Gabinet Z-cy Dowódcy #1 - Page 2

Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 13/04/18, 12:21 am

Tak jak myślała - to nie było zwykłe przeziębienie, jak próbował wmówić jej Brian. Patrząc na niego, z lekko zaciśniętymi ustami - bynajmniej nie ze złości, a z troski o jego stan, myślała. Myślała o tym, jak mogła nie zauważyć wcześniej, że coś mu dolega? Przecież była jego żoną - mieszkali razem. Może i nie przebywali całe dnie razem, ale... jednak się widywali. Wieczorami. Czasem trwało to kilka godzin, a niekiedy kilkadziesiąt minut, nim kładli się spać. To było wystarczająco dużo czasu, by coś dostrzec. Albo Brian tak dobrze się maskował, albo Nicole po prostu nie widziała. Nie ważne, co było przyczyną, kobieta poczuła się trochę winna. Jest lekarzem, powinna coś zobaczyć, czegoś się domyślić.
Kiedy podał jej złożoną receptę, opuściła głowę i spojrzała na nią. Wzięła ją od niego, tym samym puszczając jego rękę. Rozłożyła kartkę i zaczęła czytać. Leki, jakie zostały mu przepisane, były naprawdę mocne, więc... chyba nie żartował z tym zapaleniem oskrzeli. Swoją drogą po co niby miałby to robić? Na dole kartki było jednak coś jeszcze napisane. Widząc ponadprogramowe zalecenia lekarskie, tylko się uśmiechnęła. Uniosła receptę tak, by Brian mógł zobaczyć, co na niej jest napisane i wskazała palcem na drukowane litery.
- Jak mniemam, nie zastosujesz się do żadnego z tych trzech zaleceń?
Mówiła spokojnie, ale dało się wyczuć w jej głosie karcącą nutę. Brian musiał się liczyć z tym, że kobieta będzie starała się jak najwięcej teraz ugrać. Pewnie będzie próbować jakoś na niego wpłynąć, byle tylko wywalczyć to, by odpoczął. Jeśli nie tydzień, to chociaż dwa-trzy dni. Miała nadzieję, że się jej to uda. Musiało się udać.
Nie umknęło jej uwadze to, że jej mąż schylił się po laskę, która leżała na podłodze. Stała naprzeciw niego, więc musiałaby być ślepa, by tego nie widzieć. Rzecz jasna - jak to ona, schyliła się niemal w tym samym momencie, co on. Poczuła to lekko w plecach - siedzenie nie służyło kręgosłupowi, ale nie było to bardzo dokuczliwe. Złapała laskę Briana - może w tym samym momencie co on, a może wcześniej? Jeśli wygrała ta druga opcja, podała ją mężczyźnie, posyłając mu zatroskany uśmiech.
- Usiądźmy, albo... chodźmy od razu do sypialni. Tam porozmawiamy na spokojnie i nikt nie powinien nam przeszkadzać.
Zaproponowała, czekając na to, jaką decyzję podejmie Brian.
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 25


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by David Carter on 15/04/18, 11:54 pm

/ po sesji z Mal i Williamem

Malcolm wrócił do Siedziby po paru godzinach, od razu kierując się na piętro, w którym znajdowały się gabinety przełożonych Stowarzyszenia. Pierwszym do którego zapukał był gabinet Jareda Chamberlaina, dowódcy. Niestety odpowiedzi nie otrzymał. Tak samo jak i wejść nie mógł, kiedy nacisnął klamkę. Drzwi były zamknięte. Dowódca musiał być gdzieś indziej, albo wyjechał. Niby sprawa mogła poczekać, ale jak długo? Zaryzykował udaniem się do gabinetu jego ojca, który pełnił funkcję zastępcy. Licząc pewnie na to, że tam zastanie dowódcę.
Ubrany w czarną sutannę jak i płaszcz tego samego koloru, zapukał do drzwi gabinetu Briana Chamberlaina. Jeżeli otrzymał pozwolenie na wejście, otworzył drzwi i przestąpił próg. Lecz zauważając obecnych tylko Briana i Nicole, trochę się zawiódł.
- Przepraszam za najście. Ale szukam dowódcy. Wiedzą państwo, gdzie go zastanę?
Z kulturą, przeprosił i jednocześnie zapytał. Mówił poważnie, jakby sprawa jaką ma do przekazania, była co najmniej ważna. Lecz jak widać, będzie trzeba poczekać z tym do powrotu Jareda.
avatar

f. Malcolm Royce
Tytuł : Szlachcic
Wiek : 35
Zawód : Ksiądz / Łowca
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pierwsza pomoc, sztuki walk, posługiwanie się sztyletami i karabinem
Punkty : 35


http://vampirekingdom.forumpl.net/t408-david-budowa#862 http://vampirekingdom.forumpl.net/t426-david-carter#958 http://vampirekingdom.forumpl.net/t425-david-carter#957 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 15/04/18, 11:55 pm

Brian starał się jak mógł, by ukryć przed żoną swoją chorobę. Licząc iż to jest zwyczajne przeziębienie, niedoleczone. Lecz niestety, ta  sytuacja z jego zdrowiem przestawała być wesoła. Chcąc nie chcąc, musiał teraz o tym powiedzieć żonie. O tyle wcześniej było dobrze, że nie zastawała go w pomieszczeniach kaszlącego. Wtedy od razu pewnie by zauważyła w nim, coś niepokojącego. Musiała jednak zaufać swojemu bratu, że zadba o jej męża. Tak też się stało.
Słysząc słowa żony, Brian spojrzał na nią a następnie na receptę, w której wskazywała na ważne trzy zalecenia. Westchnął, powracając na nią spojrzeniem, sugerującym "chyba znasz odpowiedź". Lecz słownie, musiał dopowiedzieć:
- Widzisz bym cokolwiek z tego aktualnie robił? Jared znów wywiał. Wygląda na to, że nie wziął Twojej rozmowy na poważnie.
Już można było odczuć w nim poddenerwowanie na syna. A podobno, nie powinien podnosić sobie ciśnienia. To jednak dzieci ich były w tym czynie mistrzami. Wiedząc, jak zdenerwować bardziej rodzica.
Laskę próbował sam sobie sięgnąć, ale Nicole była od niego szybsza i w połowie jego podróży ręki na podłogę, podała mu przedmiot.
- Dziękuję.
Podziękował ukochanej i wyprostował się, słysząc zaraz pukanie do drzwi.
- Wejść.
Zezwolił. Wyglądało na to, że tak szybko tego gabinetu teraz nie opuści. I tak pewnie będzie do końca tego dnia. W związku z tym, nie odpowiedział żonie na propozycję. Czekając na to kto zjawił się w tym momencie. Ujrzawszy Royce'a i pytającego o Jareda, zmarszczył brwi.
- Jared wyjechał, nie wiem kiedy wróci. Coś się dzieje, że go szukasz?
Zapytał przy okazji. Sądząc po spojrzeniu księdza, raczej była to ważna sprawa. Ale czy bardzo ważna?
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 33


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 19/04/18, 12:31 am

Nie dało się nie wyczuć tego lekkiego poirytowania w głosie Briana, ale nie tylko w tym. Całym sobą pokazywał, jak drażni go całą ta sytuacja. Choroba, niemożność zatajenia jej przed Nicole i do tego nieodpowiedzialne zachowanie Jareda. Tylko głupi by nie zauważył, jak wielki problem sprawia to wszystko Brianowi. Nie trzeba było go znać tak dobrze jak Nicole, by to wiedzieć.
Położyła mu obie ręce na ramionach, słysząc jego ton głosu i ścisnęła je lekko. Spojrzała na męża, z nadzieją, że ten wyczuje to i odwzajemni się jej tym samym i nie zaś będzie próbował uciekać wzrokiem. Byli dorośli, a skoro już i tak szczerze sobie rozmawiali, to... żadne z nich nie powinno zachowywać się jak dziecko.
- Uspokój się.
Poprosiła łagodnie, nie chcąc, by jeszcze bardziej się nakręcał. Barwa jej głosu była ciepła i spokojna, ale nie w ten irytujący sposób. Kobieta miała coś takiego w sobie, że umiała przekazać swoje emocje innym. Rzecz jasna nie wszystkim, ale na większość potrafiła wpłynąć pozytywnie swoim opanowaniem. Miała nadzieję, że tak samo będzie też z Brianem.
- Wiem, że nasz syn zaniedbuje swoje obowiązki - powiedziała, kiedy już się wyprostowała, trzymając laskę męża w dłoni. - Ale nie jesteś w tym samym. Jared ma przecież jeszcze jednego zastępcę. Czy ta te dwa-trzy dni to nie on mógłby się wszystkim zająć, żebyś Ty mógł zadbać o swoje zdrowie?
Choć wciąż mówiła spokojnie, w jej oczach można było dostrzec, jak bardzo się martwi o męża i jak bardzo nie podoba jej się cała ta sytuacja. Skoro Brian nie chciał odpuścić i zadbać o siebie, wciąż się zasłaniając tym, jaki to ich syn jest nieodpowiedzialny, może... uda się jej coś wskórać w taki sposób. Miała nadzieję, że tak, ale jak dobrze znała swojego męża, tak spodziewała się, że i na to pewnie ma jakąś gotową odpowiedź. Ta rozmowa jednak musiała chwilę zaczekać, ponieważ niedługo po słowach kobiety, rozległo się pukanie do drzwi, które zaraz zostały otworzone.
Nicole spojrzała w tamtym kierunku, a widząc znajomą twarz, uśmiechnęła się miło.
- Szczęść Boże Malcolmie.
Przywitała się z mężczyzną i zaraz stanęła u boku męża, który właśnie udzielał odpowiedzi na pytanie księdza. Zaczekała, aż skończą i dodała też coś od siebie.
- Sprawa, przez którą szukasz Jareda jest służbowa, czy prywatna? Może... my będziemy mogli Ci jakoś pomóc?
Zapytała, choć wiedziała, że bez względu na to, czego dotyczyła owa sprawa, odpowiedź mogła być taka sama dla obu scenariuszy. Spróbować jednak zawsze warto.
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 25


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by David Carter on 24/04/18, 01:35 am

Otrzymując pozwolenie na wejście, otworzył szerzej drzwi i wszedł do środka. Lecz słysząc, że Dowódca wyjechał, sytuacja się zaczynała trochę komplikować. Malcolm nie był do końca przekonany, czy dobrze zrobi czekając na powrót Jareda, czy też powie o zaistniałym problemie jego rodzicom.
Słysząc zaś powitanie ze strony Pani Chamberlain, uśmiechnął się lekko.
- Szczęść Boże.
Przez to wszystko trochę zapomniał o drobnych manierach jako ksiądz. Oboje jednak zadali my pytania, na które oczekiwali odpowiedzi. Nie bardzo wiedział jak zacząć, więc spróbował ostrożnie.
- Bardziej... prywatna.
Po tych słowach, nieco spoważniał i zamknął za sobą drzwi. Jakby chciał mieć pewność, że przechodzący jakikolwiek łowca czy medyk, tego nie słyszał.
- Nie jestem pewny co do tego, czy Państwo będą wstanie pomóc...
Zaczął i przystąpił parę kroków w ich stronę, lecz zachowując odpowiedni dystans. Zatrzymał się na kilka kroków od nich i spojrzał z poważnym ale łagodnym wyrazem twarzy.
- Do domu dziecka, w którym również pracuję, przywieziono dzisiaj dziesięcioletniego chłopca. Jego rodzice nie żyją. Interesująca wydaje się być kwestia jego ojca. Wychowywał go przybrany, z kolei biologiczny... Nazywa się Jared Chamberlain. Charakterystyczny element z jego wyglądu jaki chłopiec był wstanie opisać, to... opaska na lewym oku. Nie jestem pewny, na ile procent jest to prawdą.  
Mimo łagodnie dobieranych słów i wypowiadania ich na głos, wewnętrznie był trochę spięty. Nadal nie był pewny tego, czy dobrze postąpił. Wyspowiada się później. Być może byłoby lepiej, gdyby poczekał na powrót Jareda. Tylko co jeśli chłopca już ktoś na dniach będzie chciał adoptować? Niby proces został wstrzymany, ale czas leciał dalej. Jared to dość charakterystyczna postać w Dundee, dziwne więc że policja nie próbowała z nim skontaktować.
avatar

f. Malcolm Royce
Tytuł : Szlachcic
Wiek : 35
Zawód : Ksiądz / Łowca
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pierwsza pomoc, sztuki walk, posługiwanie się sztyletami i karabinem
Punkty : 35


http://vampirekingdom.forumpl.net/t408-david-budowa#862 http://vampirekingdom.forumpl.net/t426-david-carter#958 http://vampirekingdom.forumpl.net/t425-david-carter#957 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 24/04/18, 01:50 am

Czując dłonie żony na swoich ramionach, które na dodatek się zacisnęły, spojrzał w jej oczy. Wyczuł, bowiem potrafili dogadywać się nawet samym dotykiem czy spojrzeniem. Gesty u nich mówiły wszystko i własne najlepiej rozumieli. Jej łagodny ton słów był jak lekarstwo dla jego zniszczonej przez dzieciństwo duszę. Ona jako jedyna, wiedziała jak złagodzić jego nerwowy charakter. Lecz tym razem ciężko było mu się uspokoić, po tym co znów odprawia ich syn.
- Benedict wyjechał do Irlandii do mojego brata po kilka ważnych informacji. Tam też mieli jedną misję do wybadania. Powinien wrócić w ciągu paru dni, jeżeli nic nie stanie im na drodze.
Zapewne by tak zrobił, gdyby drugi zastępca był na miejscu, przekazując mi swoje sprawy na kilka dni. Ale najlepiej, wolał wymuszać na swoim synu odpowiedzialność. Jared musi się w końcu tego nauczyć. Potrafi dbać o bliskich, o swoją podwładną grupę podczas misji. Lecz nie dba o sprawy papierowe. A powinien i temu poświęcić nieco więcej czasu.
Odebrał od żony laskę. Lecz widząc w jej oczach to zmartwienie, serce mu się łamało. Dlatego też, po prostu przytulił ją do siebie. Puścił, kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Nie miał nic przeciwko temu, że i Nicole od siebie zapytała młodego łowieckiego księdza. Jak się okazało, sprawa z jaką Malcolm przyszedł, była bardziej prywatna. By się sądziło że zachowa dla siebie i wróci z nią dopiero, jak Jared będzie w Siedzibie. Tak jednak nie było. Słuchając dalszych słów księdza, Brian czuł w sobie jak jego wnętrze ogarnia niepokój i wściekłość, ale także i szok.
- Chwila. Chcesz wmówić nam, że Jared ma syna?
Musiał zapytać, bowiem ciężko było mu w to uwierzyć. Nawet wymienił spojrzenie z Nicole, zanim zadał to pytanie. Czy z ich synem, za każdym razem musi być gorzej? Czy nie przestanie ich zaskakiwać, aż do śmierci? Nawet nie szczędził słów, jak zwracał się do duchownego. Dla niego Malcolm jest łowcą, a kiecka kościelna to tylko przebranie. Jeżeli prawdą okaże się, że Jared ma syna a on wnuka... czuł że jego laska będzie miała na kim się wyżyć. Jego dłoń, w której ją trzymał, zacisnęła się mocniej. Najwyraźniej, zaczynały budzić się w nim geny jego ojca - Stephena.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 33


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by David Carter on 16/05/18, 11:48 am

Zdawało się, że rodzice pana Jareda nie mieli pojęcia o tym, że ich syn posiada jakiekolwiek dzieci. Informowanie ich o małym chłopcu, który rzekomo może być ich wnukiem, nie było chyba dobrym pomysłem. Już czuł, że nie skończy się to dla niego dobrze. Ale nie miał pojęcia, od której strony.
- Nie. Nie chciałbym wmawiać. Jedynie przekazuję informację, że ten chłopiec opisuje swojego ojca bardzo podobnie go pańskiego syna.
Wytłumaczył jak dobrze potrafił. Nikt nie miał pewności jak jest na prawdę. Na razie adopcja została wstrzymana, dzięki czemu będą mogli sprawdzić wiarygodność słów dziecka, kiedy pojawi się sam poszukiwany, Jared. Szkoda jedynie, że go teraz nie ma. Albo błąd popełnił Malcolm, mówiąc o tym jego rodzicom.
avatar

f. Malcolm Royce
Tytuł : Szlachcic
Wiek : 35
Zawód : Ksiądz / Łowca
Stan cywillny : Kawaler
Umiejętności : Pierwsza pomoc, sztuki walk, posługiwanie się sztyletami i karabinem
Punkty : 35


http://vampirekingdom.forumpl.net/t408-david-budowa#862 http://vampirekingdom.forumpl.net/t426-david-carter#958 http://vampirekingdom.forumpl.net/t425-david-carter#957 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 22/05/18, 10:45 pm

To co właśnie usłyszał od Malcolma, nie spodobało mu się i to bardzo. Zatem zwrócił się do swojej ukochanej, która podobnie jak on, była zaskoczona.
- Nicole, udasz się do tego domu dziecka i sprawdzisz? Ja muszę zostać na miejscu.
Poprosił, choć patrząc jej w oczy, widział ten bunt jakby nie chciała go zostawiać w tak fatalnym stanie zdrowotnym.
- Wiem co powiesz, będę się pilnował.
Wyprzedził jej jakiekolwiek komentarze. Ostatecznie zgodziła się i wraz z Malcolmem opuściła jego gabinet, by pojechać do domu dziecka i zbadać sprawę. Brian pozostał w swoim gabinecie, nie dość że schorowany, to jeszcze wściekły wewnętrznie na Jareda. Z Anną się nie dogadywał, ale ta nie odwalała mu żadnej niespodzianki. Z kolei po Jaredzie nie spodziewałby się czegoś takiego.
Westchnął i czując, że nie podoła już siedzieć w tym gabinecie, opuścił go zabierając ze sobą leki i zamykając na klucz. Udał do siebie, by położyć i trochę przespać.


[z/t wszyscy]
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 33


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach