Jedna z głównych ulic

Jedna z głównych ulic

Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Jedna z głównych ulic

Pisanie by Vampire Kingdom on 10/12/17, 03:00 pm

Jedna z głównych ulic


Jedna z głównych ulic miasta Dundee.

http://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 http://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 http://vampirekingdom.forumpl.net/t89-forma-listowna-wzor#136 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 10/12/17, 03:05 pm

/ po opuszczeniu szopy

Opuściwszy szopę, powolnym spacerkiem Matthew w towarzystwie wesołej Mere, dotarli do centrum miasta. Ulice powoli zapełniały się przemieszczającymi ludźmi, zmierzającymi do sklepów bądź do pracy. Powozy i konie również były w ruchu lub na postoju. Nie zmieniało to jednego, że Matt nadal nie czuł się dobrze. Chętnie by zjadł coś ciepłego albo wypił.
Raz przystanął przed sklepem, gdzie wyczuł ciepłe pieczywo. Ale nie posiadając ani monety, nie mógłby kupić. A kraść? Nie w jego stylu. Minęli więc sklepik i ruszyli dalej. Obserwował też dziewczynę, jakby poczuwał się do odpowiedzialności za jej osobę. Nie znali się, ale była młoda, nieletnia. Nie chciał by się zgubiła. Choć to on jest tym, co na brak orientacji ma większe szanse, przebywając w obcym mieście. Możliwe więc, że obserwował ją ze względu na poznanie miasta. Gdzie szukać pomocy medycznej albo chociażby pracy. By zapewne dojść do portu, trzeba minąć centrum.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 10/12/17, 03:15 pm

Gdy w końcu ruszyli, Mere nie miała zamiaru odpuścić. Musieli znaleźć lokum dla mężczyzny. W końcu kolejna noc, może być jego ostatnią. Nigdy nie należy lekceważyć tego w jakim się jest stanie. A niestety, chorowitość w czasach jakich żyli była ogromna, z jednego syfu robił się kolejny. Nie mogła dopuścić do najgorszego. Uśmiechnęła się lekko gdy znaleźli się na miejscu po czym rozejrzała się dookoła. Sklepiki, wszelkie zapachy niemal kusiły by podejść i coś kupić. Niestety Mere nie miała ani centa przy sobie. Tak samo jak jej towarzysz. Dla tego zaczęła jak zawsze wpierw się rozglądać. Potem w końcu uznała, że w tym dniu nic jej nie poratuje. Nikt nie wspomoże. Westchnęła pod nosem i spojrzała na Matthew.
- Powinniśmy ruszyć dalej, ale bez prowiantu nic nie zdziałamy. Nie wiem jak Ty, ale...mnie życie nauczyło że muszę kraść by przetrwać. Poczekaj tutaj dobrze.
Poprosiła z uśmiechem na ustach. Nie miała zamiaru okradać ludzi z pieniędzy. Nie taką złodziejką była...ona kradła konkretny prowiant. Jak nie pieczywo, to owoce, jak nie owoce to mięsiwo, które wpadło jej w dłonie. Rok czasu spędzony na ulicy nauczył ją jak działać. Nie znosząc sprzeciwu powolnym krokiem skierowała się miedzy tłum ludzi, pozostawiając Matthew samego sobie, na chwilę by mogła "zapolować". Zakręciła się miedzy kilkoma osobami, tu przystanęła, tam się uśmiechnęła i po chwili wracała do mężczyzny z dwoma bochnami chleba.
- Mam tylko to. Podejdziemy do burdelu? Tam nam pomoże przyjaciółka mamy. Ona ma leki.
Dodała pospiesznie przełykając pieczywo. To co zostało im z nocy nie było na tyle wystarczające, by zapewnić jej pełny na jakiś czas brzuch.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 10/12/17, 04:09 pm

Dzień zaczął się jej... od porządnego bólu głowy. To zdecydowanie nie był dobry pomysł, by zamiast kolacji, uraczyć się winem przed snem. Musiała jednak jakoś... odreagować wydarzenia tamtego wieczoru. W ciągu godziny...? Wydarzyło się tak wiele, że poczuła się mocno tym wszystkim przytłoczona, a tak - i zasnęła spokojnie, i myśleć przestała. Szkoda tylko, że nie wzięła pod uwagę tego, jak będzie czuła się dnia następnego.
Jak zawsze, tak i dziś - mimo tego, co działo się wieczorem, obudziła się bardzo wcześnie. Potrzebowała jednak zdecydowanie więcej czasu, by przywołać swoją osobę do porządku, niż zwykle. Na szczęście nigdzie się jej nie spieszyło. Miała w końcu czekać na Jareda, który miał po nią przyjść nieco przed południem. Mogła siedzieć i go wypatrywać, ale myśli które kłębiły się w jej głowie, nie pozwoliły jej w spokoju siedzieć w miejscu. Na szczęście miała co robić na mieście. Wczoraj pisała listy, które teraz należało wysłać. Zastanawiała się oczywiście, czy jest w ogóle sens to robić, skoro może już za parę dni będzie musiała wracać do Londynu, ale... coś zrobić musiała. Ta bezczynność ją dobijała.
Ubrana na czarno od stóp do głów - typowo dla siebie w ostatnim okresie, opuściła hotel. Miała na sobie długą suknię, na wierzch której założyła płaszcz. Na dłoniach miała skórzane rękawiczki. Włosy upięła w niski kok, co by bez problemu mogła założyć na głowę kapelusz. Na nogach miała trzewiki za kostkę. Przez lewe ramię miała przewieszoną torebkę. W prawej ręce trzymała trzy listy, które związała rzemieniem razem, by żadnego nie zgubić.
Opuściwszy hotel zastanawiała się, czy nie pojechać dorożką, ale uznała, że spacer dobrze jej zrobi. I dzięki temu, już po kilku minutach - może większej ich ilości, znalazła się na jednej z bardziej ruchliwych ulic Dundee. Odkąd była tu ostatni raz naprawdę wiele się zmieniło. Ludzie jednak pozostali Ci sami - zabiegani i nieuważni. Jakoś specjalnie się im nie przyglądała. Mere i Matt wyróżniali się jednak swym wyglądem - a właściwie ubiorem, na tle innych, że nie sposób było ich nie zauważyć.
Szła chodnikiem za nimi. Widziała, jak rozglądają się na boki, jak wlepiają oczy w pieczywo, które zostało wystawione w witrynie piekarni. Tylko głupi by się nie domyślił, patrząc na nich, że groszem to oni nie śmierdzą. Annie przeszło przez myśl, czy nie poratować ich jakimś grosiwem, albo - jeśli się nie zgodzą, kupić im chociaż coś do jedzenia. Różnie ludzie reagowali w takiej sytuacji. I gdy o tym pomyślała, dziewczyna nagle odłączył się od starszego od niej mężczyzny. Szła za daleko, by wiedzieć, o czym wcześniej rozmawiali. Może się pokłócili? Wolała chyba nie wnikać, tym bardziej że dziewczyna niedługo wróciła. Z chlebem. Jak widać, poradzili sobie, choć Anna nie chciała wiedzieć, jak Mere zdobyła pieczywo.
Szła w ich stronę, ale kiedy przyjdzie jej się z nimi zrównać, miała zamiar... po prostu ich ominąć - jak wszyscy przechodnie.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 10/12/17, 04:38 pm

Wyróżniali się oboje z tłumu. Może i nie śmierdzieli, ale ich ubrania i włosy w nieładzie mówiły wszystko. Matthew miał na sobie wychodzony długi płaszcz, spodnie i sweter. Nadawały się już co prawda jedynie na prace fizyczne po przepraniu albo do wyrzucenia. Tragicznie z nim nie było, póki jeszcze w Londynie miał jak o siebie zadbać. Tutaj z kolei było ciężko. Nie miał żadnego bagażu z ubraniami na wymianę. Nie miał gdzie nocować, ani pracować.
-  Mere...
Nie zdążył jej zatrzymać, kiedy oznajmiła że pójdzie kraść. W biały dzień to było trochę ryzykowne. Na jej prośbę poczekał, ale był zaniepokojony. Kaszel znów go zaatakował, więc odkaszlnął. W tym momencie dziewczyna wróciła z dwoma bochenkami chleba.
- Jesteś pewna że nikt Cię nie widział?
Zapytał, choć odebrał od niej chleb. Szczęście jednak odwróciło się od nich, kiedy usłyszał z drugiej strony ulicy krzyk.
- Gdzie jest ta dziewczyna?!
Męski i donośny. Ktoś wskazał mu ich kierunek. Matt widząc zmierzającego w ich kierunku wysokiego mężczyznę w białym fartuchu, złapał Mere a rękę i schował za siebie. Jakby chciał ją chronić. To przecież dziecko.
Mężczyzna ten był bardzo zdenerwowany.
- Pan jest jej ojcem? Ta dziewczyna ukradła dwa bochenki chleba! Zapłaćcie albo wołam policję.
Rzucił w ich stronę dość ostro.
- Wybaczy Pan. Niestety nie mamy pieniędzy.
Powiedział ze spokojem ale i obawami Matt. Oddał tym samym sprzedawcy swój chleb. Mężczyzna go zabrał, ale ten który miała Mere, został już przez nią napoczęty.
- Za ten drugi musisz zapłacić.
Matt spojrzał na Mere, widząc że już swoje jadła. Wrócił spojrzeniem na mężczyznę.
- Miej pan litość. Nie mamy pieniędzy a dziewczyna jest głodna. Nie mamy tez dokąd pójść. Życie na ulicy nie jest łatwe.
Niemal prosił go o zrozumienie, mówiąc prosząco, wręcz błagająco, aby odstąpił im ten jeden bochenek chleba.
Co więc zrobi kobieta, która zmierzała w ich kierunku? Matt zajęty był w tej chwili ratowaniem Mere, biorąc odpowiedzialność na siebie. Jakby to on jej pozwolił kraść.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 10/12/17, 04:49 pm

Może i dziewczyna była młoda i nieświadoma wielu rzeczy, jednak miała za uszami więcej niż Matt sobie mógł zdawać sprawę. W momencie, gdy usłyszała jego słowa, chciała zaprzeczyć ale pogonić go by szli dalej, niestety nie zdążyła. W chwili gdy usłyszała wrzask mężczyzny skrzywiła się nieco i wywróciła oczyma gdy Matt ją schował za siebie. Jednak nie należała do tchórzliwych dziewcząt. Wiedziała, że zrobiła źle ale musiała jakoś przetrwać prawda? Musieli jakoś dać sobie radę. Więc gdy mężczyzna zażądał pieniędzy Mere wysunęła się przed mężczyznę i uniosła dumnie głowę. Spojrzała z powagą i skruchą na mężczyznę.
- Mości Panie zlituj się nad nami. Ojciec chorowity jest. Osłabł jak Waść widzisz. Musi zjeść, od dwóch dni nic nie jedliśmy, okradziono nas za co mamy zapłacić. Do domu daleko. Matka umierająca no Panie serca nie masz? A gdybym to była Pańską córką? Też Waść byś taki skamieniały był?
Mamrotała tak słodko, z taką skruchą, że tylko zatwardziały i upierdliwy zgrzybiały dziad by odmówił. Ale...no właśnie, nie miała pojęcia jaki był ów mężczyzna. Mere poprawiła odruchowo włosy spoglądając w panice na Matta, który nie wyglądał za dobrze. Gdyby była sama, czmychnęłaby pozostawiając mężczyznę samego sobie. Ale niestety miała jeszcze na uwadze swego towarzysza, którego obecnie podała jako ojca. Nie zwróciła za bardzo uwagi na kobietę, od takich strojniś starała się trzymać jak najdalej bowiem nigdy nie wiadomo co może się stać. Były tak piskliwe i nieznośne, że czasami wolała trzymać się z dala od nich nie tyle z obawy o własne zdrowie ale i bezpieczeństwo. Bo jak się taka paniusia rozedrze to bębenki popękają w uszach i jeszcze przyjdzie jej być totalnie głuchą. W końcu bezpieczeństwo ponad wszystko!
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 10/12/17, 08:47 pm

Dziewczyna wróciła z dwoma bochnami chleba i mogłoby się wydawać, że wszystko skończy się dla nich szczęśliwie. Oni się najedzą i może nawet ujdzie im to płazem... No, nie do końca. Mere widocznie nie miała dziś tyle szczęścia, ile myślała, że ma, bo gdy tylko wróciła do swojego towarzysza, zaraz z tłumu ktoś zawołał wzburzonym głosem. Widocznie zwróciła na siebie większą uwagę z tymi dwoma bochenkami chleba, niżby chciała.
Anna nie popierała kradzieży, chociaż i jej zdarzało się przymknąć na nią oko. Było to jednak w dużym stopniu uzależnione od tego, kto kradł i co. Jeśli było to dziecko, sierota jakich niestety jest wiele na ulicach, i kradło jedzenie nie tylko przymykała na to oko, ale wręcz kupowała mu to, co przykleiło się do jego lepkich rączek i jeszcze więcej. W innych, podobnych do tej, sytuacjach albo przechodziła obojętnie, nie alarmując innych, by nieszczęśnik mógł się nacieszyć posiłkiem, albo... zachowywała się podobnie, jak w przypadku dzieci. Jeśli chodzi o Mere i Matta miała zamiar zastosować pierwszą taktykę - przejść, jak gdyby nigdy nic. Los jednak zdecydował za nią inaczej.
Krzyki okradzionego z chleba mężczyzny, odezwały się w jej głowie niczym kościelne dzwony. Skrzywiła się, przykładając rękę do skroni. Widocznie proszki, które zażyła na krótko przed wyjściem, jeszcze nie zaczęły działać. Rozmasowała owe miejsce, jakby to miało jej przynieść jakąś ulgę, po czym spojrzała w kierunku, z którego dobiegały krzyki.
Owa dwójka naprawdę nie miała chyba dziś szczęścia. Mężczyzna, który wybiegł za dziewczyną, nie wyglądał Annie na takiego, co to wysłuchawszy ich tłumaczeń, puści ich wolno. Z jednej strony go rozumiała - w końcu to był jego chleb, który chciał sprzedać, by móc utrzymać rodzinę. Z drugiej jednak strony mógł już zostawić im ten jeden, nadgryziony przez dziewczynę bochen.
Westchnęła i przyspieszyła nieco kroku, gdy tylko zobaczyła, jak dziewczyna nagle zaczyna wyrywać się przed szereg. Lepiej dla niej, by stała grzecznie za mężczyzną. W końcu nie wiadomo, jak na jej tłumaczenia i buńczuczne zachowanie zareaguje piekarz. Może miał ciężką rękę? Może bił żonę? Jeśli tak, czym dla niego więc byłoby uderzenie dziewczyny?
- Przepraszam.
Odezwała się, kiedy była już jakieś dwa metry od nich. Spojrzała na piekarza i uśmiechnęła się do niego.
- Chcąc - nie chcąc, słyszałam, co się stało. - Zatrzymała się obok Mere. - Jeśli oni nie mają pieniędzy, ja zapłacę. Proszę tylko powiedzieć ile... za oba bochenki.
Od razu przeszła do konkretów. Im szybciej to załatwią, tym większe prawdopodobieństwo, że żaden z gapiów nie wezwie policji. Miała tylko nadzieję, że mężczyzna się na to zgodzi. Pewnie zawoła sobie więcej, niż rzeczywista wartość tego pieczywa, ale to już było nieważne. Spojrzała kątem okna na Mere, obok której stanęła, jakby chciała jej w ten sposób przekazać, by zamknęła buzię na kłódkę i nie odzywała się, póki mężczyzna nie odejdzie.
Jak widać - pozory mylą, a strojnisie mogą być mniej piskliwe, niż piętnastoletnie bezdomne.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 10/12/17, 09:24 pm

Gdyby wiedział, że Mere jest taką osobą co wyskakuje przed szereg i gada głupoty, zabroniłby jej w ogóle się wychylać. Już i tak chciał ją chronić a ona raczej nie poprawiła sytuacji. Chorowity ojciec? Przeszłoby, skoro mężczyzna połączył ich w rodzinę, a Matt był akurat przeziębiony i miał gorączkę. Kaszel mówił sam za siebie. Okradziono? Tego nie wspominał, więc może by przeszło, ale dom? Matt wspomniał że nie mają dokąd iść, a ta o jakimś domu będącym daleko wspomina. A matce nic nie mówiąc, bo gdyby to była prawda, inaczej by zdobywali jedzenie dla niej.
Złapał jedynie Mere za ramiona i ściągnął do siebie. Spojrzawszy na nią z góry, niezbyt zadowolony z tego co powiedziała przed chwilą. Po czym powrócił spojrzeniem na sprzedawcę i chciał go już przeprosić, kiedy rozległ się obcy kobiecy głos.
Nie tylko on, ale i sprzedawca od chleba spojrzeli w jej kierunku. To co powiedziała, było dla jednego i dla drugiego zaskoczeniem.
- Pani, nie trzeba...
Powiedział Matt, lecz szybko w jego słowa wtrącił się sprzedawca.
- 2 funty.
Odpowiedział mężczyzna spoglądając na przybyłą kobietę, wtrącającą się w ich sprawę. Za oba chleby. Skoro kobieta zapłaci, był wstanie iść na taką ugodę. Rozumiał biedę, sam miał rodzinę na wyżywieniu a jego praca wypieczeniu pieczywa też kosztowała czas, nie tylko składniki. Jeżeli kobieta zapłaci, mężczyzna jej poda chleb i wróci do siebie. Wtedy też ludzie okoliczny zajmą się swoją. Bo nie ma co ukrywać, że krzyki i oskarżenia zwróciły na nich uwagę.
Matt, trzymając Mere zaskoczony, nie wiedział co ma powiedzieć.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 10/12/17, 09:35 pm

No i tutaj pies pogrzebany, w chwili gdy Mere zaczyna panikować, z jej ust wydobywa się wszystko co ślina na język przyniesie. Jak widać tak i tym razem. Na karcące spojrzenie Matt'a tylko uśmiechnęła się nieporadnie po czym usłyszała głos kobiety. Przeniosła wzrok w jej stronę i uniosła nieco brew. Kobieta chciała zapłacić za nich? Ciekawe...nie spotkała się jeszcze z tym, by tak strojne damy jak ona pomagały potrzebującym, co innego ubodzy. Oni nawet gdy nie posiadali odpowiednich dochodów i ledwo ściągali koniec z końcem byli bardziej hojni i ofiarni co bogaci. Jednak tutaj musiała przyznać, że kobieta naprawdę ją zaskoczyła i to mile. Gdy w końcu piekarz odszedł a ona została sama z Matthew oraz Anną przeniosła na nich swoje spojrzenie. Gdyby Anna się przyjrzała mogłaby dostrzec drobne podobieństwo do Jareda. Jednak czy na to zwróci uwagę?
- Dziękuję dobra Pani. Mam jeszcze małą prośbę...mój...przyjaciel potrzebuje leków. Mogłabyś Pani mu pomóc? Odpracuję wszystko obiecuję!
Wydusiła pospiesznie. Zerkając na Matthew. Musiała jakoś mu pomóc. Zresztą obiecała mu, że nie zostawi go schorowanego i pierwsze co zrobią to zdobędą leki.
- A i może słyszałaś Pani o mężczyźnie z przepaską na oku? Wiem, że ma na imię Jared. Ma długie włosy...ponoć jest nieco spasiony.
Przyznała zamyślona, starając sobie przypomnieć jak to zwała go jej matka przed śmiercią. Dla tego po chwili spojrzała na kobietę z nadzieją na twarzy. Od roku poszukiwania i końca nie było widać, nic dziwnego, że dziewczynka była już u kresu sił i nadziei.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 10/12/17, 10:28 pm

Choć jeszcze nie usłyszała, ile piekarz zażyczy sobie za oba bochenki chleba, już zaczęła szukać w torebce pieniędzy. Zadanie to trochę utrudniały jej listy, które trzymała w prawej ręce, ale nie było to coś, z czym by sobie nie umiała poradzić.
Spojrzała na Matthew, kiedy zaprotestował, słysząc, że ona z chęcią za nich zapłaci. Uśmiechnęła się do niego, po czym szybko wróciła spojrzeniem do piekarza, który odpowiedział jej niemal jednocześnie, co mężczyzna.
- Oto Pańskie pieniądze - zamiast dwóch funtów, podała mu aż trzy. - Proszę mi tylko obiecać, że jeśli Pan spotka jeszcze kogoś, kto tak jak ta dwójka będzie w potrzebie, ofiaruje mu Pan jeden ze swych wypieków. Ten dodatkowy funt jest właśnie za to.
Ciekawe, co piekarz sobie teraz o niej pomyśli? Chora? Nienormalna? Mało to Annę obchodziło. Mieszkając w Londynie bardzo często przeznaczała pieniądze na biednych. Nie rozdawała ich jednak na ulicy - wolała, jak teraz, opłacić komuś posiłek.
Ulżyło jej, że sprawę udało się załatwić tak szybko, a ciekawscy widząc, że wszystko zakończyło się spokojnie, zaczęli się rozchodzić. Annie to bardzo pasowało. Ulżyło jej nawet, bowiem nie chciała zbytnio rzucać się w oczy, ale i tak już czuła na sobie długie spojrzenia kilku osób. Spróbowała o tym nie myśleć. Obróciła się w stronę mężczyzny i dziewczyny.
- Powinien Pan bardziej pilnować córki - zwróciła się do Matthew, po czym przeniosła wzrok na dziewczynę. - A Ty powinnaś już wiedzieć, że kradzież to nie najlepszy wybór... Dziś miałaś szczęście. Innym razem Ci się nie uda.
Odparła dziewczynie w odpowiedzi na jej podziękowania. Ona naprawdę nie miała jej za co dziękować. Anna mogła im pomóc, więc to zrobiła - nie potrzebowała za to żadnych pochwał. Jej jednak należało się lanie - gdyby ona zrobiła coś takiego i jej ojciec by się o tym dowiedział... Odgoniła niemiłe myśli.
Myślała, że to będzie bardzo krótkie spotkanie, ale jak widać Mere miała inne zdanie. Widząc, że kobieta im pomogła, postanowiła to... wykorzystać i poprosić o jeszcze jedną przysługę? Chociaż może wykorzystać, to za mocno powiedziane.
Spojrzała na Matthew.
- Co Ci dolega?
Zapytała od razu. Niestety, z medycyną styczności nie miała już dobrych kilka lat, ale wciąż pamiętała sporo. Zauważyła, że nie wygląda najlepiej i jeśli kaszlał przy niej, to również nie umknęło jej uwadze.
Słysząc kolejne pytanie dziewczyny o... na Boga, o Jareda, spojrzała na nią tylko kątem oka. Czego to dziecko mogło chcieć od jej brata? Chociaż... może chodziło jej o kogoś innego? Jej brat nie był spasiony, ale cała reszta niestety się zgadzała.
- Jestem tu od niedawna - zaczęła bardzo dyplomatycznie. - A dlaczego szukasz tego mężczyzny? - Mówiła, wciąż przyglądając się Matthew i czekając, aż ten jej odpowie.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 10/12/17, 11:43 pm

Matthew był zaskoczony zaistniałą sytuacją, że kobieta zapłaciła za oba bochenki chleba. Piekarz złagodniał, co można było zauważyć po otrzymaniu zapłaty i to większej o jednego funta. Skinął głową nieznajomej w zgodzie i poszedł sobie. Coś tam pomrukiwał pod nosem, ale żadne z nich już tego nie słyszało. Gapie też powoli tracili nimi zainteresowanie, lecz plotkary musiały swoje zacząć działać. Pewnie niedługo całe Dundee się dowie o zaistniałym incydencie.
Na pech Matta, chcąc znów powstrzymać Mere słownie jak zaczęła gadać o lekach dla niego, zaatakował go kaszel. Musiał odkaszlnąć, zasłaniając usta dłonią i odwracając się bokiem, nie chcąc by jakieś zarazki dosięgły dziewczyn. Gdy kaszel dał mu spokój, odezwał się nieco zmieszany, spoglądając pierw na nastolatkę.
- Mere, nie ładnie tak wyciągać od ludzi więcej. Wystarczy, że poratowała nas chlebem.
Zwrócił jej uwagę, po czym zmęczone spojrzenie przeniósł na Annę.
- Pani wybaczy jej zachowanie. Dla sprostowania, ja i dziewczyna nie jesteśmy rodziną. Jestem wdzięczny za pomoc, ale nie chciałbym Pani na nic więcej naciągać. Damy sobie radę.
Wyjaśnił krótko, nie chcąc nic więcej brać od niej. Zwłaszcza że wykupiła i drugi chleb dla nich, ale został jej wręczony przez piekarza a nie im. Bo przecież to ona kupowała.
Wtem Mere znów zaczęła pytając się o człowieka, którego jemu opisywała poprzedniego dnia. Tutaj nic już nie powiedział, a jedynie westchnął. To była misja życiowa dziewczyny. Poszukiwała ojca, więc nie zamierzał się w tę rozmowę wtrącać. Choć może nadzieja się do niej dzisiaj uśmiechnie?
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 11/12/17, 10:53 am

Skrzywiła się nieco po czym w końcu wybuchła nie mogąc znieść dłużej tego wszystkiego. W końcu jeść musieli, musieli też przetrwać a siedzenie i poszukiwanie na głodnego pracy, do tego wyglądając jak ulicznik nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Dla tego musiała działać. Spojrzała na kobietę i westchnęła by w końcu odezwać się do kobiety.
- Wiem Pani, że kradzież nie jest odpowiednim wyjściem. Ale nie mam innego wyjścia. Moja matka rok temu zmarła. Zostałam sama...prawie sama. By przetrwać muszę jakoś sobie poradzić prawda? Nikt dziewczyny w moim wieku nie przyjmie do pracy, nie ważne czy rodzice żyją czy nie. A z głodu paść nie mam zamiaru.
Wyznała, nie mówiąc oczywiście o ojcu, bo jego nie znała. Szukała go, od roku, ale na razie nic nie zdziałała. Wszystkie poszlaki zacierały się jak tylko próbowała znaleźć odpowiednie wyjście z opresji. Czyli co? Czyli to, że nagle wszystko szlag trafiał i znów błądziła i szukała noclegu. Spojrzała na kobietę po chwili a potem na Matthew.
- Jak wspomniał Matthew, nie jesteśmy rodziną. Pomagam mu, a on mi. Wczoraj się poznaliśmy.
Jest chory. Jeśli nie otrzyma pomocy nie dociągnie dłużej niż dwie może trzy doby. Musi mieć ciepłą strawę i leki. Ciepły i suchy kont, bez tego nie przetrwa. Idzie zima, niech Pani zrozumie. Wiem co to jest, przetrwałam rok ale kolejny...

Urwała i spojrzała na własne dłonie. Lekko odmrożone i wyziębione, jednak nie skarżyła się na to, bo wiedziała że są inni bardziej potrzebujący.
- Jak jest Pani od niedawna to raczej, nic Pani nie będzie wiedziała, ale może...może widziała go Pani. Ten człowiek jest...moim ojcem. Jedyna osoba, która mi została. Jeśli Pani go widziała, proszę powiedzieć gdzie mam iść, muszę z nim pomówić.
Spojrzała na nią błagalnie, w prawdzie przygotowywała się na to spotkanie od dawna, ale jakoś nie wyobraża sobie tego momentu. Nie skomentowała słów Matthew, dla niej było w tej chwili wszystko jedno, byle tylko mu pomóc oraz to, by zdobyć informacje gdzie przebywa ów mężczyzna o ile kobieta coś wie na ten temat. Wówczas jej męczarnia skończyłaby się raz na zawsze, no i mogłaby poprosić ojca o wsparcie dla Matthew. W końcu to on się nią teraz opiekował, starał się robić wszystko by nic jej się nie stało. Nawet odpowiedzialność za kradzież wziął na siebie. Musiała jakoś mu podziękować za wszystko.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 13/12/17, 12:48 pm

Chleb, który podał jej piekarz oczywiście wzięła, ale jej on w końcu nie był potrzebny. Odkupiła go dla nich, dlatego podała go Matthew, jako że Mere swój zachowała.
- Przepraszam - spojrzała na Matthew. - Tak głupio palnęłam.
Od razu założyła, że mężczyzna musi być ojcem dziewczyny. Był od niej starszy. Anna obstawiała, że zapewne jest gdzieś mniej więcej w jej wieku. Co do dziewczyny, to nie miała żadnych wątpliwości, że jest bardzo młoda. Aż smutno było na nią patrzeć, życie na ulicy nie mogło być lekkie. Sama nigdy tego nie doświadczyła, ale nie wiadomo, jakby się jej życie w Londynie potoczyło, gdyby w odpowiednim momencie nie poznała Olivera.
- Zależy, jakiej pracy i gdzie szukałaś - spojrzała na Mere, uśmiechając się do niej łagodnie. - W co drugim domu szukają służących. Jeśli takie zajęcie nie godzi w Twój honor, nie powinnaś mieć problemu. Tylko nie mogłabyś kraść...
Kobieta mówiła całkiem poważnie. Nie wiedziała, ile dziewczyna ma lat, ale na dziecko to ona nie wyglądała. Wyglądała na zdrową i ogarniętą, więc pewnie w którymś z domów daliby jej pracę. Tylko to gadulstwo... nie wszędzie lubili, by służba dużo gadała.
Zignorowała całkiem słowa Matthew, jak on zrobił to z jej. Widziała, że nie jest z nim najlepiej. Kto wie, może miał gorączkę. A do tego ten kaszel... Kiedy zaniósł się kaszlem, kobieta zmarszczyła brwi. Przez ostatnie kilka miesięcy dźwięk ten towarzyszył jej niemal każdego dnia. W pierwszym odruchu pomyślała: „a co jeśli...” Nie! Nie każdy kaszel musi przecież od razu oznaczać gruźlicę. To mogło być wszystko - przeziębienie, zapalenie oskrzeli, płuc. Dwa ostatnie wcale nie wróżyły też dobrze, ale leczenie było skuteczne. Tylko chory musiał słuchać się zaleceń lekarza i brać leki.
Skoro Matt okazał się niezbyt rozmowny, Anna postanowiła wykorzystać gadulstwo Mere i wypytać ją o stan mężczyzny. Chociaż wcale robić tego nie musiała, bo dziewczyna niemal wszystko sama jej wyśpiewała.
- Dziewczyno, nie przesadzaj... - zaśmiała się. - Może Twój towarzysz przetrwałby więcej, niż te trzy doby bez pomocy. Nie spisuj go od razu na straty.
Zażartowała, choć nie była pewna, czy dobrze postępuje. Musiała jednak - nawet jeśli nie dla nich, to egoistycznie dla siebie. Miała dość zmartwień.
- Tak czy inaczej, masz rację - potrzebna mu pomóc - i spojrzała na Matthew. - Jak długo męczy Cię już ten kaszel? Masz gorączkę? Czy... ktoś Cię widział? Badał?
Dwa ostatnie pytania zadała bez przekonania. Wątpiła, by gdzieś z tym poszedł, a nawet jeśli, to nie wiadomo, czy ktoś zechciałby go przyjąć. Jak to? Bezdomnego?!
- Pomogę Wam - oznajmiła i nim mężczyzna zdążyłby zaprotestować, dodała - i bez dyskusji. Nie jest z Tobą najlepiej. Trzeba Cię zabrać do lekarza, może kupić leki, jeśli będzie taka potrzeba. Jakiś ciepły kąt też się przyda - Tobie i Twej młodej towarzyszce.
Przeniosła wzrok na Mere. Dziewczyna mogła poczuć, jak kobieta dokładnie się jej przygląda i nie odzywa przez chwilę.
W głowie jej się nie mieściło, że to dziewczę może być córką Jareda. Kiedy tylko o tym pomyślała, poczuła jak coś jej ściska trzewia. Mało... przyjemne uczucie. Wolała jednak na razie o tym nie myśleć, ale myśli same pojawiały się w jej głowie. „Jared ma jeszcze jedną córkę. Kto wie, może ma jeszcze syna, o którym nic nie wie, albo... o którym nic Tobie nie powiedział...” Jej umysł katował ją takimi i innymi myślami, przez co czuła coraz większe zdenerwowanie przed zbliżającym się spotkaniem z nim, Vivien i rodzicami.
- Obiecuję, że jak tylko zajmiemy się sprawą Twojego towarzysza, to pomogę i Tobie. Na spokojnie opowiesz mi wszystko, co wiesz na temat swojego ojca. Może się jednak okaże, że będę umiała Ci pomóc.
Dała dziewczynie nadzieję. Na razie nie mogła ofiarować jej nic więcej - musiała zadowolić się tym.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 13/12/17, 01:27 pm

Cóż miał poradzić na zachowanie dziewczyny, że była tak gadatliwa? Poznał ją ledwo dnia wczorajszego a już zauważył jak dużo ona potrafi mówić. Czy w ogóle myśli nad swoimi słowami? Bądź czynami? Rozumiał sytuację z odnalezieniem ojca, ale z jego osobą mogłaby sobie dać spokój. Nie znają się tak dobrze. Lecz to było też miłe. Że ktoś zainteresował się jego życiem i chorobą.
Nie wtrącał się w rozmowę kobiet. Odebrał jedynie chleb od Anny, skinieniem głowy dziękując.
Westchnął jednak, kiedy młoda wspomniała o jego niedociągnięciu przez następne noce. Wyolbrzymiała za bardzo to wszystko, co sprawiło że Matt się lekko uśmiechnął. Na prawdę się o niego martwiła. Kiedy zaś miła kobieta ubrana w czerń, zadała mu pytania o stan zdrowia, chcąc nie chcąc musiał jej odpowiedzieć. Dlatego też spojrzał na nią.
- W Szkocji jestem od trzech dni. Nie udało mi się znaleźć pracy, o noclegach nie mówiąc. Więc sądzę że odkąd tu jestem, stan zdrowia mógł mi się pogorszyć. To chyba u mnie normalne. Choruję od lat. Mam słaby organizm. Będąc w tym mieście, nie byłem u żadnego lekarza. Nie mam nawet pieniędzy by kupić sobie leki.
Zaprotestowałby, ale nie zrobił tego, kiedy kolejne słowa nieznajomej kobiety go totalnie zaskoczyły. Pomoże im? Jeżeli tak będzie, stanie się ich aniołem. O gorączce nie wspomniał, choć pewnie potwierdzi to Mere. Sama zakładała mu okład na czoło. On mógł mieć, ale tego nie odczuwać. Ale przynajmniej był szczery co do swojego zdrowia i powiedział nieco więcej. I to obcej osobie.
- To bardzo miłe z Pani strony, ale nie chciałbym zabierać Pani cennego czasu swoją osobą.
Powiedział, czując że powinien grzecznie odmówić. Za dobra okazała się dla nich. Choć byłoby dużo lepiej, gdyby chociaż pracę znalazł i dach nad głową. Niczego więcej nie potrzebował.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 13/12/17, 09:47 pm

- Żadna praca nie jest mi straszna, no prawie żadna. Nie jestem gotowa pójść w matki ślady.
Urwała, nie miała zamiaru mówić o swojej matce, która utrzymywała je w taki a nie inny sposób. Nie znała kobiety i nie miała zamiaru się jej za bardzo spowiadać ze swego życia. Raz dlatego, że była za miła i elegancka do tego miała przedziwne wrażenie, że jej matka zostałaby sprowadzona do najgorszych kurew jakie mogą być, nie mówiąc o jej osobie. W końcu jaka matka taka córka...co nie do końca było prawdą.
- Owszem, szukają ale jakoś nie mam szczęścia...co wejdę i zaczynam rozmawiać to w końcu rezygnują uznając, że jestem za młoda.
Skrzywiła się pod nosem.
- Miał gorączkę i to wysoką, strasznie się dusił w nocy. Może i przesadzam, ale lepiej jest przesadzać, niż by miało okazać się, że jest już za późno na pomoc prawda? Co złego w tym, że się martwię?
Skrzywiła się nieznacznie na słowa Matta po tym jak skończył mówić. Na obietnice kobiety tylko skinęła głową. Co miała powiedzieć? Nie wiedziała, nie miała pojęcia.
- Nie wiem co miałabym jeszcze o nim powiedzieć, nie znam go...mama nie mówiła nigdy o nim.
Powiedziała tylko, że mam odszukać mężczyzny o imieniu Jared z przepaską na oku. No i powiedziała, że jest nieco spasiony...

Odezwała się zamyślając na chwilę.
- Albo to było umięśniony...nie pamiętam...a i moja mama miała na imię Isabell.
Uśmiechnęła się lekko. No to by było na tyle, nie miała nic więcej do powiedzenia odnośnie ojca, którego nawet nie znała oraz matki, która by przetrwać i zapewnić jej byt i przyszłość próbowała wciągnąć córkę do prostytucji. Na szczęście Mere nie była taka głupia i nie poszła w jej ślady.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 14/12/17, 12:07 am

Spojrzała na dziewczynę od stóp po czubek głowy. Nie ukrywała swego zdziwienia. Za młoda?
- To ile masz lat?
Czyżby była młodsza, niż wyglądała w rzeczywistości? Próbowała sobie przypomnieć, ile lat miała najmłodsza służąca, jaka pracowała u niej i Olivera. Kiedy zaczynała pracę miała chyba szesnaście lat. Patrząc na Mere, nie myślała, żeby była od niej sporo młodsza. No cóż... to był jednak Londyn, a teraz byli w Dundee. Tu wszystko mogło wyglądać inaczej.
Spojrzała na mężczyznę, kiedy ten wreszcie postanowił przemówić, widząc, że ona nie ma zamiaru odpuścić. Tak, teraz to na pewno plotkary będę miały o czym gadać. Nie dość, że zapłaciła za nich za chleb piekarzowi, to jeszcze teraz chciała pomóc się dostać bezdomnemu mężczyźnie do lekarza. I jeszcze kupić dla niego leki. Anna jednak nie przejmowała się tym, co sobie myśleli inni. Wydawało jej się, może naiwnie, że Matt i Mere są z nią szczerzy i... chciała im po prostu pomóc. A jeśli nie dlatego, to chociaż dlatego, że dziewczyna twierdziła, że jest córką jej brata. Miała co prawda mieszane uczucia co do tego. Nie wiedziała, czy powinna jej wierzyć. Wiedziała jednak, że jeśli to prawda, a ona nie pomoże dziewczynie, Jared już wtedy na pewno zupełnie się na niej zawiedzie. To mogło jednak poczekać jeszcze trochę. Dzień, a na pewno kilka godzin, nim nie rozwiąże problemu Matthew.
Słuchała mężczyzny uważnie, przyswajając każdą informację. Starała się ignorować ciekawskie spojrzenia nielicznych, którzy nie rozeszli się, jak uczyniła to większość. Widocznie pierwszy raz widzieli, by ktoś okazał taką dobroć bezdomnym. Anna nie miała na razie głowy do tego, by się sama sobie dziwić. Widocznie miała w sobie silną potrzebę zrobienia dla kogoś czegoś dobrego, co może choć trochę wymaże jej grzechy u Tego na górze.
- Nawet jeśli to u Ciebie normalne, powinien zobaczyć Cię lekarz.
Co do tego nie było żadnych wątpliwości. Nawet jeśli mężczyzna mówił prawdę o tym, że on po prostu miał słabą odporność, to nie powinien lekceważyć tego, że jest chory. Łatwo jej jednak mówić - ona miała pieniądze, on nie.
Spojrzała na Mere. Chyba jej... żart nieco ją uraził.
- Nie złość się. Dobrze, że się przejęłaś jego złym stanem. - Popatrzyła na oboje. - Świadczy to tylko o tym, jak wielkie masz serce... - I tu się zawiesiła.
Chciała powiedzieć do niej po imieniu, ale przecież nawet nie znała jej imienia. Mężczyzna chyba wypowiedział je raz, ale gdzieś jej umknęło.
- Jak masz na imię? - Zapytała dziewczyny i zaraz to samo pytanie zadała mężczyźnie. - A Ciebie jak zwą?
Skoro mieli ze sobą spędzić trochę czasu, lepiej by było, gdyby przestali mówić do siebie bezosobowo - chyba że sobie tego życzyli.
Rozumiała, dlaczego Matthew tak się wzbrania przed przyjęciem od niej pomocy, ale ona nie miała zamiaru z nim dyskutować.
- Proszę, przestań. - Poprosiła go spokojnie, ale stanowczo. - Jeśli moja pomoc tak bardzo Cię razi, to możemy umówić się tak, że później wszystko dla mnie odpracujesz. Co Ty na to? Umowa stoi?
Nie miała bladego pojęcia, jaką pracę może dla niej wykonać tu w Dundee, ale z drugiej strony nie wiedziała, jak długo jeszcze tu zostanie. W Londynie miała Wydawnictwo - tam łatwiej byłoby jej znaleźć dla niego zajęcie.
Mimo próśb, dziewczyna nie umiała przestać mówić. Anna spojrzała na nią i zaśmiała się, czym zwróciła tylko większą uwagę gapiów, którzy wciąż stali i się im przyglądali.
- Dobrze, skoro nic więcej nie pamiętasz, to musi to nam wystarczyć, ale może w drodze przypomnisz sobie coś jeszcze.
Mówiła tak po to, żeby dziewczyna nie zaczęła podejrzewać, że może znać jej ojca. Ba... że pewnie go zna! Póki co Anna jednak nie zdradziła się z tym nawet słowem, czy gestem. Swoją drogą, była ciekawa, kim była ta cała Isabelle, dla Jareda. Ech, znowu poczuła to okropne uczucie... zazdrość? Wzięła głębszy wdech, by uspokoić swoje emocje.
- Nie stójmy tak - szybko zmieniła temat. - Choć większość się rozeszła, wciąż kilkoro się nam przygląda. Zejdźmy im z oczu, jeśli nie chcemy, by jutro całe miasto o nas plotkowało.
Choć to pewnie było już niemożliwe.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 14/12/17, 10:56 am

Mere znów zaczęła wyolbrzymiać, opowiadając nieznajomej kobiecie jego stan zdrowia. Dusić, to raczej się nie dusił. Ale kaszel męczący miał i gorączkę także. Tego nie ukrywał i widocznie nie pomylił się, że jego nastoletnia towarzyszka zacznie wszystko otwarcie mówić nieznajomej.
Zapytany, odpowiedział. Skoro mógł otrzymać pomoc, dobrze byłoby z niej skorzystać. A może i wyszedł by w końcu na ludzi? Skinął głową kobiecie na zgodę, że powinien udać się do lekarza. Nie dodawał nic więcej. Wiedziała w sumie, że on pieniędzy nie miał. A bez jej pomocy to nie wiadomo czy bardziej się mu stan zdrowia nie pogorszy.
Do sprawy z poszukiwaniem ojca Mere, nadal nie odzywał się. Nie znał tego mężczyzny, ale kobieta tu stojąca wydawała się że kogoś takiego może znać. Pewności nigdy wręcz nie ma.
- Matthew.
Przedstawił swoje imię, na prośbę nieznajomej w czerni. Skoro chciała wiedzieć i lepiej z nimi się komunikować. Może przy okazji o ona swoje imię im poda? Nie zmienia to faktu jednego, że swoją propozycją zaskoczyła Langdona.
- Mógłbym na to przystać.
Mieć u niej pracę? Chętnie. Nie ważne już w jakim mieście i gdzie. Zapewne ludzi potrzebowano w portach i innych pracach fizycznych, lecz on coś podświadomie czuł, że nie powinien się tam pchać. Miejmy nadzieję, że u tej kobiety ciężko mieć nie będzie.
- Nie znam tego miasta, więc jeżeli Pani może wskazać kierunek drogi...
Mógłby Mere o to prosić, ale skoro mieli udać się do lekarza w obecności kobiety w czerni, niech więc ona prowadzi. Kto wie czy nie znała lepszego i innego lekarza?
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 14/12/17, 11:26 am

Niestety gadulstwo było u niej nieuniknione. Nie wiedziała, czy miała to po ojcu czy matce, a może po obojgu? Nigdy nie miała możliwości porównania z kim lepiej się jej rozmawia. Gdy była dzieckiem, większość czasu musiała milczeć w izbie obok izby matki by przypadkiem jej klient nie usłyszał, że ta siedzi obok. Czasami bywało tak, że spędzała czas w towarzystwie szumu ulic, zapachów i odgłosów otoczenia. Po prostu spędzając ten czas poza burdelem, gdzie był od urodzenia jej dom. Jednak niestety od roku jej domem była ulica, musiała o siebie zadbać.
- Skończyłam piętnaście. Od roku starałam się coś znaleźć dla siebie, ale niestety nadal jestem bez niczego.
Wzruszyła ramionami i rozejrzała się dookoła. Widziała wścibskie i ciekawskie ślepia przechodniów oraz gapiów, jednak przez ten czas spędzony na ulicy zdołała się przystosować do trybu jaki narzucił jej świat, otoczenie. Spojrzała na kobietę, przenosząc zaraz wzrok na swego towarzysza. Owszem niepokoiła się o niego, bo on nie pozwolił jej marznąć, a ona nie pozwoliła mu być głodnym. Oboje o siebie się troszczyli. Uśmiechnęła się pod nosem zastanawiając się nad tym, co by było gdyby matka żyła. Jej życie byłoby zupełnie inne. Ale jej nie było, była zdana na siebie.
- Nie jestem zła. Po prostu się martwię jak Pani zauważyłaś. Pomógł mi, a ja jemu. Obiecałam również, że mu pomogę i choćby miano mnie ciągać po kamieniach, słowa dotrzymam.
Dodała z powagą. Oczyma wbijając się niemal w oczy kobiety a potem mężczyzny.
- Mam na imię Mere.
Przedstawiła się i dygnęła delikatnie. Nie był to dyg w stylu "przycupnij głupia" tylko estetyczny i taki jaki powinna oddać każda młoda dama.
- Może, ale nic nie obiecuję. Mama nie chciała o nim mówić...dopiero powiedziała mi przed śmiercią, jak ma na imię i jak wygląda nic więcej.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 15/12/17, 10:27 pm

Kiwnęła jej głową na znak, że rozumie. Od roku szukała jakiegoś zajęcia dla siebie. Czy to znaczyło, że tak długo już żyła na ulicy? Rok, w przekonaniu Anny to naprawdę bardzo długo. Musiała przyznać, że dziewczyna była silna, skoro mimo tak młodego wieku, dawała radę.
- Myślę, że i na Twoje problemy znajdziemy rozwiązanie.
Posłała jej uśmiech. Kobiecie zrobiło się żal dziewczyny, tak samo jak Matthew. Nawet jeśli okaże się, że Mere nie jest córką jej brata - a mogło tak być, to... i tak postanowiła jej pomóc - tak samo jak obiecała to bezdomnemu mężczyźnie.
- Na szczęście obyło się bez ciągania po kamieniach - dziewczyna miała duszę wojowniczki. - A i słowa dotrzymałaś.
Dobrze, że im również przypadł do gustu pomysł, żeby się przedstawić. Kobieta popatrzyła to na jedno, to na drugie, jakby chciała od razu dobrze skojarzyć ich twarze z imionami.
- Jestem Anna - dodała od siebie.
Odpowiedź mężczyzny w jej mniemaniu była niepewna, jakby do końca nie wiedział, czy pomysł, by wszystko u nie odpracował, mu się spodobał. Czy zaraz zacznie wybrzydzać? Kobieta w czerni - jak słusznie została ochrzczona, przyglądała mu się chwilę w milczeniu. Nie, nie sprawiał wrażenia, żeby ten pomysł mu nie odpowiadał. Mylne pierwsze wrażenie.
- Dobrze, w takim razie to nie będzie datek, a pożyczka. Jak wydobrzejesz, porozmawiamy o tym, jak odpracujesz te pieniądze.
Ciągle nie miała bladego pojęcia, jakie zajęcie miałaby mu znaleźć, ale... może jak więcej powie jej na swój temat, to jakoś oczy się jej otworzą? Przeniosła wzrok na dziewczynę.
- Dobrze, w takim razie to będzie musiało wystarczyć.
Tymi słowami, zakończyła temat jej ojca. Ważne było to, by go odnaleźć, ale priorytetem w tej chwili było zaprowadzenie mężczyzny do lekarza, by go obejrzał i zbadał. I tu zaczynały się schody.
Anna nie miała bladego pojęcia, gdzie powinna teraz się udać. Gdyby jej życie nie znajdowało się w takim, a nie innym punkcie, od razu skontaktowałaby się z matką, albo... wujkiem Harrym. Któreś z nich na pewno z przyjemnością pomogłoby Matthew, ale to było niemożliwe do zrealizowania. Żadne z nich póki co nie mogło wiedzieć o jej powrocie, dlatego ten pomysł musiał umrzeć śmiercią naturalną, ale co w takim razie dalej powinna zrobić?
- Chodźmy.
Oznajmiła mężczyźnie i dziewczynie, samej ruszając przed siebie. Nie wiedziała, gdzie idzie, ale miała nadzieję, że zaraz coś jej przyjdzie do głowy. I tak też się stało. Z naprzeciwka, drogą, nadjeżdżała dorożka. Anna bez zastanowienia uniosła rękę i machnęła na dorożkarza. Ten widocznie musiał być wolny, bo gdy tylko zobaczył Annę, od razu zatrzymał konia. Kobieta rozciągnęła usta w uśmiechu. Obróciła się do Mere i Matthew.
- Poczekajcie tu na mnie.
Czy ona chciała załatwić im transport? Tak to mogło wyglądać. Patrząc jednak na minę dorożkarza, który dopiero teraz zdał sobie sprawę, że kobieta w czerni nie jest sama, można było mieć co do tego duże wątpliwości.
Plotkary poczuły się zawiedzione, że cała trójka postanowiła odejść i zająć się swoimi sprawami. Taka sensacja! Kiedy przechodziły obok dziewczyny i mężczyzny, Ci mogli usłyszeć, jak rozmawiają o nich i poczuć ich wzgardliwe spojrzenia na sobie. Przekupy zastanawiały się na głos, kiedy okradną tą damę o tak dobrym, ale naiwnym sercu. Obstawiały, że dziewczyna już na pewno myślała, jak zwędzić jej torebkę. W końcu pokazała, że umie kraść.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 16/12/17, 12:03 pm

To co powiedziała później Mere, o tym jak się martwi, było na prawdę czymś miłym. Nie spodziewał się, że w tym kraju takich ludzi też pozna. Może jednak istniała jakaś szansa dla niego, na nieco lepsze życie i warunki? Musiał także przyznać, że nastolatka dotrzymała słowa. Matt się uśmiechnął, kiedy to usłyszał, że musiał położyć dłoń na ramieniu Mere. Jakby w geście wdzięczności za to co uczyniła. Pomogła mu i to wystarczająco. Uraczył ją swym przyjacielskim lekkim uśmiechem, jeżeli na niego spojrzała. Ale kiedy, kobieta przedstawiająca się jako Anna, zaproponowała mu nieco inną metodę spłacenia długu, nie mógł tego odmówić. W końcu potrzebował jakiejkolwiek roboty.
- Pani Anno. Zrobię wszystko co mi zlecisz. Bylebym mógł żyć normalnie, nie na ulicy. Bądź choćby zapracować tyle, aby móc wrócić do swojego miasta.
Nie kłamał, a chętnie by nawet pracował u Anny jako sprzątacz, lokaj czy co tam sobie wymyśli. A jeżeli prowadziła jakąś firmę, to nawet i tam mógłby się jej przydać. Przyjdzie moment na rozmowę o jego pracy, to przedstawi jej swoje umiejętności. Może coś dla niego znajdzie.
Ruszył za Anną, chleb na razie chowając do zewnętrznej kieszeni płaszcza. Zje go później. Możliwe że trochę wystawał, ale tym się nie przejmował. Kieszenie z tego płaszcza miał trochę głębokie, ale nie na tyle szerokie by chleb swobodnie się zmieścił. Trochę na siłę go wcisnął. Będzie miał na później.
Zatrzymanie dorożki go trochę zaskoczyło. Ale zatrzymał się i poczekał, jak poprosiła Anna. Jednakże kaszel znów go zaatakował, przez co musiał odwrócić głowę, zakryć usta dłonią i odkaszlnąć. Jak tylko mu przeszło, usłyszał rozmowy plotkarek, dam wysokiej pozycji. Spojrzał na nie nieco zawiedziony takimi spostrzeżeniami. Ale nic nie powiedział. Zmrużył jedynie oczy i wrócił spojrzeniem na Annę, próbującą widocznie przekonać woźnicę do czegoś. W tym zaś momencie złapał się za klatkę piersiową, czując dziwny uścisk w sercu. Rozmasowywał miejsce, mając nadzieję że to dziwne uczucie zaraz mu minie. Jednocześnie musiał też pilnować Mere, czy jej nie odbije okraść te wysoko postawione damy. Gdyby coś próbowała im zrobić, położyłby jedynie rękę na jej barku, z prośbą o nie komplikowanie sytuacji. Już i tak straszono ich policją. A jeżeli złapią, to biedaka czy bezdomnego nie tak łatwo wypuścić na wolność.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 16/12/17, 01:02 pm

Skinęła głową na to wszystko w milczeniu. Nie miała obecnie nic do powiedzenia. Gdy kobieta się przedstawiła uśmiechnęła się lekko. Imię bardzo ładne. Jednak niestety nadal musiała jakoś przetrwać kolejny dzień. Mimo, że Anna pocieszała ją, że dotrzymała słowa to jednak nie była do końca taka pewna. Może i pomoc znalazła, ale nie zrobiła tego ona a ta kobieta, to ona pomaga nie Mere. Dla tego dziewczyna tylko skinęła głową nie do końca pewna jej słów. Gdy poczuła dłoń Matta na swoim ramieniu odruchowo ujęła jego dłoń swoją i lekko ścisnęła. Nie odezwała się, odwzajemniając jedynie uśmiech. Zmęczenie oraz drobne przeziębienie zaczynało i jej dawać się we znaki. Jednak starała się nie pokazać tego po sobie, nie chciała by i nią się tak przejmowano. Ona sobie poradzi...jakoś jak zawsze. Na słowa kobiety powoli ruszyła z mężczyzną u boku, jakoś nadal wolała być bliżej niego niż kobiety, którą dopiero co poznali, a która jakimś cudem chętnie im pomagała. Nie tak jak każdy inny. Gdy tak szli, ta nagle kazała im zostać. Więc stanęła obok mężczyzny i czekała. Również do jej uszu doszły słowa plotkar. Mere odwróciła się z takim zadziornym uśmiechem w stronę kobiet, że mogły pomyśleć, że jest opętana.
- Uważaj stara prukwo, bo możesz stracić nie tylko cenne drobiazgi...
Warknęła w stronę kobiet uroczo się uśmiechając. Jeśli Matt miał zamiar zwrócić jej uwagę po prostu wzruszyła ramionami.
- No co? To one zaczęły, stare plotkary.
Parsknęła pod nosem jak niewinne dziecko.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 17/12/17, 09:56 pm

Gdy tylko woźnica się zatrzymał, od razu ruszyła w jego stronę, by czasem nie rozmyślił się, widząc jej towarzyszy. Widziała jednak po jego minie, że nie w smak mu to było. Pewnie myślał, że Anna chciała prosić go oto, by ich gdzieś zawiózł. „Jak to?! Bezdomnych?! Ale przecież mi całe wnętrze dorożki uświnią!” Tak, kobieta bardzo wyraźnie słyszała te słowa w swej głowie, że aż nie miała zamiaru próbować go oto prosić i się użerać z mężczyzną. Nie, ona szła do niego w zupełnie innej sprawie. W końcu jako dorożkarz musiał znać bardzo dobrze miasto, a skoro tak, to... na pewno pomoże i wskaże jej drogę, gdzie powinna iść, by znaleźć lekarza.
- Witam Panią! - Pierwszy zaczął mężczyzna, kłaniając się jej i ściągając przy tym kapelusz z głowy.
Kobieta odpowiedziała mu lekkim skinieniem głowy, uśmiechając się do niego lekko.
- W czym mogę Pani pomóc?
Żałował, że zadał to pytanie, ale... co miał zrobić? Skoro już się zatrzymał, to musiał okazać chociaż odrobinę kultury, nim - równie kulturalnie, każe jej odejść ze swoimi bezdomnymi.
Anna zatrzymała się jakieś kilka kroków od dorożki i zadzierając głowę do góry, spojrzała na mężczyznę.
- Jestem tu od niedawna i nie znam w ogóle miasta - co oczywiście nie było prawdą. - Potrzebuję się dostać z moimi towarzyszami do lekarza. Może zechciałby mi Pan wskazać drogę?
Słysząc pytanie kobiety, mężczyzna aż otworzył szeroko oczy. A tak się bał, że będzie musiał ich gdzieś wozić. Wskazać drogę - a pewnie że wskaże!
- Droga Pani, lepiej trafić nie mogłaś! - Zaśmiał się, na co Anna odpowiedziała mu tylko szerokim uśmiechem. - Pójdziecie prosto, aż dojdziecie do skrzyżowania. Wtedy skręcicie w lewo, a za cukiernią w prawo. Tam, na końcu ulicy, będzie lekarz. Nie da się nie zauważyć - szyld widać z dwustu metrów.
Anna nawet się nie spodziewała, że mężczyzna tak ochoczo zechce jej odpowiedzieć. Musiała przyznać, że okazał się jej bardzo przydatny.
- Bardzo Pan uprzejmy, dziękuję - z ostatnim słowem, wyciągnęła w jego stronę monetę.
Dorożkarz rzecz jasna bardzo się wzbraniał przed przyjęciem zapłaty, ale w końcu uległ. Ach, jaka ta Anna była nieugięta!
Całe szczęście, że tak szybko udało jej się załatwić tą sprawę, bowiem gdy tylko podała pieniądze mężczyźnie, do jej uszu doleciał podniesiony głos Mere. Kobieta od razu spojrzała za siebie, a w tym czasie dorożkarz zdążył się oddalić, jakby obawiał się, że kobieta w czerni nagle się rozmyśli. Ruszyła w stronę mężczyzny i dziewczyny.
- Co się dzieje?
Zapytała, nie kierując tego pytania do konkretnej osoby. Na jej słowa mógł odpowiedzieć zarówno Matthew, jak i Mere. Spojrzała na kobiety, które zszokowane słowami nastolatki, musiały się aż zatrzymać. Widząc Annę, od razu zaczęły mówić jedna przez drugą.
- Niech Pani uważa na tych, no... obdartusów.
- Złodzieje! Nawet Pani nie zauważy, jak Panią okradną!
- Żeby tak porządnych ludzi wykorzystywać, tfu! Wstydzilibyście się! -
ostatnie słowa zostały skierowane bezpośrednio do mężczyzny i dziewczyny.
Anna, musiała zagryźć zęby, by nie odpysknąć kobietom tak samo, jak uczyniła to wcześniej Mere. Nie tak łatwo było jednak wyprowadzić ją z równowagi. Spojrzała na swoich towarzyszy, ignorując zupełnie słowa plotkar.
- Chodźmy. Już wiem, gdzie powinniśmy iść.
I jak nie martwiła się oto, co zrobi Matthew - jak do tej pory zrobił na niej wrażenie osoby wyjątkowo opanowanej, tak Mere postanowiła złapać za ramię, by w razie potrzeby przytrzymać ją. Nie chciała kłopotów, a zauważyła już, że z nastolatką o nie nietrudno. Miała tylko nadzieję, że jej się zaraz nie oberwie za ten tak śmiały gest.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Matthew Langdon on 18/12/17, 01:39 am

Wyniosłe damy, nie posiadające za grosz współczucia. Muszące wszystko oceniać z góry. Gdyby tylko Matthew znał prawdę swojego pochodzenia, kłaniałyby się mu i przymilały, zamiast wytkać od najgorszych, od złodziei i bezdomnych. Ale niestety, był nie znał swojej prawdziwej rodziny. Od niemowlęcia, wychowywany w najniższej klasie społecznej. Jedyne co w tej chwili mógł zrobić, to obserwować. Na kobiety plotkujące patrzył współczująco. Jednakże nie mógł zignorować zachowania Mere. Masując nadal klatkę piersiową, zwrócił jej uwagę już słownie. Porozumienie wzrokowe nie za bardzo podziałało.
- Nie reaguj na ich komentarze. Nie chcemy przecież problemów, prawda?
Powiedział do nastolatki spokojnie. Sam z kolei nie miał siły na przekomarzanie się słowne a co dopiero mówić o siłowym. Był osłabiony, rozchorowany i potrzebował lekarza. Nawet nie skupił się na tym, o czym rozmawiała Anna z dorożkarzem. Musiał w tej chwili pilnować swojej najmłodszej towarzyszki, by nie rzuciła się na te plotkary.
- Nic.
Odpowiedział Annie, ale wzrokiem kierował na wyniosłe damy z nie wiadomo jak bogatego pewnie domu. Sugerując iż to mogą być żony jakichś polityków.
Na kolejne słowa Anny, Matt skinął głową i jeżeli Mere nie ruszyła z nimi, to także złapał dziewczynę za ramie by odciągnąć jej uwagę na tych kobietach. Nie tam był ich cel, ale w stronę budynku medycznego.
Zaś podczas drogi, można było zauważyć, że Matt coraz bardziej krzywił się na twarzy. Jakby wewnętrznie coś go mocniej zabolało. Poza tym, ręki z pod płaszcza nie zabierał, trzymał się za klatkę piersiową.
avatar

Wiek : 30
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Taktyk i strateg. Jazda konna. Kamuflaż
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t476-matthew-langdon#1254 http://vampirekingdom.forumpl.net/t504-matthew-patrick-ellsworth#1565 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Mere Roden on 19/12/17, 09:20 pm

Mere była tak poruszona i wściekła wrednymi babami, że nie skupiała się na tym o czym mówiła Anna z dorożkarzem. Wszystko było jej jedno, byle Matt dostał się do kogoś, kto oceni w jakim jest stanie. Czy jest z nim bardzo źle? A może to minie mu równie szybko jak się pojawiło. Miała cichą nadzieję, że jednak wszystko będzie dobrze. Chciała również by mężczyzna zdobył pracę i lokum, byłaby wówczas spokojniejsza. Gdy kobiety zaczęły bezczelnie ubliżać jej i mężczyźnie wściekła miała zamiar się cofnąć i wycedzić jeszcze kilka słów, ale w ostatniej chwili powstrzymali ją Anna i Matt. Jak dwoje ochroniarzy...fakt, że chronili ją przed kobietami nie oznaczał, że kiedyś się nie odwdzięczy ów kobietom. Zapamiętała sobie twarze nieznajomych i uśmiechnęła się pod nosem. Na słowa mężczyzny tylko skinęła głową, nie mówiąc i nie mając zamiaru zdradzać jak bardzo ma zamiar jeszcze dopiec babsztylom.
avatar

Wiek : 15
Zawód : brak
Stan cywillny : panna
Umiejętności : Jazda konna, pierwsza pomoc
Punkty : 17


http://vampirekingdom.forumpl.net/t499-mere-roden?nid=1#1548 http://vampirekingdom.forumpl.net/t501-mere-roden#1549 http://vampirekingdom.forumpl.net/t502-mere-roden Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Anna Swinburne on 20/12/17, 08:45 pm

- Jeszcze wspomni Pani nasze słowa!
Zawyła za nimi, kiedy odchodzili, jedna z kobiet. Anna jak wcześniej, tak i teraz ją zignorowała. Wiedziała, że osoby pokroju tych plotkar, tylko na to czekają, aż ktoś zareaguje na ich zaczepki - tylko wtedy miały z tego satysfakcję, a ona nie miała zamiaru im jej dawać. Zresztą, szkoda było strzępić języka i marnować czas, a Anna nie miała go zbyt wiele. W końcu musiała wrócić do hotelu przed południem, by spotkać się z bratem. Jeszcze gotów pomyśleć, że uciekła, by nie musieć rozmawiać z Vivien, jak i rodzicami.
- Tu najpierw prosto, a na skrzyżowaniu w lewo.
Wskazała rękę na drogę przed nimi, chcąc zmienić temat, co by Mere mogła się uspokoić. Widziała, że kobiety wyprowadziły ją z równowagi. Dla dodania otuchy, ścisnęła jej lekko ramię i jeśli ta na nią spojrzała, uśmiechnęła się do niej.
- Nie przejmuj się nimi.
Kobieta ustawiła się tak, by iść za nimi.
- Dorożkarz twierdził, że przychodni nie da się nie zauważyć, więc nie powinniśmy zbyt długo błądzić po mieście.
I w tym momencie spojrzała na Matthew, bo taka prawda, że ta informacja była skierowana głównie do niego. Chciała dać mu do zrozumienia, że już niedługo ktoś się nim zajmie, przebada go, a wtedy będą mogli wszyscy - cała trójka, pomyśleć, co zrobią dalej.
Choć szła z tyłu za nimi - jakby chciała mieć ich na oku, widziała profil twarzy mężczyzny - tak samo jak widziała profil dziewczyny. W jej odczuciu miał nietęgą minę.
- Wszystko w porządku?
Zapytała, zwalczając w sobie chęć złapania mężczyzny za ramię i zmuszenie go do tego, by na nią spojrzał. Nie był dzieckiem, więc uznała, że chyba nie będzie jej tu teraz kłamał na temat swojego stanu zdrowia, tym bardziej że i tak już byli w drodze do lekarza.
avatar

Wiek : 38 lata
Zawód : Pisarka
Stan cywillny : Wdowa
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna tradycyjna, posługiwanie się bronią palną: rewolwer
Punkty : 20


http://vampirekingdom.forumpl.net/t500-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t507-anna-swinburne http://vampirekingdom.forumpl.net/t508-anna-swinburne#1593 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach