Dudhope Castle

Dudhope Castle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Dudhope Castle

Pisanie by Vampire Kingdom on 09/03/17, 12:01 am

Dudhope Castle


Zbudowany został pod koniec XIII wieku, przez rodzinę Scrymageor. Pod koniec XVIII wieku, zamek trafił w ręce rodziny Douglas, która jako ostatnia go zamieszkiwała. Od 1792 roku, planowano wykorzystać go jako fabrykę do produkcji wełny. Plan ten jednak nie doszedł do skutku. Dobudowano budynki i uczyniono zamek koszarami, szpitalem i stajniami.
W 1854 roku, Rada Miejsca w Dundee uzyskała prawa do terenu i uczyniono z niego miejsce rekreacyjne z parkiem.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Mazikeen Pierce on 24/04/17, 12:12 pm

Przed spotkaniem Chris'a/


Informacja odnośnie odnalezienia biologicznego Ojca przez "rodziców" spowodowała, że Maz nie mogła dojść do siebie. Czuła jak wszystko w niej aż niemal buzuje. Wściekła nie wierzyła w to co usłyszała, całkiem przypadkowo oczywiście. Bo nie w jej stylu było podsłuchiwanie rodziców. Nie by tego nie robiła, bo i owszem to była jej praca. Tak częściowo ma się rozumieć, ale jednak! Dzisiaj nie mogła się pozbierać, dla tego po tym, gdy pozbyła się jednego z byłych dłużników. W końcu bronić, to nie za darmo prawda? Zdobywając klientów z upierdzielonymi papierami prawa musiała najpierw zawrzeć z klientem umowę, dopiero potem przystępowała do obrony winnego. Oczywiście, odbierała to co do niej należało w odpowiednim czasie, jeśli jednak wybroniony przez nią mężczyzna czy też kobieta odmawiali jej zapłaty wykorzystywała wówczas swoje dwa cudowne szpikulce. Tak samo, w końcu udało się jej zdobyć idealną parasolkę, którą również dała do przerobienia. Koniec parasolki zostawał zastąpiony ostrzem, które nasączone jadem skorpiona przynosiło natychmiastową śmierć, o ile miała ów ostrze nasączone. Brak odtrutki kończyło się dla ofiary śmiercią. Na szczęście, na razie nie musiała wykorzystywać tego pięknego sprzętu. Wracając właśnie z miejsca zbrodni, które zapewne ktoś odkryje dopiero o świcie albo wieczorem kolejnego dnia. Nuciła pod nosem melodię, którą nucili jej rodzice. Chociaż pochodziła z bogatego rodu oraz biedoty, która dzięki podstępowi wzniosła się na wyżyny czuła, że gdzieś jest prawda, która bacznie skrywana przez rodzinę nie chciała ujrzeć światła dziennego. Dziadek również stał się osobą dość...powściągliwą i ostrą. Mimo, że nie było go przez 6 lat jej życia to jednak wiedziała, że coś jest z nim nie tak. Nie jadał z nimi, nie przebywał za często za dnia poza domem, przeważnie wyjaśniając, że źle się czuje z powodu starości. Ale Maz, ślepa i głupia nie była. Potrafiła oszukać, potrafiła namieszać, ale jej nikt nie mógł okłamać.
avatar

Tytuł : Adwokat Diabła
Wiek : 28 lat
Zawód : Adwokat
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Jazda konna, Zabójca
Punkty : 10


http://vampirekingdom.forumpl.net/t394-mazikeen-pierce#762 http://vampirekingdom.forumpl.net/t395-mazikeen-pierce#765 http://vampirekingdom.forumpl.net/t396-mazikeen-pierce#766 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Sherlock on 26/04/17, 10:10 am

/Jakiś czas po spotkaniu z Akane

Dzień ten zaczął się dla tego mężczyzny o wiele lepiej niż kilka poprzednich. Rany zadane mu przez podłą wampirzycę w końcu zaczęły się zasklepiać. Zamiast otwartych ran, na jego szyi zaczęły się pojawiać paskudne strupy, które zdecydowanie utrudniały mu normalne funkcjonowanie, Każdorazowe mocniejsze poruszenie ciałem kończyło się rozerwaniem tego, co dopiero zdążyło się w minimalnym stopniu zagoić a ból w jego ciele odradzał się na nowo. Przeklinał tą, która zadała mu takie rany. I dzień w którym przyszło mu ją poznać. Jedyne czego żałował, to to, że nie dokończył wtedy swojego dzieła i nie zabił jej tak jak należało to uczynić. O jeden problem na świecie byłoby mniej.
Tego wieczoru postanowił się wybrać na spacer. Pogoda nie była najodpowiedniejsza do podejmowania tego typu działań, jednak uważał, że świeże powietrze zrobi mu o wiele lepiej niż zatęchłe z jego mieszkania. Od kilku dni nie opuszczał przecież swojego schronu z obawy przed ponownym otwarciem się ran. Teraz po prostu miał już dosyć bezczynności. Zamierzał udać się do Dudhope Castle. W końcu było to miejsce w niedalekiej odległości od jego mieszkania a było tam naprawdę pięknie.
Drogę, która zazwyczaj zajmowała mu około piętnastu minut, teraz pokonał w ponad dwadzieścia. Był osłabiony i co za tym idzie powolny. Z jego ust co jakiś czas wydobywał się bardzo nieprzyjemny dla ucha kaszel, który był zniekształcony przez ranę zadaną niemal w samą krtań. Nie przejmował się jednak tym. Długa sutanna dokładnie zakrywała jego potencjalną broń jak i poranioną szyję.
Po pokonaniu kilkuset metrów, przysiadł na jednej z ławek niezdolny do dalszego spaceru. Był wycieńczony po tych krótkich chwilach przyjemności, a przecież musiał jeszcze wrócić do swojego mieszkania. Po cholerę on się wybrał na ten spacer, wciąż zadawał sobie to pytanie, siedząc na ławce i próbując napełnić płuca tlenem, co skutecznie uniemożliwiało mu koloratka i bandaż na szyi.
avatar

Tytuł : Mistrz Gry
Wiek : Ogromny
Zawód : Mistrzowanie
Umiejętności : Zatruwanie życia graczom


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Mazikeen Pierce on 26/04/17, 03:18 pm

Mazikeen, nie była osobą wierzącą, dla niej Księża byli jednym wielkim wrogiem społecznym, ale nie miała do nich nic, jeśli oni nie mieli nic do niej. Wszystko niestety się zmienia wtedy kiedy jedna ze stron próbuje przekonać na siłę do tego co uważa za stosowne. Mazikeen, nie znała księdza, nie wiedziała czy ma jakieś zamiary negatywne czy nie. Jednak jego ruchu dawały znać młodej dziewczynie, że coś jest z nim nie tak. Poza tym, noc nie była odpowiednią porą, a nawet wieczór był niebezpieczny dla zwyczajnych ludzi. Przeniosła w końcu spojrzenie na nieznajomego. Skierowała powolne kroczki w stronę ławki, na której siedział klecha.
- Zmrok jest niebezpieczną porą na przebywanie poza domem, nie obawia się ksiądz przebywania poza murami swojej świątyni?
Zagadnęła siadając obok.
avatar

Tytuł : Adwokat Diabła
Wiek : 28 lat
Zawód : Adwokat
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Jazda konna, Zabójca
Punkty : 10


http://vampirekingdom.forumpl.net/t394-mazikeen-pierce#762 http://vampirekingdom.forumpl.net/t395-mazikeen-pierce#765 http://vampirekingdom.forumpl.net/t396-mazikeen-pierce#766 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Sherlock on 27/04/17, 07:21 pm

Już miał się zbierać w dalszą drogę, gdy jakaś kobieta pozwoliła sobie przysiąść obok niego. Spojrzał na nią, dokładnie oglądając niemal od stóp do głowy. Widział ją pierwszy raz w tych okolicach. Nie przypominała nikogo znajomego. Nie mógł skojarzyć, czy miał przyjemność, bądź nieprzyjemność, poznać jej rodziców, czy dziadków. Nie wiedział na jej temat nic. Widział tylko to, co ona pozwalała mu dostrzec. A pierwsze słowa, jakie ona w jego kierunku posłała, zdecydowanie nie przypadły mu do gustu.
Czy to nie on przypadkiem powinien martwić się o bezpieczeństwo tej niewiasty? W końcu, to on wiedział jak walczyć z najgorszymi nocnymi zmorami, które chodzą po tym świecie. Ona zapewne w ogóle nie miała pojęcia, że ktoś taki, jak wampiry istnieją na tym świecie i sieją w nim takie spustoszenie. Może to właśnie był ten moment, w którym powinna zostać uświadomiona, że życie nie jest tak piękne, jakim mogłoby się wydawać? I proste?
-Widzisz moja droga, mrok nie jest taki straszny, jakby mógł się wydać, o ile wiesz, jak obronić się przed jego największymi zagrożeniami. - delikatnie, powoli obrócił się bardziej w jej stronę, tak, że nie siedział już idealnie prosto na ławce, jak wcześniej. - A czy ty, moje dziecko, wiesz jak obronić się przed nocą i jej niebezpieczeństwami? - zapytał z delikatnym uśmiechem na ustach. Ktoś mógłby pomyśleć, że ksiądz z kobiety się zwyczajnie naśmiewa. Nic bardziej mylnego. On zawsze w taki sposób rozmawiał z każdym dzieckiem bożym, póki nie okazywało się potomkiem szatana. Był ciekaw, kim okaże się być ta młoda dama.
avatar

Tytuł : Mistrz Gry
Wiek : Ogromny
Zawód : Mistrzowanie
Umiejętności : Zatruwanie życia graczom


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Mazikeen Pierce on 27/04/17, 07:41 pm

Uniosła wzrok na księdza. Uważnie obserwując jego ruchy, zachowanie. W milczeniu taksowała z uwagą okolice. Zawsze starała się być uważna i ostrożna, nie to że bała się otoczenia. Po prostu jej praca była też nieco...jak taka niewdzięczna zaraza, atakuje w chwili gdy najmniej się spodziewasz.
- Mrok nie ważne jak bardzo jest przysłonięty, zawsze jest straszny. Nie ważne czy potrafimy się obronić czy nie.
Uśmiechnęła się łagodnie i cicho westchnęła wciągając w płuca powietrze. Noc, nie była taka zła, nie było w niej aż tyle niepewności i strachu.
- Dziadek mi powtarza, że nigdy nie należy lekceważyć wroga. Im bardziej tajemniczy tym bardziej niebezpieczny.
Dodała cicho. Nie mając pojęcia nawet o tym, że jej dziadek jest tak bardzo blisko związany z ów nocą i jego niebezpieczeństwami.
- Proszę się nie martwić, może i jestem krucha, ale radzę sobie na tyle na ile tylko mogę.
Przyznała ze spokojem przyglądając się mu w zadumie. Skąd w nim te pytania? Dziewczyna nie była potomkiem szatana. Była, jego Adwokatem...obrońcą jego przeklętych pociech, które w przeróżnych postaciach błądziły po tym padole, jedne w postaci ludzkich wywłok, które swoje marne życie i tak kończyli w przeróżny sposób, albo też po prostu wampiry, które doskonale skrywały swoje prawdziwe ja. Oczywiście, Mazikeen nie wiedziała nic o tych ostatnich, podesłanych przez jej dziadka. Niewinnie rozmawiający, spokojni i uprzejmi. Od, zwyczajni na swój sposób.
avatar

Tytuł : Adwokat Diabła
Wiek : 28 lat
Zawód : Adwokat
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Jazda konna, Zabójca
Punkty : 10


http://vampirekingdom.forumpl.net/t394-mazikeen-pierce#762 http://vampirekingdom.forumpl.net/t395-mazikeen-pierce#765 http://vampirekingdom.forumpl.net/t396-mazikeen-pierce#766 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Sherlock on 04/05/17, 12:49 pm

Uśmiechnął się smutno na dźwięk jej słów. Jeśli o mrok chodziło, miał co do tego zgoła inną opinię. Dla niego mrok nie był straszny, ot czerń nieprzenikniona, którą bardzo łatwo było rozjaśnić. Gorsze natomiast było to, co w mroku można było spotkać. Wszak nigdy nie było wiadomo jakie kreatury mogą się tam znaleźć.
-Mylisz się, moja droga. Mrok nie jest straszny. Pan nie stworzyłby czegoś, czego my, ludzie powinniśmy się bać. Wszak nie to było jego celem, aby zasiać strach w sercach naszych i duszach. To tego, co w mroku się czai powinniśmy się obawiać. Lękać o nasze czyste dusze, aby te potwory ich niezniszczały. - przedstawił jej swoją teorię. Mówił już o tym wielokrotnie, czy to na niedzielnej mszy i kazaniu, czy to zbłąkanym owieczkom, które zechciały przyjść do niego po poradę. Święcie wierzył w prawdziwość własnych słów.
-Znów mój dziadek zawsze mawiał, że nigdy nie należy każdego traktować jak wroga. Udawana przyjaźń potrafi wyrządzić o wiele więcej szkód niż otwarta nienawiść. Zapamiętaj to, dziecko. - co do tego nie miał żadnych wątpliwości. Nienawidzić kogoś otwarcie to jeden z wielu błędów, które sam w swoim życiu popełniał. Teraz jednak nie miał już wyjścia. Nienawiść, którą stworzył względem wampirów nadal musiała istnieć.
Poruszył się na ławce, by wygodniej mu się siedziało, jednak nie było to dobrym pomysłem. Ból, jaki przeszył mu zranioną szyję, skutecznie powstrzymał go przed jakimikolwiek ruchami. Przynajmniej na tę chwilę. Niemiły grymas bólu odmalował się na jego licu.
-Martwienie się jest czymś zupełnie naturalnym. W szczególności, gdy widzi się tak młodą jak ty kobietę i nie zna jej siły. Wszak, uważane jesteście za płeć słabszą i tą, którą bronić należy. Nie dziw się więc trosce zawartej w moich słowach do Ciebie posłanych. - pozwolił sobie na to, by delikatnie poklepać kobietę po dłoni. W żaden zagrażający sposób, ot gest, który czasami przynosił ukojenie i uspokajał skołatane nerwy.
avatar

Tytuł : Mistrz Gry
Wiek : Ogromny
Zawód : Mistrzowanie
Umiejętności : Zatruwanie życia graczom


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Mazikeen Pierce on 04/05/17, 05:51 pm

Owszem, w mroku czyha nie jeden diabeł. Nie jedna zmora jednak czy na tyle straszna by zniechęcić Mazikeen do popełniania dalszych swoich błędów? Młódka nie przejmowała się tym, że ktoś może ją zaatakować tylko dla tego, że nie podoba się mu to co robi. W końcu czy ktoś widział kobietę zajmującą stanowisko adwokata? Mało osób płci pięknej się na to godzi. Mało ryzykuje. Jednak Maz zawsze byłą tą, która nie obawiała się niczego, ani nikogo. Na słowa księdza tylko wywróciła oczyma. Nie skomentowała tego co mówił, dla niej po prostu bredził o tym jaki to jego Pan jest wielki i kochany. Gdyby była na tyle bezczelna po prostu wytknęła by mu to co myśli o jego Panu. Gdy zszedł nagle na temat "czystości duszy" uśmiechnęła się pod nosem dość ironicznie. Jak jej dusza jest czysta, to pójdzie prosto do nieba. Mimo to, starała się jakoś po prostu wytrzymać jego bredzenie.
- Ksiądz mi wybaczy, ale co by było gdyby moja dusza nie była czysta? Gdybym powiedzmy broniła morderców, gwałcicieli...wybraniała ich z kary jaka na nich czeka?
Zapytała zerkając na księdza z uśmiechem równie obojętnym co ona cała. Gdy poklepał jej dłonie ujęła je widząc nie tylko ból na twarzy ale i coś...coś jakby było nie tak, jakby ten ból nie był tylko przejściowy.
- Niech mi ksiądz wierzy, że naprawdę mi nic nie grozi. Ale widzę, że ksiądz cierpi. Co się dzieje, mogę jakoś pomóc?
Zapytała zatroskana, w końcu co jak co, ale nie była zimną suką, która miała wylane na uczucia a co najważniejsze, nie była obojętna na cierpienie ludzi.
avatar

Tytuł : Adwokat Diabła
Wiek : 28 lat
Zawód : Adwokat
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Jazda konna, Zabójca
Punkty : 10


http://vampirekingdom.forumpl.net/t394-mazikeen-pierce#762 http://vampirekingdom.forumpl.net/t395-mazikeen-pierce#765 http://vampirekingdom.forumpl.net/t396-mazikeen-pierce#766 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Sherlock on 05/05/17, 05:59 pm

Chwilę milczał, zastanawiając się nad słowami, które w jego kierunku posłała. Osobiście, nie rozumiał idei bronienia tych, którzy na obronę nie zasługiwali. Jednak nie jemu przysługiwała możliwość oceniania ludzi na podstawie ich grzechów. On był tylko wysłannikiem Bożym, który miał naprowadzać ludzi na dobrą ścieżkę. Tym razem czuł, że też powinien wskazać kobiecie drogę, którą powinna podążać.
-Wszyscy zostaniemy ocenieni przed bramami domu Bożego w dniu naszej śmierci. I to wtedy okaże się czy czysta, czy zaniedbana jest nasza dusza. Jeśli ktoś popełnia grzechy za życia, nie zostanie potraktowany równie dobrze, jak ten, co innym pomaga. - spojrzał na kobietę i skupił się przede wszystkim na jej oczach. Pragnął ujrzeć jej duszę i to, co przed nim chowała w najgłębszych zakamarkach. -Ty, moja droga, nie jesteś złym człowiekiem. Nie znam Cię, ale widzę wyraźnie, że jesteś dobrym dzieckiem. - uśmiechnął się delikatnie, gdy ujęła mocniej jego dłoń. Jak niewiele było potrzeba, aby zacząć dobrze dogadywać się z innym człowiekiem, nieprawdaż?
Milczał, gdy zadawała kolejne pytanie. Czy mogła mu pomóc? Oczywiście, że nie. To on był zabójcą wampirów i mścił się nad nimi już od wielu lat. Co ona mogła zrobić? Nie miał pojęcia i nie zamierzał jej w żaden sposób narażać.
-Możesz posiedzieć przy mnie, moje dziecko. Niekiedy rozmowa może zdziałać więcej niż najbardziej odważne czyny.
avatar

Tytuł : Mistrz Gry
Wiek : Ogromny
Zawód : Mistrzowanie
Umiejętności : Zatruwanie życia graczom


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Mazikeen Pierce on 05/05/17, 06:12 pm

Uniosła wzrok w milczeniu przyglądając się mu z zadumą. Nie wiedziała jak się zachować do końca, co robić. W końcu wzięła głęboki wdech.
- Może...może wyrażę się nie do końca tak jak tego by Ksiądz chciał, może i mnie ksiądz również potępi za to co powiem. Ale...nie wierzę w Boga. Nie wierzę w tego o którym ksiądz mówi. Niby nie chce naszego cierpienia tak? Więc...czemu pozbawił mnie rodziny? Czemu moja rodzina ewidentnie coś przede mną ukrywa? Czemu mówią, że mój ojciec żyje, skoro był uznany za zmarłego od dwudziestu ośmiu lat? Czemu mój dziadek...czemu nas unika? Czemu tyle lat zmienialiśmy miejsce zamieszkania? Urodziłam się w Szkocji, przeprowadzaliśmy się ciągle w inne miejsca. Ciągle zmienialiśmy miejsce zamieszkania. Moja rodzina...moi opiekunowie...może to i dziwne, ale nie zestarzeli się. Opiekują się mną, dbają o mnie. Przynajmniej tak było do czasu, aż wyniosłam się tutaj. Chciałam stać się kimś, udało się. Czasem się zastanawiam, czy nie dostałam szansy na lepsze życie. Przeszłość mojej rodziny jest dość...specyficzna. Nikt nie chce z nich o tym rozmawiać, unikając rozmowy ze mną jakbym miała dowiedzieć się czegoś...dziwnego. Więc proszę...proszę mi wyjaśnić, skoro Księdza Bóg nie chce naszego cierpienia czemu nas tak bardzo karze? Co ja mu zrobiłam? Co zrobiła mu moja rodzina? Moja matka, która zmarła w połogu, mój Ojciec, który w obronie rodziny został zamordowany?
Zapytała nie kryjąc jadu i niechęci do wiary jaką wyznawał ksiądz. Do jego przekonań. Maz była bardzo, ale to bardzo zawiedziona. Niewiedza jej przeszłości tylko bardziej ją denerwowała i przerażała zarazem.
avatar

Tytuł : Adwokat Diabła
Wiek : 28 lat
Zawód : Adwokat
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Jazda konna, Zabójca
Punkty : 10


http://vampirekingdom.forumpl.net/t394-mazikeen-pierce#762 http://vampirekingdom.forumpl.net/t395-mazikeen-pierce#765 http://vampirekingdom.forumpl.net/t396-mazikeen-pierce#766 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Sherlock on 07/05/17, 12:17 am

Każde kolejne wypowiadane przez nią słowo, intrygowało go coraz bardziej. Sprawiały, że jego zainteresowanie jej osobą zwiększało się z każdą chwilą. Cóż, mówiła to, co było dla niego bardzo znaczące. Czyżby właśnie miał do czynienia z osobą, która całe swoje życie spędziła w towarzystwie tych istot, które on tak uparcie poszukuje? W dodatku zupełnie tego nieświadoma? Była dla niego idealną osobą. Tylko nie mógł jej teraz w żadne sposób spłoszyć.
Przysunął się do niej kilka centymetrów bliżej, tym samym niestety naruszając swoją ranę po raz kolejny tego wieczoru. Jednak pozostał niewzruszony. W końcu może już niedługo ta kobieta na coś mu się przyda.
- Moje dziecko, wiem, że cokolwiek teraz powiem, nie nawróci Cię to na ścieżki nam wyznaczone przez Pana. Może kiedyś nadejdzie czas, gdy sama znajdziesz pociechę w jego ramionach i pośród trzódki jego dzieci. - zaczął spokojnie. Czuł, że w tym momencie kobieta nie potrzebuje wcale nawrócenia i kazań na temat jej niewierności względem istnienia Pana wszechmogącego, tylko zrozumienia. A co za tym idzie i pociechy, może nawet od klechy, który dla niej nie był wysłannikiem Bożym, tylko zwykłym człowiekiem. - Pan dał nam wolną wolę, abyśmy z niej korzystali w sposób przez nas wybrany. Nie oznacza to jednak, że pozostawienie dziecka w jego najgorszych problemach na pastwę losu i własnych sił jest czynem godnym kogokolwiek. Nic nie usprawiedliwia zachowania Twojej rodziny, jestem jednak pewien, że nikt nie robił tego wszystkiego co mówisz w złej wierze. - pozwolił sobie na to, aby unieść lewą dłoń i delikatnie dotknąć policzka dziewczyny. Kciukiem pogładził go delikatnie, próbując tym samym dodać jej otuchy. -Bóg nigdy nie chciał Twojej krzywdy, moje dziecko. Doprowadziły do tego działania podjęte przez najbliższe Ci osoby. On sam oddał za nas życie by uchronić nas ode złego. Miej to na uwadze.
Uśmiechnął się, dobrodusznie, niczym wujek który swoimi słowy potrafi naprawić wszystkie krzywdy ludzkie. On powoli zaczynał naprawiać coś, co mogło mu tylko pomóc.
- Proszę, czy mogłabyś powiedzieć coś więcej na temat swojej rodziny? Chciałbym lepiej zrozumieć sytuację, w której się znalazłaś.
avatar

Tytuł : Mistrz Gry
Wiek : Ogromny
Zawód : Mistrzowanie
Umiejętności : Zatruwanie życia graczom


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Mazikeen Pierce on 07/05/17, 07:26 am

Nie podejrzewała nawet, że jej krewni, tak bardzo bliscy krewni są wampirami. Owszem, niby zauważała te małe incydenty, ale mimo to nie zwracała na to uwagi. Zamyśliła się na chwilę od czego zacząć. Słowa klechy nie robiły na niej żadnego wrażenia. Dla niej po prostu wygłaszał to co uznawał za stosowne, a ona po prostu słuchała. W końcu spojrzała na kapłana i odezwała się bardzo powoli i spokojnie.
- Ksiądz mi powie...od dawna tutaj mieszka? Od ilu lat?
Zapytała by po chwili ciągnąć swoją opowieść.
- Niedawno dowiedziałam się, że moi biologiczni rodzice są martwi. Wychowała mnie rodzina Ojca. Opowiadali, że moja matka pochodziła z wyższych sfer. Pokochała mego Ojca i sprzeciwiła się swojej rodzinie. Nim się urodziłam moja matka przez kilka miesięcy mieszkała u rodziny mego ojca, który w obronie matki wskoczył w ogień, który zajął całą willę.
Zaczęła, nie do końca znając fakty a jedynie po części. Gdyby ksiądz mieszkał tutaj od przeszło dwudziestu ośmiu lat to powinien wiedzieć i znać fakty. Jednak czy tak jest? Prawdą natomiast było to, że dziewczyna z dobrego domu, wysoko ustawiona pokochała sługę z którym zaszła w ciążę. Gdy jej rodzina dowiedziała się o tym haniebnym czynie zdecydowali się usunąć ciążę a sługę zabić. Dziewczyna sprzeciwiła się rodzicom, nastał bunt który doprowadził do ataku na rodzinę ciężarnej wówczas kobiety. Gdzie ona sama do tego się przyczyniła przykładając dłoń wsparcia ojcu dziecka oraz jego rodzinie. Służba zbuntowała się, zaatakowali niespodziewanie. Matka z nienarodzonym dzieckiem na ten czas miała zniknąć z domu. Gdy wróciła willa paliła się zabijając w środku wszystkich z jej rodziny. Natomiast rodzina ojca dziecka okradła willę przywłaszczając to co się dało. Po upływie kilkunastu lat okazało się, że mężczyzna żyje. Jednak jakim cudem, skoro został zamordowany? Tego nikt nie wiedział.
- Uratowali to co było możliwe, wynieśli z domu najcenniejsze i ocalałe rzeczy. Niestety w pożarze zginął mój Ojciec, którego nie miałam okazji poznać. Moja matka, zmarła kilka miesięcy później, po moim urodzeniu. Opiekował się mną dziadek oraz rodzeństwo Ojca. Traktowali mnie jak swoją córkę. Jednak niestety, pewnego lata, dziadek zniknął na kilka ładnych lat. Nie pamiętam ile miałam wówczas...może dziesięć może osiem lat. Wrócił zupełnie odmieniony. Ale to nie ważne. Są dobrymi ludźmi. Gdyby nie oni, pewnie nie przeżyłabym do dnia dzisiejszego.
Przyznała z uśmiechem na ustach.
avatar

Tytuł : Adwokat Diabła
Wiek : 28 lat
Zawód : Adwokat
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Jazda konna, Zabójca
Punkty : 10


http://vampirekingdom.forumpl.net/t394-mazikeen-pierce#762 http://vampirekingdom.forumpl.net/t395-mazikeen-pierce#765 http://vampirekingdom.forumpl.net/t396-mazikeen-pierce#766 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Sherlock on 08/05/17, 10:40 pm

Jej pierwsze pytanie zbiło go z tropu. Czy od dawna tu mieszkał? Nie uznawał tego za długi okres czasu, względem swojego wieku. W końcu, czym było piętnaście lat, przy czterdziestu pięciu latach życia? Małą liczbą.
-W wieku trzydziestu lat zostałem przeniesiony w to miejsce, urodziłem oraz wychowywałem się w Londynie. W Dundee mieszkam od piętnastu lat. - powiedział zgodnie z prawdą. Nie widział powodu dla którego miałby zatajać swoją historię. A kolejne jej słowa utwierdziły go w przekonaniu, że szczerość za szczerość była dobrym rozwiązaniem, pogłębiała więzy międzyludzkie.
Słuchał jej słów ze szczerym zainteresowaniem. Historia jej rodziny mogła mu wiele wyjaśnić i pomóc zrozumieć to co ją spotkało. A to mogłoby mu pomóc w jego dalszych celach względem istot, które jego zdaniem nie miały prawa istnieć. Wampiry nadal pozostawały dla niego pomiotami szatana, które należało bezwzględnie unicestwić.
-Niestety, ale nie znałem wcześniej historii Twojej rodziny z własnego punktu widzenia. Słyszałem tylko o tych tragicznych w skutkach wydarzeniach od osób pośrednich. - spuścił wzrok na swoje stopy, bacznie im się przyglądając. Co tym chciał okazać? Przygnębienie, współczucie, czy może jeszcze coś innego? Ciężko określić. -Niemniej, ubolewam nad tragedią, która spotkała Twoją rodzinę. Wszak nikt nie powinien ginąć w takich męczarniach.
Kolejne jej słowa wywołały uśmiech na jego ustach i potwierdziły słowa, które wcześniej w jej kierunku posłał. Ludzie z natury byli dobrzy i nie uciekali się do tego by być złymi. Tylko coś, co mocno na nich wpłynęło mogło to zmienić. Tak jak i w tym przypadku.
- Jak wyglądał Twój odmieniony dziadek? - zapytał, szczerze zainteresowany. W końcu może to on był kluczowym elementem całej opowieści?
avatar

Tytuł : Mistrz Gry
Wiek : Ogromny
Zawód : Mistrzowanie
Umiejętności : Zatruwanie życia graczom


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Mazikeen Pierce on 08/05/17, 10:55 pm

Owszem, wiele może zmienić człowieka, od traum przeszłych przez swoje lata, po trudne przypadki życiowe. Dla Maz, wszystko było po trochu, jednak czy to sprawiło, że była taka a nie inna? Ciężko było to określić. Może fakt, był taki, że to od wychowania zależy jakim się stajmy, a może wręcz przeciwnie? Mazikeen jednak nie ingerowała w to wszystko. Dla niej liczyło się to co jest teraz i tutaj, nie to co było. Świat, może i był jedną wielką niewiadomą, w której każdy człowiek miał swój przydział od "dobrych", "złych" po przeróżne inne określenia, które mogłyby jakoś ogarnąć to co się z nimi działo. Mazikeen należała można rzec do każdego działu po trochu. Była, dobra, ale i zła. Była oddana, oraz pracowita. Czy nawet uparta i agresywna. Jednak tylko najbliżsi znali jej prawdziwe ja. Na pytanie odnośnie dziadka lekko się uśmiechnęła. Lubiła o nim opowiadać, tak jak i o całej reszcie rodziny. Oni byli dla niej krewnymi, bardzo opiekuńczymi a czasem po prostu przesadzie przewrażliwieni.
- Dziękuje. Co do dziadka...może wyda się to księdzu dość...dziwne, to proszę mi uwierzyć, że to nie są żarty. Pamiętam za dziecka, że jak wrócił do domu był...inny. Zachowywał się bardziej agresywnie, jego oczy zmieniały co rusz barwę. Spał niemal całymi dniami, jedynie wieczorami czy po zmroku można było z nim pomówić. A tak...normalny mężczyzna, czasem jest może dość...uparty i pewny siebie.
Dodała wpatrując się we własne dłonie.
avatar

Tytuł : Adwokat Diabła
Wiek : 28 lat
Zawód : Adwokat
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Jazda konna, Zabójca
Punkty : 10


http://vampirekingdom.forumpl.net/t394-mazikeen-pierce#762 http://vampirekingdom.forumpl.net/t395-mazikeen-pierce#765 http://vampirekingdom.forumpl.net/t396-mazikeen-pierce#766 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Sherlock on 09/05/17, 04:55 pm

Każde wydarzenie, które ma miejsce w naszym życiu w jakiś sposób nas kształtuje i zmienia na resztę życia. Nie ma zdarzeń, które by w żaden sposób nie wpływały na nas i nie zmieniały.
Opis, którego mi dostarczyła, całkowicie odpowiadał temu, jak prezentowały się w teraźniejszych czasach wampiry. Każdy, nawet najmniejszy szczegół, który wymieniła, całkowicie pasował do ich opisu. A klechę to cieszyło. Bo oto w końcu miał kolejnych przeciwników, których należało pokonać i unicestwić. Wcześniej, czy później musiał położyć im kres.
-Z całą pewnością Twój dziadek stał się inny i w pewien sposób fascynujący. Chociażby te oczy o których wspomniałaś. - mówił to wszystko z delikatnym uśmiechem na ustach tak, aby nie spłoszyć dziewczyny w żaden sposób. -Masz może pomysł na to, dlaczego Twój dziadek stał się tak odmieniony? A może zauważyłaś takie zmiany u innych, moje dziecko?
To powiedziawszy przeniósł spojrzenie na niebo, które bardzo szybko ciemniało, stało się niemal całkowicie czarne. Co ciekawsze, nie było na nim niemal w ogóle widać żadnych gwiazd. Mogło to oznaczać tylko jedno, deszcz wielkimi krokami się zbliżał, by zniszczyć kolejny wieczór w zjednoczonym królestwie. Było to czymś normalnym w kraju, w którym przyszło im żyć, więc nie zdziwiło to w żaden sposób księdza.
avatar

Tytuł : Mistrz Gry
Wiek : Ogromny
Zawód : Mistrzowanie
Umiejętności : Zatruwanie życia graczom


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Mazikeen Pierce on 09/05/17, 06:55 pm

Zamyśliło ją to bardzo. Nie wiedziała też, czemu tak bardzo go ciekawiło to, jak wygląda jej rodzina, w końcu dziewczyna nie miała jakoś specjalnej wiedzy na ich temat. Dla tego była przekonana, że to jest normalne. A niestety nie było normalne. Spojrzenie przeniosła na księdza i pokręciła głową.
- Nie wiem, nie pamiętam od jak dawna jest taki...wrócił, gdy byłam dzieckiem, zmienił się to fakt, ale dbał o mnie, o to by nic mi nie brakowało. Tak jak pozostali z rodziny. Wszyscy starali się bym pozostała z nimi, ale niestety. W końcu ja też musiałam się usamodzielnić. Ale czasem odwiedzam ich w domu. Co do zmian u innych...są tacy jak dziadek, ale nie rozumiem...czemu Ksiądz o to pyta?
Zaciekawiła się przyglądając się mężczyźnie. Coś zaczęło być nie tak jak powinno, ciekawość niemal natrętna mogła okazać się dla Maz nieco...nie na miejscu. Dla tego uśmiechnięta nieco niepewnie zapytała o to. W końcu nie miała zamiaru stać i czekać co się wydarzy. Chciała wiedzieć, czemu tak bardzo się nimi interesuje, czemu interesuje go ich odmienność.
avatar

Tytuł : Adwokat Diabła
Wiek : 28 lat
Zawód : Adwokat
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Jazda konna, Zabójca
Punkty : 10


http://vampirekingdom.forumpl.net/t394-mazikeen-pierce#762 http://vampirekingdom.forumpl.net/t395-mazikeen-pierce#765 http://vampirekingdom.forumpl.net/t396-mazikeen-pierce#766 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Sherlock on 11/05/17, 02:43 pm

I znów jej słowa tylko utwierdziły go w przekonaniu, że jest tak blisko wampirów, jak tylko było to możliwe. Musiał jednak szybko wymyślić coś, co uspokoiłoby jej podejrzenie i odsunął od niego. Ale argument miał dobry i zupełnie na miejscu. W końcu był księdzem. I to w mieście, w którym ktoś taki jak on miał poważanie. Było więc proste wytłumaczenie niego zainteresowania.
-Oh dziecko, nie miej mi za złe tych pytań. - uśmiechnął się pokrzepiająco w jej kierunku, jakby to było proste i zwyczajne zachowanie, które miało na celu tylko poznanie bliźniego i jego historii. W końcu, podobnież w taki sposób poznawało się ludzi. - Chciałem tylko lepiej wczuć się w Twoją sytuację, oraz dowiedzieć więcej na temat jednej z rodzin, która należny do mojej parafii. Nic innego nie kryło się za moimi pytaniami. W końcu, w jakim innym celu mogłaby być potrzebna mi ta wiedza?
Zapytał, licząc na to, że nie znajdzie innej odpowiedzi niż ta przez niego udzielona na to pytanie. W końcu musiał jakoś zatrzeć wrażenie, jakie mógł wywrzeć na tej młodej kobiecie.
Pierwsze krople deszczu właśnie zaczęły spadać z nieba obwieszczając wszystkim, że należy się skryć, aby nie przemoknąć do suchej nitki. Spojrzał znów w niebo pewny, że na dzisiejszy wieczór rozmowa powinna być zakończona.
-Myślę, że należy się już zbierać do domu. W końcu nie chcemy być całkowicie przemoknięci, prawda? - powoli zaczął podnosić się z ławki, co wcale nie było takim prostym osiągnięciem w jego stanie. Starał się jednak nie pokazać po sobie bólu, który ogarniał jego ciało. Było to wielce niewskazane. -Zechcesz pozwolić na to, abym Cię odprowadził? Młoda kobieta, taka jak ty, nie powinna przemieszczać się po tym mieście samotnie, w końcu nigdy nie wiadomo co czai się za rogiem.
Wyciągnął w jej kierunku dłoń zapraszają tym samym do wspólnego spaceru.
avatar

Tytuł : Mistrz Gry
Wiek : Ogromny
Zawód : Mistrzowanie
Umiejętności : Zatruwanie życia graczom


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dudhope Castle

Pisanie by Mazikeen Pierce on 12/05/17, 08:21 am

Uśmiechnęła się lekko i skinęła głową. Nie miała mu tego za złe, była w końcu zwyczajną...no prawie zwyczajną, dziewczyną. Uśmiechając się pod nosem przeciągnęła się lekko i spojrzała na mężczyznę.
- Wie ksiądz...moja rodzina chociaż ma swoje za uszami, to jednak jest moją rodziną, nie chciałabym by coś im się stało. Są dla mnie wszystkim. Gdy dowiedziałam się, że nie jestem ich biologicznym dzieckiem było mi ciężko, ale gdyby nie Oni, pewnie znalazłabym się na ulicy, albo w ogóle bym nie przetrwała. A tak, dali mi dom, pozwolili się kształcić, dali poczucie bezpieczeństwa.
Dodała z uśmiechem na twarzy i cicho westchnęła pod nosem czując jak krople deszczu powoli zaczynają opadać na ramiona dziewczyny.
- Owszem, czas się zbierać pogoda jest nie do ubłagania.
Zgodziła się i z delikatnym uśmiechem ujęła jego dłoń zgadzając się na powolny spacer. Prowadzący do domu.
zt.x2
avatar

Tytuł : Adwokat Diabła
Wiek : 28 lat
Zawód : Adwokat
Stan cywillny : Panna
Umiejętności : Jazda konna, Zabójca
Punkty : 10


http://vampirekingdom.forumpl.net/t394-mazikeen-pierce#762 http://vampirekingdom.forumpl.net/t395-mazikeen-pierce#765 http://vampirekingdom.forumpl.net/t396-mazikeen-pierce#766 Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach