęła prawić jej kazanie. Matt zamknął oczy na moment by po chwili je otworzyć. Co miał zrobić? Kobiety jedynie co potrafią, to wrzeszczeć. Współczuł tamtemu mężczyźnie a sam teraz jest świadkiem owego zdarzenia. Nie zdziwił się, że Mere wybiegła zaraz z płaczem. Podszedł do opuszczonej puszki z ziołami i podniósł ją z ziemi.
- Kilka słów powiedziałaś za dużo. Część można było przemilczeć.
Skierował te słowa do Anny, przenosząc na nią także spojrzenie.
- Porozmawiam z nią. Załatw nam leki jak obiecałaś.
Poprosił i skierował swoje kroki do miejsca, gdzie schowała się Mere. Czy Anna szła za nim czy nie, pozostawił jej decyzji. Sam z kolei udał do swojej młodej towarzyszki, odnajdując ją skuloną przy jakimś budynku. Kucnął przy niej i przytulił do siebie, obejmując ramieniem. Mógłby ją zostawić, ale nie potrafił. Była jeszcze dzieckiem. Zauważył także rozdarcie na sukni.
- Lepiej?
Zapytał. Jako że płacz czasami pomagał ulżyć emocjom. Tym samym postawił puszkę z ziołami przed nastolatką, jakby chciał jej tym przypomnieć, co zapomniała zabrać ze sobą uciekając.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 29/01/18, 09:13 pm

Nie takiej reakcji spodziewała się po Mere. Dziewczyna ją zaskoczyła swoją gwałtownością, kiedy ona nawet głosu na nią nie podniosła. Wszystko potoczyło się trochę nie tak, jak Anna planowała, ale tak to już jest z naszymi planami, że lubiły się zmieniać i to często bez naszego udziału.
Puściła Mere nim ta zdążyła się szarpnąć. Odsunęła się również. Czy się jej bała? Nie, nie było to powodowane strachem, a zaskoczeniem. Wiedziała, że dziewczyna jest w gorącej wodzie kąpana, ale żeby aż tak? Trochę ją to zabolało. Nie rozumiała dlaczego, ale poczuła lekkie ukłucie. Może i racja - może powinna ugryźć się w język i przemilczeć całą tą sytuację, ale... według niej Mere naprawdę robiła wszystko, byle tylko zniechęcić do siebie każdą jedną osobę, która wyciągała do niej rękę. Bo co... bo ona albo Cordellia nie były jak Matthew? Nie wiedziały co to znaczy żyć na ulicy i nie mieć nic?! To prawda, nie wiedziała, ale i ona dźwigała jakiś bagaż doświadczeń na swych barkach.
Kiedy podszedł do niej Matthew, zamknęła tylko oczy. Położyła ręce na biodrach i głową kiwnęła w kierunku, w którym uciekła dziewczyna, by dać mu znać, żeby poszedł do niej, a ją zostawił samą. Nic nie mówiła. Widocznie... lepiej wychodziło jej milczenie.
Słysząc, że mężczyzna się oddala, przeszła kilka kroków w kierunku przeciwnym, niż ten, gdzie udała się Mere i dopiero wtedy otworzyła oczy. Naprawdę, gdyby wiedziała, że jej słowa wywołają taką burzę, ugryzłaby się w język, ale obarczanie jej całą winą też nie było w porządku. Ale cóż... wszyscy bogacze są tacy sami - gardzą biednymi, prawda?
Kobieta sięgnęła do torebki, w której schowała receptę Matthew. Ręce trochę jej drżały, ale zignorowała to. Odczytała nazwę ulicy, na której znajdowała się apteka i zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu tabliczek z nazwami ulic. Postanowiła zrobić to, o co poprosił ją Matthew - miała zamiar dać im na razie spokój i wykupić mu leki. W końcu mu obiecała. Ruszyła przed siebie.
Na szczęście jedna z rzeczy, która się nie zmieniła zbytnio, odkąd wyjechała z tego miejsca, to właśnie nazwy ulic. Wiedziała, gdzie szukać tej, na której znajdowała się apteka. Wystarczyło, że skręci w pierwszą ulicę w prawo. Nim jednak to zrobiła, spojrzała za siebie. Nie wiedziała, czy z tego miejsca zobaczy Mere i Matthew, ale jeśli tak by się stało i któreś z nich spojrzałoby na nią, miała zamiar unieść rękę z receptą i machnąć do nich. Może skojarzą, o co jej chodzi... Po tym miała zamiar szybko udać się do apteki i wykupić leki dla mężczyzny. Chyba powinna wreszcie nauczyć się nie wtrącać nosa w nieswoje sprawy i zająć się sobą i swoją rodziną... Tyle że Mere najprawdopodobniej była jej częścią...
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 29/01/18, 09:25 pm

Była tak załamana psychicznie, tak wykończona emocjonalnie, że nie miała sił nawet dłużej płakać z bezsilności i beznadziei w jakiej się znalazła. Gdy poczuła jak ktoś ją przygarnia do siebie odruchowo chciała się wyrwać, ale głos rozpoznała i to sprawiło, że rozluźniła się i wtuliła w mężczyznę. Nie odezwała się tylko pokręciła przecząco głową. Matthew gdy dostrzegł ranę również mógł dostrzec to co pod materiałem. Świeże zaschnięte rany, które w niektórych miejscach były lekko zagojone, oraz kilka ran dość mocno zaczerwienionych, z których sączyła się ropa. Mało tego, krew zmieszana z kurzem również nie oznaczała szybkiej poprawy i ulgi w bólu. Rana była zaogniona a pozostałe rany zaczynały powoli ropnieć. Dostrzegła puszkę z ziołami i pokręciła głową.
- Nie potrzebuję tego. Nic nie chcę od tej kobiety. Niech Ci pomoże jak obiecała. Ja sobie sama dalej poradzę. Potrafię o siebie zadbać.
Dodała nieco już mniej pewnie i totalnie obojętnie. Nie spoglądała przed siebie przez co też nie widziała Anny. A nawet gdyby dostrzegła, nie chciała już dalej z nią iść. Nie chciała wierzyć w to, że znała może jej ojca. Poczuła się tak, jakby to ona dała jej kolejne baty. Dziewczyna nie potrafiła tak zaufać kobietom jak mężczyźnie tylko przez to, że właśnie kobieta sprawiła że miała rany na plecach.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 29/01/18, 10:26 pm

Oddalając się od Anny, w pewnym momencie obejrzał się za siebie, kiedy tylko był w pobliżu Mere. Odmachał Annie, w geście zrozumienia, gdzie idzie. Nie mógł teraz do niej dołączyć, bo sytuacja Mere była beznadziejna. Jak sam zauważył, przytulając ją do siebie, wtuliła się do niego, jakby mu bardziej ufała. Kątem oka zerknął na rozdartą suknię, dostrzegając rany na plecach. Teraz rozumiał powód, dlaczego widział u niej grymasy bólu i czemu nie chciała się zbadać. Bała się.
Obejmował ją z ostrożnością, by nie naruszać jej pleców, ale masował przy tym jej ramię, jakby chciał ją uspokoić.
- Mere, ona pomaga nam obojgu. Dzięki niej dostaniemy nocleg w gospodzie. I dzięki temu będę mógł wrócić do zdrowia. Jeżeli teraz powiem jej, że nie chcemy jej pomocy, będzie jej przykro. Sama do nas wyciągnęła dłoń. Nie tylko do mnie. Daj jej szansę, by spróbowała odnaleźć Twojego ojca.
Mówił spokojnie i rzucił raz jeszcze okiem na jej plecy.
- Poza tym... Jeżeli nie zrobimy czegoś z Twoimi plecami, wda się zakażenie... Wiesz co to oznacza?
Zauważył i to poważnie. Specjalnie też zmienił temat, by nie mówiła mu już czego potrzebuje a czego nie.
- Chodź. Pójdziemy do apteki i poproszę Annę by kupiła dla Ciebie maść, zgoda? A żebym mógł wiedzieć jak dużo jej potrzeba... Mogę rzucić okiem na Twoje plecy?
Zapytał dość ostrożnie. Wiedział, że mogłaby sobie tego nie życzyć, ale to było dla jej dobra. Skoro on miał o siebie dbać, ona tez powinna.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 29/01/18, 11:49 pm

Zmęczona uniosła tylko lekko głowę i spojrzała na Matthew w milczeniu tak jakby nic nie rozumiała. Jednak prawda była taka, że rozumiała i to bardzo dobrze, mimo to nie chciała by kobieta dalej jej pomagała. Nie im, a jej. Matthew owszem, jak najbardziej jednak ona uznała, że skoro naskoczyła na nią tak jak inne kobiety...cóż...bała się, że za chwilę ta również ukaże ją batami tak jak poprzednia kobieta. Chciała zaprotestować, że ona nie chce od niej pomocy, ale on niech korzysta, jednak w tym momencie mężczyzna nawiązał do jej pleców. Nie chciała mu ich pokazywać, nie chciała nikomu ich pokazać, ale skoro był taki stanowczy. Nie miała wyjścia jak tylko usiąść i odsłonić całe plecy.
- To było...wtedy kiedy się poznaliśmy...Rano byłam głodna, poszłam poszukać jedzenia. Jedna kobieta widziała jak podnosiłam chleb z ziemi. Ktoś zgubił...nie ukradłam go wtedy. Ale ona nie uwierzyła...dostałam od niej takiej baty, że przed pół dnia starałam się dojść do siebie. Zareagowała tak samo jak ta w przychodni, jak Ci wszyscy ludzie których mijaliśmy...
Zaczęła cicho i z bólem zsunęła z siebie rękawy a potem resztę sukni tak, by opadła częściowo na jej biodrach zasłaniając tylko biust. Plecy były tak poranione, że nie było widać kawałka normalnej skóry. Rana na ranie, które mało że zaczęły ropnieć, ale również były mocno zaognione. Mere zerknęła kątem oka na Matthew. Miała nadzieję, że Anna nie zobaczy tej sceny. Nie chciała by ta była świadkiem tego co Matthew, nie chciała by w ogóle się nią interesowała. Obecnie czego chciała to zaszyć się w najciemniejszą jaskinię i nie wychodzić.
- Ale nie chcę nic od niej...proszę nie mów jej dobrze? Poradzę sobie. Nic mi nie będzie.
Spojrzała na niego z nadzieją jednocześnie zakładając ponownie rękawy sukni, co sprawiło jej ponownie nieznośny ból.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 30/01/18, 12:20 am

Wysłuchał w spokoju Mere i uważnie, obserwując jej zachowanie. Bała się. To było zrozumiałe. Dlatego tak się wydzierała i emocjonalnie podchodziła do spotkań z kobietami wyglądającymi bogato. Strach zabijała agresją.
Spojrzał na jej plecy, nieco pomagając jej zdjąć trochę z siebie ubranie, do pewnego momentu. Ale to co widział, przyprawiało o współczucie. Żeby tak traktować dziecko...
- Dobrze, zakryj.
Nie pozwalał, by długo miała je odkryte. Pomógł Mere nawet ubrać ostrożnie suknie na powrót. Wziął także puszkę z jej ziołami.
- Nie powiem jej, ale poproszę by kupiła maść, wodę odkażającą i bandaże. Będziemy w gospodzie, przemyję ci rany i opatrzę. Zgoda? Udamy się do Anny do apteki. Pewnie na nas tam czeka. Jeżeli nie będziemy mieć czym wyleczyć Twoich pleców, nie zagoją się. Chcesz przecież odnaleźć ojca, prawda? Z takimi ranami nie zajdziesz daleko. Póki będę z Tobą, nic Ci nie będzie.
Uśmiechnął się do niej przyjaźnie i wyciągnął dłoń, by podała mu swoją. Wtedy niczym damie pomógł jej wstać i jeżeli nie stawiała oporu, zamierzał skierować się w kierunku ulicy, gdzie widział Annę. Gdzieś w pobliżu zapewne jest apteka. Choć on nie miał dobrej orientacji, to miał nadzieję, że Mere chociaż wyczai swoimi pięknymi oczami Annę.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 30/01/18, 12:26 am

Apteka nie znajdowała się daleko i gdy tylko Anna skręciła, od razu zobaczyła jej szyld. Udała się w jej kierunku, by zaraz wejść do środka. Nie było tam tłoczno - ledwie kilka osób stało przed nią w kolejce. Zamknęła za sobą drzwi, ustawiając się za starszym mężczyzną. Czekała cierpliwie, w milczeniu aż kolejka się zmniejszy. Na szczęście nie trwało to zbyt długo.
Stając przed ladą, zza której przywitał ją młody farmaceuta, podała mu receptę. Mężczyzna spojrzał na nią i zaraz odszedł. Anna odniosła wrażenie, że jej przyszło czekać najdłużej na leki, ale... nie przejmowała się tym zbytnio. I tak nie miała się gdzie spieszyć. Matthew chciał porozmawiać z Mere, więc ona im go da...
Kiedy farmaceuta wrócił do niej, odebrała od niego wszystkie leki z kartką, na którą przepisał jej ich dawkowanie. Zapłaciła i odebrała je, po czym opuściła aptekę jak wszyscy Ci, którzy dostali wszystko, czego potrzebowali.
Zatrzymała się za drzwiami, rozglądając się dookoła. Nie widziała ani Matta, a tym bardziej Mere. Cóż... dziewczyna pewnie nie będzie chciała już w ogóle mieć z nią do czynienia. Przeklęta duma. Ten cholerny upór, który był przekazywany chyba wszystkim w rodzinie Chamberlain wraz z genami. Ta dziewczyna musiała być córką jej brata - zbyt wiele rzeczy przypominało jej o nim w jej osobie. Westchnęła, chcąc stąd odejść. Uniosła głowę, a wtedy, na przeciwko apteki, zobaczyła gospodę. Czy... to naprawdę miało być takie proste? Dwie pieczenie na jednym ogniu? Wzruszyła ramionami - czemu nie.
Zamiast wrócić do Mere i Matthew, udała się wpierw do gospody. Gospodarz nie był zadowolony, kiedy usłyszał, komu ma wynająć pokój, ale... pieniądze go przekonały. Anna dała mu więcej, niż należało się za pokój w takim miejscu, ale dzięki temu udało jej się załatwić niewielką izbę z dwoma łóżkami. Łazienka w takich miejscach była jedna - na korytarzu. Na razie zapłaciła za dwa dni z góry. Jeśli dobrze pójdzie, to Mere spędzi tu tylko noc, o ile w ogóle będzie chciała tu zostać. Co się zaś tyczyło Matta... jeśli zajdzie taka potrzeba, wynajmie mu pokój na dłużej, choć za tą cenę... to było naprawdę zdzierstwo. Gdyby miała tu mieszkanie, mogłaby go zabrać do siebie, ale... po co miała go szukać, skoro nawet nie wiedziała, jak długo tu zostanie. Wyszła z gospody i skierowała się w stronę, z której tu przyszła, trzymając w papierowej torbie leki dla Matthew. W wolnej ręce ściskała klucze do pokoju w gospodzie. To wszystko miała zamiar dać mężczyźnie, gdy tylko się spotkają. O Mere na razie więcej nie myślała.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 30/01/18, 09:54 am

Gdy dostała pozwolenie zakrycia pleców nie czekała długo. Zaraz je zakryła niemal w biegu. Z wdzięcznością skinęła głową mężczyźnie by po chwili podać mu swoją dłoń. Skoro obiecał nie powiedzieć ani słowa zgodziła się i chwilę potem ruszyła za nim w milczeniu. Gdy się zbliżali dostrzegła kobietę, widać spóźnili się bo już stała i czekała. Mere spojrzała na Matthew.
- Spóźniliśmy się, wyszła już. Może lepiej nic nie mów...może tak miało być. Poradzę sobie, nie boli tak mocno.
Skłamała bo co miała powiedzieć? Wtuliła się delikatnie w bok mężczyzny. Gdy byli bliżej Mere podeszła do niej nieco niepewnie.
- Przepraszam...nie powinnam tak postąpić...miała Pani rację.
Tylko tyle powiedziała nie spoglądając na nią nawet na chwilę, bacznie się trzymając nieco na uboczu. Nie wiedziała jak ta zareaguje, a może znów zacznie prawić jej kazania jak powinna postępować? Jednak ona nie potrafiła tego zrozumieć. Nie potrafiła być uprzejma dla kokoś kto traktuje takich jak ona z pogardą i niechęcią. Przecież nic nikomu nie zrobiła.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 30/01/18, 10:55 am

Może i obiecał, albo raczej zapewnił, że nic nie powie Annie, to i tak coś musiał z tym zrobić, by Mere nie cierpiała. Jeżeli wda się zakażenie na jej rany w plecach, to może być za późno na ratunek. Zwłaszcza, kiedy te rany zaczęły już ropieć.
- Mere, proszę Cię. To samo nie zniknie a będzie bolało jeszcze bardziej.
Musiał ją trochę postraszyć. Jednocześnie pilnował, by mu nie uciekła. Skoro ona pomogła mu, on pomoże jej. Mówił spokojnie. Ale też niczym ojciec musiał jej zwrócić delikatnie uwagę na to, co może ją czekać, jeżeli tych ran nie opatrzą szybko.
W końcu dołączyli do Anny a Matt posłał jej lekki uśmiech. W trakcie drogi i tak znów dopadł go kaszel. Co w sumie było już normalną oznaką.
To, że Mere przeprosi Annę, nie spodziewał się, ale był z niej dumny. Potrafiła jednak zdać się na odwagę i przeprosić kogoś, kto udzielał im pomocy. I tutaj uśmiechnął się do Mere z wdzięcznością, jaką odwagą się wykazała. Nawet pogładził ją po ramieniu delikatnie.
Jeżeli Anna przyjęła przeprosiny, postanowił zabrać głos.
- Anno. Miałbym jedną prośbę. Dałabyś radę wykupić dla nas bandaże, jakąś maść na poważne rany w tym ropiejące i wodę odkażającą? Na wszelki wypadek.
Jego spojrzenie było wręcz porozumiewawcze do Anny, jakby chciał jej myślami przekazać, że chodzi o Mere. Ale też chciał jej towarzyszyć, by móc porozmawiać na osobności. Zatem zwrócił się także do Mere.
- Poczekasz na uboczu? Chciałbym porozmawiać z Anną o jednej sprawie.
Poprosił i jeżeli Mere by nie miała nic przeciwko, udałby się wtedy z Anną do apteki.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 01/02/18, 02:19 am

Widząc, że idą w jej stronę, zatrzymała się i czekała na nich cierpliwie. Raczej starała się unikać nawiązywania kontaktu wzrokowego z Mere. Nie chciała widzieć nienawiści w jej oczach oto, że zwróciła jej uwagę. Nie spodziewała się bowiem, że dziewczyna zechce ją przeprosić. Raczej myślała, że ta będzie chciała iść w zaparte. Mając chwilę, by samej też zastanowić się nad swoim zachowaniem, pomyślała, że może Matthew miał rację? Może powinna to przemilczeć? No ale to już się stało, a czasu nie cofnie. Mogła jedynie spróbować naprawić to, co nieopacznie zniszczyła własnymi słowami.
Gdy byli już blisko, wyszła im na spotkanie. Widząc uśmiech Matta, który jej posłał, odpowiedziała mu tym samym. Słysząc jednak słowa Mere, wyraz jej twarzy się zmienił. Wyglądała teraz na nieco zaskoczoną. I do dziewczyny jednak się uśmiechnęła.
- Ja również Cię przepraszam. Obie nas chyba... trochę poniosło.
Nie była z tych bogatych dam, co to długo nosiły urazę. Anna starała się jej w ogóle nie nosić, chociaż... nie zawsze się to udawało.
Słysząc słowa Matta, spojrzała na niego. Zmarszczyła brwi, nawiązując z nim kontakt wzrokowy. Jego przekaz nie mógł być chyba bardziej jasny. Wątpiła, by prosił o te rzeczy dla siebie, a skoro tak... musiało chodzić o dziewczynę. Szybko wygładziła rysy twarzy.
- To nie problem. Możemy od razu udać się do apteki i kupić wszystko, czego jeszcze potrzebujesz.
Specjalnie tak skonstruowała to zdanie, żeby wyszło, że to dla Matta będzie kupować wszystkie te rzeczy, jakby w ogóle nie domyśliła się, że chodzi o Mere. Słysząc dalsze słowa mężczyzny, wtrąciła się do jego rozmowy z Mere.
- Nie musi czekać na nas na zewnątrz i marznąć. - Słowa te skierowała do mężczyzny, by zaraz przenieść spojrzenie na Mere. - Naprzeciwko apteki jest gospoda. Wynajęłam tam dla Was pokój. - Wyciągnęła w stronę dziewczyny klucz, który dostała od właściciela. - Idź tam i się przedstaw. Pokaż mężczyźnie klucz i powiedz, że dostałaś go od Anny Swinburne. Gospodarz wie, że przyjdziecie, więc niczego się nie obawiaj. Zaprowadzi Cię do pokoju, gdzie będziesz mogła poczekać, aż do Ciebie przyjdziemy.
Miała nadzieję, że dziewczyna jej posłucha. Lepiej, by nie zmarzła jeszcze bardziej. Poza tym dzięki temu na pewno łatwiej będzie rozmawiać Annie i Matthew. Nie musieli się też obawiać, że dziewczyna wyjrzy przez okno i będzie ich podsłuchiwać, albo chociaż próbować, ponieważ okna pokoju, który im wynajęła, wychodzą na tyły budynku.
Jeśli stało się tak, jak widziała to Anna i dziewczyna udała się do gospody, ona ruszyła z mężczyzną do apteki. Pierwsza nie zaczynała rozmowy, czekając na niego.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 01/02/18, 10:22 am

Szła w milczeniu, obok Matthew. Nie odzywała się w ogóle, może faktycznie nieco ją poniosło, ale no jakby inaczej miała postąpić? To wszystko co ją spotkało...nie, stanowczo bardziej znienawidziła bogaczy niż to okazywała. Ale w końcu ten pierwszy raz kiedyś musiał nadjeść. Westchnęła cicho tylko na słowa kobiety ale nic nie powiedziała. Może i miała rację, ale Mere jakoś nie do końca była pewna. Gdy Matthew poprosił ją o pozostanie na uboczu i poczekanie, nie do końca była pewna tego co zamierza. Czemu nagle nie chce by z nimi poszła? Czy może chciał ją zdradzić i wydać to co tak starała się ukryć? Zamarła na chwilę ale zaraz potem doszła do siebie i skinęła głową w milczeniu. Jednak Anna na szczęście nie kazała jej tutaj zostawać. Wręcz nie miała nic przeciwko...prawie. Chwilę potem usłyszała jej słowa o pokoju. Nie miała zamiaru zastanawiać się za bardzo dla tego zaraz jak tylko dostała klucz pognała niemal w podskokach w stronę gospody. Tam wyjaśniła tak jak Anna kazała, kim jest i została zaprowadzona do pokoju. Miała nadzieję, że trochę im zejdzie powrót dla tego poprosiła jeszcze gospodarza o igłę i nici. Gdy to dostała pospiesznie zdjęła z siebie suknię i zaczęła zszywać tył sukni. Przecież nie mogła paradować w rozdartej kiecce.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 01/02/18, 01:17 pm

Miło się zrobiło Mattowi na sercu, kiedy obie panie się przeprosiły. Może i potrzebowały z siebie wyrzucić złość za zachowanie jakiego doświadczyły w sytuacji przebywania w przychodzi, lecz nie znały się. Im dłużej jednak ze sobą by pobyły, wtedy może nie padnie więcej tak nieprzyjemnych słów.
O załatwieniu pokoju w gospodzie, Matt nie wiedział. Nie ukrywał  nawet zdziwienia tym faktem, że w tak krótkim czasie, Anna była wstanie również załatwić im pokoje. Normalnie zaniemówił, kiedy Anna w tym momencie nakierowała Mere do gospody, by poprosiła o zaprowadzenie do pokoju.
Dopiero kiedy jego młodsza towarzyszka się tam udała, odrzekł:
- Dziękuję...
Przeniósł spojrzenie z oddalającej się Mere na Annę.
- Naprawdę... Bardzo dziękuję. Na jedną noc wynajęłaś?
Zapytał, nie wiedząc ile czasu przyjdzie im tam przesiedzieć, czy nawet i przeleżeć. W jego przypadku.
Długo stać na zewnątrz nie można było i zależało mu na wyleczeniu pleców Mere. Zatem skierował się powolnym krokiem z Anną w stronę apteki. Trochę nie wiedział jak zacząć konkretny temat, szczególnie dotyczący towarzystwa Anny. Mere nie chciała już jej pomocy. Jak miał to powiedzieć osobie, która tak wiele jednego dnia dla nich zrobiła? Jakoś nie potrafił. Dlatego przez drogę do apteki milczał, aż nie weszli do środka.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 04/02/18, 06:25 pm

Ulżyło jej, że Mere nie wzbraniała się przed jej propozycją rękami i nogami. Szczerze mówiąc to... bała się trochę jej reakcji. teraz była naprawdę miła - nie jakoś przesłodzenie, ale zwyczajnie. Nie mogłaby jednak nic poradzić na to, gdyby dziewczyna chciała unieść się dumą i nie przyjąć jej pomocy. Jedyna nadzieja byłaby wtedy w Matthew, ale pewności nie miała, że nawet ot by zadziałało. W końcu nie on płacił za pokój, a ona - ta, co „nawrzeszczała” na dziewczynę.
Odprowadziła dziewczynę wzrokiem i nie przestała spoglądać w jej kierunku, póki ta nie znikła za drzwiami. nie martwiła się oto, że właściciel gospody będzie dla niej niemiły. Modliła się jednak w duchu, by dziewczyna czasem niczego nie ukradła. Anna poświadczyła za nią, dała słowo mężczyźnie, że nic nie zrobią. Ręki sobie jednak za Mere uciąć nie da. Na ziemię wróciły ją słowa Matthew.
Spojrzała na niego, mrugając nieprzytomnie oczami.
- Za co? - Zapytała odruchowo, ale zaraz uświadomiła sobie o co mu chodzi. Uśmiechnęła się delikatnie. - Daj spokój.
Poprosiła, obracając się w stronę apteki.
- Zapłaciłam za dwa dni z góry. - Oświadczyła mężczyźnie. - Nie mam przy sobie takiej gotówki, by zapłacić za więcej, a po drugie - straszny z niego zdzierca. Postaram się znaleźć Wam coś innego, ale nie martw się - bez dachy nad głową nie zostaniecie.
Zapewniła go, by się nie przejmował niepotrzebnie.
Cisza, która zapadła między nimi coraz bardziej się przedłużała. Kobieta jak chciała, tak też robiła - nie zaczynała rozmowy. Matt też jednak nie kwapił się, by ją rozpocząć, a skoro tak... Kiedy stanęli przed drzwiami apteki, nim weszli do środka, Anna zatrzymała się i spojrzała na niego.
- Chciałeś ze mną o czymś porozmawiać.
Skoro sam nie chciał, ona musiała to zacząć. patrząc na niego, czekała na odpowiedź. Coś czuła, że może jej się nie spodobać to, co zaraz usłyszy.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 05/02/18, 05:51 pm

Mere starała się zszywać suknię w pośpiechu, co nie było takie proste. Wiedziała, że mogą przyjść w każdej chwili. W końcu gdy uporała się z suknią wciągnęła ją ponownie na siebie i usiadła przy oknie lekko pochylona ku przodowi wpatrując się w pustą przestrzeń przed siebie. Nie przejmowała się, tym że ktoś ją zobaczy. Miała to gdzieś. Jej myśli krążyły dookoła jej ojca. Gdzie był, co robił. Czy miała rodzeństwo? A może miała dziadków. Jak ją przyjmą? Czy ucieszą się czy będą źli. Nie wiedziała czy ma się cieszyć czy płakać. Do tego nie mogła go znaleźć. Była totalnie załamana. Siedziała tak, czując jak po policzkach ciekną jej łzy. Otarła je rękawem sukni i schowała twarz pochylona nasłuchując tego co się dzieje dookoła.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 05/02/18, 07:51 pm

- Chyba za dużo dla nas robisz...
Skomentował krótko i wręcz z taką wdzięcznością, że aż nie miał jak wyrazić tego słowami. Jedynie posłał jej przyjazny i uprzejmy uśmiech, nie potrafiąc w tej chwili inaczej podziękować. Dwa dni opłacone z góry. W dodatku nie zamierzała zostawić ich bez dachu nad głową i poszuka coś innego. Anna zdecydowanie powinna ubierać się w biel a nie czerń.
Dalej droga pod aptekę minęła w milczeniu. Matt mimo iż chciał porozmawiać, to jednak miał widocznie problem z zaczęciem rozmowy. W końcu Anna odezwała się, przypominając mu o tym. Nie sądził, że to będzie takie trudne. Nawet nie miał odwagi jej spojrzeć w oczy, ale zrobił to.
- Obiecałem Mere że nie powiem. Lecz tutaj chodzi o jej zdrowie. Mam nadzieję że to rozumiesz i nie powiesz jej że Ci powiedziałem. Ale martwię się o nią. To o co proszę byś kupiła w aptece, to dla niej. Ma plecy w fatalnym stanie... Być może za dużo proszę, ale przysięgam odpracować to wszystko.
Zaczął ten temat, mówiąc nieco ciszej, ale słyszalnie dla Anny. Jakby obawiał się, że Mere zdecyduje wyjść na zewnątrz i go obserwować. Nie podejrzewałby jej o to, ale czuł że chyba będzie zmuszony ją pilnować by niczego nie kradła.
- Dodatkowo Mere ma uraz do kobiet dobrze usytuowanych, bo nie wiem że żyjących w luksusach. Dlatego się tak uniosła. Im szybciej jej tego ojca znajdziesz, większe szanse na to, że znajdzie dom i nie ucieknie z gospody by szukać go dalej na własną rękę. Wtedy będzie ciężko mi jej pilnować i pomóc.
Nie wspomniał nawet o tym, że powinien też o siebie zadbać. Sam jest poważnie chory i potrzebował przeleżeć co najmniej parę dni w łóżku. Nie powiedział jej jednak tego, że Mere jej nie chce. To mógłby być za duży cios dla osoby, która sama wyciągnęła rękę by jej pomóc. Postanowił inaczej trochę rozegrać. Nie mógł też stracić kontaktu z Anną, skoro ma u niej spory dług do spłacenia za oferowaną pomoc.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 06/02/18, 12:16 am

Słysząc, jak dziękuje jej za pomoc, tylko uśmiechnęła się i wzruszyła niedbale ramionami. Nie miała zamiaru mu odpowiadać, bo... niby co miałaby mu powiedzieć? Mężczyzna miał pewnie rację - robiła za dużo dla osób, które są jej zupełnie obce (no może poza Mere). Nic na to jednak nie poradzi, że chciała im pomóc. Mogli to wykorzystać - jej dobroć, zakrawającą o naiwność. Ann jednak nawet nie dopuszczała do siebie tej myśli, wierząc po prostu w tą dwójkę. Może... nie była tak zepsuta, jak sama i inni myślą lub będą myśleć, kiedy poznają prawdę o niej.
Przyglądała się Matthew z uwagą. Widziała, że jest mu ciężko cokolwiek powiedzieć, jakby się jej... bał? Tego, jak może zareagować? Nie dowie się tego jednak, jeśli będzie dalej milczał, ale na szczęście zebrał się w sobie. Anna wysłuchała jego słów, a kiedy skończył, milczała chwilę. Cordellia miała nosa...
- Domyśliłam się, że nie o Ciebie chodzi... - zaczęła od najprostszego. - Cordellia zwróciła mi uwagę na to, że Mere, kiedy była u niej w gabinecie raz, jeden jedyny oparła się plecami o krzesło i odskoczyła jak oparzona. Rzecz jasna dziewczyna o niczym jej nie powiedziała, a ona nawet nie próbowała pytać. Pewnie bała się, że gdy tylko coś o tym wspomni, ta zaraz ucieknie z krzykiem.
Westchnęła i pokręciła głową. Nastolatka tak bardzo przypominała swojego ojca. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego jak bardzo.
To, co dalej mówił mężczyzna, choć pięknie ubrane w słowa, dały do zrozumienia kobiecie, że powodem, przez który uniosła się tak dziewczyna, była... ona. Oczywiście nie mogła mieć pewności, że tak właśnie było, ale... należała do klasy kobiet dobrze sytuowanych. Może gdyby uwagę zwróciła jej osoba niższego stanu, Mere nie zareagowałaby tak gwałtownie na te słowa. Wolała jednak tego nie analizować w ten sposób, bowiem - jak to kobieta - miała zdolność do nadinterpretacji. Powinna zostawić to tak, jak usłyszała, nie dodając nic od siebie. Udać może trochę ślepą i głuchą...
- Matthew... - tym razem to ona spojrzała mu w oczy. - Obiecuję Ci, że jutro go do niej przyślę, - „nawet jeśli mnie znać nie będzie chciał” - dodała w myślach, - tylko... chcę mieć pewność. Mam nadzieję, że to rozumiesz...
Ostatnie słowa były bardziej stwierdzeniem, niż pytaniem, co nie znaczy, że nie oczekiwała odpowiedzi od mężczyzny.
Jeśli żadnej innej sprawy nie chciał z nią omówić tu, na zewnątrz, podeszła do drzwi i otworzyła je. Maleńki dzwoneczek poinformowałby wtedy farmaceutów i innych klientów, o przybyciu kogoś innego. Kobieta miała zamiar ustawić się w niewielkiej kolejce (przed nią stała bowiem jedna osoba i jedna przy ladzie) i zaczekać na swoją kolej. Gdy ona nadejdzie, zakupi wszystko to, o co prosił ją Matthew w nieco większej ilości, by w razie potrzeby mógł zmienić jutro dziewczynie opatrunki. Chociaż... może jak jutro dobrze pójdzie, to zmianą opatrunków zajmie się jej matka, a babcia Mere? Kto to może wiedzieć...
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 06/02/18, 10:22 pm

Zdecydowanie robiła za dużo. Że nie wiedział już sam, czy byłby wstanie jakoś spłacić ten dług wdzięczności. Ale jeżeli dostanie pracę, to jak najbardziej. Chętny byłby tez pomagać Annie w innych sprawach, gdyby tego potrzebowała.
Słysząc odpowiedź Anny, lekarka najwyraźniej spostrzegła się że z dziewczyną nie jest lepiej. Problem w tym, że Mere nie pokazała jej pleców. Ale on je przynajmniej widział. Wiedział w jakim są stanie. Nie musiał tutaj nic dodawać. Zdążyli dziewczynę poznać w kilka minut przychodząc do przychodni.
- Dziwne tylko, że nie zauważyłem u niej tego jak się wczoraj poznaliśmy pod wieczór. Może nie zwróciłem uwagi.
Albo Mere dobrze się maskowała z bólem, który dopiero dzisiaj musiał stać się dla niej nie do zniesienia. Szkoda było mu tej dziewczyny, a nie chciał by do jej ran wdało się jakieś zakażenie.
Dyskretnie i dyplomatycznie przekazał Annie informacje o urazie Mere do kobiet lepiej zamożnych, usytuowanych w społeczeństwie. Co również mogło oznaczać jej osobę. Widocznie dobrze obrał słowa, nie mówiąc Annie tego wprost, że Mere jej nie chce. To byłoby zbyt dotkliwe i przykre.
- Rozumiem.
Odpowiedział w zgodzie patrząc Annie w oczy. Ale tez nie chciał składania obietnic, tylko zapewnienia, że się chociaż postara.
Nic więcej w tym temacie nie dodawał. Wszedł z Anną do apteki i dostrzegł, że ktoś już stał i kupował. Trochę niepewnie się czuł przebywając w czystym miejscu, gdzie spojrzenia obu osób spoczęły na nim.
- Może poczekam na zewnątrz.
Zakomunikował i raczej wyszedł. Może nawet lepiej, bowiem dopadł go kaszel a nie chciał czasem kogoś zarazić. Stanął przed budynkiem nieco dalej od wejścia kaszląc, aż mu przeszło.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 07/02/18, 04:50 pm

Słysząc o tym, że nie zauważył nic wcześniej, nie bardzo wiedziała, jak ma mu pomóc. Ona też nie była niczego świadoma, póki uwagi na to nie zwróciła jej Cordellia. Anna znała Mere jednak zdecydowanie krócej. To Matthew spędził z nią już kilka jak nie kilkanaście godzin - ona może ledwie dwie. To jednak żadnemu z nich nie dawało szansy na poznanie dziewczyny. Jak widać... mogła być znakomitą aktorką, skoro nikt wcześniej nie zorientował się, co się jej przytrafiło.
- Widocznie Mere umie bardzo dobrze grać... A może najzwyczajniej w świecie do tej pory tak bardzo ją to wszystko nie bolało.
Mówiła, choć za bardzo nie wiedziała o czym. Nie widziała pleców dziewczyny, więc skąd miała wiedzieć, jak bardzo jest źle? Nie mając innego wyjścia, musiała zaufać po prostu mężczyźnie.
- Jaka jest naprawdę, możemy tylko się domyślać. Nie zadręczaj się.
Posłała mu uśmiech. W sprawie jej ojca nic więcej nie chciała już dodawać. Wszystko powiedziała, co miała powiedzieć. Teraz tylko czyny się liczyły. I może zbyt pochopnie obiecała Matthew, że jeszcze jutro Jared - ojciec Mere, zjawi się u dziewczyny, ale wątpiła, by nie udało jej się dotrzymać owej obietnicy. Chyba że jej brat po dzisiejszym spotkaniu, nie będzie chciał już niczego dla niej zrobić. Wtedy tą sprawę postara załatwić inaczej, choć czuła, że to się może Jaredowi nie spodobać. Nie będzie miała jednak innego wyjścia.
Gdy znaleźli się w środku, kobieta nie zdążyła zatrzymać Matthew. Widocznie ten bardzo nie chciał zostać w środku, o czym świadczyły tylko zamykające się za nim drzwi i rozchylone usta Anny, która chciała za nim zawołać. Dała jednak za wygraną. Postała chwilę w kolejce - a później przy ladzie i wyszła na zewnątrz, gdzie w twarz znowu uderzył ją chłód jesiennego powietrza. Nie słyszała, jak Matthew znowu zaniósł się kaszlem.
- Mam wszystko. - Oznajmiła, unosząc papierową torbę do góry. - Możemy wracać do Mere, bo jeszcze się okaże, że jej nie zastaniemy.
Zażartowała z nadzieją, że nie zostanie to źle odebrane przez Matthew. Ruszyła w stronę gospody, a że daleko nie mieli, zaraz zatrzymała się przed drzwiami. Czemu nie wchodziła? Wpatrywała się przez chwilę w szyld, po czym odwróciła się w stronę mężczyzny.
- Idź do niej - wcisnęła mu w ręce torbę ze wszystkim, co miała mu kupić. - Jeśli będziecie głodni, czy cokolwiek innego, proście gospodarza. I niczym się nie martwcie.
Tak... chyba nie trzeba tłumaczyć, że kobieta nie miała zamiaru wchodzić na górę razem z nim. Mere nie przepadała za nią, co było widać. Po co miała ją więc katować swoją osobą? Nie widziała najmniejszego sensu, dlatego też podjęła taką, a nie inną decyzję. Anna miała naprawdę wspaniałe podejście do... „dzieci”. W przeciągu dwóch dni zniechęciła dwie, poznane przez nią, córki Jareda.
- Przyjdę jutro wieczorem.
Dodała jeszcze i ruszyła przed siebie. Widać było, że się spieszy, więc Matthew nawet nie miał co próbować ją zatrzymać, ponieważ i tak by mu się to nie udało.

[z/t]
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 07/02/18, 05:09 pm

Mere czekała na nich w milczeniu. Nie mogła jednak znieść tego siedzenia bezczynnego dla tego po chwili wyszła im na przeciw. Jedyne co dostrzegła w chwili gdy wyszła z gospody to Matthew i odchodzącą kobietę. Czyżby jednak nie chciała jej oglądać? Westchnęła pod nosem przekonana, że jednak jak podejrzewała wszystkie bogate kobiety są takie same. Krytykują, poniżają a potem po prostu odchodzą, albo katują do nieprzytomności jak to było w przypadku Mere. Dziewczyna tylko odprowadziła wzrokiem oddalającą się Annę po czym ruszyła się ze swojego miejsca i skierowała się w stronę mężczyzny. Musiała zacząć poszukiwać ojca.
- Muszę chyba zacząć szukać ojca. Nie ma sensu czekać. Ta Pani...na pewnie nie pojawi się więcej.
Mówiła więcej niż pewna tego wszystkiego.
- Choć na górę, przygotowałam posłanie byś odpoczął.
Zaczęła cicho i totalnie będąc od siebie.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 07/02/18, 11:19 pm

Mogło być tak jak mówiła Anna. Mere potrafiła grać albo nie okazywała wtedy bólu, którego nie odczuwała za bardzo. Tutaj z kolei nie musiał niczego więcej dodawać. Mieli najwyraźniej to samo zdanie. A dokładniej, przypuszczenia. Przy czym Matt w tej chwili był z nią szczery.
Uśmiechnął się lekko, kiedy zaczęła go pocieszać, słowami by się nie zadręczał. To także i jego nieco podniosło na duchu, kiedy mówiła te słowa piękna kobieta. W dodatku bardzo dobra. Nie widział w niej nikogo złego. A to, że zraziła do siebie Mere, to istny przypadek, przez który nastolatka przechodzi obecnie lęk.
Nie dał się zatrzymać. Być może dlatego, że dopadł go kaszel. Ale z drugiej też strony, nie chciał swoim stanem wzbudzać więcej litości. Wystarczająco napatrzył się już na ludzi, którzy widzieli w nim kogoś nic nie wartego. Poczekał więc na zewnątrz i kiedy Anna wyszła, pokazując mu torebkę z tym o co prosił, był bardzo wdzięczny.
- Dziękuję Ci.
Zgodził się także od razu, by wrócić do Mere. Ruszył więc z Anną w kierunku gospody i zdziwił się, kiedy towarzyszka oznajmiła, że odchodzi. Nie ma co ukrywać, że trochę go to zasmuciło wewnętrznie, ale rozumiał. Miała swoje sprawy do załatwienia. Nie mógł wykorzystywać jej cały dzień.
- Raz jeszcze dziękuję Ci za wszystko.
Musiał ponownie jej podziękować. I zgodził się, by przyszła jutro. Długo stał obserwując jak Anna się oddala. W międzyczasie słysząc słowa Mere. Odwrócił się w jej stronę. Nie odpowiadając jeszcze nic dziewczynie, wszedł do Gospody zaraz za Mere, by udać z nią do pokoju, jaki został im wynajęty na dwa dni. Na miejscu z nią porozmawia w sprawie jej poszukiwań ojca.


[z/t + Mere | przenosimy się tutaj: Gospoda Dundee]
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach