Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Vampire Kingdom on 27/11/17, 09:07 pm

Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Jedno z pomieszczeń, przeznaczone dla zastępcy dowódcy, który podczas nieobecności przełożonego, przejmuje jego obowiązki. Oznaczony numerem jeden, oznacza iż to pomieszczenie użytkowane jest przez pierwszego zastępcę.
Barwy pomieszczenia zachowano w odcieniach brązu i beżu. Meble dębowe, sofa i fotele obite ciemnobrązową skórą.
Biurko i fotel znajdując się dalej od okna. Kącik wypoczynkowy, po drugiej stronie pomieszczenia. Za biurkiem tradycyjnie ustawione są dwa fotele dla gości.


Ostatnio zmieniony przez Vampire Kingdom dnia 09/12/17, 08:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Punkty : 0


http://vampirekingdom.forumpl.net/t83-karta-postaci-wzor#130 http://vampirekingdom.forumpl.net/t88-informator-wzory#135 http://vampirekingdom.forumpl.net/t89-forma-listowna-wzor#136 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 27/11/17, 09:29 pm

Ostatni dzień nie zapowiadał się rewelacyjnie. A tym bardziej początek dzisiejszego. Przez wieczorne spóźnienie się Jareda do Siedziby i udanie na misję, zostało o parę minut, jak nie godzinę opóźnione. Nie miał pojęcia co syna zatrzymało, ale punktualności powinien przestrzegać. Nie po to został dowódcą, by sobie zlewać sprawę. Inaczej. Briana tego wczorajszego momentu, zaskoczyło spóźnienie się Jareda na ostateczną naradę przed wyjazdem. Zawsze pilnował czasu i nawet wcześniej organizował wyjazdy. A teraz?
Dzisiejsza rozmowa nie zakończyła się wesoło. I on i Jared powiedzieli sobie znów za dużo. Tym samym starszy Chamberlain nie dowiedział się, co spowolniło przybycie Jareda tak późno. Poza tym, pocieszającym był fakt, że misja zakończyła się powodzeniem. Wampirze gniazdo zostało zlikwidowane. Pomimo faktu, że paru rannych się trafiło.
Gdy Jared opuścił jego gabinet, Brian westchnął i potarł czoło. Siedział przy biurku i próbował opanować emocje. Potarł czoło, aż w końcu postanowił podejść do okna. Wstał, podpierając się swojej laski, podszedł do okna, by ujrzeć pochmurne przed południe. Spojrzeć na plac, gdzie młodzi trenowali. Prawą ręką podparł się futryny, przez firany obserwując otoczenie. Stał jakby w zamyśleniu. Do momentu, aż nie zaatakował go kaszel. Chwilę zajęło mu odkrztuszenie, gdzie usta zakrywał dłonią. Poczuł tym samym ból w klatce piersiowej, będący co prawda znośnym. Był sam, to miał nadzieje że tego nikt nie słyszał. Chociaż, każdy przecież mógł sobie odkaszlnąć, prawda? Postanowił wrócić do biurka i zająć się przeczytaniem raportu, złożonego przez syna. By zapoznać się z działaniami, jakie podjęte były podczas ostatniej misji.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 28/11/17, 10:26 pm

Za każdym razem, kiedy organizowano kolejną wyprawę, przeciw wampirom, nie tylko łowcy, ale i medycy pozostawali w gotowości. Tym razem nie było inaczej. Nicole pilnowała tego, by takich informacji nie ukrywano przed nią, ani przed personelem skrzydła szpitalnego. Nawet łatwe misje, mogły zakończyć się nie tak, jak powinny, a wtedy liczyła się każda minuta. Nie znaczyło to jednak, że Kobieta stawiała na nogi wszystkich. Każdy miał swój dyżur, więc w czasie jego trwania musiał być zawsze gotowy na wezwanie. Jedynie ona miała nienormowany czas pracy. Choć Harry pełnił rolę jej zastępcy, zawsze musiała dopilnować wszystkiego sama - ot, taka nieprzyjemna przywara. Pewnie dlatego jeszcze nie zdecydowała się ustąpić miejsca komuś młodszemu.
Na szczęście misja, która miała miejsce dzień wcześniej naprawdę należała do tych łatwiejszych. Ranni zawsze jednak się znaleźli, ale ich stan nie był na tyle poważny, by wymagali pomocy chirurga. Dzięki temu Nicole mogła trochę odpuścić. Ufała ludziom, którzy pracowali razem z nią, bowiem albo sama ich uczyła, więc potrafiła ocenić, czy nadają się do tej pracy, albo przez pierwsze miesiące ich pracy tu, praktycznie cały czas patrzyła im na ręce.
Kobieta była odziana w długą, dopasowaną w pasie i rozszerzaną lekko ku dołowi brązową suknię. Nie była ona jakaś wymyślna - była zwyczajna. Nie uważała, by strojenie się do pracy w szpitalu, było rzeczą konieczną. Na to założony miała biały fartuch, sięgający gdzieś połowy uda. Włosy upięła w schludny kok, by nie przeszkadzały jej w czasie pracy.
Kiedy zakończyła poranny obchód, praca dla niej w skrzydle szpitalnym na razie się zakończyła. Pamiętając wczorajszy wieczór i to, że jej syn spóźnił się pierwszy raz od... dawna na misję, czuła, że Brian na pewno będzie chciał to wyjaśnić z synem. Znała ich oboje aż za dobrze - wiedziała, jacy potrafią być uparci i impulsywni, a skoro miała chwilowo już wolne, postanowiła udać się do gabinetu swojego męża.
Po drodze minęła swojego syna. Nie wyglądał na zadowolonego, a skoro tak... Tak jak czuła, musiał pożreć się z ojcem. Nawet nie próbowała go zatrzymać. Pozwoliła mu zająć się swoimi sprawami i trochę ochłonąć. Za to przyspieszyła kroku i już po chwili stała pod drzwiami gabinetu Briana. Nie weszła jednak od razu do środka. Bardzo rzadko zdarzało jej się wchodzić, nie uprzedziwszy go wcześniej pukaniem do drzwi. Była jego żoną, ale nawet ją obowiązywały jakieś zasady.
Zapukała do drzwi knykciami i odczekała chwilę, nim otworzyła drzwi. Kiedy stanęła w progu jego gabinetu, on już siedział przy biurku, dlatego też nie słyszała, jak męczył go kaszel. Gdyby tylko była tego świadoma, od razu zaczęłaby go męczyć i namawiać do tego, by pozwolił się przebadać.
- Jesteś zajęty? - Zapytała, posyłając mu ciepły uśmiech.
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 22


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 28/11/17, 11:03 pm

Rozmowa z synem nie przebiegła po jego myśli i jak to często miało miejsce, kończyła się na nieprzyjemnych słowach. Choć się oboje szanowali, to jednak nie we wszystkim zgadzali. Tylko w jednym się dogadywali - planowaniu i atakowaniu odnalezionych wampirów i ich siedlisk.
Jared z kolei także widział matkę na korytarzu, lecz jej jedynie posłał lekki ale słaby uśmiech, nie chcąc na nich odpowiadać, jeżeli by chciała go zagadać. Mimo starania się o dobrą minę dla ukochanej rodzicielki, to jednak złości z oczu swych nie zdjął.
Brian znalazł się znów przy swoim biurku, ubrany w czarne spodnie, koszulę i narzuconą na ramiona marynarkę. Typowe kroje na czasy wiktoriańskie. Laskę oparł o biurko. W dłonie wziął raporty, jakie syn mu pozostawił do przejrzenia. Jak i te, dostarczone przez innych łowców. Między innymi, znalazło się także spisane wydarzenie z Katedry Świętego Pawła. Lecz do tego jeszcze nie dotarł, kiedy usłyszał pukanie.
- Wejść.
Zezwolił od razu, odkładając papiery. Ujrzawszy żonę, uśmiechnął się do niej lekko. Choć także próbował ukryć w sobie złosć na syna, który chwilę temu wyszedł z jego gabinetu.
- Nie. Możesz wejść. Stało się coś?
Uprzejmie i miło się zwrócił do żony i pozwolił jej wejść.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 28/11/17, 11:52 pm

Tak... jak zawsze jej mąż sprawiał wrażenie człowieka zimnego i stanowczego. Ona jednak wiedziała, że nie zawsze taki był i umiał czasem pokazać ludzką twarz. I tak się też zaraz stało, gdy tylko zobaczył, że to ona ośmieliła się mu przeszkodzić. Od razu zmienił ton i uśmiechnął się do niej lekko.
Skoro pozwolił jej wejść, tak też zrobiła.
- Nie, nic się nie stało. Na szczęście wczorajsza misja zakończyła się szczęśliwie dla większości. Tylko kilku rannych...
Zamknęła za sobą drzwi i podeszła do jego biurka, zajmując krzesło naprzeciw niego. Założyła nogę na nogę, opierając się wygodnie o oparcie.
- Minęłam się z Jaredem, jak szłam do Ciebie - po krótkim wstępie, przyszedł czas na konkrety. - Nie wyglądał na zadowolonego...
Zagadnęła, zaczynając bacznie się przyglądać mężowi. Wiedziała, że pewnie nie będzie chciał jej martwić kolejną sprzeczką z synem, ale to tak nie działało - ona wtedy martwiła się jeszcze bardziej. Dlatego miała nadzieję, że nie będzie próbował przed nią udawać, że wszystko jest okay, a by mu pomóc  i ułatwić, dodała:
- O co tym razem poszło? O wczorajszą misję?
Wiedziała, że nie lubił, kiedy go tak wypytywała, ale ona musiała to wiedzieć. Od czasu wyjazdu Anny była przeczulona na punkcie wszelkich niejasności w jej rodzinie.
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 22


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 29/11/17, 12:08 am

Jedynie chyba dla Nicole i jej rodziny potrafił być inny. Cieplejszy i łagodniejszy. To widocznie dlatego, że dzięki nim mogli mieć bardzo dobre rozbudowany system medyczny w Siedzibie i temu, że swoją żonę na prawdę kochał. Zdarzało mu się czasami podnieść na nią głos, ale kobieta potrafiła go uciszyć. Wiedziała jak z nim rozmawiać.
- To dobra wiadomość.
Odpowiedział tak, jakby to była codzienność. Choć nie ukrywał tej nuty ulgi, że obeszło się i tym razem bez poważnych ubytków wśród łowców. Wiadomo że to ryzykowny zawód i można stracić życie, ale każdy człowiek w tym miejscu się liczył, by zniszczyć plagi wampirze.
Kiedy jego piękność zajęła fotel, wspomniała o wyminięciu się z ich synem. Westchnął, jak zaczęła ten temat, wiedząc już że nie skupi się na czytaniu raportu. Zatem papier odłożył i spojrzał na małżonkę.
- Tak. Poszło o jego wczorajsze zachowanie. Spóźnił się na spotkanie i ludzie nie mogli bez niego ruszyć. Nie chciał powiedzieć gdzie był, co robił bądź co go zatrzymało. Jego wymówki nie przekonywały mnie. Może i zdarzyło się to pierwszy raz od kilku lat, to jednak jako dowódca powinien bardziej przykładać się do odpowiedzialności na swoim stanowisku.
Wiedząc, że przed żoną nie ukryje takich spraw, powiedział jej co uważa i o co poszła jego rozmowa z synem. Zwyczajna męska rozmowa na wysokim poziomie ojca z synem.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 29/11/17, 12:40 am

Nie miała w zwyczaju przerywać wypowiedzi swego rozmówcy - zwłaszcza jego, ale czasami naprawdę musiała się starać, by się hamować. Tak jak podejrzewała - chodziło o wczorajszą misję. Dobrze, że mąż nawet nie próbował tego przed nią ukryć. Znał ją już na tyle długo, że na pewno wiedział, że w pewnym sprawach Nicole potrafiła być równie uparta i nieustępliwa jak on. Westchnęła.
- Jak mniemam, nie umieliście tej sprawy wyjaśnić na spokojnie - zapytała retorycznie
Spojrzała na niego. Za dobrze znała ich charaktery, by myśleć inaczej. Czasami aż nie mogła się nadziwić temu, jak dzieci miały mało z niej. No, może poza Anną, która była do niej bardzo podobna, jeśli chodzi o wygląd. Jeśli chodzi jednak o charakter, miała więcej z ojca, niż z niej.
Choć nie podobało jej się to, że nawet takiej sprawy nie umieli załatwić na spokojnie i ona musiała przyznać, że spóźnianie się i zaniedbywanie obowiązków dowódcy, nie było podobne do Jareda. Odkąd objął to stanowisko, sytuacji jak ta na próżno było się dopatrywać, a jeśli już, to było ich tak niewiele, że można było je zliczyć na palcach u jednej ręki. I jeśli takie zaniedbania się mu przytrafiały, to na początku, nie teraz. Zmarszczyła lekko brwi, uwidaczniając lwią zmarszczkę między nimi.
- Naprawdę nie podał żadnego, sensownego wyjaśnienia? - Teraz nie pytała retorycznie. Chciała wiedzieć, czym Jared próbował wyjaśnić swoje wczorajsze spóźnienie.
Milczała przez chwilę, zastanawiając się nad całą tą sytuacją. I im bardziej o tym myślała, tym mniej się jej tu zgadzało i podobało. Najlepiej by było, gdyby porozmawiała o wszystkim z Jaredem. Skoro Brian nic nie wiedział, a właściwie nie wierzył w tłumaczenia syna, to jedynym wiarygodnym źródłem informacje, będzie sam dowódca.
- Może... chcesz, bym to ja z nim porozmawiała?
Zapytała ostrożnie.
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 22


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 29/11/17, 01:06 am

- Sama go widziałaś.
I tyle w temacie, czy się dogadali czy nie. Widziała minę ich syna, więc to samo dawało odpowiedź na jej stwierdzające fakt - pytanie. Dogadali się na swój sposób, czyli w ogóle. Jared trzymał się mało przekonujących dla Briana argumentów, że komuś pomagał, uważając tę sprawę za ważniejszą od polowania na wampiry.
Często zdarzało się, że kilku spraw nie umieli załatwić, ale zaplanować działania to już tak. Tutaj mieli wspólny język.
- Tłumaczył się tym, że pomagał zagubionej dziewczynie, później spotkał kogoś znajomego i zasiedział na rozmowie. Nie widziałem po nim by kłamał, ale nie podawał szczegółów. A to że się spóźnił tłumaczył brakiem poczucia czasu. Zrozumiałbym, gdy było czuć od niego alkohol, ale był trzeźwy.
Przedstawił żonie argumenty syna, które jak widać, nie przekonywały go, a czy przekonają Nicole? Tego nie wiadomo. Brian jednak wiedział, że jego syn momentami lubi sobie popić. Tak przecież kilka lat temu, jak przyszedł pijany i musiał go odprawić do pokoju, by wytrzeźwiał. Wtedy to była awantura. A potem co? Wujek miał ratować od kaca i problemów żołądkowych.
- Spróbuj. To ambitny chłopak. Bardzo dobrze sprawdza się w terenie ale jak przychodzi do takiej roboty - wskazał na papiery - Bywa beznadziejny.
Może określenie to było zbyt ostre, na ocenienie pracy swojego dziecka, pomimo też tego, że Jared od niedawna jest dowódcą i nadal uczy się tej odpowiedzialności, to według Briana on powinien mieć to opanowane.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 29/11/17, 01:51 am

Kiedy Brian zaczął opowiadać jej o tym, w jaki sposób ich tłumaczył swoje wczorajsze spóźnienie, objęła się jedną ręką w pasie, by następnie na przegubie oprzeć łokieć ręki. Zamknęła oczy, pochylając głowę nieco do przodu i układając palce na skroniach . Tak... to, czym próbował się tłumaczyć Jared, naprawdę nie trzymało się kupy. Niby brzmiał prawdziwie - tak wynikało z relacji Briana, ale nawet jej coś tu nie pasowało. Brakowało w końcu istotnych szczegółów - komu pomagał, w czym pomagał? W to jeszcze Nicole była skłonna uwierzyć, ale w to, że się później jeszcze z kimś zasiedział i się zagadał? Nie mogła uwierzyć, by z tak błahego powodu, zaniedbał swoje obowiązki dowódcy. Westchnęła, opuszczając rękę i krzyżując ją z drugą pod biustem.
- Masz rację, to wyjaśnienie nawet mnie nie przekonuje.
Mówiąc te słowa, znowu patrzyła na męża.
- Musiał to być ktoś naprawdę ważny, skoro z tego wszystkiego aż spóźnił się na misję.
Kiedy tak o tym pomyślała, w jej głowie zrodziła się pewna myśl. Czyżby chodziło o kobietę? Czy ich syn wreszcie poznał kogoś... wartego jego zainteresowania? Nie miałaby nic przeciwko, gdyby się tak stało. Odkąd Vivien wyjechała tak nagle, bez słowa wyjaśnienia, Jared nie potrafił ułożyć sobie życia. Czyżby teraz wszystko się zmieniło i wreszcie udało mu się zapomnieć o niej? Chciałaby, żeby to była prawda. Nie mogła znieść myśli, że jego życie jest wolne od kobiety, z którą mógłby wziąć ślub, mieć dzieci i być po prostu szczęśliwym. Dobrze jednak by było, gdyby nie zaniedbywał przez to swoich obowiązków. Swoje myśli, postanowiła jednak zachować na razie dla siebie.
- Dobrze, w takim razie z nim porozmawiam. Może nawet zaraz, jeśli jeszcze gdzieś go nie wywiało.
Odparła mężowi, mając szczerą nadzieję, że szybko wyjawi jej prawdę i nie będzie musiała go ciągnąć za język. Nie lubiła tego robić, ale czasem, nie było innej rady. Dla dobra rodziny wszystko, prawda?
- Dlatego ma Ciebie - odparła mu, wędrując za jego ręką, którą wskazał raporty z ostatnich zdarzeń. - Na pewno się nauczy. Musisz go tylko pokierować i... być trochę bardziej cierpliwy. Nie wszystko przychodzi z łatwością, a jak wiesz, nas syn od zawsze był w gorącej wodzie kąpany. - Jeśli jego ręka znajdowała się wystarczająco blisko środka burka, kobieta postanowiła wychylić się do przodu i ścisnąć ją. Uśmiechnęła się do niego. - Pamiętaj, trochę więcej cierpliwości.
Może nie powinna, ale nie umiała nie bronić Jareda. Wiedziała, że Brian chciałby, żeby ich syn już od razu był perfekcyjny we wszystkim, ale nie zawsze to tak działało.
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 22


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 29/11/17, 06:21 pm

Rodzice znali na tyle dobrze swoje dzieci, że potrafili wyczuć lub zauważyć, kiedy mówią prawdę lub kłamią. Czasami udawało im się wprowadzać rodziców w błąd, ale konsekwencje później nie były przyjemne. Przedstawiając tłumaczenia syna swojej małżonce, widać że i ona nie przyjmowała do siebie tych argumentów. Brak informacji komu pomagał, albo kogo spotkał, nie usprawiedliwiały zachowania syna. Choć kto wie, czy nie będzie tak jak pomyślała Nicole? Może ich syna w końcu znalazł kobietę?
- Mam na dzieję, że na prawdę ważny. Dobrze że w ogóle wrócił. Inaczej byłby poważniejszy problem.
O najgorszym nawet nie chciał myśleć. Że mogłoby się coś stać Jaredowi. Ale co mogłoby zrobić krzywdę temu idiocie? Skoro w ostatnich latach tak świetnie sobie radzi na polowaniach, że pijacy wolą trzymać się od niego z daleka.
Brian w ogóle przestał myśleć o tej dziewczynie, która zostawiła jego syna. Chyba jako jedyny, nie wracał do przeszłości i nakazywał synowi zapomnieć o tej dziewczynie. Czekanie i szukanie nic mu nie przyniesie. Sama kiedyś się odnajdzie, jeżeli nie opuściła wyspy. A jeżeli tak, to miłość przepadła. Powinien szukać innej. Nawet Brian przedstawiał mu oferty córek innych doświadczonych łowców, medyków lub innych postawionych wysoko Lordów. Ale nie, Jared mimo poznania owych dam, nie zainteresował się żadną na dłużej. Postawił na karierę, więc Brian nie naciskał. Dzięki temu, mają  jednego z najlepszych walczących przeciwko wampirom.
- Znając go, nie wysiedzi pięciu minut w swoim gabinecie.
Stwierdził z lekkim uśmiechem. Obecność Nicole działała na niego jak magiczna różdżka. Uspokajała, już nie tylko w słowach, ale i samej obecności.
- Nicole...
Ścisnął jej dłoń, kiedy ta swoją wyciągnęła by dotknąć jego. Spojrzał znów na nią.
- Chłopak ma ponad czterdzieści lat. Powinien takie rzeczy mieć opanowane. Wiedział jaki to obowiązek bycia dowódcą. Jeżeli czuł że nie podoła, mógł zrezygnować. Wyznaczylibyśmy kogoś innego.
Jak w praktyce wiadomo, dowódca nie tylko bierze udział w atakach, ale musi też brać udział w zebraniach, taktykach, planowaniach i przeglądaniu dokumentów. Dosłownie wszystko jest na jego głowie. Większość z tego, to raczej Brian odwala. A jego syn lata po mieście.
Westchnął. Znów będzie musiał wzmocnić swoją cierpliwość do pierworodnego.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 29/11/17, 07:06 pm

Nie lubiła takich czarnych myśli - u nikogo, a zwłaszcza u swojego męża. Spojrzała na niego.
- Najważniejsze, że jest - powiedziała z mocą, kontynuując dalej. - Nie myśl o tym, co by było gdyby... Przyszedł, co prawda spóźniony, ale jednak. Misja się odbyła, a co najważniejsze, nikt bardzo nie ucierpiał. Chciałabym, by tylko tacy ranni łowcy wracali z Waszych wypraw...
Ostatnie słowa zabrzmiały nieco melancholijnie. Nicole choć pracowała w Stowarzyszeniu już... od ponad trzydziestu lat, wciąż nie mogła pogodzić się z tym, że to wszystko się działo, a widok rannych w starciu z wampirami przeżywała tak samo mocno, jak na początku kariery lekarza w Stowarzyszeniu, tyle że teraz szybciej przechodziła nad tym do porządku dziennego. Wciąż jednak zdarzały się jej momenty, kiedy słysząc o tym, do czego zdolni są krwiopijcy, nie mogła uwierzyć, że tak długo żyła w nieświadomości. Teraz, kiedy jej zmysły były już wyczulone na te kreatury, nie potrafiła sobie wyobrazić, że kiedyś mogło być inaczej. A czasem by chciała znowu nic nie wiedzieć - bardzo.
Lubiła patrzeć, kiedy się uśmiechał. Robił to tak rzadko - nawet w jej obecności, więc kiedy zdarzały się momenty, jak ten, nie potrafiła mu nie odpowiedzieć tym samym.
- Pewnie masz rację. Nie przekonam się jednak, póki nie sprawdzę.
Jared już dawno przestał był dzieckiem, ale mimo swoich czterdziestu pięciu lat, dla Nicole wciąż nim był. Tak - była nadopiekuńcza i była tego świadoma. Wiedziała, że tak nie powinno być, ale... już jedno dziecko straciła i bardzo to przeżyła. Nie przeżyłaby chyba utraty drugiego, tak samo jak nie przeżyłaby utraty Briana. Wiedziała, że mimo tych karcących słów, które nie raz już słyszała z jego słów, kiedy stawała w obronie ich najstarszego dziecka, rozumiał ją. A ona rozumiała, że naprawdę powinna czasem się opamiętać.
- Przepraszam... wiem, jestem nadopiekuńcza - zaśmiała się. Dziś miała naprawdę dobry humor. - Ale czasem naprawdę zapominam, że nasz syn ma już tyle lat.
Wstała z krzesła, nie puszczając jego dłoni. Podparła się wolną ręką o blat stołu.
- O tym też mogę z nim porozmawiać, jak się z nim spotkam. Taka prawda, że to też w moim interesie jest. Jeśli Ty będziesz musiał dłużej tu zostawać i odwalać za niego całą robotę, nie będę miała z Ciebie żadnej pociechy. Jeszcze sama zacznę spędzać więcej czasu, niż to konieczne w skrzydle szpitalnym.
Jakby już tych nadgodzin w ostatnim czasie nie robiła za dużo.
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 22


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 29/11/17, 11:46 pm

Kto by się nie przejmował synem, który dodatkowo jest idiotą, ale kochanym? Nawet tak surowy ojciec potrafił mieć uczucia i zamartwiać się o swoje dziecko. Całe szczęście, wiele wydarzeń w życiu Jareda zmieniło go na lepsze. Na wiele rzeczy spogląda inaczej. Pozostawało w niem niewiele minusów, które ciężko było zaakceptować. Choćby to jego ostatnie spóźnienie się, które zaczęło wydawać się podejrzane. Nicole miała rację. Najważniejsze, że stawił się i misja została odbyta dodatkowo z powodzeniem. Coraz lepiej im szło odkąd Jared przejął dowodzenie. Choć na tyłku nadal nie potrafił usiedzieć długo. Przynajmniej mógł na ojca liczyć, że w papierach mu pomoże. Niestety.
Skinął głową żonie w zgodzie, że on także by chciał aby jak najmniej rannych wracało. Bardzo rzadko zdarzało się, że wracali z misji wszyscy cali i nikt nie odniósł obrażeń. Jedynie ubrudzeni od krwi.
Rozmowę z synem, pozostawił już żonie, która może lepszy będzie miała wpływ na niego. Lepiej z nim porozmawia i dotrze do niego.
Z jej nadopiekuńczością by się zgodził. Za bardzo i za wiele czasami pozwalała dzieciom, kiedy on starał się jedno i drugie wychować silną ręką. Nieco surowości dzieci też potrzebują doświadczyć. Nie tak dosadnej, co on przechodził ze swoim ojcem. I tak nie uważał, że szło mu dobrze, skoro z córką zerwał mu się kontakt.
- Może za mało naciskałem u niego na dyscyplinę? Przez tę robotę, chwilami zapominam kiedy mieliśmy czas dla siebie.
Westchnął. Oboje brali nadgodziny. Od ostatnich chyba lat, żyli pracą a nie ze sobą. Jedynie kilka chwil poświęcali sobie w takich miejscach jak gabinety, salon, stołówki czy wspólny pokój. Ale nie mieli jeszcze takiego specjalnego dnia wolnego dla siebie. A przydałby się im. Tylko trzeba Jaredowi przegadać. Co już pozostawił Nicole.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 03/12/17, 09:42 pm

Tak... prawdą było to, co oboje mówili - ostatnio mieli dla siebie zdecydowanie mniej czasu, tylko co znaczy to ostatnio? Tydzień? Miesiąc? Dwa? Więcej...? Nicole trochę zaczynała się już w tym gubić. Mimo swego wieku wciąż piastowała najwyższe stanowisko, jeśli chodzi o lekarzy w Stowarzyszeniu, przez co nie mogła narzekać na brak zajęć, ale czasu już owszem. Brian jednak nie był wcale od niej lepszy. Może i nie był dowódcą, ale i tak pracował, jakby nim był. Ich syn naprawdę w niektórych sprawach był niereformowalny. Naprawdę musiała z nim o tym porozmawiać.
- Porozmawiam z nim. Może nawet zaraz to zrobię, tylko go znajdę. Mam nadzieję, że jeszcze nie zdążył opuścić siedziby.  - Uśmiechnęła się do niego i pogładziła lekko kciukiem wierzch jego dłoni. - Mam to samo. Obcy ludzie widzą Cię częściej, niż ja.
Żartowała sobie z niego. Czasem dziwiła się wszystkim innym, którzy w obecności Briana zachowywali się sztywno, nienaturalnie. Wiedziała jednak, jaki jest jej mąż i jak potrafi peszyć ludzi. Uważała, że miała prawdziwe szczęście, że go poznała, choć pewnie wielu za jej plecami współczuło jej takiego męża. Ona nie żałowała - innego by nie chciała.
- Nie będę Ci więcej przeszkadzać. Zapewne masz dużo pracy, którą powinien zająć się nasz syn - spojrzała na papiery przed nim i jeśli jej na to pozwolił, puściła jego dłoń. - Jak tylko porozmawiam z Jaredem, przyjdę do Ciebie, albo wszystko opowiem wieczorem.
Posłała mu jeszcze ciepły uśmiech i jeśli on nie miał już nic więcej do dodania, zrobienia, wyszła z jego gabinetu, udając się na poszukiwanie Jareda.
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 22


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 05/12/17, 11:43 pm

Niestety i sam nie liczył tego czasu, kiedy ostatni raz z żoną mieli tyle czasu dla siebie jak ich dzieciaki dorastały. Wtedy jeszcze byli wstanie znaleźć ten czas, po szkoleniach młodych, odwaleniu swojej roboty i zajmowaniu dziećmi. Nie mówiąc już o problemach, jakie im sprawiali. I Jared i Anna. Każde z nich coś odwalało. Nie raz się zastanawiali, które po kim odziedziczyło szalone pomysły czy zachowania. Wiadomo, że po nim akurat mieli większość z charakteru. Dlatego często nie mógł znaleźć z nimi wspólnego spokojnego języka. Tylko często musiało dochodzić do sprzeczek. Gorsze bywały w wymianie zdań z córką.
Słowa żony tak go pocieszyły, że nie mógł się nie uśmiechnąć szerzej. Zrobił to, bowiem rozbawiła go kwestia iż więcej widzi go obcych ludzi niż własna żona.
- Co ja bym bez Ciebie zrobił.
Stwierdził, ale nie zamierzał jej zatrzymywać. Jeżeli chciała jeszcze złapać Jareda, zanim ten zwieje z Siedziby. A trzeba przyznać, że często do tego dochodziło. Nie zawsze z powodu sprzeczek, ale i innych spraw. Nawet nie bywało go w Siedzibie, kiedy nie musiał wychodzić. Ale cóż.
- Idź. Może jeszcze go gdzieś złapiesz.
Nie chciał jej poganiać, ale jeżeli miała i chciała swoje zrobić, to lepiej by poszła. I tak później się zobaczą. A nie ma też co ukrywać, że chociaż posiłki udaje się im wspólnie zjeść, niezależnie w jakiej stołówce. Czy medycznej, czy ogólnodostępnej dla łowców.
Jak tylko Nicole wyszła, Brian wrócił do czytania raportów. A Jareda zapewne nie zdążyłaby złapać. Jeśli go szukała, zapewne nie znajdzie. Jeden z łowców na pewno widział, jak Dowódca opuszczał siedzibę, informując że ma ważne spotkanie w terenie. To kazał przekazać, gdyby go ktoś szukał.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 07/12/17, 11:05 pm

Kobiecie dwa razy powtarzać nie trzeba było. Jak powiedziała, tak też zrobiła. Pożegnawszy się z mężem, skierowała się do wyjścia, zostawiając go sam na sam z pracą. Chyba powinna zacząć być o nią zazdrosna...
Gdy tylko znalazła się na korytarzu od razu udała się do gabinetu dowódcy, który od pewnego czasu należał do jej syna. Akurat to, że go tam nie zastała, bardzo jej nie zdziwiło. Ciężko mu było usiedzieć na miejscu, więc uznała, że gdzieś musi kręcić się po Siedzibie. Nie dane jednak jej było sprawdzić choćby części miejsc, gdzie widywała Jareda, ponieważ jeden z łowców poinformował ją, że ten zdążył już opuścić siedzibę. A miała nadzieję, że tym razem nie zdąży tak szybko przed nią uciec. No trudno...
Tego samego łowcę, który poinformował ją o tym, ze Jared zdążył już opuścić Siedzibę poprosiła oto, by przekazał mu gdy tylko się zjawi, by do niej przyszedł, bo chce z nim porozmawiać. Po wszystkim nie było innej rady, jak wrócić do skrzydła szpitalnego i... do pracy.

[z/t]
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 22


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 12/12/17, 11:37 am

Zostając na powrót samemu w gabinecie, spędził w nim długie godziny, aż nie skończył przeglądanie raportów i ich zatwierdzaniu. Resztę spakował do teczki i zaniósł później do gabinetu swojego syna. Jako zastępca, miał prawo tam wchodzić. Liczył, że Nicole uda się dotrzeć do roozumu ich syna i zacznie on poważniej traktować swoje stanowisko.
Następnie udał na kolację, kiedy to także dowiedział się, że Jared jeszcze nie wrócił. Złość znów zaczynała w nim rosnąć, lecz nic nie zrobił. Bo co może? Dopiero po opuszczeniu stołówki i skierowaniu się do biblioteki, widział wchodzącego Jareda do posiadłości. Nie podszedł jednak do niego i udał w swoim kierunku. Skoro miał rozmawiać z matką, to da mu dzisiaj spokój.



[z/t]
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 02/04/18, 02:22 am

/ po badaniach u Harry'ego

Na razie nic zrobić nie mogli, zauważając jak Jared podchodzi do swoich obowiązków. Brian podjął z nim poważną jedną rozmowę, która skończyła się ostrą wymianą zdań i trzaśnięciem drzwiami. Również Nicole z nim rozmawiała, ale widać że do idiotycznego łba Jareda nic nie dotarło. Gdyby tylko Brian wiedział, gdzie i po co jego syn jechał, może by nie denerwował się tak bardzo?
Co prawda nie był jedynym zastępcą w tym Stowarzyszeniu, ale ten drugi obecnie przebywał w Irlandii.
Zaraz po odbytych badaniach i rozmowie u Harry'ego, Brian podziękował mu i zgodnie z jego poleceniem, udał do pomieszczenia wydawania leków. Miał to dobre szczęście, że była tam jedna z ich pielęgniarek. Podał jej kartkę z receptami a ta z uśmiechem mu je wydała. Odebrał je i udał na razie z nimi do swojego gabinetu. Nie było tego dużo, że spokojnie w jedną dłoń mógł wziąć.
Będąc w gabinecie i siedząc już przy swoim biurku, zajął się czytaniem ulotek i sposobu spożywania. Wszystko było doustne. Szczególnie lek na kaszel wykrztuśny. Wziął leki wedle zalecenia i odstawił na półkę za sobą. Po czym zajął się pracą.

Godziny mijały. Brian jednak miał taki moment, że nie mógł się nad niczym skupić. Parę ray zdarzyło mu się kaszlnąć. Co jednak nie zwiastowało jeszcze o mocniejszym kaszlu. W końcu wstał i podszedł do okna, kulejąc i podpierając się o laskę. Postanowił, że otworzy sobie okno, by trochę przewietrzyć pomieszczenie. Na porze obiadowej się nie pojawił, choć wiedział o której jest. Nie zapomniał o niej także, ale nie miał apetytu. Wciąż rozmyślał o tym, jak Nicole zareaguje na leki jakie musi teraz brać. Niby nie powinien się tym przejmować, ale coś wewnętrznie nie dawało mu spokoju.
Okno lekko otworzył. Ale na jego nieszczęście nastąpił ten ostrzegawczy kaszel przez Harry'ego. Wykrztuśny, że Brian trochę się tym pomęczył. Długo na szczęście nie trwał, ale przeszedł parę kroków, by podeprzeć się komody. A tym samym, upadła mu na podłogę laska, dodając od siebie dodatkowego hałasu. Miał wrażenie, że oskrzela my wysiądą albo płuca. Z dwojga złego czy dobrego, nie spodziewał się takiego działania lekarstwa.
- Cholera...
Szepnął do siebie, podpierając się już obiema rękoma o blat komody, spuszczając głowę i zamykając oczy.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 02/04/18, 01:47 pm

Niemal cały dzień spędziła na pracy, choć to był podobno jej dzień wolny. Odkąd rozstała się z mężem zaraz po zjedzeniu wspólnie śniadania, przebywała na terenie skrzydła szpitalnego. Nie siedziała jednak cały czas w swoim gabinecie, ale i nie przeprowadzała obchodu. Dziś to nie ona miała swój dyżur, a jej brat. Zwykle starali się nie wchodzić w sobie w drogę i kompetencje. Kobieta po prostu ufała swemu bratu. Gdyby było inaczej, nie zrobiła by z niego swojego zastępcy.
Zaraz po przyjściu do skrzydła szpitalnego, odwiedziła Harrego, któremu - zgodnie z obietnicą daną mężowi, poprosiła oto, by go przebadał. Wyraziła swą troskę o jego stan zdrowia i kiedy ta sprawa została załatwiona, poświęciła się bez reszty sprawom administracyjnym, którymi, niestety, też trzeba było zajmować się w szpitalu. I tak zleciała jej większość dnia.
Pierwszą przerwę zrobiła sobie w porze obiadu. Idąc na stołówkę, miała nadzieję, że spotka tam męża, z którym będzie mogła porozmawiać o jego stanie zdrowia. Z góry założyła bowiem, że ten już na pewno był u Harrego. Sprawdzać tego nie miała zamiaru, nie chcąc wyjść na nadopiekuńczą, choć za taką na pewno już ją wszyscy mieli. Los jednak chciał, że Briana nie było w stołówce, dlatego też kobieta zjadła wspólnie posiłek z innymi lekarzami, czy łowcami. Po tym jednak już do końca nie mogła się skupić nad pracą, jako że wciąż się zastanawiała, co takiego się stało, że mężczyzna się nie zjawił. Czy z jego zdrowiem było aż tak źle?
Koniec końców, widząc, że jest zupełnie nieproduktywna, postanowiła odnaleźć męża. Nie było trudno domyślić się, gdzie go zastanie, dlatego też opuściwszy skrzydło szpitalne, od razu udała się do gabinetu zastępcy dowódcy, w którym urzędował Brian. Pod drzwi podeszła w momencie, gdy atak kaszlu przestał już męczyć mężczyznę. Zapukała z odpowiednią siłą do drzwi i nie czekając na zaproszenie, nacisnęła na klamkę, wchodząc do środka.
- Przeszkadzam?
Zapytała, kierując swe słowa do męża, który stał oparty o komodę. W pokoju było dość chłodno. Spojrzała na okno, które zostało otwarte. Dobrze było wietrzyć pomieszczenie, ale jeśli było się chorym, wypadałoby wyjść z takowego i wrócić po czasie. Brian jednak został, a nie wyglądał najlepiej.
- Brian, dobrze się czujesz?
Niemal od razu przeszła do rzeczy, zamykając za sobą drzwi jego gabinetu.
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 22


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 02/04/18, 08:36 pm

Otwierając okno o takiej porze roku, dobrze byłoby właśnie nie przebywać w pomieszczeniu. On jednak potrzebował tego świeżego powietrza i przewietrzenia pomieszczenia. Choroba jednak zdawała się być nieprzewidywalna, albo takie działanie miały leki jakie spożył. I to zgodnie z instrukcją. Temperatura nie schodziła, gdyby ktoś chciał sprawdzić dotykając jego czoła.
Usłyszawszy pukanie, westchnął. Nie zdążył jednak odpowiedzieć, bowiem kiedy spojrzał w stronę drzwi Nicole już wchodziła do środka pytając czy mu nie przeszkadza.
"Akurat ona..." - pomyślał sobie, znów spuszczając wzrok, po czym wyprostował się by odwrócić tyłem do komody i oprzeć o nią tyłkiem.
- Tak...
Odpowiedział jej, ale pół prawdę. W pomieszczeniu jak sama poczuła Nicole, było chłodno. Bowiem wiejący dzisiejszego dnia wiatr miał silniejsze podmuchy, więc szybko pomieszczenie się mogło wywietrzyć. Nic więcej nie mówił, ale spojrzał na żonę lekko uśmiechając. Czuł, że ukrywanie przed nią prawdy, nie powiedzie się. Ale też w środku serce mu krzyczało, by nie próbował zatajać prawdy.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 02/04/18, 09:03 pm

Tak, zgadza się - to ona, jego troskliwa i czasem nadopiekuńcza żona, właśnie przestąpiła próg jego gabinetu. Nie miał coś dziś szczęścia, bo jak widać, kobieta chyba miała zamiar go pilnować. Może nie cały dzień, ale na pewno tyle, ile będzie mogła, choć jeśli Brian zdecyduje się powiedzieć jej prawdę o swoim stanie zdrowia, to kto wie, czy nie będzie czasem go odstępować na krok? Może wymusi na nim pozostanie chociaż przez dwa-trzy dni w łóżku? I może porozmawia z Jaredem, ale tym razem nie da się spławić i również na nim wymusi obietnicę, że wreszcie na poważnie zajmie się swoimi obowiązkami, jako dowódca? Z tą kobietą wszystko mogło być możliwe. Każdy jednak wiedział, co nią kierowało... Ciężko było się na nią złościć z tego powodu.
Nie uwierzyła jego zapewnieniom, że wszystko z nim dobrze. Na uśmiech odpowiedziała mu tym samym. Skoro jej nie wyrzucił, uznała, że może tu być. Ruszyła w stronę okna, do którego gdy tylko doszła, od razu zamknęła.
- Dobrze, że wietrzysz pomieszczenie, ale następnym razem wolałabym, żebyś na ten czas je opuścił. Mamy jesień, dni i noce nie są już najcieplejsze.
Pouczyła z troską męża, obracając się w jego stronę. Jako że stała już znacznie bliżej niego, przyjrzała mu się uważnie. Kłamał, jak nic - nie wyglądał najlepiej. Miała nadzieję, że był u Harrego. W sumie nie była później u brata, by oto zapytać. Była tak przejęta Brianem i tym, że nie zjawił się na obiedzie, że to zupełnie wypadło jej z głowy. Poza tym chyba musiała nieco odpuścić. Już i tak mężczyzna musiał się czuć przez nią non stop kontrolowany. Aż dziwne, że jeszcze to znosił.
- Byłeś u Harrego?
Zapytała, nie ruszając się na razie od okna. Stała, do niego tyłem, wspierając ręce na parapecie, który miała za plecami. Nie spuszczała oczu z Briana.
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 22


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 02/04/18, 09:18 pm

Kochana i nadopiekuńcza żona. Jeszcze trochę a zacznie się w duchu modlić, by choroba go opuściła. Jednakże posiadanie takiej żony bywa skarbem, ponieważ jest ktoś kto się o Ciebie zatroszczy i zaopiekuje. Wiedział, że nie powinien jej okłamywać, ale powiedział jej, że dobrze się czuje. A raczej potwierdził jej kłamstwem.
- Dobrze.
Odpowiedział krótko na zwróconą przez nią uwagę, w sprawie wietrzenia pomieszczenia. Widać było, że nawet na rozmowy nie za bardzo ma ochotę.
W końcu zadała to pytanie. Kontrolne, czy był u jej brata. Spojrzał na nią łagodnie.
- Tak. Byłem.
Potwierdził. Choć pewnie to byłoby dla niej za mało i oczekiwała zapewne więcej informacji. Trochę wahał się jak jej to powiedzieć. Czy w ogóle powiedzieć. Nie chciał widzieć w jej oczach zmartwienia. Nie chciał też, by zaraz wymuszała na nim zakończenie pracy na dzisiaj. Podobnie jak Harry. Niewiele mu zostało do przejrzenia papierów. Nawet jeżeli nie były żeby ważne w chwili obecnej.
- Nie jest ze mną dobrze.
Powiedział w końcu, przenosząc wzrok przed siebie. Trudno było mu teraz poczuć, czy lepiej mu z tym że jej powiedział czy źle. A i tak jeszcze nie zdradził szczegółów, jakby czekał na jej reakcję, bądź kolejne pytania.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 07/04/18, 12:04 am

Od razu dało się odczuć, że nie chce rozmawiać, co dla Nicole oznaczało tylko tyle, że... coś jest na rzeczy. Nie chciało od razu jednak przyciskać go do muru i wręcz wymuszać na nim całe zeznanie. Wiedziała, że mu się to nie spodoba, a i jej takie pozyskiwanie informacji się nie podobało. Wolała, by sam chciał o wszystkim jej powiedzieć. Zdawała sobie jednak sprawę z tego, że tak lekko to nie będzie i że na pewno będzie musiała parę razy pociągnąć go za język.
Słysząc odpowiedź, że był u jej brata, trochę jej ulżyło, co było po niej widać, bo uśmiechnęła się do męża ciepło. Chyba gdzieś w niej była ta obawa, że Brian może jednak nie pójdzie, ale po jego słowach, wszystko znikło. Rzecz jasna mógłby ją okłamać, ale po co. Wiedział, jak bardzo nie lubi kłamstw.
Kobieta wciąż milczała, dając mu czas i możliwość podjęcia samemu decyzji i zrobienia czegoś, co nie zostanie wymuszone przez nią. Rzecz jasna chciała od razu wiedzieć, co jest z jej umiłowanym mężem, ale... wiedziała, że czasem naprawdę powinna uzbroić się w cierpliwość. Czekała, a gdy znowu się odezwał, zmarszczyła brwi.
Słysząc, że nie jest z nim dobrze, nie wiedziała, co powinna myśleć? Czyżby miała dobre przeczucia? To nie było przeziębienie? A jeśli nie, to co dolegało Brianowi? Odepchnęła się od parapetu i podeszła do Briana. Jedną ręką złapała jego przedramię, zaś drugą - jeśli jej nie powstrzymał, jak uczynił to rano, położyła mu na czole.
- Co powiedział Ci Harry - co Ci dolega?
Dwa pytania w jednym, ale mógł być pewien, że to nie był koniec. To dopiero początek przesłuchania, jakie go czeka.
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 22


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 07/04/18, 12:40 am

Zdecydowanie nie chciał rozmawiać o swojej chorobie z żoną, która jak widać będzie o niego zaniepokojona. Nie chciał tego ani patrzeć, jak się zamartwia. Niestety, obiecał jej że nie będzie więcej kłamać. Tym samym też i Harry mu o tym przypomniał.
Nie było łatwo o tym mówić, ale przynajmniej potwierdził żonie że był u jej brata. A chwilę później, oznajmił że raczej z jego stanem zdrowia nie jest dobrze. Nie spojrzał na Nicole, która się zbliżyła do niego, ale przeniósł wzrok na jej dłoń, którą położyła na jego przedramieniu. Zaś drugą dotknęła czoła. Miał już ten odruch, by jej nie pozwolić, ale powstrzymał się. Nicole dotykając jego czoła, mogła ocenić że miał ciepłe. Miał temperaturę, choć nie tragiczną. Zwyczajnie przekroczone 37 stopni.
- Kaszel nie ustępuje. Przepisał mi coś mocniejszego. Podejrzewa zapalenie oskrzeli, ale to nic pewnego.
Skoro pytała, to odpowiedział. Spojrzał na jej twarz, jakby chciał zobaczyć jej reakcję. Nie wiedząc w sumie czego się spodziewać.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Nicole Chamberlain on 10/04/18, 10:38 pm

Zdziwiła się, kiedy nie zatrzymał jej ręki, która powędrowała do jego czoła. To już dało jej trochę do myślenia, bowiem normalnie to by ją powstrzymał. Albo nic mu nie dolegało i chciał jej pokazać, że nie ma się czym martwić, albo uznał, że to chyba ten moment, by wreszcie powiedzieć jej, co jest grane. Rzecz jasna stawiała na to drugie, bowiem oznajmił już jej, że nie jest z nim najlepiej. Teraz musiała się tylko dowiedzieć, co mu dolega.
Kiedy jej dłoń zetknęła się z jego czołem, od razu wyczuła, że jest znacznie cieplejsze, niż być powinno. Tragedii jednak nie było, bowiem nie było gorące, co mogło świadczyć o wysokiej temperaturze. Taki test mógł jednak często zakłamywać wyniki - najlepiej zmierzyć gorączkę termometrem, ale tego na razie miała zamiar oszczędzić mężowi.
- Jesteś nieco rozpalony.
Stwierdziła bardziej do siebie, niż do niego i zabrała rękę z jego czoła. Drugą jednak wciąż ściskała lekko jego ramię. Spojrzała na niego, a słysząc, co mu dolega, trochę się zmartwiła... nawet bardzo, ponieważ wiedziała, co powinien teraz zrobić jej mąż, a tego na pewno nie zrobi, czyli.. na pewno nie przystopuje z pracą i nie przeleży choćby dwóch-trzech dni w łóżku. Nie, póki Jared nie zacznie poważnie traktować objętego przez siebie stanowiska. Nicole chyba dopiero teraz zaczynała rozumieć, jak ważne jest to, by Jared wreszcie zaczął zachowywać się odpowiedzialnie. Nawet była nieco zła na syna, że tak lekceważy wszystko, że wyjechał gdzieś, nie dając im znać nawet o tym gdzie pojechał i w jakiej sprawie.
- Jak mniemam, oprócz leków, Harry kazał Ci odpoczywać i nie przemęczać się?
Jak znała swojego brata, to na pewno to zrobił, choć zdawał sobie sprawę z tego, że to przegrana walka. Ona na jego miejscu uczyniłaby to samo. Rodzeństwo - myśleli bardzo podobnie.
avatar

Tytuł : Przełożona lekarzy w Stowarzyszeniu Łowców
Wiek : 62 lata
Zawód : Lekarz
Stan cywillny : Mężatka
Umiejętności : Pierwsza pomoc, medycyna naturalna, medycyna tradycyjna, jazda konna, sztuki walki
Punkty : 22


http://vampirekingdom.forumpl.net/t525-nicole-chamberlain?nid=1#1970 http://vampirekingdom.forumpl.net/t541-nicole-chamberlain#1972 http://vampirekingdom.forumpl.net/t552-nicole-chamberlain#2044 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Brian Chamberlain on 11/04/18, 01:55 pm

Miał w sobie ten odruch, że chciał ją powstrzymać, ale powstrzymał się z tego względu, że nie powinien ciągle ukrywać przed nią pogarszającego się swojego stanu zdrowia. Obiecał, że nie będzie jej okłamywał. Ciężko jednak było mu tego słowa dotrzymywać. To teraz musiał być z nią szczery. Jeśli teraz by nie pozwoliłby jej na sprawdzenie sobie temperatury, Nicole zapewne znalazłaby inny sposób by to sprawdzić. To przebiegła kobieta.
Jego czoło było ciepłe, ale na szczęście nie tak tragicznie. Zwyczajna temperatura, co nie powinna jego życiu zagrażać.
- Tak. Harry mierzył mi temperaturę.
Potwierdził jej słowa, jeżeli tego oczekiwała, choć domyślał się że mówiła bardziej do siebie. Lekarze w większości tak mają. Nie czuł się dobrze, kiedy zobaczył na jej twarzy zmartwienie, po tym jak powiedział jej co mu może dolegać. Najbardziej pewnie przejęła się opcją, że nic nie jest pewne.
- Dość dobitnie.
Potwierdził jej pytanie. Tym samym wyjął z kieszeni złożoną receptę i jej podał. Nie tylko leki były zapisane, ale i drukowanymi literami, co powinien zrobić. Odpoczywać, zapewnić sobie sen i nie stresować się. Trzy takie słowa raczej były napisane tylko na papierze, być może nie będą zrealizowane. Ale tak, Nicole myślała tak samo jak jej brat.
- Nie chciałem Ci mówić, byś się nie martwiła.
Dodał po chwili milczenia i rozejrzał się za swoją laską, która leżała na podłodze. Schylił się po nią by podnieść, po czym się wyprostował.
avatar

Wiek : 64 lat
Zawód : Zastępca Dowódcy Łowców Wampirów
Stan cywillny : Żonaty
Umiejętności : Jazda konna, Dowodzenie, Władanie bronią - miecz, Sztuki walk
Punkty : 19


http://vampirekingdom.forumpl.net/t524-brian-stephen-chamberlain#1853 http://vampirekingdom.forumpl.net/t542-brian-stephen-chamberlain#1973 http://vampirekingdom.forumpl.net/t543-brian-chamberlain#1974 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Z-cy Dowódcy #1

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach